Cud lubelski
Dr Waldemar Brenda, historyk IPN w Olsztynie przybliża genezę, przebieg i konsekwencje wydarzeń z 3 lipca 1949 roku, nazwanych "Cudem lubelskim", dotyczących walki władz komunistycznych PRL z Kościołem Katolickim. Przygotował Mirosław Sochacki.
Historyczny Leksykon IPN. Miejsca, ludzie, wydarzenia. Był 3 lipca 1949 roku. Podczas mszy w lubelskiej katedrze wierni dostrzegli tajemnicze zacieki spływające po twarzy Matki Bożej Częstochowskiej na kopii obrazu. Wyglądały jak łzy. Cud lubelski. Zdarzenie, które przyciągnęło tysiące pielgrzymów, wywołało brutalną reakcję komunistycznego państwa. Opowiada doktor Waldemar Brenda z IPN w Olsztynie. Pierwsze lata po zakończeniu II wojny światowej i objęciu władzy nad Wisłą przez Polską Partię Robotniczą mogły sprawiać wrażenie, że komuniści nie chcą zadrażniać relacji z Kościołem Katolickim.
Wprawdzie Polska Partia Robotnicza od grudnia 1948 roku, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza była programowo partią ateistyczną. A Urząd Bezpieczeństwa Publicznego podejmował próby wrabiania osób duchownych w różne, mniej lub bardziej sfingowane przestępstwa, ale generalnie komuniści bardziej koncentrowali się na niszczeniu podziemia niepodległościowego. Główne ostrze represji dotknęło także legalną partię opozycyjną, jaką było Polskie Stronnictwo Ludowe. Uwaga władzy była skupiona na sfałszywaniu referendum ludowego w 1946 roku oraz wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu roku 1947. To był jeszcze czas, gdy sowiecki agent Bolesław Bierut w 1945 roku uczestniczył w wroczystym odsłonięciu odnowionej figury Chrystusa Króla przy kościele Świętego Krzyża na krakowskim przedmieściu w Warszawie.
Dwa lata później, składając przysięgę jako prezydent, zakończył formułą – tak mi dopomóż Bóg. Te pozory już wkrótce miały ulec zmianie. Po umocnieniu swej władzy komuniści rządzący Polską z nadania Kremla postanowili już jawnie przenieść wzorce sowieckie na polski grunt. Obok zamiaru kolektywizacji była to także chęć zniszczenia Kościoła i oderwania Polaków od chrześcijańskich korzeni. W 1948 roku na masową skalę rozpoczęto inwigilację duchownych. Werbowano agenturę także wśród osób świeckich aktywnie związanych z Kościołem. Wyrazem narastającej agresji wobec Kościoła były także zmiany w systemie nauczania. W roku szkolnym 1948-1949 Ministerstwo Oświaty wprowadziło szkoły jedenastoletnie, a przy okazji zmniejszyło liczbę lekcji religii w młodszych klasach z dwóch do jednej godziny tygodniowo.
3 lipca wypadał w niedzielę. W polskim kościele obchodzono właśnie trzecią rocznicę poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi. W Lublinie od kilku dni urzędował nowy biskup Piotr Kałwa, który 30 maja objął diecezję po Stefanie Wyszyńskim, pół roku wcześniej wyniesionym do Urzędu Prymasa. Biskup Kałwa wyznaczył główne uroczystości upamiętniające poświęcenie polskich parafii na południową mszę świętą. Nabożeństwo zgromadziło w katedrze ogromny tłum wiernych. Pod koniec uroczystości do jednego z duchownych księdza Tadeusza Malca zgłosił się kościelny Józef Wójtowicz z informacją, że na obrazie są tajemnicze krople.
Dotychczasowe wyniki prac komisji nie dają podstawy do uznania zjawisk jakie miały miejsce w naszej katedrze lubelskiej za zdarzenia cudowne i nadprzyrodzone. Tym bardziej należy zachować spokój i równowagę ducha. Na podkreślenie natomiast zasługują inne skutki duchowne, jakie oglądamy w związku z ostatnim zdarzeniem w Katedrze Lubelskiej. Mianowicie ich niezwykły wpływ na budzenie i pogłębianie uczuć religijnych u wielu. Świadczą o tym liczne nawrócenia, jakie się w tym czasie dokonały. Świadczą oblężone konfesjonały w naszych kościołach. Gdyby tylko ten skutek chciał Bóg osiągnąć przez te wypadki, jakie się dokonują na naszych oczach, to i tak winniśmy Matce Najświętszej jak największą wdzięczność.
Ten właśnie aspekt lubelskiego cudu był przez komunistyczne władze szczególnie chętnie eksponowany na dowód, że to zachłanni księża wymyślili rzekomy cud. Podkreślano także, że obok kościoła to miejscowi handlarze czerpią z niego największe zyski. Oczywiście nie wszyscy przybywający do katedry dostrzegali łzy na wizerunku Maryi. Wśród tłumu kręcili się też z pewnością wysłannicy bezpieki, którzy głośno powątpiewali w nadzwyczajność zjawiska. Wywoływali kłótnie, prowokowali bójki. Kto wie, czy nagły napływ miejscowych kieszonkowców i drobnych złodziejaczków też nie był skutkiem działania sił wrogich Kościołowi. Zdarzały się całkiem liczne aresztowania. Na najwyższym szczeblu zapadła decyzja, aby nie sprzedawać w kraju biletów kolejowych do Lublina.
Pociągi zatrzymywano na ostatnich stacjach przed miastem, po czym pasażerowie byli zmuszani do opuszczania wagonów. Niektóre grupy pielgrzymów przechwytywano już w mieście, ładowano na ciężarówki i wywożono nawet kilkadziesiąt kilometrów od lubelskiej katedry. Wszystko po to, by przeszkodzić w spełnieniu religijnych doznań wiernych. A z drugiej strony ponoć Lublin stał się w tych dniach miejscem szczególnej życzliwości. Ludzie sobie pomagali, mieszkańcy potrafili przyjąć na nocleg zupełnie obcych gości, nakarmić ich, ukryć przed szpiclami bezpieki. Ta mozaika nastrojów i zdarzeń trwała do 13 lipca. Wtedy właśnie w tłumie zgromadzonym przed katedrą ktoś krzyknął – Kościół się wali!
Społeczeństwo lubelszczyzny domaga się ukarania sprawców zajść przed katedrą. A w gazetach pisano. Wczoraj na placu przedkatedralnym zginęła 20-letnia kobieta. Rannych jest 19 osób. Ludzieci przyszli do Lublina z różnych stron województwa lubelskiego, a nawet z poszczególnych województw, przyciągnięci wieścią o rzekomym cudzie. Część reakcyjnego kleru usiłuje sfanatyzować najbardziej ciemne grupy społeczne, cofnąć nas do mroków średniowiecza. Równocześnie zintensyfikowano inne działania propagandowe oraz represyjne. Na niedzielę 17 lipca zapowiedziano wiec protestacyjny, na który tysiące ludzi zwieziono z całego województwa. Jedni uczestniczyli w nim świadomie i z entuzjazmem, inni zachowywali bierną postawę, a nawet po cichu wymykali się z wiecującego tłumu, aby odwiedzić kościoły.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Doktor Waldemar Brenda z IPN opisuje historię Cuda Lubelskiego z 1949 roku.
Analiza represji komunistycznej w Polsce w latach 1945-1949, z fokusem na stosunki z Kościołem Katolickim.
Opis wydarzeń związanych z Cudem Lubelskim i represji z zakończenia czerwca 1949 roku.
Opis wielkich pielgrzymek do Lublina w związku z Cudem Lubelskim i reakcje władz komunistycznych.
Opis represji i propaganda antykościelnej, a także reakcje społeczeństwa w innych regionach Polski.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dr Waldemar Brenda, historyk IPN w Olsztynie przybliża genezę, przebieg i konsekwencje wydarzeń z 3 lipca 1949 roku, nazwanych "Cudem lubelskim", dotyczących walki władz komunistycznych PRL z Kościołem Katolickim.
Przygotował Mirosław Sochacki.