Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie
Na ulice wyszło gruzińskie pokolenie „Z”. Nie chcą obalać rządu. Żądają tylko odwołania „rosyjskiego prawa”. Są wychowani na grach komputerowych, umierają po kilka razy dziennie, więc się nie boją. Ale nie zdają sobie sprawy z tego, co za chwilę wydarzy się w Gruzji Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Stasi Budzisz "Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio. Więcej audioreportaży znajdziesz na stronie OKO.press pod adresem: https://oko.press/media/audioreportaze
Kłopotem był system sądowniczy i władza oligarchiczna, która tak naprawdę ogranicza się w Gruzji do jednego człowieka – Bidziny Iwaniszwilego, założyciela gruzińskiego marzenia i nieformalnego właściciela Gruzji. Na wdrożenie reform rząd dostał ponad rok, ale zmienił niewiele. Mimo to w grudniu 2023 roku Gruzja otrzymała status kraju kandydującego. Warunkowo, bo znów Unia poprosiła o te same reformy. Dopiero po ich wprowadzeniu rozpoczną się rozmowy członkowskie. Tyle, że unijne rekomendacje mało już interesowały rządzącą partię. Cały sukces przypisała sobie, bo prowadzi kraj do Europy i słucha społeczeństwa.
W grudniu powrót do polityki ogłosił Bidzina Iwaniszwili, choć nigdy z niej nie odszedł, zarządzał krajem z tylnego siedzenia. W kwietniu tego roku zdecydował, że trzeba wprowadzić ustawę o tzw. zagranicznych agentach. Nie ukrywał, że ma być wymierzona przeciw niezależnym mediom i organizacjom pozarządowym, którymi zarządzają pseudoelity wychowane przez obce kraje. Ustawa zakładała, że każda organizacja pozarządowa i medialna, która jest finansowana w minimum 20% ze środków zagranicznych, zostanie wpisana w rejestr tzw. agentów zagranicznych. Jednak zanim dokument trafił pod veto prezydentki, zdążył przejść nowelizację.
Pojawili się zagraniczni inwestorzy, kraj przeszedł gruntowne reformy, zaczęło się tworzyć społeczeństwo obywatelskie, fundusze z zachodu płynęły szerokim strumieniem. Po dziewięciu latach w demokratycznych wyborach, Sakaszwili oddał władzę w ręce widziny Iwaniszwilego. Ten obiecał swoim wyborcom prawdziwą demokrację. Przez ostatnie 12 lat przez Gruzję przetoczyło się mnóstwo protestów. Gruzini sprzeciwiali się, że w ich parlamencie zasiadał rosyjski deputowany, że Moskwa wznowiła rejsy samolotowe z Tbilisi, że do Batumi zawinął rosyjski statek pasażerski. Niewiele dawały. Oprócz jednego, tego z marca 2023 roku, kiedy gruzińskie marzenie zrezygnowało ze swoich planów.
Zbawić nas może tylko bidzina, który stoi na ich straży. Tak krzyczy propaganda, a ludzie się na to łapią, mówi Stepan Jan. Dzwonię do kilku starych znajomych i pytam o ich podejście do tego, co dzieje się teraz w Gruzji. Niemal jednogłośnie popierają rządzącą partię. Chcą stabilności, pokoju, demokracji i gruzińskiej Gruzji. Boją się powrotu Sakaszwilego, bo ich rodziny są straumatyzowane jego rządami. Ktoś siedział w więzieniu, komuś siłą odebrano ziemię, ktoś inny wpadł w spiralę długów, z której nie może się wygrzebać do dziś. Boją się też utraty pracy. Większość z nich pracuje w państwowej administracji.
Wszyscy za to wierzą w globalną partię wojny, ale kiedy dopytuje, kim są ludzie, którzy ją tworzą, nie znają odpowiedzi. Wkurzają się też na mnie. Słyszę, że jestem z Polski, która jest w NATO, więc mogę nie bać się wojny, bo mam parasol ochronny. Oni nie. I że z ciepłego europejskiego fotela można łatwo oceniać ich biedę i brak perspektyw. I że obrażam Iwaniszwilego, który wykłada swoje własne pieniądze, by inwestować w Gruzję. Nie kłócę się z nimi. To ich kraj. Tajniacy, mamy cię na oku. Wracam na protest i widzę przerażenie znajomych dziennikarzy, którzy jak Marta Ardaszelia i cały zespół Sowa News walczą z dezinformacją i propagandą, choć boją się, że za chwilę będą musiały się zamknąć.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Stasia Budzisz przedstawia opowieść Dary Apachonczicz, która została uznana za zagranicznego agenta przez Federację Rosyjską.
Stasia Budzisz opisuje historię ustawy o zagranicznych agentach, wprowadzonej przez gruziński rząd w 2023 roku.
Stasia Budzisz opisuje protesty w Gruzji, które wybuchły po wprowadzeniu ustawy o zagranicznych agentach.
Stasia Budzisz analizuje sytuację w Gruzji, podkreślając rolę Zachodu i polityki rządzącej partii Gruzynskiego Marzenia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na ulice wyszło gruzińskie pokolenie „Z”. Nie chcą obalać rządu. Żądają tylko odwołania „rosyjskiego prawa”. Są wychowani na grach komputerowych, umierają po kilka razy dziennie, więc się nie boją. Ale nie zdają sobie sprawy z tego, co za chwilę wydarzy się w Gruzji
Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Stasi Budzisz "Gruzja: listy obcego agenta. Muszę donosić sama na siebie". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Więcej audioreportaży znajdziesz na stronie OKO.press pod adresem: https://oko.press/media/audioreportaze