Szczęśliwy niewolnik
Czy głoszenie ewangelii czyni z nas naśladowców Chrystusa?Nauczanie brata Włodka na podstawie Listu do Filipian 1, 9-18.Zapraszam do odsłuchania
Dziękuje za oglądanie! Z jednej strony dzisiejsze kazanie nie jest okolicznościowe, bo nie nawiązuje do przyjścia Pana Jezusa, a z drugiej strony każde kazanie, które zawiera w sobie Ewangelię jest okolicznościowe, bo nawiązuje do przyjścia Pana Jezusa. A że dzisiaj będę głosił... słowa, w których będzie Ewangelia, więc wszystko jest na miejscu. Wracam do listu do Filipian. Mieliśmy dłuższą przerwę, bo poprzedni raz to był miesiąc temu, czy nawet więcej już, chyba tak, jakoś trochę więcej.
Nie tylko, że są, ale że się spotkają. To też jest ważne, żebyśmy o tym pamiętali. I teraz Paweł idzie dalej i poczytamy, przeczytamy następne wersety. Najpierw od 9 do 11 wiersza, pierwszy rozdział, listu do Filipian, gdzie Paweł mówi i oto modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie. abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i beznagany na dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga. Kiedy Paweł robi wstępy do swoich listów, czyli te pierwsze wersety, to one często zawierają wskazówki co do tematów, które będzie chciał poruszać dalej, rozwinąć je później, rozwinąć te problemy, które przyczyniły się w ogóle do napisania listu.
My teraz wchodzimy w ten okres, kiedy się skupiamy na przyjściu Jezusa, tym pierwszym, a tu chodzi o to drugie przyjście, o powrót, który wszystko zamyka, o powrót, który wszystko kończy i jednocześnie rozpoczyna oczywiście. żeby nic nas od tego nie odwodziło. Więc nie chodzi o jakąś duchową doskonałość i nieskazitelność, ale o wolność od tego, co może nas odwodzić od tego, co jest właściwe, co może nas odwodzić od gotowości wejścia w ten dzień, który wszystko zakończy. Żeby nie było nam szkoda, że czegoś już nie doczekamy, czegoś już nie przeżyjemy, bo Jezus przyszedł za szybko. Żebyśmy byli gotowi na ten dzień jako na zwieńczenie wszystkiego.
I potrafią zrezygnować z tego, do czego mają prawo, dlatego że to jest pomocne innym, że to wyjdzie im na korzyść. Może być, można być takim zasadniczym i twardym, że nikt nie będzie chciał z nami przebywać, bo nikt nie sprosta naszym wymaganiom. I są tacy chrześcijanie, którzy są tak zasadniczy w swoich przekonaniach i myślą, że tak trzeba, że nikt się nie ostoi wobec ich wymagań i nikt nie dosięgnie do tej poprzeczki. Oczywiście Jezus miał bardzo wysoko postawione wymagania odnośnie naszego życia moralnego i dawał temu wyraz wielokrotnie w swoim nauczaniu. Ale raz, że jego własne życie pokazywało, że ma prawo do tego. Dwa, że był Bogiem i to mu dawało prawo do tego.
Natomiast my nie mamy ani jednego, ani drugiego. Więc... Skupmy się na tym, co służy innym, a nie jest jedynie wyrazem samej słuszności jako takiej. Bo chodzi o to, żebyśmy byli... Takimi, którzy pociągają ku dobremu, a nie tymi, którzy odpychają czy zniechęcają. Czwarta rzecz, na którą Paweł zwraca uwagę w swojej modlitwie, to to, żebyśmy byli, czyli modli się o nich, ale tak jakby się modli też o nas. żeby byli pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa. Pełni, bo żyjący pełnią sprawiedliwości, czy pełni, bo wydający z siebie sprawiedliwość?
Natomiast Paweł skupia się na tym, jakie owoce wydadzą w swoim życiu. Ktoś może wydawać owoce, z których nie zdajemy sobie sprawy, bo w ogóle na innym polu jest zaangażowany w swoim życiu, bo tak Bóg pokierował jego zaangażowaniem i możemy go ocenić bardzo niesprawiedliwie wtedy. Warren Wiersby powiedział, zbyt wielu chrześcijan próbuje osiągać rezultaty, w cudzysłowie, rezultaty swoich własnych wysiłków, zamiast trwać w Chrystusie i pozwolić, by jego życie wydawało w nas owoce. To jest ten ciągły pojedynek, który toczymy w swoim życiu. Czy mamy coś wydać z siebie, czy to Jezus ma w nas wydać owoc.
Jezus żyjący w nas ma wydać w nas owoc. Jakby drzewo samo z siebie tego owocu nie wydaje w tym momencie. O jakie owoce może chodzić? Pierwsza myśl, która nam przychodzi, to ten owoc Ducha Świętego, którym Paweł pisze do Galacjan. Owocem zaś Ducha są miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, sprzemięźliwość. Całkiem duży wybór. Można tam znaleźć wiele rzeczy. które stanowią pewną całość. Nie znaleźć wiele rzeczy, żeby sobie coś wybrać i takie jedno grono sobie oderwać, ale żeby cieszyć się tym całym owocem, który mamy. I w końcu piąta rzecz, na którą zwracam uwagę, modląc się o to wszystko ku chwale i czci Boga.
W tym drugim przypadku, kiedy osiągamy rezultaty, kiedy osiągamy cele, kiedy chcemy, co niestety jest poważnym problemem współczesnego chrześcijaństwa, czyli życie według podręczników skutecznego biznesu, Niestety w tym drugim przypadku szukamy okazji, żeby się pochwalić tym, co zrobiliśmy, podczas gdy w tym pierwszym cała sytuacja skutkuje w nas chęcią oddania chwały Bogu i tylko Jemu, bo wiemy, że to tylko Jego zasługa, tylko dzięki Niemu coś się stało, coś się wydarzyło, coś osiągnęliśmy, nie osiągnęliśmy tego własnym wysiłkiem. Więc chcemy... jako ludzie, którzy mają z tym problem, chcemy się poczuć kimś wyjątkowym, podczas gdy zawsze, zawsze bez wyjątku chodzi o to, żeby wiedzieć, że tylko Jezus jest wyjątkowy.
I tej wyjątkowości nam udzieli, więc nie będziemy pokrzywdzeni, absolutnie nie. Natomiast czym innym jest przyjąć tę wyjątkowość od kogoś, kto nim jest, niż samemu chcieć ją wyprodukować, żeby pokazać się na tle innych. No bo Jezus udzieli wyjątkowości każdemu, kto jest Jego. a my chcielibyśmy być tym najbardziej wyjątkowym pośród wyjątkowych. I to jest ta nasza pokusa, z którą musimy sobie poradzić w swoim życiu. I teraz Paweł zmienia wątek. W tych listach to jest zawsze tak, w tych rozważaniach, że czasem trudno jest dokonać takiego zgrabnego podziału, bo pewne wątki się kończą za szybko albo trzeba je dzielić na większe, na więcej kawałków.
to kiedy sytuacja jest zła, trudno znaleźć powody do optymizmu, raczej do narzekania. Natomiast Paweł, kiedy skupił się na Bożym celu, zobaczył, że są powody do optymizmu w tym uwięzieniu, które było jego udziałem. Zobaczcie, co zrobił Jezus, kiedy zbliżał się czas próby w jego życiu. To było przed świętem Paschy, kiedy Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego odejścia z tego świata, że ona już się zbliża, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca. Czytamy w Ewangelii Jana 13, 1. Jezus zabrał się za umywanie ich rąk. To jest to, co zrobił w tym momencie.
Moja dusza bezustannie to wspomina i trapi się we mnie. To biorę sobie do serca i w tym jest moja nadzieja. Niewyczerpane są objawy łaski Pana. Miłosierdzie Jego nie ustaje. Jeremiasz pokazuje pewną postawę i jednocześnie pokazuje, jakie jest wyjście z tej matni, z tej pułapki, którą diabeł chce nas zapędzić. I droga Pawła jest podobna jak u Jezusa. On skupia się na tym, co dobrego może wyniknąć z tego jego złego położenia. Jezus skupiał się na tym, bo po to przyszedł. I skupiał się na tym, żeby służyć innym, zamiast użalać się nad sobą. I Paweł podobnie.
Ostatni z ludzkich swobód. Swobody wyboru swojego postępowania w konkretnych okolicznościach. Swobody wyboru własnej drogi. To zostaje. Tego nikt nam nie odbierze. Oczywiście możemy z tego nie skorzystać, z tej swobody wyboru drogi, ale to zostaje nam. Paweł miał ten wybór i z niego skorzystał. Wybrał drogę Jezusa. znajdując się w takim położeniu, w jakim był. Po ludzku położenie Pawła, jego uwięzienie oznaczało, że coś ważnego się skończyło. Misja głoszenia Ewangelii się skończyła. On siedzi uwięziony w Rzymie i nic nie może zrobić, bo nie może już podróżować, nie może odwiedzać tych, którzy są dla niego ważni, nie może poznawać nowych ludzi, którym chciałby głosić Ewangelię.
Jest więźniem w ten sposób, jaki tłumaczy to nowotestamentowo słowo dulos. które oznacza takiego sługę niewolnika Chrystusa. To jest ta koncepcja, kiedy sługa decyduje się pozostać, już nie będąc niewolnikiem, decyduje się dobrowolnie pozostać na służbie u swego Pana i służy mu jak niewolnik, ale formalnie jest wolny, może decydować o sobie. Więc tak właśnie Paweł pisał do Efezjan. Dlatego ja, Paweł, jestem więźniem Chrystusa Jezusa za was pogan. Dlatego nie chodzi mu o to, że to Jezus pozbawił go wolności, że jest więźniem Jezusa, czy więźniem za sprawą raczej Jezusa, bo kto lepiej niż Paweł rozumiał ideę wolności w Chrystusie, prawda?
Może zachęceni zostali tym, jak Paweł głosi, będąc uwięziony. My czekamy na pomyślne okoliczności, żeby coś robić, natomiast Bóg nie czeka na nie. Działa pomimo okoliczności, działa zawsze, działa bez przerwy i całe szczęście dla nas, że tak robi. Natomiast werset 15 pokazuje, kiedy właśnie Paweł pisze o tych, co nieszczerze z ozdrości i z przekory głoszą Chrystusa, pokazuje, że Paweł nie uprawia jakiejś propagandy sukcesu, udając, że to chrześcijaństwo jest idealne, że to są sami Kochani ludzie doskonali, bez reszty, poświęceni i tak dalej. Więc pisze też o pewnych cieniach tego chrześcijaństwa. O tym, że można głosić z niewłaściwych powodów, mówił już Jezus.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy głoszenie ewangelii czyni z nas naśladowców Chrystusa?
Nauczanie brata Włodka na podstawie Listu do Filipian 1, 9-18.
Zapraszam do odsłuchania