Mentionsy

Tchnienie Grozy
Tchnienie Grozy
24.02.2026 19:00

#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya

Spodobało się? Zostań patronem tutaj: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠www.tchnieniegrozy.pl⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

Wesprzyj via ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Youtube ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠( https://www.youtube.com/tchnieniegrozy)

Dołącz do rozmowy na ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Discord ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠(  https://discord.gg/7jAjbY2  )

Lubisz gry fabularne? Zapraszam na mój drugi kanał, 6 10 12 ➤ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.youtube.com/c/61012 ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠


Muzyka:  Hideous Hiss, Jacek Brzezowski

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 142 wyników dla "Henryku"

Nie zrozumiałeś mnie Henryku, odparł artysta.

Nie przeszkadzają nikomu i nikt im nie przeszkadza, ale ty, Henryku, z twoim tytułem i majątkiem, ja ze swoim umysłem, jaki by on nie był, i ze swoją sztuką, choćby najbardziej niedoskonałą, Dorian Gray, ze swoją urodą, musimy cierpieć za udzielone nam dary bogów.

Nie wiem, Henryku, więc je powtórzę.

Henryku, rzekł Basilie Hallward, patrząc mu prosto w oczy, każdy portret malowany z przejęciem jest portretem artysty, nie modela.

Wiesz Henryku, jak zawsze byłem niezależny.

Nie wierzę w to, Henryku.

Biedna lady Brandon, ostro ją sądzisz Henryku, rzekł Hallward niedbale, mój drogi.

— Ty nie rozumiesz, Henryku — wyszeptał.

Nie zgadzam się z tobą nawet w jednym słowie, Henryku.

W naszym zaślepieniu dzieliliśmy oboje, aby wynaleźć prostacki realizm i pusty idealizm, Henryku.

Henryku powiedział, Dorian Gray jest tylko dla mnie wątkiem artystycznym.

W obrazie tym Henryku jest za wiele mnie samego, za wiele.

Wówczas czuję, Henryku, że całą swą duszę

Nie mów tak, Henryku.

— Co przypominasz sobie, Henryku?

Rad jestem Henryku, żeż o tym nie wiedział.

Pamiętaj, Henryku, że polegam na tobie.

Wyglądał jakby był niezadowolony, a po ostatniej uwadze Lorda Henryka spojrzał na niego i po chwili wahania rzekł – Henryku, chciałbym dziś skończyć obraz.

Ach nie, proszę pana, lordzie Henryku, widzę, że Bazyli jest znowu w złym humorze.

Zostań Henryku, aby zobowiązać Doriana.

Siadaj, Henryku.

Czy pan naprawdę wywiera taki zły wpływ, Lordzie Henryku?

— Dobrze, Henryku, bądź łaskaw zadzwonić na Parkera, abym powiedział mu, czego chcecie.

Nie uważam tego, lordzie Henryku.

Nie jest już moją własnością, Henryku.

Broniłbym się przed tym bardzo ostro, Henryku, rzekł Hallward.

Oto twoje dzieło, Henryku, rzekł gorzko malarz.

Henryku, nie będę się sprzeczał naraz z mymi dwoma najlepszymi przyjaciółmi, ale obaj obrzydziliście mi moje najpiękniejsze dzieło, jakie kiedykolwiek zrobiłem.

I ty także, Henryku?

Jeszcze dziś rano, lordzie Henryku, bardzo bym się o to gniewał.

Nie powinieneś mówić w ten sposób przy Dorianie Henryku.

Chciałbym pójść z panem do teatru, lordzie Henryku, odezwał się młodzieniec.

Do widzenia Henryku.

A ty, Henryku?

— I cóż, Henryku?

Ale Henryku, skoro mówimy o niedorzecznych małżeństwach, powiedz mi, co znaczy ten kawał twojego ojca, jakoby Dartmoor żenił się z Amerykanką?

Przeciw całemu światu trzymam za angielkami, Henryku, odrzekł Lord Fermor, uderzając pięścią w stół.

Gdzie jesz śniadanie, Henryku?

Powiedz na Henryku ciotce Agacie, aby dała mi już spokój ze swymi sprawami filantropijnymi.

Mówimy o tym biednym dartmurze, Lordzie Henryku.

— Ja rozumiem, lordzie Henryku — wyszeptał pan Erskine, uśmiechając się.

Och, Henryku, jestem na ciebie naprawdę rozgniewana.

Lordzie Henryku, był pan przemiły i straszliwie znieprawiający.

— Tak bardzo się spóźniłeś, Henryku — burknął.

Henryku, weszłam tu, aby zapytać cię o coś.

Do widzenia, Henryku.

— Dlaczego, Henryku?

Nie zdaje mi się, Henryku, abym miał się żenić.

– Nie mówiłbyś tak Henryku, gdybyś ją zobaczył.

Ach Henryku, twoje poglądy mnie przerażają.

Opowiem ci Henryku, ale nie drwi.

Było w nim coś, Henryku, co mnie bawiło.

Gdybym był, nie wszedł jednak, mój drogi Henryku, gdybym był, nie wszedł.

Nie Henryku, tym razem sztuka i dla nas była dobra.

Wyobraź sobie Henryku, dziewczynę lat zaledwie 17, o twarzyszce podobnej do kwiatu, o małej greckiej głowie ujętej w koronę ciemnobrązowych warkoczy, o oczach fioletowych od uczucia, o ustach jak płatki różane.

Mówię ci, Henryku, zaledwie ujrzałem tę dziewczynę, łzy przesłoniły mi oczy, a jej głos... Podobnego nie słyszałem w życiu.

Henryku, kocham ją.

Tak, Henryku.

Henryku!

Dlaczego mój Henryku?

Ty jej nie rozumiesz, Henryku.

Mój drogi Henryku, przecież niemal codziennie jemy razem śniadanie lub kolację i kilka razy byłem z tobą w operze, rzekł Dorian Gray ze zdumienia, rozszerzając swe błękitne źrenice.

Mój Boże, jak ja ją ubóstwiam, Henryku!

Nie o ósmej, proszę cię Henryku, o w pół do siódmej.

Zauważyłem to wówczas dopiero, gdy poznałem ciebie, Henryku.

Czyż tak jest naprawdę, Henryku?

Nie Henryku, odparł artysta, oddając kapelusz i płaszcz głęboko kłaniającemu się służącemu.

Małżeństwo Henryku nie jest rzeczą, na którą by można sobie pozwalać od czasu do czasu.

Mam nadzieję, Henryku, że to jakaś dobra dziewczyna.

Ale nie pochwalasz tego Henryku.

Doskonale to wiesz, Henryku, że sam nie wierzysz w nic z tego, co mówisz.

Mój drogi Henryku, mój drogi Bazyli, musicie mi obaj powiększować, zawołał młodzieniec, zrzucając podbity jedwabiem płaszcz i ściskając kolejno ręce obu przyjaciół.

Kiedy wczoraj wieczorem pożegnałem się z tobą Henryku, przebrałem się, zjadłem jakiś obiad w tej małej włoskiej restauracji przy Rupert Street, gdzie mnie wprowadziłeś, a ósmej poszedłem do teatru.

Mój drogi Henryku, nie traktowałem tego jak interes.

Przestań, Henryku.

Jesteś niepoprawny Henryku, ale to nie szkodzi.

W ogóle wszystkie twoje teorie, Henryku.

Ale na pewno, Henryku, człowiek żyjący wyłącznie dla siebie strasznie drogo za to płaci, wtrącił malarz.

— Musisz przyznać Henryku, że kobiety oddają mężczyznom szczere złoto ich życia.

Henryku, jesteś straszny.

Co za głupstwa pleciesz Henryku z owałą młodzieniec, zapalając papierosał od ustawionego przez kelnera na stole srebrnego smoka, ziejącego ogniem.

– Bardzo mi przykro, Henryku, że przeze mnie zmarnowaliście wieczór.

Idź, Henryku, zawołał młodzieniec.

Byłem brutalny, Henryku.

Nie drżyj z niego więcej, Henryku.

Tak, Henryku.

Nie czytałem go jeszcze, Henryku.

Wyjąkał wreszcie zdłowionym głosem, Henryku, mówisz o śledztwie?

Czy Sybilla... Henryku, ja tego nie zniosę.

Henryku... Henryku, to straszne!

Gdybym to wszystko czytał w książce Henryku, zapewne płakałbym nad nią.

Ach, Henryku, jakże się ukochałem.

Mój Boże, Henryku!

Henryku zawołał Dorian Gray, podchodząc i siadając obok niego.

Jestem wszakże Henryku zadowolony, że nie uważasz mnie za samolubo.

Co masz na myśli, Henryku?

Powiedziałem Henryku.

Odsłoniłeś mi mnie samego, Henryku, wyszeptał z pewnym westchnieniem ulgi.

Czuję się, Henryku, zbyt zmęczony, abym mógł jeść.

Bardzo mi przykro, Henryku, zawołał, ale to naprawdę całkowicie twoja wina.

Nie powiedziałem Henryku, że mi się podobała, tylko że mnie pochłonęła.

Moich krótkich sukien, Lordzie Henryku, ona nie pamięta.

– Jak możesz, Henryku – zwołał Dorian.

– Ale trzeci mąż, lordzie Henryku, wszak nie chciał pan powiedzieć, że Ferrol jest czwartym?

Lordzie Henryku, wcale się nie dziwię, że świat uważa cię za nadzwyczajnie złośliwego.

— Zupełna prawda, lordzie Henryku.

Lordzie Henryku, czy nie myśli pan, że pan Gray powinien się ożenić?

Musi pan przyjść, Lordzie Henryku, któregoś popołudnia wytłumaczyć mi to.

— Czuję się zupełnie dobrze, Henryku.

Ach, tak, Henryku.

Nie wiem tylko, czy będzie mógł przybyć Henryku.

Nie, Henryku, rzekł w końcu.

Jak ty się dopytujesz, Henryku.

Nie troszcz się o mnie, Henryku.

Postaram się przyjść, Henryku, odpowiedział wychodząc z pokoju.

Ależ Henryku, ja wcale nie chcę być przemianowana.

– Jakże mamy nazywać ciebie, Henryku?

— Nawet jeśli zadaje nam rany, Henryku?

– Czy to jestem bezpieczny, Henryku?

To zły znak, Henryku.

To zły znak, Henryku.

Nie znam nikogo, Henryku, z kim ja bym się zamienił.

Cały świat poświęciłbyś Henryku dla powiedzenia dowcipu.

Nie mogę ci powiedzieć Henryku.

Jakie to okropne, co ty mówisz, Henryku, zawołała księżna.

Henryku, pan Gray jest znowu słaby, mdleje.

Nie, Henryku.

Na wsi, Henryku.

Znalazłem nowy ideał, Henryku.

Opowiem ci, Henryku.

Henryku, jesteś straszny.

Nie mogę tego słuchać, Henryku.

Gdy przyniesiono kawę, przestał grać i powiedział, spoglądając na Lorda Henryka, Henryku, czy nigdy nie przyszło ci na myśl, że Bazylii został zamordowany?

Co byś powiedział, Henryku, gdybym ci wyznał, że to ja zamordowałem Bazylego?

Dlaczego mnie o to pytasz Henryku?

Daj spokój Henryku.

Nie jestem ten sam, Henryku.

Tak, życie było cudne, mamrotał, ale nie chcę już, Henryku, takiego życia.

Jestem dziś znużony, Henryku.

Henryku, przyrzeknij, że nie pożyczysz tej książki nikomu.

Czy koniecznie muszę przyjść, Henryku?

Dobranoc, Henryku.