Mentionsy Mentionsy
Gość Radia ZET
Gość Radia ZET

Szef MSWiA zdradza w Radiu ZET: Mamy kilka pomysłów ws. SAFE. Zrobimy wszystko

16.03.2026 ·41 min 36 s

Marcin Kierwiński o planie rządu na pieniądze dla Straży Granicznej i Policji, o kampanii dezinformacji PiS i prezydenta, o nocnej prohibicji, wspólnej liście i bezpieczeństwie Polski

Gość Radia ZET. Zaprasza Bogdan Rymanowski. Dzień dobry, dzień dobry. Minister Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta w Radiu ZET. Witam, panie ministrze. Dzień dobry, panie redaktorze. Kłaniam się państwu. To zaczynamy od krótkiej piłki. Pytanie jest proste. Czy Polska powinna pomóc Ameryce w Zatoce Perskiej? Tak czy nie? Na razie ten temat jest tematem dyplomatycznym i tak na razie pozostaje. Czyli nie chce pan odpowiedzieć tak albo nie? Dyplomacja rzadko, że tak powiem, daje odpowiedzi tak lub nie. Czyli unik dyplomatyczny na początek? Możemy tak przyjąć. Czy na razie nie ma rozmowy na ten temat? Tak mogę powiedzieć. Państwo nie zastosują tego uniku. Zapraszam oczywiście na Radio ZET.pl. Zapraszam do udziału w naszej sądzie. Prezydent Trump zażądał od sojuszników, aby pomogli w cieśnieniu Ormus.

Polska w tym zakresie, w którym... Dobrze, panie ministrze, ale Donald Trump jest wyraźnie rozdrażniony, rozgoryczony tym, że Wielka Brytania odmówiła, że Niemcy odmówili, że nie wysyłają tam swoich okrętów. Czy w tej sprawie prosił prezydent Trump, prezydenta Nawrockiego, zadzwonił o pomoc? Nie mam informacji, żeby takie rozmowy się toczyły. Nie było żadnego telefonu? Nie mam takiej informacji, żeby rozmowić. Nie było żadnych kontaktów ze strony ambasady amerykańskiej? Nie, nie było. A co jeśli będą? Czy będzie takie stanowisko jak ministra Sikorskiego, że nie wchodzimy w to? Jeżeli mówimy o zdarzeniach przyszłych i niepewnych, to ja zawsze jestem bardzo ostrożny. Ja przypomnę, że w tego rodzaju sytuacjach musiałoby być współdziałanie rządu i prezydenta. To znaczy wtedy, kiedy wysyłamy nasze jednostki, naszych żołnierzy poza granice Rzeczypospolitej.

Inicjuje taki proces rząd, Ministerstwo Obrony Narodowej, a finalizuje go prezydent poprzez wydanie stosownego postanowienia prezydenta RP. Na dzisiaj nie ma tematu. Na dzisiaj tego tematu w polskiej przestrzeni publicznej nie ma, natomiast jeżeli rząd prezentuje stanowisko negatywne, to mówiąc o pewnych założeniach formalnych, Ale jest temat kolejny i ważny. Prezydent napisał list do premiera Tuska. List w sprawie systemu ETS przed zbliżającym się szczytem Unii. O co chodzi prezydentowi? Co w nim pisze? Myślę, że chodzi panu prezydentowi. Jestem o tym, co do tego przekonany. Wiem to. Chodzi o to, o co chodzi większości Polaków, tych, którzy widzą.

Co oczekuje prezydent? Oni są wrogiem zwykłych ludzi, na których nakładają gigantyczne ciężary. Czego oczekuje prezydent od premiera w tym liście? Oczekuje wypowiedzenia, zakończenia z systemem ETS. To jest jasne. Zarówno ten ETS nr 1, który dotyczy przedsiębiorstw, który hamuje rozwój gospodarczy nie tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej.

Ale wie pan, że propozycje prezydenta nie mogą niczego narzucić rządowi, bo w tej sprawie rząd prowadzi... To znaczy, że prezydent nie ma być głosem ludzi? To znaczy, że prezydent nie ma być głosem rozsądku? To znaczy, że prezydent nie ma być głosem polskiego przemysłu w sprawie likwidacji odejścia od ETS-u? Ja wczoraj byłem, akurat tak się składa na Śląsku. Mówię poważnie, zupełny przypadek. Byłem w Gliwicach, gdzie spotkałem się ze związków... Zupełny przypadek. Ale mówię poważnie. Zupełnie przypadkowo byłem na Śląsku. Ja poważnie pytam. Zupełnie poważnie. Wczoraj spotykałem się w pierwszej kolejności na Śląsku ze związkowcami. To związkowcami od Solidarności do PZZ. To oczywiście mówimy o przemyśle ciężkim, kopalniach, przemyśle zbrojeniowym, przemyśle hutniczym. Wszyscy jak jeden mąż. Wszyscy, którzy tam byli. Od lewa do prawa mówili, że ETS nas zabija, że ETS zażyna polską gospodarkę.

ETS zażyna również europejską gospodarkę. Ale czy takie stanowisko, taki list prezydenta do czegokolwiek zobowiązuje premiera i żony? Oczywiście to nie wiąże premiera, ale pokazuje kierunek, w którym powinniśmy działać, w którym powinniśmy współdziałać jako główne ośrodki władzy, czyli prezydent i premier. Co jeśli rząd i premier się nie dostosują do życzeń prezydenta? Co wtedy? Nie wiem, trzeba będzie prowadzić dalsze działania. Ostatecznie w Polsce przecież decyduje naród. Mamy wybory, w których także wyborcy oceniają tego rodzaju działania. To jest szalenie ważne. Naprawdę, Szanowni Państwo, jeżeli spojrzymy na przykład na ETS2, która już nie dotyczy tylko wielkich przedsiębiorstw, Czyli zapłacenia za emisję CO2 i właściwie przez to dzisiaj węgiel jest nierentowny. My nie możemy korzystać z naszego naturalnego bogactwa, jakim jest węgiel kamienny, mimo że robią to Chiny, mimo że robi to cała Azja, robią to Indie, robią to Stany Zjednoczone, czyli największe gospodarki na świecie.

My sami pozbawiamy się, czy jesteśmy pozbawieni przez te decyzje Unii Europejskiej w kontekście ETS-u możliwości prowadzenia suwerennej, bezpiecznej, taniej gospodarki. Dlaczego tego nie robimy? Panie Ministrze, kolejne pytanie. Dlaczego Pan próbuje robić z rządu i autorów reformy procedury karnej obrońców pedofilów? No bo w istocie tak się zachowali. Taka propozycja została przedłożona. Minister Żurek w TVN24 powiedział, że to co Pan robi, ten sposób argumentacji jest po prostu ohydny. Ochydne było to wtedy, kiedy Pan Prezydent zawetował ustawę, która miała zmienić tzw. Lex Kamilek. Wtedy Rzecznik Praw Dziecka, wybrany przez tą koalicję, wtedy również sama Fundacja im.

Kamilka prosiła Pana Prezydenta o zawetowanie tej ustawy, ponieważ ona otwierała drogę do tego, żeby różne niepowołane, mówiąc delikatnie, osoby weszły do szkół. Wtedy, kiedy pan prezydent zgodnie z wolą społeczną, zgodnie z wolą tej fundacji, zgodnie z wolą rzecznika praw dziecka zawetował tę ustawę, za co dziękowały wszystkie te podmioty, minister Żurek i jego wiceministrowie w sposób bezczelny mówili, że chroni pedofilów. To było kłamstwo, to była ohyda i to było coś, co było absolutnie niegodne. Wtedy kłamali. Natomiast co oni robią? No właśnie. Natomiast co oni sami robią? Odczytam Państwu jeden przepis i powiem. I zastanówcie się, kto to jest. Artykuł 200a, paragraf 2 Polskiego Kodeksu Karnego. Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15, a więc dziecku,

Składa propozycję, uwaga, obcowania płciowego, poddania się lub wykonywania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, każe ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności dla dwóch. Jak pan by nazwał taką osobę, która podejmuje takie zachowania? Bo ja bym nazwał ją pedofilem. No dobrze, czyli w tym przypadku nie będzie aresztów tymczasowych. I w tym przypadku, z uwagi na propozycję, którą przedłożono prezydentowi, a którą słusznie pan prezydent zawetował, nie można by było wobec tej osoby, nie można by było, ponieważ kara jest do dwóch lat pozbawienia wolności, a nie wyższa, zastosować tymczasowego aresztowania. To co, to nie jest ochrona pedofili? Krótkie piłki. Krótkie piłki. To nie jest ochrona pedofilii. Niech pan się z tego wytłumaczy. Oczywiście tych przepisów jest więcej.

Rozpijanie małoletniego. Krótkie piłki. Trzy krótkie piłki. Poproszę już naprawdę o odpowiedzi tak albo nie. Wyjście z Unii miałoby swoje plusy. Tak czy nie? Nie. Żałuję, że to nie ja jestem kandydatem na premiera. Nie. Nawrocki lepszym szefem niż Kaczyński. Tak czy nie? Różne przestrzenie. Co to znaczy różne przestrzenie? Nie można dwóm panom służyć. Albo się służy Bogu, albo mamonie. Dziękuję za ten ewangeliczny cytat, ale tam mieliśmy rozróżnienie, że mamy coś dobrego. Czyli Pana Boga i mamy coś niekoniecznie dobrego, czyli mamonę. Natomiast ja będąc szefem kancelarii mogę dobrze służyć Polsce przy prezydencie Rzeczypospolitej, a będąc członkiem Prawa i Sprawiedliwości mogę dobrze służyć w Polsce poprzez różnego rodzaju działania w strukturach. Natomiast co do tej Unii, bo chciałbym... Koniec, koniec, musimy kończyć.

Tak czy nie? Tak czy nie? Unię Europejską powinniśmy zmieniać tak, żeby pozostała Unią Europejską, ojczyzną Unią Europejską, silną gospodarczą Unią Europejską, opartą na wartościach Unii Europejskiej. I mamy wynik naszej sądy, czy Polska powinna pomóc Ameryce w Zatoce Perskiej. Tak odpowiedziało tylko 6% uczestników naszej sądy, nie 94%. Przechodzimy teraz do internetu. Zapraszam serdecznie. To jest Gość Radia ZET. A wracając do tego służenia dwóm panom. Jest pan członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Jestem, byłem, pozostaję. Jest pan jednocześnie człowiekiem prezydenta Nawrockiego. Dokładnie tak. Z jednej strony pańskim szefem jest prezes Kaczyński, z drugiej strony jest prezydent Nawrocki. No jak to pogodzić? No jednak lojalność powinna być wobec jednej osoby.

Może pan się rozdwoić? Chyba ważniejsza jest służba państwu i prezydentowi wybranemu w wyborach powszechnych, niż służba prezesowi partii politycznej. Ale przecież partie polityczne mają swój program, mają swoje założenia, mają swoje cele. Jeżeli te cele są pro-państwowe, a tak jest w przypadku Prawa i Sprawiedliwości, to tutaj nie ma rozdźwięku, nie ma kolizji, nie ma opozycji, nie ma różnego rodzaju dylematów. Oczywiście czasami powstają jakieś różnice, one są drobne. Czyli wszystkie decyzje pana prezydenta współgrały z propozycjami, z życzeniami prezesa? Podam przykład. Było bardzo wiele, no przynajmniej kilka jak nie kilkanaście ustaw. Mówię to wprost. W których Prawo i Sprawiedliwość głosowało na przykład przeciwko ustawie, a prezydent tę ustawę podpisywał. Chociażby ostatnia ustawa w trybie pilnym, Prawo i Sprawiedliwość głosowało przeciwko, pan prezydent to podpisał.

Były też takie ustawy, gdzie Prawo i Sprawiedliwość było za, na przykład ustawa łańcuchowa w tym pierwszym głosowaniu, a pan prezydent ją zawetował. Więc jeżeli ktoś próbuje uszyć taką oto historię, że prezydent robi wszystko to, co, dokładnie to co Prawo i Sprawiedliwość, to tak nie jest, bo fakty temu przeczą. Bo fakty temu przeczą. Natomiast jeżeli chodzi o wspólnotę celów generalnych, czyli budowę Polski silnej, budowy Polski, w której będą mieszkać nasze dzieci, nasze wnuki, budowę Polski, która liczy się na arenie międzynarodowej, która się rozwija, która ma silną armię, tutaj między prawem i sprawiedliwością, a stanowiskiem pana prezydenta nie ma rozdźwięku. Przecież tę kampanię prowadziliśmy razem. Był kandydat obywatelski Karol Nawrocki, było Prawo i Sprawiedliwość, jakie największe środowisko polityczne. Nie, nie. Może Kierwiński.

Dobrze. Czy prezydent w sprawie SAFE nie wpadł w pułapkę? Mamy najnowszy sondaż dla Radia ZET. 52% Polaków, większość, uważa weto pana prezydenta za niezgodne z interesem Polski. To weto popiera tylko 38%. Mam wrażenie, że dobra passa prezydenta się skończyła właśnie w tym momencie. Do tej pory był liderem sondaży zaufania. To pierwsza taka bardzo mocna krytyka ze strony opinii publicznej. Jeżeli chodzi o SAFE, to na pewno to była próba zastawienia sideł. Takich wilczych dołów na prezydenta Rzeczypospolitej. I wpadł w te wilcze doły. Żeby się tłumaczył. Ja nie mam takiego przekonania. Większość Polaków jest przeciwna tej decyzji. Mamy do czynienia z niebywałą nagałką.

Nazwałbym to, czy porównywałbym to powoli do tego przemysłu pogardy, który był rozpętany wobec śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gdzie odmawiano mu możliwości podejmowania decyzji, gdzie nazywano go w sposób haniebny i niegodny, gdzie mówiono zdrajca i tak dalej i tak dalej. Ale czy nie za bardzo użalacie się nad sobą? Czy wy podobnych argumentów nie używacie w stronę władzy? Jeżeli pan znajdzie jedną moją wypowiedź, gdzie ja w taki sposób atakuję, albo kto jest w Kancelarii Prezydenta atakuje premiera, To oddam panu rację, tylko takich wypowiedzi nie ma. Powtarzam, pan takich słów nie używa, ale pańscy koledzy z Prawa i Sprawiedliwości oczywiście. Odpowiada pan za swoich kolegów, no nie może pan się od nich odciąć, chyba żeś pan odetnie. Ja przede wszystkim odpowiadam za siebie, ale emocje polityczne są jasne, natomiast jeżeli zobaczymy co się dzieje w sieci, co się dzieje na tym tak zwanym soku z buraka, co robią silniczki Romana Giertycha, co robią ci wszyscy ludzie, którzy niestety podkręcali emocjami politycznymi przez Donalda Tuska, dzisiaj wypowiadają słowa

Ale decyzja i pieniądze są tu i teraz. Są tanie pożyczki z Unii. Panie rektorze, to jest wielkie kłamstwo, że mamy do czynienia z tanią pożyczką. Ale ja się z panem prezesem zgadzam i myślę, że każdy rozsądny polityk, który czuje odpowiedzialność za państwo powie tak. Lepiej się zadłużyć, niż nie mieć czym się bronić. Tylko jeżeli pan prezydent, a tak jest, przedłoży propozycję polskiego Sejfu Zero, czyli Funduszu Inwestycji

Polskiego Funduszu Inwestycji Modernizacji Sił Zbrojnych, Modernizacji Armii. To mamy sytuację, w której pieniądze, tak, pieniądze są tu i teraz. Pieniądze, które wynikają ze wzrostu wartości złota, które prezes Glapiński, NRN, Bank Polski kupował za 7 tysięcy złotych za funkcję, a dzisiaj wartość tego jest co najmniej 17 tysięcy. Ale pytanie, czy rzeczywiście pieniądze są tu i teraz? Są wypowiedzi ekonomistów, na przykład dzisiejsza wypowiedź ekonomisty Marka Zubera dla Gazety Wyborczej. Analizując koncepcję prezesa Glapińskiego i prezydenta Nawrockiego musimy jasno powiedzieć, ten program nie kosztuje zero złotych. To nieprawda. I jeszcze dwa zdania. Możemy dyskutować o różnicach w marżach. Ale przedstawianie go jako darmowego źródła finansowania to czysty zabieg PR-owy.

Dyskusja o rezerwach NBP to Zasłona dymna dla Weta Prezydenta. Inicjatorom tej narracji nie zależy ani na NBP, ani na rezerwach walutowych. Zależy im wyłącznie na wytworzeniu wrażenia, że istnieje inne, lepsze rozwiązanie. To klasyczna fałszywa alternatywa. Mówi to nie człowiek związany z obecną władzą. Był prezesem banku zarządów Mateusza Morawieckiego. Ja mam jedną wiedzę, że życzony pan nie ma wglądu w nasze serca i umysły i nie wie jaka jest nasza wola, a to jest jego swobodna interpretacja. Interpretacja, która rozmija się z faktami. Złoto w Narodowym Banku Polskim to są 74 miliardy euro. Wystarczy użyć jednej czwartej, żeby przeprowadzić na nich operację.

Dlaczego? To jest sprawa polityczna po stronie rządu. Dlaczego rząd mówi dajcie to do budżetu? Rząd wykopał gigantyczną otchłań deficytu budżetowego. Żaden inny rząd tego nie zrobił. Szanowni Państwo, Panie Rektorze, 800 miliardów złotych w trzy lata. Znaczy to są ludzie skrajnie nieodpowiedzialni, którzy zrujnowali już finanse publiczne i teraz mówią tak, jak są dodatkowe pieniądze, Przelejcie nam to do tego budżetu, a my wrzucimy to w tą dziurę i to przepadnie. Albo to przejemy w roku wyborczym, bo z tego zysku zrobimy sobie kampanię wyborczą i będziemy sprzedawać kiełbasę wyborczą. Prezydent mówi nie. Zróbmy to wspólnie, zróbmy to na rzecz naszej obronności, przekażmy te pieniądze na armię, a nie na wasze różne schore pomysły i przepalanie tych pieniędzy w budżecie. Radosław Sikorski mówi, że zachowujecie się i opozycja i prezydent jak w najgorszych czasach czy standardach XVIII-wiecznego warholstwa.

Radosław Sikorski, przypomnę, Co ma piernik do wiatraka? Tu mówimy o kontaktach z Ławrowym, a tu mówimy o pożyczce. Cierpią na chroniczną chorobę pomyłki. Mylą się w każdej właściwie diagnozie. Kiedy my przestrzegaliśmy przed rosyjskim neoimperializmem, oni przeprowadzali Lerset. Kiedy my mówiliśmy, że trzeba stawiać mur na granicy, żeby odeprzeć to zagrożenie ze strony Łukaszenki i Putina przede wszystkim, oni mówili, że nie chcą muru. Kiedy my mówimy, kiedy prezydent dzisiaj mówi korzystajmy z polskich rezerw złota w taki sposób, nie uszczuplając ich, żeby zabezpieczyć polską armię, oni mówią zadłużajmy się na lata.

Mylili się wtedy, mylą się dzisiaj. To jest największy problem. Pytanie zasadnicze, czy to są tylko pomyłki, czy to jest tylko, powiem bardzo delikatnie, żeby nie powiedzieć mocniej, nieroztropność, czy jest coś więcej? Co pan sugeruje? Jeżeli ktoś myli się za każdym razem w kwestii najbardziej żywotnych interesów, to albo nie nadaje się do rządzenia, bo nie rozpoznaje najbardziej oczywistych procesów geopolitycznych, gospodarczych i politycznych, albo ma w tym interes. Wolałbym, żeby byli po prostu, przepraszam, głupi. Dobrze, panie ministrze, co dalej z projektem prezydenta? Bo pan marszałek Czarzasty powiedział, że nie będzie go procedował. Mówimy o SAFE Zero. To bardzo przykre, bo ja wciąż będę namawiał pana marszałka, tak jak robi to pan prezydent, żeby wykonywał swoje obowiązki konstytucyjne. To znaczy, żeby... Wykonuje, ma do tego prawo.

Nie wykonuje. Nie ma do tego prawa? Marszałek sejmu nie ma weta wobec ustaw. Marszałek sejmu najważniejsze sprawy dotyczące w tym wypadku suwerenności bezpieczeństwa państwa powinien kierować pod obrady sejmu. A pamięta pan... Jeżeli sejmy tego nie przyjął, To trzeba by było uznać wolę tego najważniejszego organu ustawodawczego Rzeczypospolitej. Ale marszałek sejmu zachowuje się jak rzecznik rządu. Ja przypomnę, że konstytucyjną rolą marszałka nie jest kontrolowanie prezydenta, bo nie ma takich uprawnień. Prezydent odpowiada przed narodem. A co robił marszałek? A kto był marszałkiem za rządów Prawa i Sprawiedliwości, pamięta pan? Pamięta pan, ile ustaw czy projektów ustaw pani marszałek uruchamiała, a ile chowała w zamrażarce?

Posłowie koalicji mówią, że tak naprawdę tymi częstymi wystąpieniami Pan utrudnia realizację harmonogramu posiedzenia Sejmu. Wszystko się przedłuża. Czyli jest Pan tak naprawdę osobą, która jest hamulcowym. Nie, to oczywiście jest takie tłumaczenie na potrzeby tej sytuacji. Ja rozumiem, że przeszkadza im to, wtedy kiedy w imieniu Pana Prezydenta występuje w Sejmie, mówię prawdę. Przeszkadza im to, że w mediach społecznościowych te wypowiedzi później rozlewają się i ludzie przekazują sobie te wypowiedzi, bo chcą szukać prawdy. Bo chcą szukać jasnego stanowiska. Objawia Pan prawdę ludziom? Myślę, że dzisiejsza nasza rozmowa też jest oparta na prawdzie. Myślę, że w ogóle my, osoby życia publicznego, ja, pan redaktor, politycy, dziennikarze, samorządowcy, celebryci, którzy mają wpływ na kształtowanie opinii publicznej, powinni stawać w prawdzie.

Powinni stawać w prawdzie. Dobrze, to stajmy w prawdzie i proszę odpowiedzieć konkretnie na moje kolejne pytanie. Natomiast muszę wrócić do tych ekonomistów. Niektórzy ekonomiści, podobnie jak niektórzy prawnicy, zachowują się w taki sposób, żeby nie opisywać rzeczywistości, czy to prawnej, czy ekonomicznej, finansowej budżetu państwa, tylko, że opisywać rzeczywistość tak, żeby było dobrze rządowi. Zmieniają swoje zdanie w zależności od potrzeb rządu. Tak jest na przykład w przypadku Trybunału Konstytucyjnego. A propos, czy prezydent odbierze ślubowanie od sześciorga sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych niedawno przez Sejm? Na razie wydaje się, że nie ma od kogo odebrać. Jak to nie ma od kogo odebrać? Bardzo prosto to wytłumaczę. Dlatego, że Sejm popełnił w moim przekonaniu Takie szkolne, a z drugiej strony bardzo poważne błędy formalne, proceduralne podczas wyboru tych sędziów, nie zachowując kolejnych przepisów regulaminu Sejmu i być może jednego przepisu Konstytucji.

Z tego, jak ja obserwowałem obrady sejmu, to po prostu nie było decyzji o skróceniu tych terminów. Tutaj Sejm musiałby zadecydować i faktycznie wtedy materializowałby się ten przepis. Natomiast ja nie zauważyłem, żeby skrócili ten termin. Dzisiaj wyjdzie pismo, które sporządziłem w imieniu Pana Prezydenta do Marszałka z pytaniami o te daleko idące wątpliwości. W momencie, kiedy Pan Marszałek Czerzasty odpowie, zakładam, że odpowie szybko. Wtedy pan prezydent będzie się odnosił do kwestii kandydatury. Ale to co pan mówi, to trochę wygląda jak przygotowywanie pretekstu do tego, żeby nie odebrać tego ślubowania. Czy pan sobie wyobraża, że to ślubowanie będzie przy prezydencie, czy nie? Najpierw trzeba dopełnić procedury zgodnie z prawem, zgodnie z regulaminem. Dlatego będę w imieniu pana prezydenta pytał pana marszałka, czy te wątpliwości, które podnoszę... Ale co panu pan marszałek może powiedzieć?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.