Mentionsy Mentionsy
Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA

Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie

05.08.2024 ·29 min 29 s · 4 rozdziały

Na ulice wyszło gruzińskie pokolenie „Z”. Nie chcą obalać rządu. Żądają tylko odwołania „rosyjskiego prawa”. Są wychowani na grach komputerowych, umierają po kilka razy dziennie, więc się nie boją. Ale nie zdają sobie sprawy z tego, co za chwilę wydarzy się w Gruzji Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Stasi Budzisz "Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio. Więcej audioreportaży znajdziesz na stronie OKO.press pod adresem:⁠⁠⁠ ⁠https://oko.press/media/audioreportaze⁠

17:04 · Analiza sytuacji i przyszłości Gruzji 4

Tylko raz, pod koniec kwietnia, użyła gazu, gumowych kul i armatek wodnych. Nic poza tym. Doskonale wiedzą, co robią, tłumaczy Arnold Stepanian z Public Movement Multinational Georgia, który od wielu lat zajmuje się organizacją protestów w Gruzji. Gdyby ktokolwiek z tych młodych ludzi zginął, na drugi dzień na proteście byliby wszyscy rodzice i starsze rodzeństwo tych dzieci. Tego żywiołu nie opanowałby już nikt. W takiej sytuacji mogłoby wydarzyć się wszystko. Ale teraz nie dzieje się nic. Władza czeka. Ma nadzieję, że ludzie się zmęczą i w październiku będzie już spokój. Iwaniszwili zresztą powiedział, że sam wybrał ten moment, bo to kluczowe u polityka umieć trafić w czas.

Uważa, że trafił. To nie jest rewolucja, mówi Stepanian. Nikt tą masą nie zarządza. Jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia z takim protestem. Na ulicę wyszło pokolenie Z, pokolenie mojego syna, którego całe świadome życie przypada na rządy marzenia. Oni nie znają innej polityki i nawet ich to nie obchodzi. Nie chcą obalenia tego rządu. Mają tylko jedno żądanie – odwołać tak zwane rosyjskie prawo. Nic więcej. Zetki są wychowane na grach komputerowych. Umierają po kilka razy dziennie. Niczego się nie boją, ale nie zdają sobie też sprawy z tego, co za chwilę wydarzy się w tym kraju.

Biało-Gruzja. Dla Arnolda Stepaniana Gruzja za chwilę może stać się nową Białorusią. Czasem nazywa ją Biało-Gruzja i zastanawia się, co ma robić. Podobnie jak Marta Ardaszelia, przy nowym prawie zostanie zagranicznym agentem. Dla nas to ostatnie starcie. Albo walczymy do końca, albo udajemy się na emigrację, mówi Stepanian. Rewolucja w tym momencie nie jest żadnym rozwiązaniem. Zresztą na jakiej podstawie mielibyśmy ją przeprowadzić? Gruzińskie marzenie zostało wybrane w demokratycznych wyborach i odsunąć je od władzy możemy dokładnie tak samo.

Tylko jeśli te wybory okażą się sfałszowane, będziemy mieć prawo do rewolucji. Musimy wytrwać do października. Najbardziej martwi Stepaniana fakt, że Gruzja zmieniła kurs i pędzi w stronę autorytaryzmu. Iwaniszwili daje nam poczucie, że żyjemy w demokracji, pozwala protestować, jeszcze pozwala nam mówić, co chcemy, pozwala pracować, ale przecież sam zapowiedział zmiany, jakie planuje po wyborach. 29 kwietnia pod parlamentem rządząca partia zorganizowała wiec poparcia dla ustawy o zagranicznych agentach, na którym mowę wygłosił sam Iwaniszwili. Zapowiedział represje wobec głównych opozycjonistów związanych z byłym prezydentem, Micheilem Sakaszwilim.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.