ODCINEK 4. WIELKA KOMBINACJA I Bitwa warszawska
Na początku sierpnia 1920 roku figury na dziejowej szachownicy były już rozstawione. Bitwa o losy Europy miała rozegrać się na przedpolach Warszawy. O zwycięstwie lub klęsce zadecydować miał śmiały plan Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, który przeczył ówczesnym kanonom sztuki wojennej. Czyta Mariusz Bonaszewski.
Oderwanie grupy uderzeniowej do tego zadania było możliwe dzięki pokonaniu armii konnej Budionnego pod Bersteczkiem i Brodami na początku sierpnia. Później plan został nieznacznie skorygowany wzmocnieniem lewej flanki frontu nad Narwią. Plan ten Piłsudski nazwał we wspomnieniach wielką kombinacją. Tak atmosferę w sztabie w tamtych dniach wspominał oficer Kazimierz Glabisz. Na brak pracy i emocji nie mogliśmy narzekać. Dostarczał je front w tempie coraz zawrotniejszym i coraz bardziej złobrożebnym. Kruszył się i zbliżał bardzo szybko, a kolejne bariery naturalne pękały, zanim nasze oddziały zdołały je dobrze obsadzić.
Optymizmu tego nie zdołała zachwiać świadomość, że planowany, zaiste napoleoński manewr jest bardzo ryzykowny i ma być stosunkowymi siłami wykonany. Ani wysłanie naszej delegacji rozejmowej do Mińska Litewskiego, ani kryzysy pod Radzyminem i Lwowem, ani też sukcesy bolszewickie w okolicy Płocka i Brodnicy. Pokrzepiała nas, zwłaszcza po wyjeździe marszałka w dniu 12 sierpnia do Puław, pewność, że armie z Siergiejewa i Budiennego oddalają się raczej od decydującego teatru działań i że oderwanie się naszych jednostek przeznaczonych do grupy uderzeniowej odbyło się składnie i bodaj niepostrzeżenie.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.