Spacer dwudziesty pierwszy
W trakcie dwudziestego pierwszego spaceru pojawiają się dla odmiany różne treści — od przysłowiowego sasa do lasa, proszę ja was. Jest o pracy w korpo i pracy nie w korpo. Jest o zwycięstwach i porażkach. Jest też o ocenianiu ludzi po okładce, czy jakoś tak. I o notowaniu i nienotowaniu myśli rozmawialiśmy.No przekrojowo jest, co wam tutaj będę opowiadał.Jedliśmy też gofry, no bo wiadomo.Co mi przypomina, że jeśli ktoś miałby chęć połączoną z nierozwagą i dysponował wolnymi środkami pieniężnymi (pochodzącymi z różnych źródeł, nie będziemy zaglądali w faktury, pecunia non olet), to może wesprzeć nasze nałogi jedzeniowe daniną na rzecz przyszłego spaceru i konsumpcji z nim związanego używając takiego adresu: https://buycoffee.to/alepocoZa wszelkie datki co łaska ogromnie podzięku-jemy (czaicie, jemy, co nie?).A dwu osobom, które już to zrobiły — no ja nie wiem, czy to najbardziej rozsądne zachowanie, nie będziemy was jednak oceniali, bo sami mamy nierówno pod sufitem — za to ogromnie i z pełnych żołądków DZIĘKU-JEMY.Zapraszamy również do czytania:alepoco.substack.com
To wtedy w tym software super by było jakby to automatycznie było wychwycone i np. wyskoczyła informacja słuchaj od tam np. miesiąca wygląda na to że te dane są teraz ok. Czy chcesz tą regułę np. nie uśpić albo usunąć. No, kurwa, wybiegasz w wersję 2. Tak, tak, tak, tak, tak grubo, no. Ale dzisiaj mieliśmy fajne spotkanie, gdzie też o tym trochę rozmawialiśmy z chłopakami. I tak, doszliśmy do wniosku, że potrzebujemy usiąść, rozpisać wszystkie feature'y, jakie nam przyjdą do głowy. I później spotkać się z biznesem, a zanim się spotkamy to jeszcze usiąść i powiedzieć, to tak, to jest proof of concept, faza pierwsza, to może być faza druga, to faza trzecia i teraz co Wy na to.
Że masz tyle dróg, tyle możliwości. I że zawsze jest to ten... Właściwie to jest to... Tutaj jest takie FOMO, Fear of Missing Out, taki do którejś potęgi, że... Kurwa, jak pójdę tu, to nie będę miał już czasu na tamto. Czy ja chcę iść tam? Ale tam jest kurwa też fajne. To jest, wydaje mi się, ogromny minus tych naszych czasów. Mhm. Trochę jak mi się kojarzy, jak tak to mówisz, mi się skojarzyło z... Wychodzisz i masz kurwa wszędzie żabę. No, że convenience, że ta łatwość, ta lekkość, ta dostępność wszystkiego powoduje, że masz coraz większy wybór. Jebane zło. No, nadmiar... Jak to się nazywa? Decision fatigue. Czyli zmęczenie wyborem. No. że masz tyle możliwości. Najlepszym przykładem jest streamingi, serwisy streamingowe.
Tak, kumpel mi podesłał, nie? Go for it. Abyś teraz się tak czaił i zastanawiał, to życie minie, a ja niczyje. Turnus mija, a ja niczyje, tak się mówi. O, sorry. Proszę. No ale no... sześćset złotych miesięcznie. No to co to dla ciebie? To jak splunąć. No... kurwa nie. A ile ten... to trwa? One year, czy co? No nie, to dwa lata. To jakieś magisterskie, czy co? Nie, nie sądzę. Myślę, że wiesz, jakiś licencjat podyplomowy, coś tam. Dwa lata, to sporo. Kurwa, gdzie my będziemy za dwa lata? Mam nadzieję, że wciąż tutaj. Albo jeszcze lepiej. Nie, za dwa lata to ja mam być w dużo fajniejszej sytuacji.
On Cię tam oprowadza, zajmuje się rzeczami, pokazuje, informacji udziela. Mega zajebiście, że chcesz się. No właśnie, więc jak powiedziałeś o Twoim ojcu, no myślę, że kurwa, no... Teraz w ogóle mi się skojarzyło, bo był mi ostatnio kolega, który studiował historię i który się interesuje bardzo też wojną, czołgami. I jest taka gra World of Tanks. Tak, jest. I oni, teraz ostatnio mówił kumpel, że szukają historyka, kogoś kto się właśnie zna na czołgach, żeby wyszukiwał informacje, zdjęcia o tych czołgach. I już mu mówiłem chyba ze dwa razy, stary na co czekasz, no jest idealna robota dla ciebie. Ale na razie stwierdził, że on chce bardziej iść w dewelopera, więc jeszcze na razie szuka dewelopera. I mi się teraz odpaliło, że w sumie to jest też dobra robota dla mojego starego.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W trakcie dwudziestego pierwszego spaceru pojawiają się dla odmiany różne treści — od przysłowiowego sasa do lasa, proszę ja was. Jest o pracy w korpo i pracy nie w korpo. Jest o zwycięstwach i porażkach. Jest też o ocenianiu ludzi po okładce, czy jakoś tak. I o notowaniu i nienotowaniu myśli rozmawialiśmy.
No przekrojowo jest, co wam tutaj będę opowiadał.
Jedliśmy też gofry, no bo wiadomo.
Co mi przypomina, że jeśli ktoś miałby chęć połączoną z nierozwagą i dysponował wolnymi środkami pieniężnymi (pochodzącymi z różnych źródeł, nie będziemy zaglądali w faktury, pecunia non olet), to może wesprzeć nasze nałogi jedzeniowe daniną na rzecz przyszłego spaceru i konsumpcji z nim związanego używając takiego adresu: https://buycoffee.to/alepoco
Za wszelkie datki co łaska ogromnie podzięku-jemy (czaicie, jemy, co nie?).
A dwu osobom, które już to zrobiły — no ja nie wiem, czy to najbardziej rozsądne zachowanie, nie będziemy was jednak oceniali, bo sami mamy nierówno pod sufitem — za to ogromnie i z pełnych żołądków DZIĘKU-JEMY.
Zapraszamy również do czytania:
alepoco.substack.com