HORROR W BRIDGEPORT - NAJBARDZIEJ NAWIEDZONY DOM NA ŚWIECIE! | ODCINEK 24
HISTORIA: HORROR W BRIDGEPORT - NAJBARDZIEJ NAWIEDZONY DOM NA ŚWIECIE! Miejsce, które było jednym z najsłynniejszych, o których mówiono w mediach, jak i w gazetach. Dziesiątki tysięcy oglądających i przybywających podczas całej tej akcji. Dziesiątki funkcjonariuszy policji, straży pożarnej itp. które uczestniczyły w całej akcji. Historia, która podobno się skończyła, a wszystko niby było mistyfikacją. Jednak powiedziano tak tylko dlatego, żeby policja, znowu mogła zapanować nad sytuacją w mieście! Poznajcie sami, historię z ulicy Lindley w Bridgeport!
A wszystko zaczęło się w roku 1960. Młode małżeństwo, które ledwie 3-4 miesiące wcześniej wzięło ślub, Jerry i Laura Gurin, zakupili swój pierwszy dom, który miał im służyć przez kolejne lata, jako miejsce, gdzie każdy będzie się czuł bezpiecznie. Ich zakupem był mały dom w stylu bungalowym, czyli jednokondygnacyjny dom podmiejski, który posiada werandy. Tego typu konstrukcje głównie są zrobione z drewna, a styl jest typowy dla budownictwa kolonialnego. Umieszczony w Bridgeport w Connecticut na ulicy Lindley. Jego powierzchnia nie przekraczała nawet 100 metrów kwadratowych, bo miał zaledwie 738 stóp, czyli 68,5 metra kwadratowego, co na tamte czasy było skromnym domkiem, jednak na dopiero co rozrastającą się rodzinę było dobrym startem.
Jerry Gurin dorastał w domu katolickim. Jego początkowym marzeniem było zostać księdzem. Jednak z biegiem lat zmienił zdanie, ponieważ kryzys pieniężny dał mu w kość. Więc od razu zaczął pracować jako żołnierz sił powietrznych. O paroletniej służbie został konserwatorem maszyn lotniczych, co bardzo mu pasowało i pracował tak przez dekady. Mówiono, że Jerry zawsze był wspierający, życzliwy i hojny. Tak samo mówiono o jego rodzinie, z którą był bardzo zżyty. Nigdy nikomu nie robił przykrości, a jak była potrzeba pomocy, to był pierwszy. Jego żona Laura niestety nie przejawiała aż tak wielu pozytywów. Była kobietą, która stroniła od towarzystwa.
Dorastała w kochającej rodzinie, których przodkami byli rdzenni Amerykanie. Gdy była mała, była cicha i nieśmiała, czyli inna niż reszta dzieci, które ją otaczały. Niestety spowodowało to, że nie miała zbyt wielu znajomych. Co więcej, inne dzieci raczej nie były w ogóle zainteresowane zabawą z nieśmiałą dziewczynką. Jednak w późniejszych latach trochę się otworzyła, co dało jej możliwość poznania jej męża, Jerry'ego. Wzięli ślub, a potem kupili dom. Zaledwie po roku od wprowadzenia się urodził im się syn o imieniu Jerry Gurin Jr. Życie rodziny Goodinów przebiegało pomyślnie. Głowa rodziny dostarczała wystarczającą ilość pieniędzy, aby zaspokoić potrzeby każdego członka rodziny.
Po 6 miesiącach zadzwonili do ojca Grimesa i zapytali się o możliwość adopcji. Małżeństwo było kochane przez społeczność sąsiadów, którzy wspierali ich w każdej sytuacji. W momencie, gdy dowiedzieli się o chęci zaadoptowania przez Gudinów dziecka, 25 rodzin napisało do agencji adopcyjnej, aby przedstawić im jak wspaniałymi ludźmi są państwo Gurins. W maju 1968 roku odebrali telefon z informacją, że w Kanadzie mieszka dziewczynka z urodą rdzennej Amerykanki, która ma 4 lata i szuka domu. Małżeństwo nie zastanawiało się ani chwili, od razu pojechali do Ontario i po 18 godzinach jazdy dotarli do dziecka.
Ściszył telewizor i zaczął nasłuchiwać dziwnego dźwięku, którego nie potrafił rozpoznać. Państwo Gurin weszli do pokoju i zaczęli się rozglądać skąd dobiega ten dźwięk. Nagle zauważyli, jak roleta na rozbitym oknie sama się podnosi. W trakcie tego strąciła ona zasłony, które również tam wisiały. Jerry podszedł więc do okna i ponownie je zawiesił, jednak w momencie, gdy się odwrócił, na ziemię spadł już cały karnisz. Cała rodzina szybko poszła do salonu, a następnie po krótkiej ciszy spojrzeli na siebie z dezorientowanym wzrokiem. Nie minęła nawet godzina, gdy sytuacja się powtórzyła, jednak tym razem w kuchni.
W momencie, gdy przyjechali pod nawiedzony dom, była 10.07. Przed posesją siedziała Laura, która płakała i przytulała swoją córkę, jednak dziewczynka nie była w ogóle przestraszona. Co więcej, wydawała się zadowolona, a wręcz szczęśliwa. Początkowo uważano, że było to włamanie, jednak pan Gurins szybko nakreślał im co miało tutaj miejsce. Jeden z funkcjonariuszy, Joe Tomek, podczas słuchania podniósł jeden z leżących na ziemi telewizorów i postawił wyznaczone dla niego miejsce. Jednak po chwili usłyszał dźwięk upadającego telewizora i leżącego znowu ekranem do dołu.
Ed i Lorraine Warren, ksiądz Bill, z którym pracowali, oraz 21-letni student seminarium, Pauleno, przyjechali do posiadłości Gurinsów koło południa. Dodatkowo przyjechała również nauczycielka Marcy, Barbara Carter, która chciała sprawdzić, czy to, co mówią ludzie, jest prawdą i czy dziewczynce nic nie jest. Tłum stale rusł, co spowodowało, że ulica była już nieprzejezdna. W paru godzinach od zabrania Laury do szpitala wróciła do swojego domu, gdzie zastała parę świeckich demonologów, o których nigdy nie słyszała wraz z Jerrym. Wtedy Ed poprosił Pauleno, aby był przy Marcy i obserwował ją cały czas, gdy oni będą pracować.
To jest duże prawdopodobieństwo, że dziewczynka zostanie opętana. Kolejnego dnia tłumy były jeszcze większe, co zmusiło policję do wprowadzenia strefy, w której mogli przebywać tylko i wyłącznie mieszkańcy. Koło dziewiątej do księdza Billa zadzwoniła Laura Gurin, która poinformowała go, że przeżyli kolejną noc. Jednakże powiedziała, że ich dom powoli popada w ruinę, a zniszczenia w środku są tak intensywne, że nie wie od czego zacząć. Wtedy ojciec Bill wraz z Edem Warrenem zaczęli kontaktować się z kościołem i biskupami, aby ci zezwolili na egzorcyzmy. Niestety, takiego pozwolenia nie otrzymali, ponieważ kościół bał się zaangażować w tę sytuację.
Wiele sytuacji było niemożliwych do zrobienia przez dziewczynkę, a oni i tak uznali, że to ona. Po całej tej sytuacji... Pauleno zadzwonił do Warrenów i powiedział, że nie chce mieć z nimi kontaktu, a sam pobiegł pod dom Gurinsów i się został odrzucony. Tego dnia nadinspektor policji Walsh ogłosił w sprawie, że w Bridgeport nie ma duchów. Byli ofiarami siły sugestii. Nabrano nawet kilku moich ludzi. Zanim jednak przejdę dalej, chcę powiedzieć, że Ed Warren powinien trzymać się z daleka od Bridgeport. Cała ta sytuacja stała się bardzo nieciekawa, a groźby i obelgi w gudzinów leciały z każdej strony.
Złopani mężczyźni powiedzieli, że próbowali oczyścić dom, który sprowadzał nieczyste moce i zło na ich sąsiedztwo. Aktywność ducha trwała dalej, aż do grudnia. Pewnego dnia jeden z nowych funkcjonariuszy, Simons, wszedł do domu 10 grudnia. Właśnie wtedy zauważył jak poruszały się różne przedmioty, a dziewczynki nie było w pobliżu. To tylko utwierdziło ludzi, że coś jednak znajduje się w tym domu. 14 grudnia rodzina Gurinów wróciła nad ranem po tym, jak dzień wcześniej spali u swojej rodziny. Gdy przekroczyli próg domu, ich oczom ukazał się zniszczony cały salon. Głowa rodziny był tak sfrustrowany, że choinkę postanowił zacementować w wiadrze.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
HISTORIA: HORROR W BRIDGEPORT - NAJBARDZIEJ NAWIEDZONY DOM NA ŚWIECIE!
Miejsce, które było jednym z najsłynniejszych, o których mówiono w mediach, jak i w gazetach.
Dziesiątki tysięcy oglądających i przybywających podczas całej tej akcji.
Dziesiątki funkcjonariuszy policji, straży pożarnej itp. które uczestniczyły w całej akcji.
Historia, która podobno się skończyła, a wszystko niby było mistyfikacją.
Jednak powiedziano tak tylko dlatego, żeby policja, znowu mogła zapanować nad sytuacją w mieście!
Poznajcie sami, historię z ulicy Lindley w Bridgeport!