Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane

ZBYT PIĘKNA BY ŻYĆ

27.10.2025 ·56 min 5 s

Aktorka kina niemego, scenarzystka i skandalistka, której uroda otwierała drzwi, a plotki je zatrzaskiwały.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Źródła internetowe: w komentarzuSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Od kryształowych żerendoli odbijają się dźwięki wykrywane przez orkiestrę Paula Whitemana. Na parkiecie pomiędzy kolorowymi postaciami najjaśniej świecą brązowe oczy, które połyskują spod walujących włosów. Barbara Lamar, a właściwie to Rita Dale Watson, skupia na sobie spojrzenia. Zarówno te męskie, pełne pożądania, jak i kobiece, w których czai się cień zazdrości. Trudno sobie wyobrazić, by na tej zjawiskowo pięknej twarzy kiedykolwiek miała odbić się śmierć. A jednak dzieje się to wcześniej niż ktokolwiek mógłby założyć. W styczniowej nocy 1926 roku czerwone usta zastygają w martwym bezruchu.

Muzyka Zanim świat poznał ją jako Barbra Lamar, czyli dziewczynę, która była zbyt piękna, nazywała się Rita Dale Watson. Urodziła się 28 lipca 1896 roku w Yakimie, w stanie Waszyngton. Była córką Williama Watsona i Rosany Rose Watson. Przyszła na świat w rodzinie, która, jak wiele w tamtych czasach, była już w pewnym sensie poskładana z kawałków innych historii. Jej matka Rose miała z pierwszego małżeństwa już dwoje dzieci – syna Henry'ego i córkę Violet.

Zresztą Violet, sporo od Erety starsza, odegra później znaczącą rolę w tej historii. Ojciec William był człowiekiem niejednoznacznym. Dziennikarzem, pisarzem, a przy tym też człowiekiem praktycznym, zajmującym się nawet irygacją pól. Był typem wizjonera, który czytał dużo, pisał namiętnie i lubił rozmawiać z ludźmi o tym, jak można by tutaj ulepszyć świat. Czego by się nie chwycił, to od razu starał się być w tym jak najlepszy. I nie musiał się nawet zbyt wiele trudzić, by rzeczywiście mu to wychodziło. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że pasję, kreatywność i niezliczone talenty Rita odziedziczyła właśnie po nim.

To właśnie ojciec był pierwszym nauczycielem i sprzymierzeńcem swojej najmłodszej córki. W domu Watsonów zawsze było pełno książek. Powieści, gazet, notatek i szkiców. Rita od najmłodszych lat lubiła w nich ginąć. Szybko się uczyła, a jeszcze szybciej zaczęła pisać własne historie. Ojciec zachęcał ją, by rozwijała ten talent. Mówił, że jeśli potrafi coś sobie wymarzyć, to potrafi też to urzeczywistnić. I te znamienne słowa staną się dewizą na całe jej późniejsze życie. Rita nie była typowym dzieckiem. Była wrażliwa, pełna fantazji, ale też uparcie zdeterminowana.

Pisała wiersze, krótkie opowieści, a z czasem zaczęła marzyć o aktorstwie. Kiedyś powiedziała, że jako dziecko postanowiła, że zostanie wielką aktorką. I nie były to jedynie niewinne dziecięce marzenia. Rita już od małego doskonale wiedziała, czego chce. I robiła wszystko, by to dostać. Ale nie zrozumcie mnie źle, nie szła po trupach do celu. Była po prostu ogromnie pracowita. Rodzina często się przeprowadzała. Mieszkali w Portland, w Tacomie, a później w Kalifornii. Każde miejsce zostawiało w niej ślad. Każde uczyło ją, że świat jest zmienny i że trzeba wciąż od nowa dostosowywać się do ludzi i okoliczności.

Ta umiejętność zmiany i przybierania masek stanie się później jej największym darem. Darem i, jak się okaże, również przekleństwem. W wieku ośmiu lat zadebiutowała na scenie teatralnej w roli małej Iwy, inscenizacji Atywuja Toma w Takomie. Dla dziewczynki z północno-zachodniego wybrzeża było to jak dotknięcie magii. Scena pozwalała jej być kimś innym, a może raczej kimś więcej. Po raz pierwszy poczuła, że gra nie daje jej władzy nad światem. Światem, który poza sceną tak często ją ograniczał. Rita dorastała przecież w czasach, gdy kobietom nie wypadało marzyć zbyt głośno.

To rozdwojenie między rozsądkiem a fantazją pozostanie z nią na zawsze. W wieku nastoletnim Rita zaczęła występować w lokalnych teatrach. Na scenie czuła się coraz pewniej. Gdy miała 14 lat, postanowiła, że to właśnie aktorstwo stanie się jej przyszłością. Kino dopiero się rodziło, ale ona instynktownie wyczuwała, że to właśnie nowa, elektryzująca forma sztuki, która zmieni wszystko. A ona będzie tego częścią. Była dzieckiem, które potrafiło zamienić swoje marzenia w plany. Była też dziewczyną, która od początku żyła na granicy dwóch światów – wyobraźni i rzeczywistości.

Świat rzeczywisty nie miał jej jednak zamiaru oszczędzać. Krótce jej nazwisko po raz pierwszy trafiło na rozkładówki gazet. Ale nie zupełnie w takiej formie, jakby oczekiwała. Pod koniec 1913 roku Rita Watson zniknęła. Ojciec, William Watson, zgłosił na policję, że jego córka wsiadła do samochodu w towarzystwie swojej przyrodniej siostry, Violet, oraz pewnego mężczyzny, znajomego Violet. Niektórzy mówili, że był to jej partner, inni, że tylko przyjaciel. Pewne było jedno. Mężczyzna był żonaty, a sama Violet wychowywała już dziesięcioletnią córkę.

Funkcjonariusz do spraw nieletnich, Leo Marden, rozesłał zawiadomienie o nakazie aresztowania do wszystkich posterunków w San Francisco, Portland i Seattle. Po to właśnie w tym kierunku prawdopodobnie kierowali się porywacze. Motyw porwania? Różnie mówiono. Że siostra była zazdrosna o jej urodę, że nie chciała dopuścić, by już od najmłodszych lat wchodziła w branżę rozrywkową, a według niektórych to żadnego porwania nie było. 16-latka miała dobrowolnie udać się z siostrą na wycieczkę, choć sama później twierdziła inaczej. ale Rita lubiła zainteresowanie i często uparwiała swój życiorys, o czym się zresztą zaraz dowiecie. Więc nie wiadomo, czy nie wykorzystywała troski ojca i idąc za ciosem, przypadkiem nie rozdmuchała całej sprawy, by przykuć jeszcze większą uwagę.

Rita co prawda wysłała do ojca list, w którym pisała, że wyjeżdża na wschód i skontaktuje się z rodziną, kiedy dotrze na miejsce. Ale Watson był przekonany, że to nie Rita była autorką listu. Doskonale znał charakter pisma swojej córki i był pewien, że to nie od niej pochodzi wiadomość. Za to charakter pisma jakoś dziwnie przypominał litery stawiane przez jego pasierbica. A to utwierdziło go w przekonaniu, że Violet uprowadziła Ritę wbrew jej woli. Rita odnalazła się dwa dni po upublicznieniu informacji o jej zaginięciu. Twierdziła, że w noc sylwestrową siostra i jej znajomy zaproponowali jej wspólną przejażdżkę.

Zgodziła się. Ale kiedy zauważyła, że kierują się w stronę Santa Barbara, nabrała podejrzeń, że siostra chce ją wywieźć do San Francisco. Dlatego poprosiła znajomego o pomoc i uciekła. Co już na wstępie średnio trzyma się głupy, bo też jak to się stało, że Rita miała pod ręką bliską osobę, skoro znajdowała się tak daleko od domu? Według innej wersji Rita po prostu poprosiła o pomoc nieznanego mężczyznę, któremu dała do zrozumienia, że jest przetrzymywana wbrew swojej woli. Nie wiadomo jak dokładnie było, bowiem porządkowo Violet i jej znajomy nazwiskiem Boxdell rzeczywiście zostali zatrzymani i oskarżeni o uprowadzenie 16-latki. Ale ostatecznie sprawa została umorzona.

Brakowało dowodów, zeznania były sprzeczne, a Samarita nie potrafiła konsekwentnie opisać przebiegu wydarzeń. Historia porwanej pięknej dziewczyny obiegła lokalne gazety i natrwale związała imię Ritty Watson z dramatem, sensacją i skandalem. Wszystko wskazywało na to, że młoda dziewczyna, może nieświadomie, a może wręcz przeciwnie, bardzo świadomie, odkryła jak działa mechanizm uwagi. Bo kilka miesięcy później świat ponownie usłyszał o jej porwaniu. Ale tym razem stał za nią ktoś inny niż jej siostra. Mężczyzna nazwiskiem Jack Lutel. I tutaj pozwólcie, że oddam głos samej zainteresowanej, bowiem wydaje mi się, że nikt nie opowie tego lepiej niż sama Rita.

Powiedziałam mu, że go poślubię i porwanie przekształciło się we wspólną ucieczkę. Jack był wspaniałym mężczyzną i nigdy nie żałowałam, że poniekąd zmusił mnie do małżeństwa. Dwa miesiące po naszym ślubie, gdy Jack był w Arizonie i doglądał swojego majątku, przyszedł list od naszego wspólnego znajomego, zawiadamiający o jego śmierci. Zmarł na zapalenie płuc, zaledwie po kilku dniach choroby. Chociaż pozostawił po sobie jakiś majątek, nigdy się o niego nie ubiegałam. Był rozwiedziony i miał dziecko. Biorąc pod uwagę krótki staż naszego małżeństwa, uznałam, że prawo do majątku przysługuje jego dziecku, nie mnie. Śmierci Jacka zamknęła rozdział, który, choć absurdalny w szczegółach, w oczach opinii publicznej uczynił z Rity Watson postać niemal romansową.

Miała zaledwie 17 lat, a już zdążyła być bohaterką dwóch głośnych historii. Dwóch porwań, dwóch dramatów i dwóch wielkich nagłówków. Przy czym zaznaczam, że historycy tutaj spierają się na temat tego, czy wspomniany Jack rzeczywiście istniał, czy był to jedynie wytwór wyobraźni młodej dziewczyny. Nawet jeżeli ta część życiorysu została zmyślona, to stała się jednym z bardziej charakterystycznych epizodów życia Barbry Lamar. ale każdy taki rozdział zostawiał po sobie cień. W Los Angeles i okolicach coraz częściej mówiono, że Rita przyciąga kłopoty, że sama je prowokuje, że ma w sobie coś niepokojącego.

Tę mieszankę urody, młodości i śmiałości, która jednych fascynuje, a innych oburza. W oczach mężczyzn była zjawiskowa, w oczach kobiet była niebezpieczna. Po śmierci Jacka Rita wróciła do domu. Z początku wydawało się, że historia ucichnie, że wszyscy zapomną o jej meksykańskim małżeństwie. Ale ona nie potrafiła zniknąć w cieniu. Zbyt dobrze wiedziała już, że każde zainteresowanie, nawet to podszyte skandalem, działa na jej korzyść. Ludzie zaczynają się wówczas interesować jej postacią.

Wkrótce pojawił się kolejny mężczyzna. Nazywał się Lawrence Converse i był kierownikiem garażu w Los Angeles. On i Rita poznali się przypadkiem, a właściwie można powiedzieć, że poznali się szybko. Po zaledwie tygodniu znajomości Rita zgodziła się zostać jego żoną. Miała wtedy jeszcze 17 lat, więc jak widzicie, no to dość szybko jej wszystko szło. Ślub odbył się niemal natychmiast, bez długich przygotowań i bez błogosławieństwa rodziny. Siedemnastoletnia dziewczyna już drugi raz zmieniała swój stan cywilny. Następnego dnia Lawrence został aresztowany. Okazało się, że był już żonaty i miał nawet dzieci.

Małżeństwo z Ritą uznano więc za bigamię. Cała sprawa wybuchła w gazetach z jeszcze większą siłą niż poprzednie skandale. Dla opinii publicznej wszystko było jasne. To Rita musiała być tą, która sprowadziła nieszczęścia. Była przecież zbyt młoda, zbyt odważna i zbyt pewna siebie. A teraz także zbyt piękna, by uchodzić za niewinną. Lawrence Converse trafił do więzienia, a jego zachowanie szybko uznano za objaw choroby. Lekarze stwierdzili, że cierpi na poważne uszkodzenie mózgu po dawnym urazie i że wymaga natychmiastowej operacji. Chciał w ten sposób dowieźć swojej niewinności, udowodnić wszystkim, że nawet nie pamięta, by ożenił się z Ritą, że był wówczas niepoczytalny.

Aby uwiarygodnić swoją wersję, zgodził się na zabieg, który miał mu przywrócić pełnię władz umysłowych. Czy mówił prawdę? Ciężko orzec. Ale jeśli kłamał tylko po to, by uniknąć więzienia, to spotkały go zdecydowanie poważniejsze konsekwencje. Operacja nie przebiegła tak, jak należy, a mężczyzna zmarł. Rita nie miała z tą sytuacją zbyt wiele wspólnego, oprócz tego, że zgodziła się wyjść za mężczyznę, a przecież nawet nie wiedziała, że jest on już żonaty. Ale nikt nie chciał słuchać wyjaśnień. W gazetach ukazywały się artykuły, które zrzucały winę właśnie na nią. Nastoletnią wdowę.

Kobietę o złej sławie. Mówiono, że to jej urok, jej wpływ i jej niebezpieczna uroda sprowadzają mężczyzn na złą drogę. Tak, to były jeszcze te czasy, kiedy za wszystkie niepowodzenia mężczyzn obwiniano właśnie kobietę. Czegokolwiek by ona nie zrobiła. I nie mówię, że Rita była święta, bo ewidentnie goniła za sensacją, ale to była zaledwie 17-letnia dziewczyna mająca jeszcze siubziu w głowie. A Lawrence był dorosłym mężczyzną, który jeżeli informacje o jego problemach były nieprawdą, no to chyba musiał zdawać sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów. W chwili ślubu z Ritą miał bowiem 35 lat. Ale najłatwiej było przecież zwalić winę na 17-letnią dziewczynę.

Tylko dlatego, że była piękna. Po historii z Laurencem i jego tragicznym końcem, Rita Watson stała się kimś, o kim mówiono szeptem, zmieszaniną fascynacji i potępienia. Dodatkowo żyła w mieście, które roiło się od niebezpieczeństw. Los Angeles, stolica snów i grzechów, wciągała ją jak magnes. Rita znalazła nowy sposób na przetrwanie. Taniec. Występowała w klubach i kabaretach, które w tamtym czasie wyrastały w Los Angeles jak grzyby po deszczu. Była młoda, zgrabna, utalentowana, a do tego miała w sobie coś, co natychmiast przyciągało spojrzenia. Publiczność ją uwielbiała.

Kiedy jej ojciec dowiedział się, że jego córka spędza noce w kabaretach i występuje wśród dorosłych mężczyzn, wpadł w panikę. Dla konserwatywnego dziennikarza i irygatora, który marzył, by jego córka została w przyszłości aktorką dramatyczną, to było zbyt wiele. Zwrócił się do władz miasta o interwencję. Wtedy do akcji wkroczyli funkcjonariusze do spraw nieletnich. W oficjalnym raporcie napisano, że Rita Watson jest zbyt piękna, by bez opieki przebywać w Los Angeles. Uznano, że jej uroda jest zagrożeniem. Nie dla niej samej, ale dla mężczyzn, którzy mogli nie oprzeć się jej urokowi. Brzmi absurdalnie?

Tak, brzmi, ale raz jeszcze przypominam, że był to rok 1915, gdzie do takich spraw podchodzono inaczej. Zresztą i po dziś dzień czasem się podchodzi, prawda? Jeżeli ktoś słyszał tę historię o bezwstydnych uczennicach, które pokazują ramiona i kuszą swojego nauczyciela, ten wie o czym mówię. Bo to nie mężczyzna musi kontrolować swoje popędy, tylko kobieta musi dbać o to, żeby on tych popędów nie odczuwał. I nie inaczej było w tym przypadku. Obawiano się, że uroda Rity będzie prowokować mężczyzn do różnych, niekoniecznie zgodnych z prawem zachowań. Decyzją urzędników Rita została wydalona z miasta.

A raczej o tym, że dziewczyna jest zbyt piękna. Wiele kobiet oddałoby wszystko, by doznać takiego zaszczytu. Ale historia Rity pokazuje, że czasem lepiej aż tak się nie wyróżniać. Po wydaleniu z Los Angeles Rita nie zrezygnowała. Funkcjonariusze do spraw nieletnich uznali, że nie może przebywać w mieście sama. ale niezabroniwie jej tu mieszkać z rodziną. I właśnie to wykorzystała. Po krótkim pobycie poza miastem Rita zaczęła pisać listy do ojca. Nalegała, tłumaczyła, próbowała go przekonać, że jej miejscem jest Los Angeles. Tam, gdzie rozwija się kino i gdzie powinna być, jeżeli chce realizować swoje ambicje artystyczne.

Ojciec, choć początkowo niechętny, ostatecznie uległ. W rezultacie rodzina Watsonów przeprowadziła się do Los Angeles, tak by Rita mogła tam żyć i pracować. I tak też Rita wróciła do miasta, które wcześniej ją odrzuciło. Tym razem legalnie. Powrót do Los Angeles nie był końcem historii. Był jej prawdziwym początkiem. Dziewczyna udzieliła nawet wywiadu, w którym pokazywała, że prócz pięknej buzi ma również sporo oleju w głowie. Opowiedziała o tym, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakie niebezpieczeństwa czyhają na nią w dużym, obcym mieście. I panie pewnie nie będą tutaj zaskoczone, kiedy powiem, iż zdaniem Rity największym niebezpieczeństwem byli mężczyźni.

A kiedy dostanie to, czego chce, to zostawia dziewczę ze złamanym sercem. Drugą grupą według Rity byli mężczyźni, których nazywała jaskiniowcami. I choć nazwa już sugeruje, o jaki typ mężczyzny chodzi, to pozwólcie, że przybliżę wam, jak takiego jaskiniowca opisała Rita. Jaskiniowiec według niej wykorzystuje swoją przewagę fizyczną, nie znosi sprzeciwu i kieruje się zasadą, że kto ma siłę, ten ma władzę. Zwykle jest bardzo autorytarny, przystojny i umięśniony. Wie, że jego aparycja fizyczna jest jego największym atutem i skrzętnie to wykorzystuje. A dziewczęta, które utożsamiają archetyp mężczyzny z silnym samcem alfa mogą wpaść w jego sidła.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.