Mentionsy
#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya
Spodobało się? Zostań patronem tutaj: www.tchnieniegrozy.pl
Wesprzyj via Youtube ( https://www.youtube.com/tchnieniegrozy)
Dołącz do rozmowy na Discord ( https://discord.gg/7jAjbY2 )
Lubisz gry fabularne? Zapraszam na mój drugi kanał, 6 10 12 ➤ https://www.youtube.com/c/61012
Muzyka: Hideous Hiss, Jacek Brzezowski
Szukaj w treści odcinka
W niewielkiej odległości przed portretem siedział jego malarz, Basil Hallward, którego nagłe zniknięcie przed paru laty wywołało dużą wrzawę i dało sposobność do najrozmaitszych plotek.
Zapytał Lord Henryk, zbliżając się do Bazylego Hallwarda.
Nie znoszę, gdy w ten sposób wyrażasz się o swym małżeństwie, rzekł Basilie Hallward, kierując się ku drzwiom wychodzącym na okrut.
Henryku, rzekł Basilie Hallward, patrząc mu prosto w oczy, każdy portret malowany z przejęciem jest portretem artysty, nie modela.
— Powiem ci — powiedział Hallward, ale po jego twarzy przeszedł wyraz zmieszania.
Lord Henryk miał wrażenie, że słyszy bicie serca Bazylego Hallwarda i zdumiony czekał na ciąg dalszy.
— Chyba pan nie odejdzie tak wcześnie, panie Hallward — wykrzyknęła.
Biedna lady Brandon, ostro ją sądzisz Henryku, rzekł Hallward niedbale, mój drogi.
Hallward wstrząsnął głową.
Hallward powstał z ławki i począł chodzić po ogrodzie.
Nienawidzę ich za to, zawało Hallward.
Z cichym zadowoleniem wyobrażał sobie nudne śniadanie, które opuścił z powodu tak długiej bytności u Bazylego Hallwarda.
Zwrócił się do Hallwarda mówiąc, — Mój drogi towarzyszu, teraz sobie przypominam.
— spytał Hallward, lekko marszcząc brwi.
Hallward spojrzał na Lorda Henryka.
Co za głupstwa pleciesz, z uśmiechem rzekł Lord Henryk i biorąc Hallwarda pod rękę.
Nic dziwnego, że Bazylia Hallward uwielbiał go.
Hallward zagryzł w wargi.
A zobowiążesz mnie, powiedział Hallward, wpatrzony całkowicie w swój obraz.
Hallward wciąż malował w swój cudownie śmiały sposób, pełen prawdziwej wytworności i doskonałej szlachetności, co w sztuce jest bądź co bądź oznaką wypływającą z siły.
Ciszą mąciło jedynie tarcie pędzlem o płótno tudzież kroki Hallwarda zbliżającego się i oddalającego od obrazu dla sprawdzenia wyglądu swego dzieła.
W jakiś kwadrans później Hallward przestał malować.
Stał chwilę bez ruchu i w zachwycie, na pół uświadamiając sobie, że Hallward mówi do niego, lecz zupełnie nie rozumiejąc znaczenia jego słów.
Pochlebstwa Bazylego Hallwarda uważał raczej za czarującą przesadę przyjaźni.
— zawołał w końcu Hallward, nieco urażony milczeniem, nie odgadując jego znaczenia.
Broniłbym się przed tym bardzo ostro, Henryku, rzekł Hallward.
Hallward zbladł i schwycił go za ręką.
Ze zdyławionym łukaniem Dorian zerwał się z kanapy, doskoczył do Hallwarda, wyrwał mu nóż i odrzucił na drugi koniec pracowni.
Nieznośne jest ubieranie się we frak, zaznaczył Hallward.
– Przynajmniej wydajesz się być taki z wyglądu, ale on nie zmieni się nigdy – zaznaczył Hallward.
— Nie chodź dziś do teatru, Dorianie — powiedział Hallward.
Więc dobrze, rzekł Hallward zbliżając się do stolika i stawiając bliżankę na tacy.
— Zdawało mi się, że pan obiecał wizytę Bazylemu Hallwardowi — odparł Lord Henryk.
Lord Henryk patrzył na niego z łagodnym uczuciem zadowolenia, jakże inny był teraz od trwożliwego, nieśmiałego chłopca z pracowni Bazylego Hallwarda.
Spodziewam się, że słyszałeś już nowinę o Bazylii, spytał tego wieczora Lord Henryk, gdy Hallward wszedł do gabinetu w Bristolu, gdzie przygotowano nakrycia do obiadu na trzy osoby.
Hallward zerwał się i zmarszczył brwi.
Mam nadzieję, Dorianie, że zawsze będziesz szczęśliwy, rzekł Hallward, ale niezupełnie mogę ci wybaczyć, że nie powiedziałeś mi o swych zaręczynach.
— Tak, Wytorianie, zdaje mi się, że masz rację — rzekł Hallward powoli.
Hallward położył rękę na ramieniu.
– zawołał Basilie Hallward.
— Masz zupełną słuszność, Dorianie — zawołał Hallward.
Hallward zabawał się oglądaniem widzów na parterze.
Basilie Hallward powstał i zaczął ją oklaskiwać.
Mój drogi Dorianie, przerwał Hallward, wydaje mi się, że panna Wayne jest słaba.
Gdy ujął za klamkę drzwi, wzrok jego padł na portret namalowany przez Bazylego Hallwarda.
Nagle przez myśl przebiegło mu wspomnienie słów, które wypowiadał był w pracowni Bazalego Hallwarda w dniu ukończenia obrazu.
Oprze się pokusom, przestanie się widywać z Lordem Henrykiem, a co najmniej nie będzie słuchał tych wyrafinowanych, trujących teorii, które w ogrodzie Bazylego Hallwarda po raz pierwszy wzbudziły w nim pragnienie rzeczy niemożliwych.
Co miałby robić, gdyby Bazylii Hallward przyszedł i chciał obejrzeć swój własny obraz?
Przeobrazi się w uczucie szlachetniejsze, a portret namalowany przez Basiliego Hallwarda będzie mu przewodnikiem w życiu.
Na zającz rano, gdy siedział przy śniadaniu, wszedł Bazylii Hallward.
Byłeś w operze, rzekł Hallward, mówiąc bardzo powoli i z dziwnym wyrazem bólu w głosie.
zawołał Hallward, patrząc na nią z wyrazem przerażenia.
Hallward przeszedł w róg pokoju.
Dlaczegoż nie miałbym go oglądać, zowało Hallward śmiejąc się.
Hallward był jak rażony gromem.
Był zdecydowany dobrność do tajemnicy Bazylego Hallwarda.
To dla mnie nadzwyczajne, Dorianie, rzekł Hallward, że zauważyłeś to w portrecie.
Wyszeptał Hallward z żalem.
Od tych dziwnych, nieznanych grzechów, którym tajemniczość dodaje wdzięku i czaru, być może pewnego dnia wyraz okrucieństwa zniknie ze szkarłatnych, zmysłowych ust i będzie mógł pokazać światu arcydzieło Bazylego Hallwarda.
Jego przedziwna uroda, która tak oczarowała Bazilego Hallwarda i wielu innych, zdawało się, że nigdy nie zniknie.
Otwierał drzwi kluczem, który zawsze nosił przy sobie i ze zwierciadłem w ręku stawał przed portretem namalowanym przez Basiliego Hallwarda, aby wpatrując się w okrutnie postarzałą twarz na płótnie, porównać ją z pięknym, młodzieńczym odbiciem w zwierciadle.
Gdy tak nagle i bez żadnego powodu wyraził w pracowni Bazylego Hallwarda owe szalone życzenie, które tak odmieniło jego życie?
Dorian poznał go, był to Basilie Hallward.
Hallward dostrzegł go jednak.
Hallward spojrzał na zegarek.
Gdy wchodzili, Hallward potrząsnął głową i podążył za Dorianem do biblioteki.
Chodzi o ciebie, odparł Hallward poważnym, głębokim głosem.
Dorianie, zawołał Hallward.
Tak, odparł Hallward, poważnie i z głuchym żalem w głosie.
Hallward cofnął się.
Basilio Hallward szedł tuż za nim.
Hallward rozglądał się z wyrazem zdumienia.
mruknął Hallward, marszcząc brwi.
— wykrzyknął w końcu Hallward.
Hallward zwrócił się znów do portretu i wpatrywał się weń.
Dorian Gray spojrzał na obraz i nagle poczuł niepohamowaną nienawiść do Bazylego Hallwarda, jakby wzbudzoną w nim przez portret na płótnie, podszepniętą przez jego wykrzywiąte usta.
Podszedł powoli, przechodząc obok Hallwarda.
Hallward?
Basilio Hallward wyszedł z domu o 11.
Pan Hallward, jaśnie panie, czekał tu do jedenastej, a potem poszedł na pociąg.
Poczuł znów ów dziwny wstręt do Bazylego Hallwarda, który kazał mu zabić siedzącego na krześle.
Nagle zauważył, że każda z twarzy, które rysował, zdawała się być zadziwiająco podobna do Bazylego Hallwarda.
Zaczynał zastanawiać się nad tym, czy spotkał on kiedyś Bazylego Hallwarda, a jeśli tak, co wzajem o sobie myśleli.
Postanowił to i zamknąwszy na klucz drzwi biblioteki otworzył tajną skrytkę, gdzie wrzucił płaszcz i walizkę Bazylego Hallwarda.
Zdawało mu się czasami, że widzi patrzące na nie oczy Bazylego Hallwarda.
Spotkanie z Adrianem Singletonem dziwnie go wzburzyło i zapytywał się w duchu, czy rzeczywiście jest odpowiedzialny za złamanie tego młodego życia, jak mu to obelżywie rzuciłby w twarz Basilie Hallward.
Poruszenie, jakie by nie było wywołane zniknięciem Bazylego Hallwarda, rychło się uspokoi.
Właściwie to nie śmierć Bazylego Hallwarda najbardziej ciążyła na jego umyśle.
Mało go obchodzi śmierć Bazylego Hallwarda.
Rozglądał się i zobaczył nóż, którym zabił Basiliego Hallwarda.
Ostatnie odcinki
-
#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya
24.02.2026 19:00
-
#248: Friedrich de la Motte Fouqué - Mandragora
06.10.2025 18:00
-
#247: Ludwig Tieck - Jasnowłosy Eckbert
16.09.2025 18:00
-
#246: Joseph Conrad - Il Conte
02.09.2025 18:00
-
#245: Robert Louis Stevenson - Olalla
12.08.2025 18:00
-
#244: Margaret Oliphant - Okno biblioteki
01.07.2025 18:00
-
#243: Charles Allston Collins, Charles Dickens ...
27.05.2025 18:31
-
#242: Vaclav Rodomil Kramerius - Żelazna koszula
13.05.2025 18:00
-
#241: Stefan Grabiński - Cień Bafometa
29.04.2025 18:00
-
#240: Henry James - Sir Edmund Orme
04.02.2025 19:00