Mentionsy Mentionsy
Dobre książki
Dobre książki

Andrzej Nowak o

18.07.2023 ·50 min 42 s · 10 rozdziałów
0:00 · Wprowadzenie i tematyka książki 3

Dobre książki. Imperium Rosyjskie u szczytu swej potęgi w 1866 roku było trzecim pod względem wielkości państwem w historii ludzkości po Imperium Brytyjskim i Wielkim Ułusie Mongolskim. Dziś Rosja jest największym państwem świata z ponad 17 milionami kilometrów kwadratowych powierzchni. Imperium Rosyjskie, liczone od czasów Piotra I, było sukcesorem Carstwa Rosyjskiego, liczonego od koronacji Iwana IV Groźnego na cara wszechrusi, które z kolei było kontynuacją Wielkiego Księstwa Moskiewskiego.

Imperium Rosyjskie zmiotła, przynajmniej na czas jakiś, rewolucja lutowa 1917 roku i utworzenie we wrześniu 1917 Republiki Rosyjskiej. Ale jak się okazuje, co udowadnia, Też bardzo wnikliwie, obszernie na kartach swojej najnowszej książki krakowski historyk prof. Andrzej Nowak. Imperium, choć pod inną nazwą, dość szybko się odrodziło, by po kilkudziesięciu latach trwania ponownie upaść. Imperium zła, jak nazwał Związek Sowiecki kiedyś Ronald Reagan, Znów jednak powraca i chyba nie tylko w tytule tej najnowszej książki profesora Nowaka. Powrót. Imperium zła. Ideologię współczesnej Rosji. Ich twórcy i krytycy 1913-2023.

To pełny tytuł książki pana profesora, wydanej przez Wydawnictwo Literackie, a w studiu jest nasz gość, oczywiście autor książki, czyli profesor Andrzej Nowak. Witam serdecznie. Dzień dobry, witam serdecznie. Gdy 8 grudnia 1991 roku wiskula w Puszczy Białowieskiej Borys Jelcyn, Leonid Krawczuk i Stanisław Szuszkiewicz w imieniu Rosji, Ukrainy i Białorusi trzech republik, które formalnie 69 lat wcześniej powołały do istnienia Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, podpisały akt ogłaszający koniec jego istnienia jako podmiotu prawa międzynarodowego i gospodarczej rzeczywistości, wydawałoby się, że imperium jako zło Można przezwyciężyć. Rosja, pisze Andrzej Nowak, stała się po raz pierwszy w swojej historii bardziej narodem niż imperium.

2:35 · Historia Imperium Rosyjskiego 6

Ale bycie imperium jest dla Rosji, czy była carska, czy bolszewicka, atrakcyjne, korzystne, a dziś ta zdegradowana przed laty idea zyskuje nowych apologetów. Czy powrót imperium zła? Ale właśnie nie w przenośni, a w dosłownym tego słowa znaczeniu, tego wszystkiego co łączy się z byciem imperium dokonuje się na naszych oczach? A może to tylko złudzenie? Niewątpliwie przygnębiającym zjawiskiem jest to, że imperium, czyli chęć panowania nad innymi, nad sąsiadami, powiększania swojego terytorium, zawsze oczywiście w imię jakichś racji ideologicznie uzasadnianych, a to bezpieczeństwa, racji stanu, Racji religijnych w imię Świętej Rusi, która powinna patronować wszelkim innym prawosławnym narodom, czy w imię komunizmu, którego kolebką stała się Rosja i powinna zarządzać tym komunistycznym imperium, tak jak w to wierzył Lenin, a potem Stalin utwierdził tę wiarę przez kilkadziesiąt lat.

Te uzasadnienia wciąż okazują się atrakcyjne dla Rosjan, dla rosyjskich elit. Pani redaktor w prowadzeniu, w swoim znakomitym odczytaniu głównych myśli tej książki użyła określenia, że to imperium okazuje się atrakcyjne dla Rosjan i korzystne. Otóż co do pierwszego określenia niestety muszę się całkowicie zgodzić. Ta właśnie przerażająca nawet, nie tylko przygnębiająca, ale przerażająca atrakcyjność imperium jako idei, w imię której rezygnuje się z własnej wolności. Rezygnuje się także właśnie z własnego Dobra z własnej korzyści, rozumianej na sposób materialny i rozumianej na sposób powiedziałbym po prostu spokojnego, dobrego życia w granicach, które nie są przecież ciasne.

Te 17,5 miliona kilometrów kwadratowych wydawałoby się, że mogłoby wystarczyć narodowi, który jest 10 razy mniej liczny od Chińczyków, a zajmuje dwa razy większą powierzchnię niż Imperium Środka, czyli Chiny. A jednak wciąż wraca ta tęsknota, ale właśnie uważam, że to drugie określenie, iż to imperium jest korzystne, nie jest zgodne z prawdą. To imperium nie jest korzystne dla Rosjan. Tyle tylko, że my to widzimy z zewnątrz, a Rosjanie, a w każdym razie wystarczająco duża liczba Rosjan, bo na pewno nie wszyscy, są tacy, którzy widzą to tak jak my, tylko jest ich niestety garstka. To znaczy ci, którzy widzą, że to imperium szkodzi Rosjanom, szkodzi Rosji, zabiera Rosjanom wolność, ale większość, a w każdym razie ta wystarczająca grupa do tego, by narzucić swą wolę większości, uważa, że bez imperium Rosja nie może istnieć, że Rosja musi panować nad sąsiadami, że Rosja musi mieć Ukrainę, musi mieć Białoruś, musi trzymać za gardło Polskę, musi trzymać

Republiki Nadbałtyckie musi trzymać w szachu Europę, żeby w ogóle wytrwać w XXI wieku na kontynencie eurazjatyckim. To myślenie wciąż powraca i wróciło właśnie po okresie, od którego pani redaktor zaczęła tę opowieść o książce, która również za punkt wyjścia de facto przyjmuje rok 91, czyli moment, kiedy wydawało się, że Rosjanie jednak Chcą wolności. Pamiętamy, ja w każdym razie pamiętam te protesty, w których brało udział ponad sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi w Moskwie na rzecz odrzucenia imperium, na rzecz obalenia Związku Sowieckiego i uwolnienia Rosji od Związku Sowieckiego, bo Związek Sowiecki upadł nie dlatego, że Litwa się zbuntowała, czy nawet Ukraina się zbuntowała, tylko dlatego, że Rosja się zbuntowała przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Tak było w 1991 roku. No ale jak się okazało, po kilku już latach Rosjanie odczuli tę utratę, utratę Krymu, który nagle okazało się, że nie jest częścią, powiedziałbym przedmieściem Moskwy, że do miasta Ryga, do którego tak chętnie podróżowano z Moskwy i innych miast rosyjskich, żeby napić się naszego ryskiego balsamu, ulubionego napoju alkoholowego, gustujących w takich właśnie trunkach słodkich Rosjan. Czy że nie można pojechać do Warszawy i potraktować jej jako swojej stolicy gubernialnej, może troszkę tak pół niezależnej. Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. To właśnie jest coś, czego nagle Rosjanie zaczęli odczuwać brak.

Po paru Na stu miesiącach zachłyśnięcia się tym już nie musimy martwić się tym, że trzeba utrzymać nasze bazy na Kubie, w Jemenie Południowym czy w Angolii, bo przecież taki był rozmach tego imperium Zabreżniewa. Nagle odczuło to jako utratę. No dlaczego? Byliśmy światowym imperium, a teraz przestali się nas bać? Tak być nie może. Ten fenomen właśnie jest w centrum książki. Do Rosji też jako ofiary, ofiary Zachodu, skrzywdzonej przez Zachód. Myślę, że o tym też opowiemy, ale chciałabym wrócić do początków XX wieku, do momentu, kiedy po raz pierwszy wydawałoby się, że pożegnamy to imperium. Bo mówiąc o imperium rosyjskim, możemy zaczynać bardzo wcześnie i cofać się ileś wieków i możemy przywołać tutaj czasy

8:03 · Próby rozpadu imperium 6

Iwana III czy Iwana IV, Piotra I i Katarzyny II. To interesująca historia, do której odsyłam państwa, ale odsyłam również do wielu książek pana profesora, bo pan profesor przecież w wielu książkach o tym pisze i metamorfozy Imperium Rosyjskiego i Polska i Rosja. Wymieniam tylko dwa tytuły, bo myślę, że chyba trochę czasu by nam nie starczyło, żeby wymienić wszystkie. Ale właśnie, skupmy się na wieku XX. Jest początek XX wieku i ten początek XX wieku przynosi nadzieję na rozpad imperium, tego carskiego imperium. Myślę tutaj oczywiście o roku 1905. Ta rewolucja 1905 roku, ona pokazuje takie odśrodkowe ruchy narodowe.

To jest alternatywa dla imperium. W istocie ta książka pokazuje dwa kryzysy imperium i dwukrotny powrót imperium. Raz po 1917 roku, kiedy to partia bolszewicka dokonuje reintegracji imperialnej, chociaż starannie unika tej nazwy imperium i stara się przedstawiać tę reintegrację jako proces emancypacji, wyzwolenia, swobodnej federacji, ale w istocie struktury imperialne zostają odbudowane już przez Lenina A za Stalina uzyskują pełną, można tak powiedzieć, oprawę ideologiczną, że to Rosja ma być starszą siostrą czy też starszym bratem, wszystko jedno jak to nazwiemy, wielkim bratem w tej rodzinie narodów socjalistycznych.

To jednak Moskwa, Rosja jest najstarsza i powinna wydawać rozkazy rozmaitym młodszym braciom, czy to z Ukrainy, czy z Litwy, czy z Polski, czy Czy z Wietnamu, czy jeszcze skądkolwiek. A więc to była ta pierwsza historia rozpadu i reintegracji. Druga to jest właśnie ta nam współczesna, rozpoczynająca się w 91, a trwająca niestety nadal w roku 2023, kiedy rozmawiamy. Pani redaktor przypomniała rok 1905. Nie tylko rewolucja społeczno-polityczna, która wtedy wybuchła, miała znaczenie, oznaki kryzysu tego imperium, imperium Romanowów. Ale także opublikowane wtedy wyniki spisu powszechnego, rzetelnego spisu, jedynego jaki w historii Imperium Rosyjskiego miał miejsce z 1897 roku.

Ten spis no zajęło rzeczywiście parę lat, żeby go milion ludzi spisywało te wyniki w stu kilkudziesięciomilionowej ludności. Imperium Rosyjskiego. Zebranie tego, przetrawienie, nie było komputerów, zajęło kilka lat. I w 1905 roku opublikowano wreszcie zbiorcze wyniki dla całego imperium. I co się okazało? Że Rosjan jest mniejszość w tym imperium. Że to jest imperium rosyjskie, tylko Gdy idzie o demografię, o narodowości tylko z nazwy, bo Rosjan jest 44% tak zwanych wielkorusów, a dopiero razem, jeśli dołączy się do tego tak zwanych małorusinów, czyli Ukraińców, jakich dzisiaj nazywamy i Białorusinów, to razem będzie 66%.

I dlaczego to jest ważne? Dlatego, że pokazuje znaczenie fenomenu, który dzisiaj znamy pod nazwą ruskiego miru. Dla Putina, dla Współczesnych wyznawców tej koncepcji. Jest to oczywiście koncepcja narodowa. Oni mówią, my nie jesteśmy imperialistami, my chcemy odbudować tylko naród, nasz naród, trójjedyny naród. Ukraińcy i Białorusini są jego częścią. To jest część Rosji, wielkiej Rosji. No ale ta koncepcja trójjedynego narodu, zapewniająca dwie trzecie w roku 1905 w tej skali ludności zamieszkującej całe imperium, to nie wystarczy. No bo jeszcze jest jedna trzecia zupełnie niesłowiańskich narodowości lub też w każdym razie niewschodniosłowiańskich i nieprawosławnych. Polacy, Żydzi, Łotysze, Gruzini, Ormianie i tak dalej i tak dalej.

I nagle okazuje się, że te narody mają swoje ambicje, Polacy najwcześniej je ujawnili, no bo mieli przecież za sobą 800 lat własnej państwowości, ale za Polakami także Finowie, Ukraińcy, Gruzini i tak dalej i tak dalej. To wszystko ujawnia się nie tylko w 1905 roku, ale jeszcze silniej w związku z bez porównania potężniejszym wstrząsem, którym dla Imperium Rosyjskiego stała się I wojna światowa. I ona ujawniła te tendencje odśrodkowe w całej pełni, kiedy Rosja przegrywa de facto militarnie tę wojnę z Niemcami i Austro-Węgrami. Ten proces można nazwać implozją, zapaścią wewnętrzną imperium i tworzeniem się na jego miejscu niepodległych, jak to mówią Rosjanie, okrain, czyli peryferii.

15:45 · Filmy propagandowe i kultura 4

Sądzę, że skoro rozmawiamy w Radio Kraków, z czego ogromnie się cieszę i z wielkim sentymentem zawsze tutaj wracam, to może warto podkreślić to, na co zwracam uwagę w tym rozdziale, że te idee straszne, niebezpieczne zostały sformowane w naszym mieście. W 1913 roku, kiedy Lenin ściąga tutaj Stalina. Lenin przebywał tu od 1912 roku, bo to było wygodne miejsce tuż obok granicy Imperium Rosyjskiego. Przez palce patrzyli żandarmi austriaccy i służba celna na tę kontrabandę polityczną z sąsiedniej Rosji, bo nie miała wtedy Austria dobrych stosunków z Rosją, więc, że tak powiem, wewnętrzni wrogowie reżimu carskiego nie byli źle traktowani w Austrii.

Ale ten punkt wyjścia jest bardzo ważny, bo on określa prawdziwe intencje obu przywódców partii bolszewickiej. Obaj byli centralistami do szpiku kości. Wszystko chcieli zarządzać sami z centrum partii, która miała być jednocześnie centrum władzy. A skoro to w Moskwie będzie, czy Petersburgu, a potem okazało się, że przenieśli stolicę po zwycięstwie przewrotu w Piotrogrodzie do Moskwy, że to w Moskwie będzie to centrum operacji partii bolszewickiej, że to Moskwie powinny podlegać te peryferie. Federacja miała służyć tylko jako parawan do tego w istocie imperialnego sposobu myślenia. My rządzimy wszystkim. Skoro wygraliśmy w Rosji, to wszystko musi być Rosji podporządkowane.

Do otwartego uznania, że oto kolebką rewolucji jest Rosja i wszystko co rosyjskie jest najważniejsze, najlepsze, wszystkie inne narody powinny służyć Rosji. Interesy geopolityczne Rosji, tak jak rozumieli je carowie w wieku XIX czy XVIII są najważniejsze i im powinna służyć rewolucja światowa. Ten sposób myślenia, ten sposób budowania także swoistego patriotyzmu rosyjsko-sowieckiego Jest bardzo ważny, wydaje mi się, bo on został wpojony przez trzy pokolenia następne tym, którzy dzisiaj mieszkają w Rosji, którzy Rosją rządzą. Filmy wtedy wyprodukowane, wtedy, czyli w czasach Stalina. Te najważniejsze filmy propagandowo-fabularne weszły w tkankę, powiedziałbym, umysłu, pamięci, wyobraźni kolejnych pokoleń Rosji tak głęboko, jak trudno nam to sobie nawet wyobrazić, filmy Eisensteina.

Iwan Groźny, Spisek Bojarów czy tegoż Eisensteina, Aleksander Nefski. Wszystkie sławiące wojnę z Zachodem, świat zachodni jako śledlisko spisków, które chcą zniszczyć wielką Rosję i potężną władzę carów, która ma obowiązek zniszczyć wszelką opozycję wewnątrz w imię przygotowania się do decydującej rozprawy ze światem zachodnim, dybiącym zawsze na wielkość Rosji. Te i wiele innych przykładów także dzieł kulturalnych, jakie powstawały w Rosji w tym czasie, historii tworzonych na użytek takiej właśnie wizji przedstawiam jako pewnego rodzaju matrycę, która kształtuje wyobraźnię polityczną dzisiejszej Rosji. Do tych filmów, które pan przywołał, które rzeczywiście weszły w krwioobieg kulturalny ludzi Rosji, no to jeszcze należałoby dorzucić Suworowa, Pudowkina.

21:00 · Role Polski w historiografii imperium 6

A Suworow rozpromieniony odpowiada, i dobrze zrobiliście, niedocięty las odrasta. Trzeba mordować polskich jeńców. Te słowa zatwierdził do realizacji w filmie w marcu roku 1940 Józef Stalin. W marcu roku 1940, czyli tuż po wydaniu rozkazu o wymordowaniu polskich jeńców, których w czasie realizacji tego filmu mordowano w Katyniu między innymi. Polacy byli taką drzazgą wokół imperium myślę zdecydowanie wcześniej, zresztą pan profesor też o tym pisze, że Polacy stanowili do pewnego stopnia, a może rzeczywiście też zagrożenie dla imperium rosyjskiego, jeszcze tego carskiego, tutaj warto przywołać przecież Nikołaja Karamzyna, jednego z najważniejszych historyków XIX-wiecznej Rosji.

Dlaczego ci Polacy w tej historiografii rosyjskiej i tej XIX-wiecznej, tej XX-wiecznej, dlaczego postrzegani byli jako zagrożenie? Ta Polska stłamszona, przecież podbita, buntująca się, ale karana za każdym razem. Udzielę odpowiedzi bardzo prostej, ale w moim przekonaniu wyjaśniającej najwięcej. Polacy dlatego byli taką najbardziej kłującą i są najbardziej kłującą drzazgą polskość, Polska w tym imperialnym projekcie rosyjskim, wciąż odnawiającym się i wciąż realizowanym. Dlatego, że Polacy mieli i mają rację. Wiem, że to brzmi strasznie arogancko, ale dlaczego takiego sformułowania bym bronił? Dlatego, że istotą programu imperialnego Rosji jest jego ideologiczne uzasadnienie, że zawsze Rosja dokonuje wyzwolenia, pomaga uciśnionym braciom.

Rosja nigdy niczego nie zajmuje wbrew woli narodów, które najeżdża de facto, tylko przychodzi z bratnią pomocą. Tak zawsze jest to wyjaśniane, albo uciśnionym prawosławnym wyzwala ich z jarzma, Ucisku jakichś katolików czy protestantów, a to przychodzi na pomoc uciśnionej klasie robotniczej, a to biednym Ukraińcom, których uciska II Rzeczpospolita. No zawsze kogoś wyzwala Rosja. Niestety nie jest łatwo uzasadnić tę tezę w przypadku rozbiorów Polski. Oczywiście Rosjanie próbowali, Caryca Katarzyna próbowała już to tak uzasadniać, że my, czyli Rosjanie, wzięliśmy tylko to, co nasze. Resztę zostawiliśmy Austriakom i Prusakom. To, co nie było rosyjskie.

Otóż ta narracja głosi, że Rosja jako najważniejsza część Związku Sowieckiego ocaliła świat przed faszyzmem. Rosja prowadziła wyłącznie sprawiedliwą wojnę w czasie II wojny światowej. A zatem nie było nic przed 22 czerwca 1941 roku. Tego nie było, czyli nie było paktu Ribbentrop-Mołotow. Nie było 17 września, a jeśli były w ogóle, jeśli już zgodzić się, że takie fakty miały miejsce, to w rosyjskiej narracji znów próbuje się je przedstawić, no już nie nawet wedle starej, powiedziałbym, opowieści z czasów sowieckich, że to Armia Czerwona przyszła wyzwolić biednych Białorusinów i Ukraińców, których uciskała II Rzeczpospolita, tylko Putin nadaje temu nowe znaczenie i o tym pisze w ostatnim obszernym rozdziale Putin jako historyk.

Doradzają mu oczywiście specjaliści od propagandy historycznej, politolodzy moskiewscy, którzy podpowiadają najlepiej Polskę przedstawić jako źródło faszyzmu i antysemityzmu, najgorsze w Europie. Wtedy znajdziemy zrozumienie z elitami zachodnioeuropejskimi, my Rosjanie z naszą opowieścią i trzeba tak przedstawić wrzesień 1939, Jako operację humanitarną wykonywaną przez Armię Czerwoną, która przyszła tutaj na tereny wschodnie II Rzeczpospolitej, żeby ocalić Żydów przed wymordowaniem wspólnie zaplanowanym przez Polaków i Ukraińców. Taką interpretację w tej chwili przedstawia propaganda rosyjska. Wiemy jak daleka od prawdy jest ta interpretacja.

I stąd nie może nas dziwić, albo w każdym razie trochę mniej powinna nas dziwić ta furia, jaką odczuwa się w tekstach Putina poświęconych Polsce i historii. Najobszerniejszy tekst Putina, który analizuję w ostatnim rozdziale swojej książki, to jest tekst opublikowany w Ameryce na użytek świata zachodniego w czasopiśmie National Interest z roku 2020. gdzie Putin przez wszystkie przypadki odmienia słowo Polska i słowo Polska jest pierwszym słowem w tymże tekście poświęconym 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej. I w tym tekście Putin stara się wykazać tę właśnie tezę, że to polski antysemityzm, polski faszyzm, jak to określa Putin, jest odpowiedzialny za II wojnę światową i tylko współpraca Mozart z Rosją na czele potrafi

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.