Herbatka u Borejków z Martą Nowak
Na książkach Małgorzaty Musierowicz wychowały się dwa pokolenia Polek. Tylko Andrzej Sapkowski ma podobnie zaangażowany - choć zdecydowanie mniej złośliwy - fandom. - "Jeżycjada" jest na trwale wyryta w korze mózgowej milionów Polek. Ja będę miała 85 lat, Alzheimera i dalej będę wiedziała, ile wzrostu miała Gabriela Borejko - przewiduje Marta Nowak. W kolejnym odcinku "Historii kobiet" zanurzamy się w rodzinnym ciepełku mieszkania na Roosevelta 5 i odwiedzamy cytującą klasyków (w oryginale) inteligencką wyspę na morzu chamstwa, prostactwa i minimalizmu. Ale też mieszkanie starych, dobrych znajomych, do którego wraca się, gdy ma się chandrę albo chce się po prostu dowiedzieć, co u nich słychać.
Ale też dla wielu mieszkania starych, dobrych znajomych, do którego wraca się, gdy ma się chandrę albo chce się po prostu dowiedzieć, co u nich słychać. Takiego kocyka bezpieczeństwa. Innymi słowy, dziś rozmawiamy o Jerzycjadzie Małgorzaty Musierowicz, a moją gościnią jest Marta Nowak, podcasterka i dziennikarka Gazety.pl. Cześć. Cześć, dzień dobry. I na początek dwa krótkie. Po pierwsze, czy Jerzy Ciada zdaje test Bechdel, czyli są tam przynajmniej dwie kobiece bohaterki, które mają imiona i rozmawiają o czymś innym niż mężczyzna. No bardzo często. Zdaje. Zdaje, oczywiście, że zdaje. Tak, no jest to książka napisana przez kobietę, więc... Chociaż no, jakby mężczyzna zawsze jest osią dramaturgiczną, ale czasem przy tej herbatce o czymś innym też mi się zdarza porozmawiać.
Wątpliwości są w tym najbardziej kruchym etapie dojrzewania. Jest to literatura, mam wrażenie, która, no właśnie young adult literatura, która jest też jakoś tam erudycyjna, jakoś tam intelektualna, zabawna bardzo często, tylko że właśnie potem te książki zaczynają się robić z biegiem czasu już po kalamburce, bo ona jest taką granicą klasycznej serii, kiedy ta się kończy. One zaczynają być jakoś coraz bardziej leniwe, mam wrażenie. Co raz bardziej pisane gdzieś na kolanie i co raz bardziej też upchnięte w jakąś taką tradycjonalistyczną wizję świata, która nie przystaje ani do tego jak wygląda życie dzisiaj, ani też nie było takie konserwatywne w tych pierwszych tomach. Jak powiedzieliśmy, że chciałaby się o Jerzycjadzie porozmawiać, to ja sięgnęłam po te tomy po raz pierwszy od dziesięciu czy piętnastu lat.
Mój ostatni kontakt z Musierowicz to był pewnie w księgarni, gdy sobie przekartkowałam któreś z tych ostatnich tomów i stwierdziłam, że no nie, szkoda na to mojego czasu i szkoda moich dobrych wspomnień o tej starej Jerzycjadzie. Więc jak sięgnęłam do szóstej klepki, czy pierwszych tomów, czy Kwiatu Kalafiora, czy Głamczuchy, to z takim Na zasadzie to będzie hate reading, tak? To nie będzie coś, co mi się spodoba. I tutaj jakby zwracam honor absolutnie, bo te pierwsze tomy są przede wszystkim śmieszne. Tak, tak. One są super zabawne, tak? Jak Cesia po prostu po raz pierwszy w życiu czuje się atrakcyjna w płaszczu starszej siostry i w tuszu na rzęs, bo ten brodacz łapie i przytula. O tych relacjach też porozmawiamy. I Cesia mówi, proszę mnie puścić, brodacz, no ale dlaczego?
Takie mam poczucia. Tak, tak, tak. To jest problem wszystkich fabuł dla nastolatek, czy też w ogóle tak zwanych kobiecych, że pocałowali się i ochajtnęli. Docieranie się w związku nie jest takie interesujące jak porywy serca. I to też właśnie w Jeżycjadzie widać. Ale... No ja nie wiem, czy bym się z tobą zgodziła, że oni wszyscy są tacy wspierający. Tam niektórzy, już nerwus, to już o tym wspomniałyśmy najbardziej. Ale oni mają tendencję do łapania kobiet za twarz, całowania ich bez pytania o zgodę. Ale ja myślę o tych finalnych, o tych, z którymi one faktycznie się wiążą na życie.
Czy wymienili jakieś współznania w całej tej książce? Kurczę... Coś tam, nie wiem, czy oni tam wymienili, ale na pewno niewiele, to nie była, nie jest to miłość oparta na rozmowie, za to jest to miłość oparta na przeczuciu dziadka Ignacego Borejki, który wie, słuchając opowieści Łusi, że ten pan polonista, to byłby dobry człowiek dla Lausi. Jesteśmy stare i cyniczne, no. No, ale właśnie jeszcze kończąc z tym cynizmem też na chwilę i kończąc opowieść o sprężynie, to to jest jeszcze jedna ważna rzecz i wartościowa, która myślę, że jest w Jarzycjadzie, to znaczy to, że ten brak rodziny nuklearnej, a to wychowywanie się w jakiejś takiej gromadzie, Ono też jest jakoś fajnie opowiedziane przez te relacje, które choćby te dziewczynki czy chłopcy mają z jatkami.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na książkach Małgorzaty Musierowicz wychowały się dwa pokolenia Polek. Tylko Andrzej Sapkowski ma podobnie zaangażowany - choć zdecydowanie mniej złośliwy - fandom. - "Jeżycjada" jest na trwale wyryta w korze mózgowej milionów Polek. Ja będę miała 85 lat, Alzheimera i dalej będę wiedziała, ile wzrostu miała Gabriela Borejko - przewiduje Marta Nowak.
W kolejnym odcinku "Historii kobiet" zanurzamy się w rodzinnym ciepełku mieszkania na Roosevelta 5 i odwiedzamy cytującą klasyków (w oryginale) inteligencką wyspę na morzu chamstwa, prostactwa i minimalizmu. Ale też mieszkanie starych, dobrych znajomych, do którego wraca się, gdy ma się chandrę albo chce się po prostu dowiedzieć, co u nich słychać.