Herbatka u Borejków z Martą Nowak
Na książkach Małgorzaty Musierowicz wychowały się dwa pokolenia Polek. Tylko Andrzej Sapkowski ma podobnie zaangażowany - choć zdecydowanie mniej złośliwy - fandom. - "Jeżycjada" jest na trwale wyryta w korze mózgowej milionów Polek. Ja będę miała 85 lat, Alzheimera i dalej będę wiedziała, ile wzrostu miała Gabriela Borejko - przewiduje Marta Nowak. W kolejnym odcinku "Historii kobiet" zanurzamy się w rodzinnym ciepełku mieszkania na Roosevelta 5 i odwiedzamy cytującą klasyków (w oryginale) inteligencką wyspę na morzu chamstwa, prostactwa i minimalizmu. Ale też mieszkanie starych, dobrych znajomych, do którego wraca się, gdy ma się chandrę albo chce się po prostu dowiedzieć, co u nich słychać.
Onet Audio. Wiem dokładnie, ile wzrostu miała Gabriela Borejko, nie? I mam mnóstwo informacji o rodzinie Borejków zakodowanych. Ja będę miała, wiesz, Alzheimera na starość, 85 lat i będę wiedziała, ile wzrostu miała Gabriela Borejko. Gabrysia z dzielnej koszykarki zmieniła się w jakąś po prostu Gabrysię Wieczną Cierpiętnicę, to Ida tak z Drama Queen zmieniła nam się w dietetyczną terrorystkę. No. Tak, Ida zrobiła się OK Boomer. To wyraźnie w tym słuchać. On służy prokreacji. Tylko i wyłącznie, tak? Seks jest po to, żeby były dzieci. Wiadomo, że o rękę już ubiegamy zawsze w liceum. Bo potem ktoś je weźmie. Trzeba, póki jeszcze są, wiesz. Nie ma ceny, jak ta bułka w sklepie. Na szczęście odnajduję spokój u boku starszego kolegi Roberta Rojka.
Przytulnie była po prostu z tymi ludźmi, niezamożnymi, niezaradnymi i pozbawionymi siły przebicia. To dlatego goście u Borejków siedzieli zawsze dłużej niż wypadało, a niejeden z nich zasiedział się i do późnej nocy, choć często jako jedyny poczęstunek wjeżdżała na stół herbata i chleb z dżemem. Tak, drogie słuchaczki i drodzy słuchacze, dziś zanurzamy się w rodzinnym ciepełku na Roosevelta 5, poznańskiej filii klubu inteligencji katolickiej, wyspy na morzu chamstwa, prostactwa i minimalizmu i coraz bardziej oblężonej twierdzy takich wartości jak piękno, dobro, prawda i małżeństwo tuż po liceum.
Dla mnie zawsze wychodziły takie twarde, że szyby można było nimi tłuc, ale to była moja wina, nie przepisu. U mnie nie było przepisów z domu Borejków, były takie ogólnoliterackie przepisy. Robiłam na przykład klopsiki Carlsona albo jakąś tam sałatkę owocową z klech cezamowych. Takie tam były cuda. No właśnie, zacznijmy od tego, co sprawia, że Małgorzata Musierowicz ma tyle wiernych fanek. Co w jej książkach jest dobrego? Wiesz co, ja mam wrażenie, że... Zwłaszcza te pierwsze, te, do których nikt nie ma jakichś ansów szczególnych jeszcze, one są po prostu o fajnych dziewczynach, które mają dość realne uczucia, perypetie i jakieś takie zawahania, zawirowania albo...
tata Borejko jest internowany, ale o tym się nie mówi. Ja właśnie bardzo myślałam, dzisiaj w nocy się obudziłam i myślałam o tacie Borejko internowanym. Jakim opozycjonistą? Ja się zastanawiam właśnie. Czy tata Borejko miał w sobie taki vibe, żeby rzeczywiście być aktywnym opozycjonistą, który działa i który coś robi? Wiesz, że jednak ruch społeczny wymaga jakiegoś zaangażowania, jakiegoś konkretu, jakiejś organizacji wewnętrznej. Czy on, nie wiem, stał i cytował, prawda, nie wiem, Owidiusza strajkującym? Czy wydaje mi się, że już mama Borejko by prędzej mogła być internowana niż ojciec Borejko? No ale już była książka, gdzie nie było mamy, to był Kwiat Kalafiora, więc w kolejne książce, no... Nieobecność ojca, rozumiem, że była bardziej naturalna, bo po co się powtarzać?
Ja to widzę, że kolega wręczył mu ulotki i on się przywrócił i wypadły. I na tym się skończyło, ponieważ tata Borejko jest wyjątkową ciapą, naprawdę. Ale też właśnie w jednym z tych nowszych tomów, w sprężynie, którą tutaj przyniosłam, bo to jest po prostu, na tym tomie stwierdziłam, że ja już po prostu nie wytrzymam nic więcej nigdy Musierowicz. Tam na przykład jest napisane, że Ignacy Borejko dobrze sobie radzi z dziećmi, ponieważ był często babysitterem, na przykład babysitterem własnych córek, co jako koncept mnie urzeka. Tak, to jest w kwiecie kalafiore, który ok, dzieje się w późnych latach 70., więc pokazuje nam ówczesne wzory życia rodzinnego i ról rodzinny, więc weźmy na to poprawkę.
Tym niemniej jest to rodzina, w której mama nie pracuje, zajmuje się czwórką dzieci, wszyscy żyją z jednej pensji bibliotekoznawcy i z jej tak sweterków. Potem mama idzie do szpitala, bo ma wrzody żołądka i nagle się okazuje, że ten ojciec nic nie potrafi. Jajek nie potrafił gotować i zrzuca w związku z tym opiekę nad młodszymi córkami i ogarnianiem całego domu na maturzystkę. Dla niego to jest okej, nie? Siedemnastoletnia Gabriela, która bierze się z życiem za rogi, tak jak w każdym swoim momencie życia, również i później, i jakoś daje radę. Tak, no z lekką pomocą ciotki, która im tam gotuje, tym nie ma nawet pomysłu, że skoro siedemnastolatka się nauczyła gotować, jej ciotka nauczyła się gotować, to może i Ignacy Borejko. Mógłby się nauczyć gotować, wolne wziąć na przykład, żeby zająć się młodszymi dziećmi.
Nie, nie. Ignacy Borejko nie od tego jest, ale też ciotka Felicja bierze wtedy L4. Pamiętam, bo to był pierwszy raz, kiedy poznałam słowo L4, czytając Kwiat Kalafiora, nie wiedziałam, co to jest. Tam właśnie w Kwiecie Kalafiora, to też wydaje mi się jakąś taką wielką zaletą książek Musierowicz, są przezabawne listy córek wszystkich w wieku lat 17, 15, 7 i 5, które one wypisują do tej mamy w szpitalu. W tom wcześniej, w kłamczusze są też jakieś pisma, wypracowania szkolne tomcia i romci siedmiolatków, więc zawsze mi się wydaje, że te dzieci u Musierowicz w tych pierwszych tomach, kiedy one jeszcze nie są centralne i nie cytują Seneki na wyścigi, one są też właśnie jakąś wielką humorystyczną siłą i bardzo fajnie, że one są.
I to jest chyba jedyny moment, kiedy bohaterka na ten... Silny męski albo jeden z nielicznych, kiedy bohaterka nada właśnie silny męski próbę ogarniania twojego życia w postaci propozycji małżeństwa, reaguje dość radykalnie, to znaczy skacząc po kobiałce pełnej truskawek, tak? Jakby, że nie, ja tego nie chcę, tak? Ja mam jakąś autonomię, ja chcę czegoś innego. Tak, tak, tak, tak, ale też myślę o tym, że ten Tolek, Tosiek czy jak mu tam na imię, on reprezentuje, mam wrażenie, taki typ mężczyzny, którego Musierowicz nie lubi, to znaczy takiego mężczyzny, który nie ceni Seneki, który tak bardziej... To jest największy grzech u Borejków. Tak, on stąpa tak jakoś materialnie bardziej po ziemi, lubi żaglować, nie wiem, pewnie chce mieć telewinor, nie wiem.
No tak, to jest złośliwe, ale sobie to budzi emocje, że dorosłym ludziom pół wieku od premiery pierwszego tomu i prawie 10 lat od premiery ostatniego jeszcze chce się o tym pisać. To jest wspólnota już teraz bardziej wspólnych złośliwości, ale dalej to jest wspólnota. Tak, tak, ale też właśnie myślę jeszcze o tych cenach szyb i o pieniądzach Musierowicz, bo to jest bardzo ciekawy temat. Właśnie tak jak przeczytałaś na początku ten fragment, Borejkowie są rodziną z gruntu niezaradną i to jest ich cnotą. Są takie momenty, zwłaszcza w tych późniejszych tomach, ale już w idzie sierpniowej pojawia się na przykład rodzeństwo bracia Lisieccy, którzy mieszkają w bloku i mają brzydką tapetę i ordynarną matkę i ojciec ich zarabia w Niemczech i tam jest wyraźny kontrast między taką nowobogacką panią Lisiecką, a skromną mamą Borejkową otoczoną książkami.
Co oczywiście zdarza się jako kontrast życiowy, tak? Ale właśnie w tych późniejszych tomach mamy po pierwsze jakieś bardzo już naprawdę złośliwe komentarze w stosunku do ludzi bardziej życiowo ustawionych niż... To są minimaliści, moja droga. Właśnie, tak, masz rację, są to minimaliści. Lityl, koseneka i kubek herbaty, ale co ciekawe, do pieniędzy można dochodzić, jeżeli jest się Borejko z domu. Ponieważ właśnie też w tej sprężynie, którą sobie odświeżyłam, jest wątek tego, że na przykład Pulpecja i Florian rozwinęli znakomicie swoje gospodarstwo. Doskonale prosperują, hodują jakieś prospekty, mają ule, pszczelarze. Konia. Konia, nie wiem czy mają, może mają konia?
Nie wiem. Czy Patrycja jest koniarą? Prosimy o komentarze. Ale to co jest ważne, tam jest w ogóle moment jak z serialu Rancho. Patrycja nauczyła się też znakomicie pozyskiwać dotacje unijne, więc gospodarstwo PROW spermuje niesamowicie dobrze. To znaczy, to jest jakiś taki, wiesz, koalicja obywatelska KOR, że jeżeli jesteś właśnie z tego domu Borejków, to już możesz, to już tam właśnie możesz pozyskiwać te unijne dotacje i po prostu Patrycja na pewno dostała KPO. Tak, ale jak się cała rodzina zrzuca na prezent dla Juzinka, to jest to wielokrotnie używany samochód. Nie mogą mu kupić nowego, tak? Jak Ida sobie urządza ruinkę, no to tam przytacha lodówkę 50-letnią, która strasznie żre prądu, ale ją stać na to, żeby ta lodówka tyle prądu żarła, ale nie stać ją na nową lodówkę, nie? Bo oni nie są, wiesz, oni są po prostu niezaradni, nie mają takiego pomyślunku, nie umieją, wiesz, że tam gwoździ... Światła zgasić nie potrafią w pokoju, w którym ich nie ma.
Później zamieszkuje cała trzyosobowa rodzina Gabriela, nowy jej mąż, drugi Grzegorz oraz syn ich Ignacy, Grzegorz Stryba. Ida zamieszkuje w suterenie w ogóle tego budynku, bo tak nie wyobraża sobie rozstania z rodziną. Jakby Poznań nie jest duży, Jeżyce nie jest duże. Czy nie było mieszkania, czy ulicę dalej? Nie wiem, to rozstanie byłoby zbyt ciężkie dla Idy najwyraźniej. Co też właśnie budzi zawsze moje takie pytania i wątpliwości dotyczące tego, jak te dzieci powstają i w jakich warunkach. Ale też... Też współczuję im z tego życia. No bo tak, no bo wiecie, jedynym akceptowalnym sposobem mieszkania to jest albo w kamienicy na Roosevelta, a jeśli już naprawdę nie musisz, no bo nie urodziłeś się Borejko, albo Pyziak, albo Pałys, no to ewentualnie na Słowackiego, Krasińskiego, tak?
Nutra się wyprowadza, ale na jakiś strych jednopokojowy, tak? Że musisz żyć w tym... Minimalizm to jest złe słowo. Musisz mieć małe potrzeby bytowe, materialne, właściwie tylko książki i to wszystko. I to jest przedstawione jako jedyny sposób życia, który nie jest zgodzień takiej inteligenckiej pogardy. A wiesz, tak, zgadzam się z tobą, a z drugiej strony znam takie domy też i one mają w sobie wielu uroku, więc ja też, tak jak właśnie Musierowicz w tym pierwszym naszym spotkaniu z rodziną Borejków opisuje to jako klimat, do którego chce się wracać, to myślę, że to jest bardzo realistyczne. Z drugiej strony nie wiem, czy w takim klimacie chce się żyć przez całe życie, ale to już być może moje mieszczańskie, a może właśnie nie mieszczańskie, tylko nowobogackie jakieś
Może oni by już nie chcieli mieć dzieci na przykład, może to by było spoko, bo któraś Borejkówna się nie rozmnożyła. Albo właśnie Ida, która wraz z Markiem jeszcze muszą strzelić sobie trzecie dziecko małego, pulchnego Bobasa, ponieważ jest potrzebny Bobas Fabule sprężyny, żeby pokazać, że Laura lubi jednak dzieci i że ma taką super relację z małym kuzynem Ziutkiem. To znaczy jest jednak kobietą. Tak, że jest jednak kobietą, że jednak lubi właśnie tulić niemowlę i też jest opisane właśnie na początku sprężyny, żeby wyjaśnić istnienie Ziutka, jest taki moment, w którym jest wyjaśnione, że Idzie, koleżanki mówią, że ona wygląda z tym bobasem o 20 lat młodziej, a doktor Ida Pałys, słysząc tego rodzaju komplementy, płonie nieopanowanym dziewczęcym rumieńcem. I tutaj, jak wyjaśnia nam Musierowicz w nawiasie, ziutek był owocem tygodnia spędzanego przez państwa Pałysów na gorącej plaży Copacabana.
Lecz naszym zdaniem dyskrecja jest jedną z oznak dobrego wychowania i miłą zaletą, zwłaszcza w materii, którą poruszyłeś. Tam jest wszystko, nie? Niesamowicie. Ale też, ojej, ale Ignacy Borejko właśnie w tym tomie, w Żabie, to była Żaba? To była chyba Żaba. On jest naprawdę najgorszy. On nigdy wcześniej ani później nie był taki zły. On oprócz tego, że wygłasza te kazania straszne, Z Fryderykowi to też wespół ze swoim wnukiem Ignacym Grzegorzem Strybą szpieguje drugą wnuczkę Laurę, żeby udaremnić jej związanie się z bratem młodszym Fryderyka Wolfgangiem, ponieważ tam z kolei mama jest pianistką i wszystkie dzieci się tak nazywają po pianistach i po kompozytorkach.
I właśnie... Dlaczego on jest taki? Ja czasami go rozumiem jako tego inteligenta starej daty, bibliotekarza, niezaradnego. To ma czasami ten swój urok jakiś. Rozumiem na przykład go w języku troli, kiedy wychodzi z wnukami swoimi kilkuletnimi, dziesięcioletnimi na pizzę i okazuje się, że w tej pizzerii stoją książki stare, tak przycięte, równo od sztancy, piłą, żeby się mieściły i ładnie wyglądały na regałach. Tak, co drogo, była taka pizzeria Solidarności w Warszawie, która miała dokładnie to samo. I Ignacy Borejko jest smutny z tego powodu i to jakoś przygnębia jego kondycję ludzkości na ten widok i ja jakoś z nim współodczuwam wtedy, rozumiem go w tym, ale tom później on staje się jakimś kontrolującym starcem, który w swoje sidła jeszcze wciąga nieletnie dziecko, po prostu wnuka, żeby szpiegował siostrę, bo on po prostu musi tutaj kontrolować, z kim te wnuczki w ogóle się zadają.
Wydaje mi się, że to jest jakiś bardzo realistyczny opis takiego zadłużenia młodzieńczego, które jest takie gdzieś właśnie niesprecyzowane i tak tobą szarga, ale jeszcze nie do końca rozpoznajesz dlaczego tak tobą szarga, że te historie na przykład też Gabrysi zakochania w Grzegorzu jako już właśnie kobiety, która już ma dzieci, on już też ma córkę i tak właśnie się spotykają jako Dorośli ludzie. Też jest jakoś gdzieś fajne to, jak Bernard się stara o Anielę na swój sposób i ona w końcu odkrywa, że kurczę, no ten Bernard to jest jednak fajniejszy niż ten Krystian stomatolog karateka. To też jest jakoś gdzieś, wydaje mi się, miłe. I w ogóle ci mężczyźni Borejkówian, oni nie wydają mi się jak jacyś tragiczni ci, z którymi one kończą.
Ten Fryderyk. Jakby mężczyźni wyjeżdżają, kobiety... Mężczyzna jest daleko, kobieta wiernie czeka, nie? To jest ten taki dość często powtarzany właśnie... Stereotyp. Może też dlatego, że jak już dojdziemy do momentu, a potem żyli długo i szczęśliwie, to nie wiem, czy Musierowicz wie, co z nami potem zrobić. Tak. I myślę, że o to właśnie chodzi, że oni są potrzebni jako bohaterowie romantyczni i jako ta opowieść do tego romansu, czy nie romansu, ale tego zakochania. A potem oni nie są już potrzebni, bo co oni mają robić? Tutaj ważne są te relacje między Borejkównami, między ich kobiecym gronem i tymi dziećmi wszystkimi różnymi, a mężczyźni... To nie chodzi o to, że oni mają wyjechać i coś pokazać, tylko chodzi o to, że oni wyjeżdżają, bo nie wiadomo jak ich napisać.
Nie jest w Australii, to jest pewne. Dlaczego ona nie chce się do niego odezwać? Są sądy na świecie, to jest dziecko jego. Czemu ona nie chce, żeby te dzieci się z nim miały kontakt? Ja wiem, że to są malistka z ciebie. Ja właśnie jestem maksymalistką, jeśli chodzi o relacje rodzinne Laury. Ja bym chciała dla niej jak najlepiej. Potem się kończy tak, że człowiek zostaje śpiewaczką i chce mieć w wieku 18 lat zawodów ganga szopę. Tak. To nie brzmi dobrze. Dobrze. Nie wiem, przejdziemy się jeszcze przez cztery córki Borejków? Dobrze. No to mamy dzielną Gabrielę Koszykarkę, która zawsze nosi kryciastą koszulę, dżinsy i żółty sztormiak. Jest dzielna. Coś jeszcze o niej wiemy? Filologię klasyczną kończy następnie i tak. Tak, tak, tyle o niej wiemy. Tak, no i cierpi, bo została porzucona i mimo, że ma szczęśliwe życie potem, to jednak zawsze jest ten cierń w jej duszy, który jest po prostu nie do usunięcia.
Dalej mamy Idę. Ja tam Idę bardzo lubiłam. Idę w pierwszym tomie to jest taka drama queen. Taka nastoletnia drama queen. Ups and downs totalnie, jej nastronie są jakby wszędzie, tak. Uważa, że jest brzydka, z tym też nastolatki mogą się totalnie Tak, ja też bardzo idę lubiłam, lubiłam też książkę o idzie, czyli idę sierpniową, w której idę odkrywa jakoś tam siebie, też właśnie bez otoczenia tych wszystkich Borejków, co jest bardzo spoko. I też myślę, że ona później ma taką cechę mniej spotykaną u Borejkówien i w ogóle u bohaterek Musierowicz, to znaczy ona jest na przykład świadoma własnego seksepilu i własnej jakiejś atrakcyjności. Zmienia tych chłopaków i to jest naprawdę jedna z niewielu takich panien.
Ona mówi, Jezu, Florian, zostanę. My już tu na zawsze, ja, mój, ty, twoja, wiesz, Tarzan, Jane. Ale fajnie by było jakby dwa tomy później, to nie pykło, nie? Ale wiadomo, że jak u Musierowicz jest coś takiego, to później oni już będą razem do końca życia pisać wnioski unijne o ule. Słuchaj, przynajmniej im się udało materialnie, chociaż aczkolwiek niechętniej półgębkiem zapewne. To jest strasznie, nie będziemy wszystkich dwóch tomów, wszystkich bohaterek, ale bym jeszcze wspomniała trochę o Pyzie i zwłaszcza o Tygrysku. Dobrze. Bo Pyza to jest taką idealną Borejkówną, to jest taka Gabrysia bis, takie małe słoneczko. Nawet zostaje porzucone jak jej matka i też dzielnie to znosi. Tak, z malutką Milą, też właśnie pierwszą z pokolenia wnuczką. Rzeczywiście Pyza jest dzielna i Pyza też wydaje mi się, że ona nie ma za wiele osobowości.
Odmuchawiec jest taki, wiesz, on w kinie moralnego niepokoju mógł grać, że tam pali te papierosy w klasie i właśnie takie intelektualne im wrzuca pociski, a to jest grupka siedemnastolatków i Cezia tam płoni się i nie wie jak zareagować i tylko właśnie... To też trochę mam wrażenie, że jest duch epoki gdzieś, nie? Że w seventiesach taki profesor był chyba bardziej cool, niż my go dzisiaj czytamy. Znaczy no tak, to na pewno on przynajmniej jest jakiś, tak? Mówi, że nienawidzi, średnio lubi tą młodzież, nie? Ale jakoś ma do niej podejście. Potem nauczyciele są albo tylko super dobrzy, albo tylko super źli. A szkoła to generalnie to takie wulgarne miejsce, gdzie te biedne Borejki z tym ich chłaciną i z tym ich kulturowym kapitałem, no one się po prostu strasznie męczą, ale nikt nie wpadnie, żeby zabrać ich do innej szkoły, która będzie mniej opresyjna.
Nie, Juźinek musi po prostu siedzieć, wcierpieć, patrząc na stringi wychodzące spod spodni koleżanki. No jakby współczujemy wszyscy Juźinkowi wtedy. Juziń to akurat jest tą osobą, która sobie radzi w każdych warunkach. Nie jest to Ignacy Grzegorz Stryba. To prawda. Ale teraz Laura, bo Laura, czyli Tygrysek, był zawsze moją ulubioną postacią. I tak sobie myślę, że dlatego, że ona do tych Borejków nie pasowała. Ona z tej takiej harmonii rodzinnej wystawała. Ona tam była tym kamieniem w bucie i wszyscy dawali im to odczuć, przez co ona reagowała buntem. Przecież to było bardziej prawdziwe od tych wszystkich idealnych córek, moim zdaniem. Tak, to znaczy Tygrysek był konsekwentnie zbuntowany. W książce swojej Tygrysek też wyjeżdża szukać ojca właśnie i to jest jedna z takich krótszych i smutniejszych książek.
Czy wymienili jakieś współznania w całej tej książce? Kurczę... Coś tam, nie wiem, czy oni tam wymienili, ale na pewno niewiele, to nie była, nie jest to miłość oparta na rozmowie, za to jest to miłość oparta na przeczuciu dziadka Ignacego Borejki, który wie, słuchając opowieści Łusi, że ten pan polonista, to byłby dobry człowiek dla Lausi. Jesteśmy stare i cyniczne, no. No, ale właśnie jeszcze kończąc z tym cynizmem też na chwilę i kończąc opowieść o sprężynie, to to jest jeszcze jedna ważna rzecz i wartościowa, która myślę, że jest w Jarzycjadzie, to znaczy to, że ten brak rodziny nuklearnej, a to wychowywanie się w jakiejś takiej gromadzie, Ono też jest jakoś fajnie opowiedziane przez te relacje, które choćby te dziewczynki czy chłopcy mają z jatkami.
Ale na sam koniec, i to mnie już dosłownie dobiło, ona miała bukiet ślubny z róż. Ale babcia jej mówi, nie, nie, żadnych róż, nie, zrobimy rodzinną tradycję, weź groszki. Babciu, ale ja chciałam róże. Nie, nie, weź groszki, bo ja tego od ciebie chcę. I róża bierze te groszki, nie, jakby... Nie róża, przepraszam, Laura bierze te groszki, iż totalnie zmienia się w Borejków, transformacja się dokonała. Tak, to mnie też właśnie dziwi, skąd u Laury była Gustu, skąd u Adama taka umiejętność tworzenia wianków i warkoczy, to nie jest takie proste. I też dlaczego... Drobna mama Borejko ma garsonkę sprzed 50 lat, która na laurze jej wnuczce, zapewne wyższej od niej osobie, ponieważ mama ma 1,78 m i ojciec był koszykarzem. Dlaczego ta garsonka na nią pasuje?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na książkach Małgorzaty Musierowicz wychowały się dwa pokolenia Polek. Tylko Andrzej Sapkowski ma podobnie zaangażowany - choć zdecydowanie mniej złośliwy - fandom. - "Jeżycjada" jest na trwale wyryta w korze mózgowej milionów Polek. Ja będę miała 85 lat, Alzheimera i dalej będę wiedziała, ile wzrostu miała Gabriela Borejko - przewiduje Marta Nowak.
W kolejnym odcinku "Historii kobiet" zanurzamy się w rodzinnym ciepełku mieszkania na Roosevelta 5 i odwiedzamy cytującą klasyków (w oryginale) inteligencką wyspę na morzu chamstwa, prostactwa i minimalizmu. Ale też mieszkanie starych, dobrych znajomych, do którego wraca się, gdy ma się chandrę albo chce się po prostu dowiedzieć, co u nich słychać.