ODCINEK 4. WIELKA KOMBINACJA I Bitwa warszawska
Na początku sierpnia 1920 roku figury na dziejowej szachownicy były już rozstawione. Bitwa o losy Europy miała rozegrać się na przedpolach Warszawy. O zwycięstwie lub klęsce zadecydować miał śmiały plan Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, który przeczył ówczesnym kanonom sztuki wojennej. Czyta Mariusz Bonaszewski.
Ale entuzjazm społeczeństwa nie zawsze przekładał się na optymizm polityków. Pod datą 22 lipca 1920 roku, tuż przed wyjazdem do Polski, lord Vincent d'Abernon, przewodniczący misji międzysojuszniczej, zanotował. Paderewski doradzał misji, aby pod żadnym pozorem nie ruszała w drogę bez konwoju aeroplanów. Zwykła przezorność wymaga, byśmy zaopatrzyli się w środki jak najłatwiejszej ucieczki w wypadku zdobycia Warszawy przez bolszewików, co jego zdaniem nie ulegało żadnej wątpliwości. W kraju przeciwna Piłsudskiemu endecja głosem swojego przywódcy Romana Dmowskiego domagała się jego ustąpienia ze stanowiska naczelnika państwa.
Gdy wniosek nie przeszedł, Dmowski złożył rezygnację z członkostwa w Radzie Obrony Państwa i wyjechał do Poznania. Wkrótce podążyli za nim prominentni działacze Związku Ludowo-Narodowego. Sytuacja była na tyle poważna, że 13 sierpnia do stolicy Wielkopolski musiał udać się premier Wincenty Witos, by apelować o jedność. Ale niebezpieczne głosy dochodziły nie tylko z Poznania. Pomówieniami wobec Piłsudskiego żyła też warszawska ulica. Wspominał po latach Kazimierz Sosnkowski. W 1920 roku zaledwie 35-letni minister spraw wojskowych i organizator armii. W wykładach pod tytułem Sprawa wileńska, wygłoszonych w sierpniu 1923 roku w Wilnie, Piłsudski opowiada o plugawej plotce szerzonej w 1920 roku przez księdza, posła Maciejewicza.
W obu broszurce były też wymienione sumy, jakie otrzymywaliśmy za zbrodę. Piłsudski 10 milionów dolarów, ja zaś 5 milionów dolarów. Gdyby ci przeciwnicy naczelnika znali jego zamiary, z całą pewnością poczytaliby mu je za zdradę. Bowiem w czasie, gdy Armia Czerwona parła do rogatek Warszawy, w sztabie naczelnego wodza krwały gorączkowe dyskusje z udziałem Józefa Piłsudskiego, szefa sztabu generała Tadeusza Rozwadowskiego i wojskowego doradcy przysłanego przez aliantów generała Maxima Wegaunda, nad wdrożeniem planu, który z perspektywy ówczesnego dogmatu sztuki wojennej wydawał się szalony.
Byliśmy oczywiście podnieceni i zaniepokojeni, ale mimo wszystko wierzyliśmy przeważnie w odmianę. Nie poddając się tzw. sugestii przemocy. Dla wielu z nas źródłem optymizmu była wiara w geniusz i w szczęśliwą gwiazdę Naczelnego Wodza. Dla niektórych zarażliwa energia i pomysłowość Generała Rozwadowskiego. Albo olimpijski spokój szefa naszego oddziału. Wreszcie dla innych może nimb otaczający Generała Weiganda Albo niska, mimo naszych niepowodzeń, ocena istotnych walorów najeźdźcy. Jeżeli przed 7 sierpnia ten optymizm był częściowo sztuczny lub chwilami podgryzany wątpliwościami, to po zaznajomieniu się w tym dniu z historyczną decyzją i wytycznymi marszałka Piłsudskiego, stał się on powszechny i naprawdę ugruntowany.
Dzięki otrzymanym w ten sposób informacjom sztab polski był lepiej poinformowany o ruchach, siłach i zamiarach nieprzyjaciela aniżeli dowódcy poszczególnych grup sowieckich. Pisał po latach Jan Kowalewski, oficer wywiadu, kryptolog, amator, człowiek, który na przełomie lipca i sierpnia 1919 roku na rok przed Bitwą Warszawską jako pierwszy złamał bolszewicki szyfr. Stworzony przez Kowalewskiego zespół, złożony z najwybitniejszych matematyków z polskich uczelni, pracujący w pocie czoła nad łamaniem kolejnych bolszewickich szyfrów, stał się tajną bronią Piłsudskiego. Dzięki danym radiowywiadu o zmianie kierunku natarcia bolszewickiego frontu południowo-zachodniego możliwe było opracowanie planu kontrofensywy z Nadwieprza.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.