Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 81: Napad Świętego Mikołaja

21.02.2026 ·48 min 34 s · 1 rozdział · 1 sponsor

W dniu 23 grudnia 1927 roku ulice Cisco, w stanie Teksas, przepełnione były świąteczną atmosferą, a mieszkańcy z radością przygotowywali się do Bożego Narodzenia. Kiedy do budynku First National Bank wszedł mężczyzna przebrany za Świętego Mikołaja, klienci zaczęli żartować, że nawet sam Święty musi załatwiać sprawy finansowe przed świętami.Jednak gdy Mikołaj i jego wspólnicy wyciągnęli spod płaszczy pistolety, stało się jasne, że nie przyszli rozdawać prezentów.Przetłumaczone z Case 135: The Santa Claus Bank Robberyhttps://casefilepodcast.com/case-135-the-santa-claus-bank-robberyProdukcja:Eileen Ormsby - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenieNumery Telefonów Wsparcia i Zaufania116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA) ⁠800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie 888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Helms miał odpowiedniego kandydata, kolejnego byłego więźnia, który znał się na broni palnej. Choć nie planowali do nikogo strzelać, chcieli wyglądać na ludzi, którzy wiedzą co robią. Kiedy zbliżała się data skoku, niedoszły czwarty wspólnik rozchorował się na grypę. Helms i Hill uznali to za zły znak i zasugerowali przełożenie akcji na nowy rok, ale Ratliff był nieugięty. Ustalił, że najwięcej pieniędzy w banku będzie w ostatni piątek przed Bożym Narodzeniem, zanim zostanie zamknięty na święta. Helms zaproponował swojego krewniaka, Louisa Davisa. Davis nigdy wcześniej nie miał problemów z prawem, ale musiał utrzymać liczną rodzinę i Helms był pewny, że chętnie skorzysta z okazji, by zapewnić jej byt na lata.

Ratliff i Hill nie byli zachwyceni jego brakiem doświadczenia kryminalnego, lecz nie mając innych opcji, zgodzili się go poznać. Davis wydawał się skłonny i na tyle solidny, by wykonać zadanie, więc wciągnięto go do ekipy. Czwartek 22 grudnia 1927 roku, dzień przed napadem, Ratliff musiał rozwiązać dwie ostatnie kwestie. Podczas gdy trzej pozostali nigdy wcześniej nie byli w Cisco, jego twarz była dobrze znana przez mieszkańców miasteczka, włącznie z komendantem policji. Mitch teletrzyła na święta strój świętego Mikołaja i Ratliff poprosił, by mu go pożyczyła. Mitch z chęcią się zgodziła. Ostatnim elementem planu było zdobycie samochodu do ucieczki.

21:22 · Casefile 8

Wczesnym rankiem, 23 grudnia 1927 roku, 4 mężczyźni ruszyli Buickiem w podróż do Cisco liczącą około 250 km, unikając większych miast, by nie zwracać na siebie uwagi. Zbliżając się do celu, Ratliff jeszcze raz szczegółowo powtórzył plan. Znał nazwiska pracowników banku, którzy najpewniej mieli być wtedy na zmianie. Zakładał, że przy kasie będzie Alex Spears, a w okienku z metalowymi kratami powinna być Jewel Poe. Nie spodziewał się więcej niż kilku klientów wewnątrz banku. Davis czuł się bardzo niekomfortowo, widząc ile broni i amunicji ze sobą wzięli, ale Ratliff uspokajał go, że pistolety są głównie na pokaz i prawdopodobieństwo użycia ich jest znikome.

Kasier Alex Spears podobno twierdził, że nigdy nie narazi czyjegoś życia tylko po to, by być bohaterem w trakcie potencjalnego napadu. Grupa przybyła do Cisco tuż przed południem. Ratliff nakazał Hillowi, by zaparkował Buicka na końcu uliczki i pokazał mu drzwi, przez które mieli uciec po zgarnięciu łupu. Helms, Hill i Davis ukryli się w cieniu alejki w zwykłych ubraniach, a Ratliff założył strój Świętego Mikołaja. Przy całym swoim drobiazgowym planowaniu Ratliff nie przewidział, jaką uwagę może przyciągnąć jego kostium wśród miejscowych dzieci, gdy będzie szedł od samochodu do banku. Myślał, że przebranie pozwoli mu się wmieszać w tłum kupujących prezenty, ale zamiast tego wzbudzało ono niechciane zainteresowanie.

Hill wystrzelił serię w sufit, mając nadzieję, że to pokaże, iż rabusie są uzbrojeni i niebezpieczni, ale jego strzały ostrzegawcze spotkały się z gradobiciem kul. Davis został wielokrotnie postrzelony, a w banku zapanował chaos. Helms dostrzegł dwie dziewczynki, 12-letnią Laverne Comer i 10-letnią Emma Robertson, skulone przy ladzie. Rozkazał im, by pobiegły za nim do biura księgowego za ladą. Dziewczynki podniosły ręce, biegnąc w jego stronę, a pozostali rabusie użyli kilku klientów banku jako żywej tarczy. Wiele z tych osób zostało postrzelonych podczas osłaniania ich do tylnych drzwi. Podobnie Kratli, w którego kula trafiła z taką siłą, że obróciła go wokół własnej osi.

Rodzina posłusznie wysiadła i uciekła z miejsca zdarzenia. Napastnicy przenieśli swój łup oraz dwie zakładniczki do Oldsmobila. Ciężko ranny Davis stracił przytomność w biwiku, więc mężczyźni przenieśli go do nowego auta. Gdy Hill chciał odpalić auto, zorientował się, że brakuje kluczyków. 14-letni Woodrow Harris, zanim uciekł z rodziną, niepostrzeżenie schował je do kieszeni. Nikt z rabusiów nie potrafił uruchomić nowoczesnego Oldsmobila bez kluczy, więc w popłochu wrócili do Buicka. Nie mieli czasu, by zabrać Davisa z powrotem, a uznając go za bliskiego śmierci, odjechali bez niego, licząc, że zostało im jeszcze wystarczająco paliwa, by przechwycić inny pojazd.

Grupa ochotników szybko dogoniła porzuconego Oldsmobila i go otoczyła, znajdując Louisa Davisa krwawiącego na tylnej kanapie. Funkcjonariusz Redis zdecydował się przerwać pościg, by zaopiekować się rodziną Harrisów oraz aresztować Davisa. Został on przewieziony do szpitala w Fort Worth i umieszczony w pokoju na parterze przy oknie, gdzie zebrał się tłum gapiów. Gdy odzyskał przytomność, policja zażądała, by podał nazwiska wspólników, grożąc mu krzesłem elektrycznym. Lecz Davis nie pisnął ani słowa. Kilku uzbrojonych mieszkańców wciąż ścigało Buicka, co skłoniło Ratliffa, Helmsa i Heela do wyrzucenia przez okno gwoździ dekarskich, by przebić opony ścigających.

Następnie zdecydowali, że mają większe szanse pieszo, więc skręcili w pastwisko i zatrzymali się przy pasie bukowatych krzewów, kaktusów i meskitu. Rozkazali młodym zakładniczkom zabrać torbę z tylnego siedzenia, która była tak pełna i ciężka, że dziewczynki ledwo dawały radę ją udźwignąć. Szeptały między sobą, że to pewnie złoto, ale w rzeczywistości torba zawierała setki sztuk amunicji. Gdy Ratliff, Helms i Hill krzątali się wokół auta, zbierając wszystko, czego potrzebowali, nagle zorientowali się, że na tylnym siedzeniu Oldsmobila razem z Davisem zostawili cały skradziony łup, w tym 12 400 dolarów w gotówce i papiery wartościowe o wartości 150 000 dolarów. Ratliff nakazał Laverne i Emmy May wrócić do Buicka i położyć się na podłodze z rękami na oczach, by nie widziały, w którą stronę ucieknął.

Zbrodnia wywarła ogromny wpływ na lokalną społeczność, szczególnie na najmłodszych mieszkańców, którzy byli przerażeni samą myślą, że święty Mikołaj mógłby dopuścić się morderstwa. Kiedy tego samego dnia mężczyzna przebrany za Mikołaja wszedł do zatłoczonego kościoła w Island, przez zgromadzenie przeszedł zbiorowy jęk, a mały chłopiec zapytał łamiącym się głosem, Mikołaju, dlaczego obrabowałeś bank? Tego wieczoru Louis Davis zmarł w wyniku odniesionych ran. Napad na bank przez Świętego Mikołaja był jego pierwszym i ostatnim kontaktem z wymiarem sprawiedliwości. Uzbrojeni ochotnicy, którzy nadal polowali na wyznaczoną nagrodę 15 tysięcy dolarów, przysięgli kontynuować pogoń, dopóki pozostali trzej przestępcy nie zostaną schwytani.

Na słupie w Eastland County, z którego powieszono Ratliffa, umieszczono pamiątkową tablicę upamiętniającą to wydarzenie. Nikt nie otrzymał nagrody za zastrzelenie Ratliffa, ale wiele osób zgłosiło się twierdząc, że to oni zastrzelili Louisa Davisa. Pojawiły się pogłoski, że teksańskie stowarzyszenie bankierów zachęcało do takich zgłoszeń. Ostatecznie nie przyznano żadnej nagrody w związku z napadem Świętego Mikołaja. Jedyny ocalały bandyta Robert Hill faktycznie stał się wzorowym więźniem i został warunkowo zwolniony w 1948 roku po odsiedzeniu 20 lat. Zmienił nazwisko, ożenił się, przeprowadził do małego miasteczka w zachodnim Teksasie i prowadził spokojne niczym niewyróżniające się życie aż do swojej śmierci w 1996 roku w wieku 90 lat.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.