Mentionsy Mentionsy
W cieniu sportu - Łukasz Kadziewicz
W cieniu sportu - Łukasz Kadziewicz

TOMASZ SMOKOWSKI: NIE CHCĘ TAŃCZYĆ NA RURZE, TO NIE MÓJ ŚWIAT

10.02.2026 ·1 godz 29 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Dziennikarz czy były dziennikarz? Działacz czy przyszły działacz? Polityk czy człowiek, który chce być od tego z dala? To nie kto inny, jak Tomasz Smokowski, czyli kolejny gość w podcaście Łukasza Kadziewicza "W cieniu sportu"    Co w odcinku?    * czy padel daje zarobić? * czy wypalił się zawodowo? * kto najlepiej czuje się w korporacji i dlaczego nie jest to on? * dlaczego poruszył kwestię problemów w Polskim Związku Narciarskim? * dlaczego został na statku "Kanał Sportowy" kiedy ktoś chciał go z niego wyrzucić? * jak ocenia Radosława Piesiewicza?

Panie Rafale, dlaczego Pan nigdy nie odniósł się do moich słów? Dlaczego Pan tak bardzo schodzi z linii strzału? Radosław Piesiewicz, na ile go znam, a myślę, że go znam dobrze i myślę, że kibice też go znają dobrze, Niczego w życiu nie zrobił bezinteresownie. A przyjmiesz mnie do pracy? Bo ja po tym podcaście współorganizował turnieje, prawda? No i on jest, rozumiesz, teflonowy. Po nim wszystko spływa. Może być Hiszpania, może być zarabianie pieniędzy, a tak i tak, no coś takiego w sobie masz, co... Że muszę działać. Ja jestem walczak jednak. I to trochę wtedy podjąłem walkę na zasadzie, nie odejdę na twoich zasadach. Odejdę na swoich zasadach. W cieniu sportu zaprasza Łukasz Kadziewicz. Dzień dobry Państwu. Kolejny odcinek podcastu W cieniu sportu. Bardzo się cieszę moim gościem Tomek Smokowski.

Tomek Wolfke mi powiedział, że dokładnie 20 lat temu, jak byłem powiedzmy na szczycie swojej wody sodowej, na konferencji w Łodzi zadał mi pytanie, a ty młody człowieku, jak już ci przejdzie i osiądziesz i będziesz w miarę normalnym człowiekiem, co będziesz robił? A ja podobno z taką bezczelnością na twarzy powiedziałem, ja? Ja tu będę w mediach pracował. Nawet tego nie widziałem. Jak podobno? Nie pamiętałeś tego? Nie pamiętałem kompletnie tego. To nie dość, że byłeś na szczycie wody sodowej, to jeszcze byłeś na szczycie jakiegoś może tego... Kaca. To ty to powiedziałeś. Dobra, ale tu ładnie podprowadziłeś. Dalej wstępu. Tak, to nie ma prawa się udać, ale nagrywaliśmy kilka dni temu zajawkę i tak się zastanowiłem, jak bardzo cię dotknę, ale trochę cię dotknę. Były dziennikarz, działacz, w przyszłości możli... Ale poczekaj.

I wiesz, jest mi wygodnie. Wiesz dlaczego? Bo ja z panem Kozakiem, Kotem i z jakimkolwiek panem z jakiegoś Polskiego Związku Narciarskiego nie mam kompletnie nic wspólnego i na szczęście nigdy nie będę miał nic wspólnego i się z tego powodu cieszę. Natomiast chciałbym, żeby ci panowie Chociaż raz, żeby trafili w światła Jupiterów. Ja wiem, że oni mają to nawet serdecznie w czterech literach. Ale trochę ich to uwiera. Trochę ich to uwiera, że nagle te ich małe geszefty, które chcieli robić pod stołem... I zrobili. I zrobili, nagle wyszły na światło dzienne. Nie chcieli tego. Nie chcieli. Ja wiem, że ja nie zmienię świata. Właśnie, ale Tomku, to, że powiedziałem, że jesteś byłym dziennikarzem, zrobiłem to specjalnie i na tyle, na ile się znamy, wiesz o tym doskonale, bo dziennikarzem się chyba tak troszeczkę rodzisz, na pewno trochę nim dojrzewasz, bo to jest spełnienie marzeń.

Kilka lat temu na tym krześle usiadł Tomek Sekielski, który mi powiedział, że będąc szefem w TVN-ie Faktów, w trakcie pracy spał. Leżał sobie w biurze i spał na kanapie. Jak się pewnego dnia obudził, to powiedział nie. Nie tak miało wyglądać moje życie. Nie na tym polega bycie na samej górze. A ty na tej samej górze dziennikarstwa byłeś. I z drugiej strony są słowa Kawula, że jak jesteś na samej górze i odwrócisz głowę, to widzisz, że diabeł wypina dupę. To jest tak bardzo blisko między niebem a piekłem. Tak właśnie było? Być na samym szczycie i uzmysłowić sobie, bo to są twoje słowa, wypowiedziane dwa lata temu, jak rozmawialiśmy prywatnie. Momentami czuję, że już powiedziałem wszystko.

Te nasze programy rzeczywiście uważam, że miały idealny balans między byciem merytorycznym i fachowym, a byciem zabawnym i takim siedzeniem między kumplami i robimy coś i się czujemy... Tomku, ja pójdę krok dalej. Ty i Twaro byliście prekursorami formy internetowej, jak jeszcze nie było internetu. Może tak być. Zgodzisz się z tym luzem, który... Luz internetowy. Luz internetowy na antenie poważnej stacji. Tak, pozwalaliśmy sobie tam rzeczywiście na dużo. To był świadomy wybór? No po prostu tacy byliśmy. Ktoś nam na to pozwolił, żeby ktoś od nas wręcz tego oczekiwał, abyśmy byli jak najbardziej sobą. I uwierz mi, na początku byliśmy sztywni. Na początku sobie wręcz, ja już to mówiłem raz czy drugi, na początku sobie wręcz ustalaliśmy trochę poza anteną teksty, co powie ty, co powiesz ty, co powiem ja, a potem ty powiesz to, a potem powiem to ja.

Clickbaitowe tytuły, a tak to robi Przegląd Sportowy, bo każdy tytuł jest wyłącznie clickbaitem, skręcającym do tego, żeby zajrzeć w treść. I tam, rozumiem, dopiero od tego kliknięcia zaczyna ci się coś liczyć. Innymi słowy... Dzisiaj taka redakcja jak Przegląd Sportowy zaczyna być również uzależniona nie od, żeby treść była rzetelna, solidna, dobra, żeby to był przygotowany artykuł, tylko od clickbaita. Musisz to połączyć. Tomku, wiesz o tym, że musisz to połączyć. Dobrze, jeżeli widzę w Przeglądzie Sportowym, na stronie Przeglądu Sportowego, tytuł pod tytułem, tytuł pod tytułem, co jak Bredze, ale tytuł Śmierć znanego trenera kliknij po więcej. Coś takiego.

I widzisz, nie jesteśmy dzisiaj, Tomku, w stanie tego rozdzielić. Ja rozumiem, tylko że ja mówię, tylko ty mówisz, inaczej używasz tego słowa definicja niż ja, bo ja dalej twierdzę, Ja do swoich materiałów zawsze starałem się przygotować maksymalnie. Uważam, że... No nie wiem, jak robiłem programy olimpijskie chociażby. O! Ostatnie Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Prowadziłem studio codzienne. One nie miały wielkich oglądalności, no bo sport olimpijski nie ma wielkich oglądalności, po prostu. Wiesz, ogląda się wiesz kiedy. Jakbyśmy, jakby nasi siatkarze... A też nie, uwierz mi, że siatkówka też wbrew pozorom tak się w internecie nie ogląda. Ja mam tego świadomość. No właśnie. Żyjemy w fajnej, ładnie opakowanej bańce, ale bańce, a nie bańce. Otóż to. Ogląda się piłka nożna.

Pochwalić tę dziewczynę, że tak się powinien zachować każdy sportowiec, wycofać się samemu z Igrzysk Olimpijskich. Już nie mówiąc o tym, że absolutnie lekceważąco wypowiedział się o szansach tej Sawickiej, jak ona może wystąpić w tym slalomie, że 5 sekund straty i nie wystartuje w drugim przejeździe, co jak wiadomo nie jest prawdą, bo Igrzyska Olimpijskie rządzą się akurat innymi prawami niż Puchar Świata i nie jedzie 32 przejazdu. Działacz. Mój mąż jest z zawodu działaczem. I oni za parę miesięcy znowu zostaną wybrani, nie mam wątpliwości. Ale jak im się dupka trochę popali, to niech im się popali. Tomku, nagrałem wiadomość, dając naszym widzom możliwość zadawania tobie pytań i wiesz, powtarzało się jedno.

Co, nie wiedziałeś, że tak będzie, że tak jest, że trzeba zapłacić sędziemu? Tomek, byłeś w środku. Byłem, ale poczekaj. Na pewno widziałem, że jeden mecz jest ustawiony i że to był krzywy mecz. I żeśmy o tym mówili na antenie. To był finał Pucharu Polski, Amiga, Wronki, Aluminium, Konin. To był gruby wał. Ile tam było? 5-3. I to był gruby wał. Ale wiesz co, dzisiaj... To tak jak mam pewne podejrzenia, ale tylko podejrzenia, i znowu nie mogę ich powiedzieć głośno, że, wracając do sprawy Polskiego Związku Narciarskiego, że Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, bo to jest ta druga aferka, nie wspiera narciarza Michała Jasiczka, żeby pojechał na Igrzyska Olimpijskie bezinteresownie.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.