Mentionsy

Tchnienie Grozy
Tchnienie Grozy
24.02.2026 19:00

#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya

Spodobało się? Zostań patronem tutaj: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠www.tchnieniegrozy.pl⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

Wesprzyj via ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Youtube ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠( https://www.youtube.com/tchnieniegrozy)

Dołącz do rozmowy na ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Discord ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠(  https://discord.gg/7jAjbY2  )

Lubisz gry fabularne? Zapraszam na mój drugi kanał, 6 10 12 ➤ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.youtube.com/c/61012 ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


Muzyka:  Hideous Hiss, Jacek Brzezowski

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 216 wyników dla "Lord Henryk"

W rogu perskiej sofy wyciągnął się wygodnie lord Henryk Łoton.

Odezwał się Lord Henryk znużonym głosem.

Lord Henryk podniósł oczy ze zdziwieniem na nic, poglądając poprzez błękitne kłęby dymu noszące się w fantastycznych zwojach z ciężkiego, opiumowanego papierosa.

Lord Henryk, wyciągając się na sofie, roześmiał się.

Zapytał Lord Henryk, zbliżając się do Bazylego Hallwarda.

Bynajmniej, odparł Lord Henryk, bynajmniej, mój drogi Bazylii, wydajesz się zapominać, że jestem żonaty i że jedynym urokiem małżeństwa jest wzajemne łudzenie się, niezbędnie konieczne dla obu stron.

Naturalność jest również udawaniem i to najbardziej drażniącym z tych jakie znam, zawołał Lord Henryk śmiejąc się.

Lord Henryk roześmiał się.

Lord Henryk uśmiechnął się, schyliwszy się, zerwał z trawnika różową stokrotkę i zaczął ją oglądać.

Lord Henryk miał wrażenie, że słyszy bicie serca Bazylego Hallwarda i zdumiony czekał na ciąg dalszy.

— Tak, we wszystkich, prócz piękności jest ona pawiem — powiedział Lord Henryk, oskubując stokrotkę swymi długimi, nerwowymi palcami.

— Jakże okropnie niesprawiedliwy jesteś — zawałał Lord Henryk, zsuwając kapelusz na tył głowy i patrząc w górę na obłoki płynące po głęboko turkusowym błękicie letniego nieba, niby lśniące płatki białego jedwabiu.

Lord Henryk gładził swą ciemną, długą, spiczasto przestrzyżoną brodę i hebanową laską uderzał w swój but z wyborowej skóry.

– zapytał Lord Henryk.

Letnie dnie bazylii są długie, szepnął Lord Henryk.

Lord Henryk, potarszy zapałkę o misterne srebrne pudełko, zapalił papierosa z wyrazem tak pewnym i zadowolonym, jak gdyby jednym zdaniem udało mu się określić cały świat.

— Teraz będziesz musiał mi go przedstawić — zawołał Lord Henryk, śmiejąc się.

Hallward spojrzał na Lorda Henryka.

Co za głupstwa pleciesz, z uśmiechem rzekł Lord Henryk i biorąc Hallwarda pod rękę.

Na widok lorda Henryka przelotnie zarumienił się i zerwał.

Oto Dorianie Lord Henryk Wotton, stary mój przyjaciel z Oxfordu.

Nie popsuł mi pan przyjemności poznania pana, panie Gray, powiedział Lord Henryk, przystępując do niej i podając mu ręką.

Lord Henryk patrzył na niego.

I Lord Henryk spoczął na kanapie, otwierając papierośnicą.

Wyglądał jakby był niezadowolony, a po ostatniej uwadze Lorda Henryka spojrzał na niego i po chwili wahania rzekł – Henryku, chciałbym dziś skończyć obraz.

Lord Henryk uśmiechnął się i spojrzał na Doriana Graya.

Ach nie, proszę pana, lordzie Henryku, widzę, że Bazyli jest znowu w złym humorze.

Lord Henryk wziął kapelusz i rękawiczki.

Jeśli Lord Henryk Wotton pójdzie, to i ja odejdę.

A teraz, Dorianie, wejdź na podium, nie ruszaj się zanadto i nie zwracaj zbyt wielkiej uwagi na to, co mówi Lord Henryk.

Dorian Gray wstąpił na podium z wyrazem młodego męczennika greckiego, rzucając porozumiewawczy gest lekkiego niezadowolenia w kierunku Lorda Henryka, którego już zdążył polubić.

Czy pan naprawdę wywiera taki zły wpływ, Lordzie Henryku?

A jednak, mówił dalej Lord Henryk cichym, dźwięcznym głosem, podkreślając słowa tym wytwornym ruchem ręki, z dawna mu właściwym jeszcze od czasów szkoły w Ethon.

Lord Henryk czuwał nad nim ze swym spokojnym uśmiechem.

— Wie pan najlepiej, że wierzy pan we wszystko — powiedział Lord Henryk, patrząc na niego swymi marzycielskimi, snużonymi oczami.

Wyszedłszy do ogrodu, Lord Henryk ujrzał Doriana Graya z głową wtuloną w olbrzymie pęki kwiecia bzu, namiętnie wchłaniającego mocną woni, jakby to było wino.

Tak, mówił Lord Henryk, to jedna z największych tajemnic życia.

Usiądźmy w cieniu, rzekł Lord Henryk.

Nie uważam tego, lordzie Henryku.

— rzekł Lord Henryk, patrząc na niego.

Gdy weszli do pracowni, Dorian Gray położył swą rękę na ramieniu Lorda Henryka.

Lord Henryk umieścił się wygodnie w szerokim trzcinowym fotelu i z uwagą śledził go.

Lord Henryk podszedł do obrazu i przyglądał mu się.

Jest to całkowicie moją zasługą, wtrącił Lord Henryk.

Wtedy przyszedł Lord Henryk Wotton ze swym dziwnym panegirykiem młodości i przerażającym ostrzeżeniem o krótkości jej trwania.

— Oczywiście podoba mu się — rzekł Lord Henryk.

Dla ciebie, Bazylii, zamiana taka nie byłaby pożądana, zawołał Lord Henryk śmiejąc się.

Lord Henryk Wotton ma zupełną rację.

Lord Henryk wzruszył ramionami.

— Zostałem na twoją prośbę — odparł Lord Henryk.

Przepadam za zwykłymi przyjemnościami, powiedział Lord Henryk.

Jeszcze dziś rano, lordzie Henryku, bardzo bym się o to gniewał.

— Chodźmy wieczorem do teatru — odezwał się Lord Henryk.

Odparł marząco Lord Henryk.

Chciałbym pójść z panem do teatru, lordzie Henryku, odezwał się młodzieniec.

– Co za hałas robią ludzie z powodu wieczności – zawołał Lord Henryk.

Młodzieniec zawahał się i spojrzał na Lorda Henryka, który spoza stołu z herbatą przyglądał mu się z rozbawionym uśmiechem.

Chciałbym sam móc polegać na sobie, powiedział Lord Henryk śmiejąc się.

Na zajuczu o wpół do pierwszej Lord Henryk Wotton udał się z Curzon Street do Albany, do swego wuja Lorda Fermora, dowcipnego, acz nieco rubasznego starego kawalera nazywanego egoistą przez ludzi, którzy nie mogli nic z niego wyciągnąć, ale w towarzystwie uchodzącego za hojnego, bo co to podejmował tych, którzy umieli go zabawić.

Gdy Lord Henryk wszedł do pokoju, zastał wuja w grubej kurtce myśliwskiej, palącego cygaro i pomrukującego nad przeglądanym Timesem.

Tak, odparł Lord Henryk, poprawiając kwiat w butonierce.

Pana Doriana Graya, wuju Jerzy, rzekł Lord Henryk znudzonym głosem.

Jest bardzo urodziwy, potwierdził Lord Henryk.

Nie wiem, tego odparł Lord Henryk.

Przeciw całemu światu trzymam za angielkami, Henryku, odrzekł Lord Fermor, uderzając pięścią w stół.

Lord Henryk potrząsnął głową.

Jest nim, ale zarazem jest to przyczyną, że na wzór Ewy starają się wydostać z niego jak najprędzej, odpowiedział Lord Henryk.

Lord Henryk wyszedł przez niskie podcienie Burlington Street, skręcił w kierunku Berkeley Square.

Sąsiadką Lorda Henryka była pani Vandelea.

Mówimy o tym biednym dartmurze, Lordzie Henryku.

Odparł Lord Henryk, biorąc z półmiska kawałek przypiórki.

Do Ameryki, odpowiedział Lord Henryk.

Jakie to straszne zawały, Lord Henryk.

— Ja rozumiem, lordzie Henryku — wyszeptał pan Erskine, uśmiechając się.

Chciałbym, aby zagrał dla mnie, zowało Lord Henryk uśmiechając się i patrzył na koniec stołu, skąd biegło do niej błyszczące spojrzenie odpowiedzi.

Ze wszystkim mogą ją współczuć, oprócz cierpienia, rzekł Lord Henryk wzruszając ramionami.

Lord Henryk roześmiał się.

Lord Henryk spojrzał na pana Erskina.

Rumieniec, księżno, jest zawsze do twarzy, zauważył Lord Henryk.

Lordzie Henryku, był pan przemiły i straszliwie znieprawiający.

Dla księżnej gotów jestem każdemu innemu zrobić zawód, rzekł Lord Henryk kłaniając się.

Gdy Lord Henryk znów usiadł, pan Erskine okrążył stół i zajmując krzesło obok niego, położył rękę na jego ramieniu.

Już nie pamiętam co mówiłem, odparł Lord Henryk z uśmiechem.

Lord Henryk roześmiał się, wstając.

— Zdawało mi się, że pan obiecał wizytę Bazylemu Hallwardowi — odparł Lord Henryk.

Pewnego popołudnia, w miesiąc później, Dorian Gray, zagłębiony w wygodnym fotelu, siedział w małej bibliotece Lorda Henryka na Mayfair.

Lorda Henryka jeszcze nie było.

Jestem zachwycony, moja kochana, wprost zachwycony, powiedział Lord Henryk, wznosząc tu góry czarne łuki brwi i zdrwiącym uśmiechem spoglądając na ich dwoje.

Prawdopodobnie, moja droga, rzekł Lord Henryk, zamykając za nią drzwi.

Lord Henryk zapalił papierosa i rzucił się na kanapę.

– po chwili zapytał Lord Henryk.

Lord Henryk wzruszył ramionami.

Mają niekiedy dziwny urok, rzekł Lord Henryk.

Tylko rzeczy świętych warto dotykać Dorianie, rzekł Lord Henryk z dziwnym odcieniem patosu w głosie.

Lord Henryk patrzył na niego z łagodnym uczuciem zadowolenia, jakże inny był teraz od trwożliwego, nieśmiałego chłopca z pracowni Bazylego Hallwarda.

— rzekł wreszcie Lord Henryk.

Lord Henryk uśmiechnął się.

Gdy wyszedł z pokoju, Lord Henryk, przemknąwszy swe ciężkie powieki, poszedł rozmyślać.

Lord Henryk był pogrążony w rozmyślaniach, gdy nagle zapukał do drzwi służącej, aby oznajmić, że czas przebrać się do obiadu.

Spodziewam się, że słyszałeś już nowinę o Bazylii, spytał tego wieczora Lord Henryk, gdy Hallward wszedł do gabinetu w Bristolu, gdzie przygotowano nakrycia do obiadu na trzy osoby.

Dorian Gray się zaręczył, rzekł Lord Henryk i mówiąc to patrzył na niego.

Chyba w Ameryce powoli odparł Lord Henryk.

Och, więcej niż dobra, bo jest piękna, odrzekł Lord Henryk, wysączając kieliszek Wormutu z gorzką pomarańczą.

Lord, Henryk roześmiał się.

— A ja ci nie wybaczę, że spóźniłeś się na obiad — przerwał Lord Henryk, kładąc rękę na ramieniu chłopca i uśmiechając się, mówiąc — chodź, siadaj, zobaczymy, co umie tutejszy nowy kucharz.

— spytał Lord Henryk.

Lord Henryk w zamyśleniu sączył szampana.

Kobiety są zadziwiająco praktyczne, wyszeptał Lord Henryk.

— zapytał Lord Henryk, nabierając z półmiska trochę sałaty.

Tak, powtórzył Dorian, opierając się o krzesło i patrząc na Lorda Henryka przez stojący na środku stołu wielki pęk irysów o purpurowych płatkach.

Lord Henryk wzruszył ramionami.

— Nic nie jest zupełną słusznością — rzekł Lord Henryk.

Znam już wszystko, rzekł Lord Henryk z wyrazem znużenia w oczach, ale zawsze jestem gotowy do nowych wzruszeń.

Natomiast Lordowi Henrykowi raczej się spodobał, przynajmniej tak twierdził, obstając na to, że musi uścisnąć mu dłoń i zapewniając, iż dumny jest ze znajomości z człowiekiem, który odkrył geniusza i zbankrutował na poecie.

Co za miejsce na spotkanie bóstwa, rzekł Lord Henryk.

Chyba nie, wykrzyknął Lord Henryk, lornetując widzów na galerii.

Była naprawdę piękna, była jednym z najpiękniejszych stworzeń, myślał Lord Henryk, jaki kiedykolwiek widział.

Lord Henryk patrzył przez lornetkę, szepcząc – czarująca, czarująca.

Lord Henryk wstał z krzesła i zaczął wdziewać płaszcz.

Obie są po prostu rodzajami naśladownictwa, zauważył Lord Henryk.

Chodźmy, Bazylii, rzekł Lord Henryk z niezwykłą miękkością w głosie i obaj młodzi ludzie skierowali się ku wyjściu.

Zaadrżał i biorąc ze stołu owalne zwierciadło obramione w kupidynów z kości słoniowej, jeden z licznych podarunków Lorda Henryka gwałtownie patrzył w jego gładkiej głębie.

Oprze się pokusom, przestanie się widywać z Lordem Henrykiem, a co najmniej nie będzie słuchał tych wyrafinowanych, trujących teorii, które w ogrodzie Bazylego Hallwarda po raz pierwszy wzbudziły w nim pragnienie rzeczy niemożliwych.

Jeden był od lorda Henryka.

Nagle odezwało się pokajanie do drzwi i usłyszał na zewnątrz głos Lorda Henryka.

Tak lepiej będzie wpuścić Lorda Henryka, objaśnić mu, że wstępują w nowe życie, pogniewać się z nim, jeśli będzie to konieczne, rozstać się z nim, jeśli będzie to nieodzowne.

— To wszystko takie dla mnie przykre, Dorianie — rzekł Lord Henryk wchodząc.

— Tak, oczywiście — odparł Lord Henryk, zagłębiając się w krzesło i powoli ściągając z rąk żółte rękawiczki.

Zawałał Lord Henryk, wstając i spoglądając na nim z trwożnym zdumieniem.

Lord Henryk przeszedł przez pokój i siadając obok Doriana Graya, wziął go za ręce i trzymał je serdecznie.

Skoczył na nogi, wyrywając ręce z ościsku Lorda Henryka.

Szczera prawda, Dorianie, rzekł Lord Henryk poważnie.

Dorianie, odparł Lord Henryk ze swym łagodnym, melancholijnym uśmiechem.

To ciekawe zagadnienie, rzekł Lord Henryk, znajdując szczególną przyjemność w wygrywaniu nieoświadomionego egotyzmu młodzieńca.

Myśmy dopiero u początku naszej przyjaźni, Dorianie, odparł Lord Henryk, podając mu ręką.

Godzinę później był w operze, a Lord Henryk pochylał się nad jego krzesłem.

Przypomniał sobie, że Lord Henryk mówił raz do nim pół serio, pół żartem.

Lord Henryk miał wdzięk, który mógł go uczynić bardzo niebezpiecznym, ale nic nadto.

Bazylij byłby mu to pomógł, oprzeć się wpływowi Lorda Henryka i jeszcze bardziej trującym pokusom własnej natury.

Siadł przy biurku i napisał kartkę do lorda Henryka, prosząc go, aby mu przysłał coś do czytania.

Leżała kartka od Lorda Henryka.

Weschnął i, sam sobie nalawszy herbaty, otworzył list Lorda Henryka.

Gniewało go, że Lord Henryk przysłał mu to sprawozdanie.

Jego wzrok napotkał przysłoną mu przez Lorda Henryka żółtą książkę.

Dochodziła dziewiąta, gdy znalazł się w klubie, gdzie zastał Lorda Henryka, samotnie siedzącego w gaminecie z miną mocno znudzoną.

— Ach, zauważyłeś to — wyszeptał Lord Henryk, po czym przeszli obaj do jadalni.

Owa ciekawość życia, którą obudził w nim Lord Henryk, gdy siedzieli razem w ogrodzie przyjaciela, zdawała się rosnąć, gdy ją zaspokajał.

Jego obiady, w których urządzaniu pomagał mu zawsze Lord Henryk, były głośne tak ze względu na wyjątkowo staranny dobór i rozmieszczenie gości, jak z powodu niezwykłej wytworności objawiającej się w przystrojeniu stołu, w symfonicznie zestrojonym ustawieniu egzotycznych kwiatów i haftowanych obrusów.

Słusznie przepowiada Lord Henryk, że nowy hedonizm odrodzi życie, wyzwoli je od surowego brzydkiego purytanizmu, świecącego w naszych czasach swój niepojęty renesans.

Niebawem znudziło go to i znowu siadywał w swojej loży w operze sam albo z Lordem Henrykiem, z nagłym zadowoleniem słuchając Tannhausera i w preludium do tego wielkiego dzieła sztuki, dopatrując się obrazu tragedii swej własnej duszy.

Nawet najwyższe cnoty, jak to zauważył raz Lord Henryk w rozmowie o tym przedmiocie, nie są w stanie okupić na pół zimnych potraw.

Około godziny 11 w nocy wracał do domu z obiadu u Lorda Henryka, utolony w ciężkie futro, gdyż noc była zimna i mglista.

Straszna to rzecz pamięć kobieca, jak to powiedział kiedyś Lord Henryk.

Twój przyjaciel Lord Henryk Wotton, który Cię nauczył tylu rzeczy.

Zebrane może w zbyt wielkim pośpiechu przez Lady Narborough, bardzo mądrą kobietę, o której zwykł wyrażać się Lord Henryk, że jest szczątkiem naprawdę niezwykłej brzydoty.

Lord Henryk spoglądał na nim co jakiś czas, dziwiąc się jego milczeniu i roztargnieniu.

Dorianie, rzekł wreszcie Lord Henryk, gdy podawano Saufruade.

Gdy była pani małym dziewczęciem, powiedział Lord Henryk, ona jest jedynym ogniwem łączącym nas z pani krótkimi sukniami.

Moich krótkich sukien, Lordzie Henryku, ona nie pamięta.

– Ale trzeci mąż, lordzie Henryku, wszak nie chciał pan powiedzieć, że Ferrol jest czwartym?

Mążowie bardzo pięknych kobiet zawsze należą do klasy zbrodniarzy, rzekł Lord Henryk pijąc wino.

Lordzie Henryku, wcale się nie dziwię, że świat uważa cię za nadzwyczajnie złośliwego.

Zapytał Lord Henryk, podnosząc brwi.

Lord Henryk miał przez parę chwil poważny wyraz twarzy.

— Pani się już nigdy nie ożeni — Lady Narborough wtrącił Lord Henryk.

— Zupełna prawda, lordzie Henryku.

— Hm, fin de siècle — mruknął lord Henryk.

Lord Henryk jest bardzo złośliwy i ja chwilami pragnęłabym być złośliwa, ale pan jest stworzony, aby być dobrym.

Lordzie Henryku, czy nie myśli pan, że pan Gray powinien się ożenić?

Wciąż mu to powtarzam, Lady Narborough, odrzekł Lord Henryk skłaniając się.

Jakichże to niederzeczności nie opowiada się o szczęśliwych małżeństwach, zawołał Lord Henryk.

Niech pani tego nie robi, rzekł Lord Henryk.

Musi pan przyjść, Lordzie Henryku, któregoś popołudnia wytłumaczyć mi to.

Dorian Gray zmienił krzesło, przesiadając się do Lorda Henryka.

Uśmiech wykrzywił usta lorda Henryka, który odwracając się spojrzał na Doriana.

Lubię go, rzekł Lord Henryk.

Lord Henryk wzruszył ramionami.

Przypadkowe pytania Lorda Henryka wyprowadziły go na chwilę z równowagi i chciał uspokoić swe nerwy.

Wsparty o tył dorożki, z czapką nasuniętą na czoło, Dorian Gray obojętnie patrzył na ponurą hańbę u wielkiego miasta i co pewien czas powtarzał sobie słowa wypowiedziane przez Lorda Henryka w pierwszym dniu ich znajomości.

Lord Henryk przyglądał się im, wyciągnięty na trzcinowym fotelu pokrytym jedwabiem.

Nie chcą o tym słyszeć, roześmiał się Lord Henryk, opadając na fotel.

Jak każda dobra reputacja, Gladys, wtrącił Lord Henryk, każde wrażenie, jakie potrafimy wywołać, stwarza na mnie przyjaciół.

Moja droga Gladys, zawołał Lord Henryk.

Wówczas tym bardziej odparł Lord Henryk.

Flirtujesz z nim sromotnie, rzekł Lord Henryk do swej kuzynki.

Lord Henryk strwogał w oczach, biegł wśród obwisających palm i ujrzał Doriana Graya, leżącego w śmiertelnym omdleniu, twarzą w dół na płytach posadzki.

– Drogi Dorianie – odparł Lord Henryk.

Gdy o godzinie szóstej odwiedził go Lord Henryk, zastał go w rozpaczy jak człowieka, któremu pęka serce.

Niestety, wtrącił Lord Henryk, dostał w piersi cały ładunek.

Wtem Dorian spojrzał na Lorda Henryka i rzekł z ciężkim westchnieniem.

spytał Lord Henryk.

Lord Henryk spojrzał w kierunku wskazanym mu drżącą ręką w rękawiczce.

Człowiek zdjął kapelusz, przez chwilę patrzył z wahaniem na lorda Henryka, po czym wyjąwszy list, podał go swemu panu.

Jak chętnie kobiety popełniają rzeczy niebezpieczne, roześmiał się Lord Henryk.

Podstawą każdej plotki jest niemoralna pewność, powiedział Lord Henryk, zapalając papierosa.

To nudna rzecz, przerwał Lord Henryk.

Skoro za Dorianem zamknęły się oszklone drzwi, Lord Henryk odwrócił się i spojrzał na księżnę swymi synnymi oczami.

Żal by ci ich było, rzekł Lord Henryk.

Omalnie zemdlał, gdy Lord Henryk powiedział swój przypadkowy cyniczny dowcip.

Napisał kartkę do Lorda Henryka, zawiadamiając go, że jedzie do miasta poradzić się swego lekarza i prosząc, aby podejmował gości pod jego nieobecność.

Zawołał Lord Henryk, zanurzając białe palce w czerwonej, miedzianej czarze z wodą różaną.

Mój drogi chłopcze, rzekł Lord Henryk z uśmiechem, na wsi każdy może być dobry.

Wierzę, Dorianie, że nowość tego wzruszenia musiała dać ci dreszcz prawdziwej rozkoszy, przerwał Lord Henryk, ale mogę za ciebie skończyć twoją szalankę.

Może żyć jak Perdyta w swym ogrodzie mięty i tymianku i opłakiwać niewiernego Floryzela, rzekł Lord Henryk śmiejąc się i wyciągając na fotelu.

Dlatego, powiedział Lord Henryk, podnosząc do nosa otwarte pudełka z aromatycznymi solami, że wszystko można dziś przeżyć oprócz niej.

Gdy przyniesiono kawę, przestał grać i powiedział, spoglądając na Lorda Henryka, Henryku, czy nigdy nie przyszło ci na myśl, że Bazylii został zamordowany?

Lord Henryk ziewnął.

Och, każda rzecz staje się rozkoszą, gdy zbyt często do niej wracamy, zawołał Lord Henryk śmiejąc się.

Dorian westchnął, a Lord Henryk, przeszedłszy przez pokój, głaził po głowie rzadką papugę jawajską.

Lord Henryk roześmiał się.

Mój drogi przyjacielu, powiedział Lord Henryk z zdziwieniem wznosząc brwi, pytałem cię o to, gdyż sądziłem, że będziesz umiał odpowiedzieć.

Dla mnie, Dorianie, nie zmienisz się, rzekł Lord Henryk.

Kazał mu iść spać, a sam wyciągnął się na sofie w bibliotece, rozmyślając nad rzeczami, o których mówił Lord Henryk.

Czuł dziką tęsknotą za nieskalaną czystością swych lat chłopięcych, swej różano-białej młodości, jak ją kiedyś nazwał Lord Henryk.

Przedziwnie zrobione zwierciadło będące darem Lorda Henryka sprzed tylu lat stało teraz na stole, a kolejące je białe amorki śmiały się dojni jak dawniej.

Czy też pragnienie nowego wzruszenia, jak to z szyderczym śmiechem określił Lord Henryk?