Mentionsy
#46: Kto jest czemu winien według The Rolling Stones, czyli Wielki Bal u Lucyfera w rytmie samby.
W tym odcinku bierzemy na tapet rock'n'rollowy moralitet Sympathy For The Devil (album Beggars Banquet, 1968) nieśmiertelnych The Rolling Stones i zastanawiamy się, dlaczego to, do diabła, brzmi jak Rio De Janeiro?! A poza tym jest dużo o piekielnie dobrej literaturze!
Szukaj w treści odcinka
Ale zespół założył tak naprawdę... Brian Jones?
Brian Jones, tak, to przepraszam.
Natomiast pomysłodawcą, założycielem i przez kilka pierwszych lat frontmanem i główną siłą sprawczą zespołu był właśnie Brian Jones.
A ten menedżer mówi, no tak tylko, że oni wyglądali identycznie jak Brian Jones.
Brian Jones w każdym razie miał trochę inną wizję Rolling Stonesów niż to, w którą stronę oni w końcu poszli, bo jego założenie było takie bardziej bluesowe.
Jego zdaniem tą postacią, na której trzeba się było skupiać to nie był wcale Brian Jones,
I Andrew Oldham stwierdził, że tak, to będzie nasz frontman i przez to Briana Jonesa zaczął odsuwać od tego wszystkiego i tak były nagrywane koncerty, tak były pokazywane wywiady z nim i tak były montowane, żeby tego Briana Jonesa było jak najmniej i on w związku z tym z lidera zespołu, z założyciela zespołu stał się postacią drugorzędną.
O ile w większości panów udało się wrócić do życia, o tyle Brian Jones szedł w to coraz głębiej.
Sprawiło, że Brian Jones nagrał partię gitary do tej piosenki, ale w miksach ona została praktycznie wyciszona.
O ja... I to była jakby kolejna cegiełka tego właśnie odsuwania Briana Jonesa, oryginalnego założyciela grupy, od sukcesu Rolling Stonesów.
Skończyło się tak, że w 69 roku rozstali się panowie, to znaczy podziękowano Brianowi Jonesowi,
A założył go Brian Jones.
69, 70 rok to właśnie jest Brian Jones potem... O, żebym nie skłamał.
Ostatnie odcinki
-
#71: Prince czyli rysy na wiecznej miłości oraz...
17.04.2026 14:17
-
#70: „Ironic” czyli kto by pomyślał, że Alanis ...
05.04.2026 19:17
-
#69: Billie Eilish czyli jak się robi muzykę w ...
30.03.2026 15:35
-
#68: Iron Maiden czyli ciężkie granie na jeszcz...
24.03.2026 16:57
-
#67: Poker Face czyli rozwiązłe studium popoweg...
13.03.2026 12:12
-
#66: Britney Spears czyli nieznośna lekkość gat...
03.03.2026 20:02
-
#65: "One Night In Bangkok" czyli szachowa rozg...
24.01.2026 13:31
-
#64: Młodzi, gniewni i zabawni, czyli Coolio, M...
06.01.2026 16:45
-
#63: Na zachodzie bez zmian, czyli The Clash i ...
31.12.2025 15:27
-
#62: Cierpienia młodego Michaela czyli doroczny...
23.12.2025 00:19