Mentionsy

Tchnienie Grozy
Tchnienie Grozy
24.02.2026 19:00

#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya

Spodobało się? Zostań patronem tutaj: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠www.tchnieniegrozy.pl⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

Wesprzyj via ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Youtube ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠( https://www.youtube.com/tchnieniegrozy)

Dołącz do rozmowy na ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Discord ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠(  https://discord.gg/7jAjbY2  )

Lubisz gry fabularne? Zapraszam na mój drugi kanał, 6 10 12 ➤ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.youtube.com/c/61012 ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


Muzyka:  Hideous Hiss, Jacek Brzezowski

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 114 wyników dla "Dorianie"

Powiedz mi jednak, co powiedziała o panu Dorianie Gray'u?

Opowiedz mi lepiej coś o panu Dorianie Grayu.

— To zależy od tego, jak mi będziesz dziś pozował, Dorianie.

Oto Dorianie Lord Henryk Wotton, stary mój przyjaciel z Oxfordu.

A teraz, Dorianie, wejdź na podium, nie ruszaj się zanadto i nie zwracaj zbyt wielkiej uwagi na to, co mówi Lord Henryk.

Odwróć głowę nieco na prawo, Dorianie, jak dobry chłopiec, wtrącił malarz, pogrążony w swej pracy, zdoławszy zauważyć tylko, że twarz Doriana przybrała nieznany mu przedtem wyraz.

Dorianie, Dorianie – zawołał – nie mów tak.

— Cieszę się, Dorianie, iż wreszcie cenisz me dzieło — rzekł malarz chłodno, otrząsnąwszy się z niespodziewanego zwrotu.

Wszak napijesz się herbaty, Dorianie?

Wiesz o tym, Dorianie, że obraz jest twój.

Nie powinieneś mówić w ten sposób przy Dorianie Henryku.

— Nie chodź dziś do teatru, Dorianie — powiedział Hallward.

Do widzenia Dorianie.

Wybacz, Dorianie, że się spóźniłem.

— Nie żeń się nigdy, Dorianie.

Nigdy się nie żeni, Dorianie.

Mój drogi Dorianie, to jest szczera prawda.

Nie śmieję się, Dorianie.

Ponieważ kochałem ich wiele Dorianie.

Musiałeś mi opowiedzieć, Dorianie.

Ludzie jak ty, słoneczne promienie życia, nie popełniają zbrodni, Dorianie.

Tylko rzeczy świętych warto dotykać Dorianie, rzekł Lord Henryk z dziwnym odcieniem patosu w głosie.

To była zasługa, mój drogi Dorianie, duża zasługa.

Dali Bóg Dorianie.

Dorianie, chyba dziś będziesz mógł towarzyszyć mi przy obiedzie?

Mam nadzieję, Dorianie, że zawsze będziesz szczęśliwy, rzekł Hallward, ale niezupełnie mogę ci wybaczyć, że nie powiedziałeś mi o swych zaręczynach.

Dorianie, w jakiej chwili wspomniałeś o małżeństwie i co ci powiedziała?

— Masz zupełną słuszność, Dorianie — zawołał Hallward.

Zawsze będziesz mnie lubił, Dorianie.

Tak, Dorianie, będziesz mnie kochał zawsze.

Dorianie, pojedziesz ze mną.

Nie zważaj na niego Dorianie, rzekł malarz.

Mój drogi Dorianie, przerwał Hallward, wydaje mi się, że panna Wayne jest słaba.

Nie wolno ci mówić tak, Dorianie, o tej, którą kochasz.

Nie możesz tu pozostać, Dorianie, ze względów moralnych.

— Jakże źle dziś grałam, Dorianie — zawołała.

Dorianie odrzekła, wymawiając to imię pieszczotliwie, melodyjnym głosem, jakby dla różanych płatków jej ust było słodsze od miodu.

Dorianie, powinieneś był mnie zrozumieć.

Dorianie, Dorianie, zawołała.

Zabierz mnie Dorianie, zabierz mnie z sobą tam, gdzie będziemy zupełnie sami.

Dorianie, Dorianie, czy rozumiesz teraz co to znaczy?

— Ty nie mówisz poważnie, Dorianie — wyszeptała.

Dorianie, Dorianie, nie porzucaj mnie, wyszeptała.

Masz jednak zupełną słuszność, Dorianie.

— To wszystko takie dla mnie przykre, Dorianie — rzekł Lord Henryk wchodząc.

Ach, Dorianie.

Wspaniała podstawa artystyczna dla etyki, Dorianie.

Ależ mój drogi Dorianie!

Dorianie!

Dorianie powiedział mój list.

Szczera prawda, Dorianie, rzekł Lord Henryk poważnie.

Nie mam wątpliwości, Dorianie, że to nie był przypadek.

Dorianie, nie bierz tego do serca.

Dorianie, odparł Lord Henryk ze swym łagodnym, melancholijnym uśmiechem.

Zapewniam Cię Dorianie, że żadna z kobiet, które znałem, nie zrobiłaby dla mnie tego, co zrobiła dla Ciebie Cybilla Vane.

Myśmy dopiero u początku naszej przyjaźni, Dorianie, odparł Lord Henryk, podając mu ręką.

— Bardzo się cieszę, że cię dostałem, Dorianie — rzekł poważnie.

To straszne, Dorianie.

Dobrze Dorianie, rzekł w końcu ze smutnym uśmiechem.

Spróbuję, Dorianie, i zrobię wszystko, co chcesz.

Kasz odsunąć parawan Dorianie, to wprost niegrzecznie ze strony twojego służącego, że tak zasłania mój obraz.

Dorianie!

Dorianie, jeśli ci powiem, będziesz mnie mniej kochał i na pewno będziesz się śmiał ze mnie.

Usiądźmy, Dorianie, rzekł malarz zmieszany.

Dorianie, od chwili, kiedy cię spotkałem, twoja osobowość wywarła na mnie nadzwyczajny wpływ.

Czułem Dorianie, że nadmiernie się wypowiedziałem, że włożyłem w portret za dużo samego siebie.

Nie gniewaj się, Dorianie, że powiedziałem ci to wszystko.

To dla mnie nadzwyczajne, Dorianie, rzekł Hallward, że zauważyłeś to w portrecie.

Więc do widzenia, Dorianie.

A czegoż oczekiwałeś, Dorianie?

Dorianie, tą odmową niszczysz mnie jako artystę.

— Od starej sali szkolnej, panie Dorianie?

Toteż wielu, zwłaszcza wśród bardzo młodych ludzi, widziało lub pragnęło widzieć w Dorianie uosobienie typu, o którym sami marzyli nieraz w czasach etońskich lub oksfordzkich, który by łączył w sobie prawdziwą kulturę uczonego z wytwornością i doskonałością światowca.

Dorianie, co za nadzwyczajne szczęście!

Widzisz, Dorianie, jak podejmował mnie twój służący dał mi wszystko, czego pragnąłem.

Niewiele żądam od ciebie, Dorianie, a jest to twoja własna sprawa.

Muszą cię obchodzić Dorianie.

Ale ty, Dorianie, z twą czystą, otwartą, niewinną twarzą, z twą cudowną, nienaruszoną młodością, nie mogę wierzyć w nic złego o tobie.

Dorianie, zawołał Hallward.

— Ty bluźnisz, Dorianie — zawołał.

Powiedz to Dorianie.

— Pójdę, Dorianie, jeżeli tego chcesz.

Oszalałeś, Dorianie, albo udajesz?

Boże litościwy, jakaż to nauka Dorianie, jakaż straszna nauka.

Módl się Dorianie, módl się, wyszeptał.

Nigdy nie jest za późno, Dorianie.

Oszalałeś, Dorianie.

Boże litościwy Dorianie, a więc do tego już doszedłeś?

Nie wspominaj tamtych dni, Dorianie.

Dorianie, rzekł wreszcie Lord Henryk, gdy podawano Saufruade.

Ale Dorianie, uciekłeś wczoraj tak wcześnie.

Dorianie, miałeś jakąś nieprzyjemność.

Dobrze, Dorianie.

– Drogi Dorianie – odparł Lord Henryk.

— Niezbyt, Dorianie.

Co za niedorzeczność, Dorianie, roześmiał się towarzysz, strzelając do umykającego w gęstwini szaraka.

Dorianie, jedyną rzeczą straszną na świecie jest nuda.

Zresztą Dorianie, cóż mogłoby ci się zdarzyć?

Bezpieczny od czego, Dorianie?

Wierzę, Dorianie, że nowość tego wzruszenia musiała dać ci dreszcz prawdziwej rozkoszy, przerwał Lord Henryk, ale mogę za ciebie skończyć twoją szalankę.

Mój drogi Dorianie, miewasz pomysły bajecznie dziecinne.

Każ nam podać kawę, Dorianie, do sali koncertowej.

Morderstwo nie byłoby w twoim stylu, Dorianie.

Nawiasem mówiąc Dorianie powiedział po chwili, na co zda się człowiekowi zdobyć cały świat, jakże brzmią te słowa, jeśli zatraci swą duszę.

Czy jesteś tego zupełnie pewny, Dorianie?

Zagraj mi Nocturne, Dorianie.

Jesteś naprawdę cudowny, Dorianie.

Mam swoje troski, Dorianie, o których nic nie wiesz.

Ach, Dorianie, jaki ty jesteś szczęśliwy.

Nie łódź się jednak Dorianie.

Dorianie, mówię ci, że od tych drobiazgów zależy nasze życie.

Pragnąłbym się z tobą zamienić, Dorianie.

Dorianie, czemu przestałeś grać?

Dla mnie, Dorianie, nie zmienisz się, rzekł Lord Henryk.