Sprawa 81: Napad Świętego Mikołaja
W dniu 23 grudnia 1927 roku ulice Cisco, w stanie Teksas, przepełnione były świąteczną atmosferą, a mieszkańcy z radością przygotowywali się do Bożego Narodzenia. Kiedy do budynku First National Bank wszedł mężczyzna przebrany za Świętego Mikołaja, klienci zaczęli żartować, że nawet sam Święty musi załatwiać sprawy finansowe przed świętami.Jednak gdy Mikołaj i jego wspólnicy wyciągnęli spod płaszczy pistolety, stało się jasne, że nie przyszli rozdawać prezentów.Przetłumaczone z Case 135: The Santa Claus Bank Robberyhttps://casefilepodcast.com/case-135-the-santa-claus-bank-robberyProdukcja:Eileen Ormsby - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenieNumery Telefonów Wsparcia i Zaufania116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA) 800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie 888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Ratliff i Hill zaprzyjaźnili się w więzieniu, a po wyjściu na wolność razem podejmowali dorywcze prace w przemyśle naftowym. Wkrótce natknęli się na kolejnego byłego więźnia z Huntsville, Henry'ego Helmsa. Był od nich starszy, miał ponad 30 lat. Był synem pastora i dawno zboczył z właściwej drogi, nigdy na nią nie powracając. Miał długą kartotekę i budził respekt swoją posturą. Większość ludzi wolała go unikać. Miał czworo dzieci i piąte w drodze. Pracował na polach naftowych, by utrzymać rodzinę, ale był otwarty na inne, bardziej dochodowe opcje. Trzej mężczyźni zaprzyjaźnili się i opuścili wspólny barak z innymi pracownikami, przenosząc się do wygodniejszej stacji w Wichita Falls.
Domem zarządzała znajoma Helmsa, Midge Tellett. Serdeczna, gadatliwa kobieta, której wcale nie przerażała obecność byłych więźniów. Choć jej mąż nie był zachwycony tego rodzaju gośćmi, Midge traktowała ich jak własnych synów. Marshal Ratliff wkrótce przedstawił Hillowi i Helmsowi swój wielki plan obrabowania First National Bank w Cisco w okresie świątecznym, kiedy w banku przechowywane były duże sumy pieniędzy. Ratliff dobrze znał układ budynku i wiedział, że tylne drzwi wychodzą prosto na boczną uliczkę, co miało umożliwić łatwą drogę ucieczki. Był przekonany, że napad będzie szybki i bezproblemowy. Wystarczy wejść głównym wejściem, wymierzyć broń w pracownika, aż ten odda pieniądze, a potem cicho wymknąć się tylnym wyjściem.
Po pewnym czasie Helm zdał się namówić. Hill nadal się wahał, ale kiedy Ratliff powiedział, że z roboty mogą wyciągnąć po co najmniej 10 tysięcy dolarów na głowę, jego zainteresowanie wzrosło. Trójka spędzała wieczory na planowaniu akcji. Duże zaufanie pokładali w Mitch Tellet, którą poprosili o zakup rzeczy, których nie chcieli kupować osobiście ze względu na świadków. Między innymi potrzebowali bandaży, jodyny i przekąsek na drogę. Mitch bez dwóch zdań kupiła wszystko, o co poprosili. Ratliff dokładnie wiedział, gdzie każdy z nich ma się znaleźć w trakcie napadu, aby zabezpieczyć cały bank, podczas gdy on będzie zgarniał pieniądze z sejfu i skarbca. Brakowało im tylko jednego człowieka.
Helms miał odpowiedniego kandydata, kolejnego byłego więźnia, który znał się na broni palnej. Choć nie planowali do nikogo strzelać, chcieli wyglądać na ludzi, którzy wiedzą co robią. Kiedy zbliżała się data skoku, niedoszły czwarty wspólnik rozchorował się na grypę. Helms i Hill uznali to za zły znak i zasugerowali przełożenie akcji na nowy rok, ale Ratliff był nieugięty. Ustalił, że najwięcej pieniędzy w banku będzie w ostatni piątek przed Bożym Narodzeniem, zanim zostanie zamknięty na święta. Helms zaproponował swojego krewniaka, Louisa Davisa. Davis nigdy wcześniej nie miał problemów z prawem, ale musiał utrzymać liczną rodzinę i Helms był pewny, że chętnie skorzysta z okazji, by zapewnić jej byt na lata.
Kasier Alex Spears podobno twierdził, że nigdy nie narazi czyjegoś życia tylko po to, by być bohaterem w trakcie potencjalnego napadu. Grupa przybyła do Cisco tuż przed południem. Ratliff nakazał Hillowi, by zaparkował Buicka na końcu uliczki i pokazał mu drzwi, przez które mieli uciec po zgarnięciu łupu. Helms, Hill i Davis ukryli się w cieniu alejki w zwykłych ubraniach, a Ratliff założył strój Świętego Mikołaja. Przy całym swoim drobiazgowym planowaniu Ratliff nie przewidział, jaką uwagę może przyciągnąć jego kostium wśród miejscowych dzieci, gdy będzie szedł od samochodu do banku. Myślał, że przebranie pozwoli mu się wmieszać w tłum kupujących prezenty, ale zamiast tego wzbudzało ono niechciane zainteresowanie.
Hill wystrzelił serię w sufit, mając nadzieję, że to pokaże, iż rabusie są uzbrojeni i niebezpieczni, ale jego strzały ostrzegawcze spotkały się z gradobiciem kul. Davis został wielokrotnie postrzelony, a w banku zapanował chaos. Helms dostrzegł dwie dziewczynki, 12-letnią Laverne Comer i 10-letnią Emma Robertson, skulone przy ladzie. Rozkazał im, by pobiegły za nim do biura księgowego za ladą. Dziewczynki podniosły ręce, biegnąc w jego stronę, a pozostali rabusie użyli kilku klientów banku jako żywej tarczy. Wiele z tych osób zostało postrzelonych podczas osłaniania ich do tylnych drzwi. Podobnie Kratli, w którego kula trafiła z taką siłą, że obróciła go wokół własnej osi.
Aby chronić niewinnych ludzi uwięzionych w ogniu krzyżowym, policja rozkazała rozjuszonemu tłumowi przerwać ogień. Helms wyszedł tylnymi drzwiami, osłaniając je dwiema młodymi zakładniczkami. W każdej z dłoni miał broń i strzelał z obu naraz. Ratliff wyrwał Helmsowi lawern i MMA i zapakował je do Buicka. Szybko rozpoznał starszą z nich jako lawern Comer i zrozumiał, że musi dalej nosić strój Świętego Mikołaja, aby uniknąć rozpoznania. Czterej napastnicy wsiedli do samochodu i odjechali. Komendant Bedford stanął pośrodku uliczki i strzelał w przednią szybę, podczas gdy obywatele ruszyli w pościg. Helms wychylił się przez okno Buicka, wycelował w Bedforda i pociągnął za spust, pięciokrotnie go trafiając.
Grupa ochotników szybko dogoniła porzuconego Oldsmobila i go otoczyła, znajdując Louisa Davisa krwawiącego na tylnej kanapie. Funkcjonariusz Redis zdecydował się przerwać pościg, by zaopiekować się rodziną Harrisów oraz aresztować Davisa. Został on przewieziony do szpitala w Fort Worth i umieszczony w pokoju na parterze przy oknie, gdzie zebrał się tłum gapiów. Gdy odzyskał przytomność, policja zażądała, by podał nazwiska wspólników, grożąc mu krzesłem elektrycznym. Lecz Davis nie pisnął ani słowa. Kilku uzbrojonych mieszkańców wciąż ścigało Buicka, co skłoniło Ratliffa, Helmsa i Heela do wyrzucenia przez okno gwoździ dekarskich, by przebić opony ścigających.
Następnie zdecydowali, że mają większe szanse pieszo, więc skręcili w pastwisko i zatrzymali się przy pasie bukowatych krzewów, kaktusów i meskitu. Rozkazali młodym zakładniczkom zabrać torbę z tylnego siedzenia, która była tak pełna i ciężka, że dziewczynki ledwo dawały radę ją udźwignąć. Szeptały między sobą, że to pewnie złoto, ale w rzeczywistości torba zawierała setki sztuk amunicji. Gdy Ratliff, Helms i Hill krzątali się wokół auta, zbierając wszystko, czego potrzebowali, nagle zorientowali się, że na tylnym siedzeniu Oldsmobila razem z Davisem zostawili cały skradziony łup, w tym 12 400 dolarów w gotówce i papiery wartościowe o wartości 150 000 dolarów. Ratliff nakazał Laverne i Emmy May wrócić do Buicka i położyć się na podłodze z rękami na oczach, by nie widziały, w którą stronę ucieknął.
Wielu mieszkańców Cisco znało marszala Ratlifa i nie było zdziwionych jego udziałem w przestępstwie. Po stwierdzeniu, że Buick pochodził z kradzieży dokonanej w hrabstwie Wichita i w rozmowie z tamtejszym szeryfem, władze zaczęły podejrzewać, że jednym z dwóch wspólników Ratliffa pozostających na wolności jest Henry Helms. W wigilię Bożego Narodzenia, dzień po rabunku, historia napadu na bank przez świętego Mikołaja trafiła na łamy lokalnych gazet w sąsiednim mieście Eastland. Dziennikarz Boy's House opisał to wydarzenie jako, cytat, najbardziej spektakularną zbrodnię w historii południowego zachodu, przewyższającą wszystko, w czym brali udział Billy the Kid czy bracia Jamesowie.
Radli w Healy Helms spędzili noc po napadzie w gęstym zaroślu w pobliżu miejsca, gdzie porzucili Buicka. Grupa poszukiwawcza była w pewnym momencie oddalona od nich o zaledwie kilkaset metrów, ale nadal nie zdołała ich znaleźć. Rankiem złodzieje ukradli kolejny samochód i ruszyli w przeciwnym kierunku niż grupy poszukiwawcze, dzięki czemu udało im się pozostać w ukryciu przez kolejny dzień. Po Boże Narodzenie członkowie grupy ochotniczej zrobili sobie przerwę i wrócili do domów, by świętować z rodzinami. Poszukiwania wznowiono w noc bożonarodzeniową, a do poszukiwaczy dołączyli dziennikarze i reporterzy, w tym Boy's House, który jako pierwszy opisał tę historię. Kiedy szeryfowie w sąsiednich miasteczkach usłyszeli, że zbiegowie mogą kierować się w ich stronę, zorganizowali uzbrojone oddziały obywatelskie, by chronić swoje społeczności.
Poniedziałek 26 grudnia w poszukiwaniach brało udział ponad 1000 obywateli. Ratliff, Hill i Helms rozbili swój skradziony samochód w pobliżu miasteczka Putnam, 20 km na zachód od Cisco. Tam natknęli się na ojca i jego nastoletniego syna jadących dodżem i zmusili ich do oddania pojazdu. Pokonani przez ból, zmęczenie i strach, trzej mężczyźni zmusili nastoletniego Carla Wiley, by prowadził samochód, a jego ojcu kazali opuścić pojazd. Gdy Carl odjechał z bandytami, jego ojciec wyciągnął ukrytą broń i strzelił w stronę auta, próbując trafić napastników. Zamiast tego postrzelił własnego syna w ramię. Carl próbował rozmawiać z porywaczami, którzy milczeli, wyczerpani ich pogarszającym się stanem zdrowia.
Kiedy w Dodge'u kończyło się paliwo, Carl pomógł im znaleźć kolejne auto, które nadawało się do kradzieży. Zdecydowali się na starego, słabo utrzymanego Forda z pełnym bakiem. Gdy przejęli samochód, wypuścili Carla. Ratliff poradził mu, by jak najszybciej poszedł do lekarza z raną i powiedział policji, że to jego ojciec go postrzelił, a nie oni. Wtedy jeszcze Ratliff, Hill i Helms byli przekonani, że trzymali się planu i nikogo nie zabili. Nie wiedzieli, że komendant policji Bedford zmarł niedługo po napadzie, a funkcjonariusz George Carmichael był śmiertelnie ranny i przebywał w szpitalu. Carl zgodził się powiedzieć policji prawdę, że mężczyźni traktowali go dobrze, po czym pożegnał się z nimi, życząc im powodzenia.
O 5 rano, 27 grudnia, Carl wszedł na posterunek policji w Cisco i poprosił o lekarza. Powiedział funkcjonariuszom, że przestępcy kierują się w stronę Wichita Falls, a Ratliff i Hill są ciężko ranni. Pierwszy z nich do tego stopnia, że nie był już w stanie chodzić. Wątpił, by przetrwali kolejne 12 godzin. Szeryf był rozczarowany, że Carl nie skorzystał z okazji, by zabić osłabionych bandytów, gdy ci spali, ale nastolatek uznał, że nie byłoby to w porządku wobec ludzi, którzy go oszczędzili. Ratliff, Hill i Helms byli bez grosza i rozważali obrabowanie sklepu, ale uznali to za zbyt ryzykowne. Helms był chętny, ale słaby stan jego dwóch towarzyszy oznaczał, że nie będą mieli siły na ucieczkę.
Następnie przeładował i trafił Henry'ego Helmsa. Trzeci nabój przeznaczył dla Roberta Heela. Wszystkie strzały były celne. Marshal Ratliff, uzbrojony w sześć pistoletów i opisywany jako chodzący arsenał, był ciężko ranny i łatwy do schwytania. Łącznie odniósł sześć ran postrzałowych, w tym jedną wszczękę. Po postrzale od strażnika Bradforda Hill i Helms zdołali doczołgać się do pobliskiego lasu i zniknęli z pola widzenia. Mimo ran i braku jedzenia przetrwali, ukrywając się w zaroślach przez dwa dni, poruszając się powoli pod osłoną nocy, podczas gdy nad głowami krążył samolot zwiadowczy. W końcu tropiciele odnaleźli ich ślady i wczesnym rankiem w piątek 30 grudnia Robert Hill i Henry Helms zostali ostatecznie schwytani i aresztowani w mieście Graham w północnym Teksasie.
Jego szybkie działanie doprowadziło do tego, że przestępcy przypadkowo zostawili łup i ostatecznie umożliwiło odzyskanie wszystkich skradzionych pieniędzy. Kasjer Alex Spiers w pełni wyzdrowiał po postrzale i ostatecznie został prezesem banku w Cisco. Pracował tam aż do swojej śmierci w 1945 roku. Radliff, Hill i Helms byli sądzeni osobno. Robert Hill sam się reprezentował i został skazany na 99 lat więzienia za napad z bronią w ręku. Podczas odbywania kary udało mu się trzykrotnie uciec. Po trzeciej ucieczce zostawił po sobie notatkę. Jeśli chcecie mnie złapać, będziecie musieli przylecieć do Paryża. Dotarł jednak tylko do Houston, gdzie został ponownie schwytany.
Wróciwszy za kratki uznał, że łatwiej będzie zostać wzorowym więźniem i starać się o przedterminowe zwolnienie uczciwą drogą. Marshal Ratliff został zidentyfikowany jako przywódca grupy, ale ponieważ nikt nie widział jak oddaje jakikolwiek strzał, mógł zostać skazany jedynie za napad z bronią. On również otrzymał wyrok 99 lat więzienia. Spodziewając się kary śmierci, Ratliff był zachwycony i wierzył, że odbycie tej kary nie będzie dla niego problemem, wiedząc, że wzorowy więzień może zostać zwolniony już po 20 latach. Powiedział strażnikowi, Sayowi Bradfordowi, dla kogoś, kto wysoko stawia kroki, to żadna górka. Henry Helms został zidentyfikowany jako zabójca komendanta policji w Cisco, GE Bita Bedforda, oraz jego kolegi, posterunkowego George'a Carmichael'a, za co został skazany na śmierć na krześle elektrycznym.
W próbie uniknięcia kary śmierci od razu zaczął przekonywać wszystkich, że jest niepoczytalny. Tymczasem społeczeństwo było oburzone faktem, że Marshal Ratliff wydawał się zadowolony z wyroku i nie okazywał skruchy za swoje czyny. Domagano się więc ponownego procesu. Władze się zgodziły. Podczas drugiego procesu prokuratura nadal nie była w stanie znaleźć żadnych świadków, którzy widzieliby, jak Ratliff oddaje strzały, ale mimo to uznano go za winnego współudziału w morderstwach dwóch policjantów – Bytforda i Carmichela. Ratliff również został skazany na karę śmierci. Pomimo teatralnego występu Helmsa w sądzie, jego linia obrony nie przekonała ławy przysięgłych. W piątek 6 września 1929 roku, niemal dwa lata po napadzie w stroju świętego Mikołaja, Henry Helms został siłą doprowadzony na krzesło elektryczne, gdzie wykonano wyrok.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
dziękujemy za wysłuchanie sponsorów tego odcinka
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„dziękujemy za wysłuchanie sponsorów tego odcinka"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W dniu 23 grudnia 1927 roku ulice Cisco, w stanie Teksas, przepełnione były świąteczną atmosferą, a mieszkańcy z radością przygotowywali się do Bożego Narodzenia. Kiedy do budynku First National Bank wszedł mężczyzna przebrany za Świętego Mikołaja, klienci zaczęli żartować, że nawet sam Święty musi załatwiać sprawy finansowe przed świętami.
Jednak gdy Mikołaj i jego wspólnicy wyciągnęli spod płaszczy pistolety, stało się jasne, że nie przyszli rozdawać prezentów.
Przetłumaczone z Case 135: The Santa Claus Bank Robbery
https://casefilepodcast.com/case-135-the-santa-claus-bank-robbery
Produkcja:
Eileen Ormsby - przygotowanie materiału, scenariusz
Mike Migas - narracja, dźwięk, muzyka
Jarosław Grabias - tłumaczenie
Numery Telefonów Wsparcia i Zaufania
116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)
116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę)
800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA)
800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie
888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)
800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.