Hrabia Monte Christo. 113. Peppino
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Powóz skręcił jednak i pojechał wzdłuż tej ciemnej ściany, która okazała się ni mniej, ni więcej jak fortyfikacjami opasującymi Rzym. — Oho — mruknął Danglar — nie wjeżdżamy do Rzymu, czyli to nie wymiar sprawiedliwości mnie pochwycił. O Boże! A więc czyżby to... Włosy stanęły mu dęba. Przypomniał sobie owe ciekawe historie o rzymskich bandytach przyjmowane w Paryżu z takim niedowierzaniem, które Albert de Morcer opowiadał pani Danglars i Eugenii w czasach, gdy miał jeszcze zostać zięciem pierwszej i małżonkiem drugiej. – Więc może to bandyci? – szepnął. Nagle powóz potoczył się po czymś twardszym. Nie była to już piaszczysta droga.
Twarz miał wykrzywioną, ohydnym strachem. – Jest zmęczony – stwierdził Herszt. – Zaprowadźcie go do łóżka. — Oho — mruknął Danglar — to łóżko to zapewne jedna z trumien, które tkwią w tym murze, a sen, jaki na mnie spłynie, to śmierć od jednego z tych sztyletów. Widzę, jak błyskają w ciemnościach. Istotnie w mrokach owej wielkiej sali unosili się właśnie na posłaniach z siana lub wilczych skór kompanii owego człowieka, którego Albert de Morcer przyłapał przy lekturze komentarzy Cezara, a Danglar przy żywocie Aleksandra. Bankier jęknął głucho i poszedł za przewodnikiem. Nie próbował błagać ani krzyczeć. Nie miał już sił.
Danglar był więźniem. A zresztą, gdyby nawet nie było tego rygla, sam tylko święty Piotr i do tego ze swoim anielskim przewodnikiem zdołałby przemknąć się wśród owego garnizonu, który okupował katakumby świętego Sebastiana, dowodzone przez Herszta, w którym nasi czytelnicy z pewnością rozpoznali Luigiego Wampe. Danglard także już wiedział, kim jest ów bandyta, w którego istnienie nie chciał uwierzyć, gdy Morcer próbował zaszczepić tę postać w świadomości Francuzów. Rozpoznał nie tylko Wampę. Jego cela była celą, w której zamknięto Alberta. Najprawdopodobniej często goszczono tu cudzoziemców. Wspomnienia te, do których powracał zresztą ze sporą radością, uspokoiły go.
Jeśli bandyci nie zabili go od razu, wcale nie mieli zamiaru go zabijać. Porwali go, aby go obrabować, a ponieważ nie miał przy sobie nic prócz paru ludwików, wyznaczą za niego okup. Przypomniał sobie, że Morcer został wyceniony chyba na 4000 dukatów. Własnej osobie przypisywał dużo więcej wagi i wycenił się na 8000 dukatów. 8000 dukatów to 48000 librów. Zostanie mu jeszcze jakieś 5 milionów 50 tysięcy franków. Z taką sakiewką człowiek zawsze spadnie na cztery łapy. Niemal już pewien, że się z tego jakoś wywinie, bo czy kto słyszał, żeby kogoś otaksowano kiedykolwiek na 5 milionów, danglar wyciągnął się na posłaniu i przekręciwszy się parę razy z boku na bok, zasnął z takim spokojem, jaki okazywał bohater, którego losy studiował Luigi Vampa.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!