Mentionsy Mentionsy
Bitwa, która ocaliła Europę
Bitwa, która ocaliła Europę

ODCINEK 4. WIELKA KOMBINACJA I Bitwa warszawska

16.08.2025 ·18 min 16 s

Na początku sierpnia 1920 roku figury na dziejowej szachownicy były już rozstawione. Bitwa o losy Europy miała rozegrać się na przedpolach Warszawy. O zwycięstwie lub klęsce zadecydować miał śmiały plan Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, który przeczył ówczesnym kanonom sztuki wojennej. Czyta Mariusz Bonaszewski.

Ulegli jednak ogólnej atmosferze entuzjazmu obrony i zgłosili się w tej krytycznej chwili na ochotnika. Z przyjemnością patrzyłem na tą wyborową kompanię maszerującą z własnym sztandarem. W walkach nigdy nie zawiodła. Straty jej wynosili ponad sto ludzi. W innych kompaniach starzy i młodzi szybko się zespolili. Młodzi z nabożeństwem słuchali rozkazów sybiraków, ci, co ze swojej strony pociągali się jeszcze bardziej. Z politowaniem, ale i z wielką troską patrzyli oficerowie i podoficerowie na nieporodnego, nieraz młodego, niewyćwiczonego żołnierza, z którym za kilka już dni mieli przeciwstawić się nawale bolszewickiemu.

Jakoby szef kancelarii cywilnej naczelnika państwa miał tajny telefon przeprowadzony z Soboru Prawosławnego na placu saskim, skąd otrzymuje łączność z bolszewikami. Ustęp powyższy pragnę dzisiaj uzupełnić dalszymi szczegółami. Oto podczas zbliżania się Armii Czerwonej do Warszawy na ulicach stolicy rozdawano przechodniom, wśród których było wielu żołnierzy, jakąś broszurkę czy ulotkę, W tym jednak dodatkiem, że owo tajne połączenie spod Soboru prowadziło rzekomo do głównej kwatery bolszewickiej i było używane przez naczelnego woda oraz przeze mnie jako ministra spraw wojskowych.

Optymizmu tego nie zdołała zachwiać świadomość, że planowany, zaiste napoleoński manewr jest bardzo ryzykowny i ma być stosunkowymi siłami wykonany. Ani wysłanie naszej delegacji rozejmowej do Mińska Litewskiego, ani kryzysy pod Radzyminem i Lwowem, ani też sukcesy bolszewickie w okolicy Płocka i Brodnicy. Pokrzepiała nas, zwłaszcza po wyjeździe marszałka w dniu 12 sierpnia do Puław, pewność, że armie z Siergiejewa i Budiennego oddalają się raczej od decydującego teatru działań i że oderwanie się naszych jednostek przeznaczonych do grupy uderzeniowej odbyło się składnie i bodaj niepostrzeżenie.

Ta ruszyła w zawrotnym tempie 16 sierpnia. Niesamowicie ryzykowny plan okazał się genialny. Przecięcie linii zaopatrzeniowych bolszewickich oddziałów i niespodziewany atak z flanki wywołały popłoch wśród krasnoarmieńców. Tak kontrofensywę wspominał Józef Smoleński, dowódca 2. Szwadronu 7. Pułku Ułanów Lubelskich. Gwałtowne natarcie Szwadronu Technicznego powoduje zamieszanie w szeregach nieprzyjaciela. Zaczynają się chwiać, część rozpoczyna odwrót. Widzi to dowódca pułku. Jedyna decyzja – szarża. Jakubski rozwija Szwadron jak na manewrach. W linie plutonów rusza kłusem, przechodząc wkrótce w cwałki. Czołowy rzut szwadronu dopada nieprzyjaciela, który w panice rozbiega się rzucając broń.

Dzięki otrzymanym w ten sposób informacjom sztab polski był lepiej poinformowany o ruchach, siłach i zamiarach nieprzyjaciela aniżeli dowódcy poszczególnych grup sowieckich. Pisał po latach Jan Kowalewski, oficer wywiadu, kryptolog, amator, człowiek, który na przełomie lipca i sierpnia 1919 roku na rok przed Bitwą Warszawską jako pierwszy złamał bolszewicki szyfr. Stworzony przez Kowalewskiego zespół, złożony z najwybitniejszych matematyków z polskich uczelni, pracujący w pocie czoła nad łamaniem kolejnych bolszewickich szyfrów, stał się tajną bronią Piłsudskiego. Dzięki danym radiowywiadu o zmianie kierunku natarcia bolszewickiego frontu południowo-zachodniego możliwe było opracowanie planu kontrofensywy z Nadwieprza.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.