Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie
Na ulice wyszło gruzińskie pokolenie „Z”. Nie chcą obalać rządu. Żądają tylko odwołania „rosyjskiego prawa”. Są wychowani na grach komputerowych, umierają po kilka razy dziennie, więc się nie boją. Ale nie zdają sobie sprawy z tego, co za chwilę wydarzy się w Gruzji Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Stasi Budzisz "Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio. Więcej audioreportaży znajdziesz na stronie OKO.press pod adresem: https://oko.press/media/audioreportaze
Dział reportażu OKO.press przedstawia. Stasia Budzisz. Listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie. Filip Przybylski. Są takie noce, kiedy Daria Apachonczicz wychodzi na protest i wspiera gruzińskich przyjaciół. Niektórzy spędzają tam każdy wieczór od ponad miesiąca. Nakładają plastikowe gogle, żeby nie trafiła ich w oko gumowa kula, na szyjach wieszają maski przeciwgazowe i gwizdki. Mają też płaszcze przeciwdeszczowe i flagi, gruzińską i europejską. Maszerują, blokują miasto i dobrze się bawią, choć tak naprawdę nikomu nie jest do śmiechu.
Ustawa o tzw. zagranicznych agentach doprowadziła w Rosji do zlikwidowania niezależnych mediów i społeczeństwa obywatelskiego albo choćby prób jego powstania. Rosyjscy dziennikarze, aktywiści i opozycjoniści wylądowali za kratkami albo musieli opuścić kraj. Kiedy to samo chciał przepchnąć gruziński rząd, Gruzini i Gruzinki masowo wyszli na ulice z hasłami, nie dla rosyjskiego prawa, tak dla Europy. Władza wysłała na nich armatki wodne, gumowe kule i gaz łzawiący. Aresztowała kilkadziesiąt osób, ale nikt się nie poddawał. Zachód straszył sankcjami i zakończeniem procesu integracji z Unią Europejską.
Pomogło. Tyle, że Gruzja była wtedy w innej sytuacji. Starała się o status kandydata na członkowstwo w Unii Europejskiej. W marcu 2022 roku, zaraz po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, złożyła wniosek razem z Mołdawią i Ukrainą, ale jako jedyna nowego statusu nie dostała. Powód odmowy wydaje się oczywisty. Od lutego 2022 roku władze Gruzji miały problem, by nazywać wojnę wojną i nie przyłączyły się do sankcji przeciw Rosji. Postawiły za to na handel z nią. Unia dała szansę rządowi Gruzji na rehabilitację. Miał zadbać o wolność mediów oraz rozwój społeczeństwa obywatelskiego.
Kłopotem był system sądowniczy i władza oligarchiczna, która tak naprawdę ogranicza się w Gruzji do jednego człowieka – Bidziny Iwaniszwilego, założyciela gruzińskiego marzenia i nieformalnego właściciela Gruzji. Na wdrożenie reform rząd dostał ponad rok, ale zmienił niewiele. Mimo to w grudniu 2023 roku Gruzja otrzymała status kraju kandydującego. Warunkowo, bo znów Unia poprosiła o te same reformy. Dopiero po ich wprowadzeniu rozpoczną się rozmowy członkowskie. Tyle, że unijne rekomendacje mało już interesowały rządzącą partię. Cały sukces przypisała sobie, bo prowadzi kraj do Europy i słucha społeczeństwa.
Nie stoją tylko pod parlamentem na Alei Rustawelego, najbardziej symbolicznym i najważniejszym miejscu protestów w tym kraju. Są wszędzie. Zalewają nabrzeże rzeki Kury, blokują główne arterie miasta i najważniejsze rondo w Tbilisi. Bohaterów, na którym pysznią się europejskie gwiazdki. Śpiewają z ręką na sercu hymn narodowy i ode do radości. Mają też swój hymn. To piosenka grupy Kvela pod tytułem Ojczyzna. Gdzieś między okrzykami pozdrawiającymi swój kraj, Sakartfelo, Gaumarjos, śpiewają jej słowa. Ojczyzno, nasza matko, chcę te słowa zaśpiewać dla ciebie.
Wszyscy za to wierzą w globalną partię wojny, ale kiedy dopytuje, kim są ludzie, którzy ją tworzą, nie znają odpowiedzi. Wkurzają się też na mnie. Słyszę, że jestem z Polski, która jest w NATO, więc mogę nie bać się wojny, bo mam parasol ochronny. Oni nie. I że z ciepłego europejskiego fotela można łatwo oceniać ich biedę i brak perspektyw. I że obrażam Iwaniszwilego, który wykłada swoje własne pieniądze, by inwestować w Gruzję. Nie kłócę się z nimi. To ich kraj. Tajniacy, mamy cię na oku. Wracam na protest i widzę przerażenie znajomych dziennikarzy, którzy jak Marta Ardaszelia i cały zespół Sowa News walczą z dezinformacją i propagandą, choć boją się, że za chwilę będą musiały się zamknąć.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Stasia Budzisz przedstawia opowieść Dary Apachonczicz, która została uznana za zagranicznego agenta przez Federację Rosyjską.
Stasia Budzisz opisuje historię ustawy o zagranicznych agentach, wprowadzonej przez gruziński rząd w 2023 roku.
Stasia Budzisz opisuje protesty w Gruzji, które wybuchły po wprowadzeniu ustawy o zagranicznych agentach.
Stasia Budzisz analizuje sytuację w Gruzji, podkreślając rolę Zachodu i polityki rządzącej partii Gruzynskiego Marzenia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na ulice wyszło gruzińskie pokolenie „Z”. Nie chcą obalać rządu. Żądają tylko odwołania „rosyjskiego prawa”. Są wychowani na grach komputerowych, umierają po kilka razy dziennie, więc się nie boją. Ale nie zdają sobie sprawy z tego, co za chwilę wydarzy się w Gruzji
Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Stasi Budzisz "Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Więcej audioreportaży znajdziesz na stronie OKO.press pod adresem: https://oko.press/media/audioreportaze