Mentionsy Mentionsy
W cieniu sportu - Łukasz Kadziewicz
W cieniu sportu - Łukasz Kadziewicz

TOMASZ SMOKOWSKI: NIE CHCĘ TAŃCZYĆ NA RURZE, TO NIE MÓJ ŚWIAT

10.02.2026 ·1 godz 29 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Dziennikarz czy były dziennikarz? Działacz czy przyszły działacz? Polityk czy człowiek, który chce być od tego z dala? To nie kto inny, jak Tomasz Smokowski, czyli kolejny gość w podcaście Łukasza Kadziewicza "W cieniu sportu"    Co w odcinku?    * czy padel daje zarobić? * czy wypalił się zawodowo? * kto najlepiej czuje się w korporacji i dlaczego nie jest to on? * dlaczego poruszył kwestię problemów w Polskim Związku Narciarskim? * dlaczego został na statku "Kanał Sportowy" kiedy ktoś chciał go z niego wyrzucić? * jak ocenia Radosława Piesiewicza?

Więc generalnie to środowisko mnie brzydzi, przyznaję. Jest to... Kiedy widzę Gianniego Infantino, który wręcza pokojową nagrodę FIFA, wiesz, Trumpowi, sobie myślę... Jeden i drugi nie pasuje do tej gry. No, to wiesz, to sobie... Wiesz, pierwsze słowa, które mi przyszły na myśl, to oczywiście było k*** mać. No naprawdę, to była moja pierwsza reakcja i ostatnia. Nie chcę być w tym świecie na stałe. Dobrze mi go być tam z doskoku. Czasem, jak widzisz, pewnie też będziesz chciał o tym porozmawiać, wszczynam wojny o rzeczy, na których mi naprawdę zależy... To jest na pierwszym miejscu. Tak, czyli Polski Związek Narciarski i polski działacz sportowy jako taki. Tam, gdzie czuję, że... Kiedy ktoś się zachowuje nieprzyzwoicie, to moje poczucie sprawiedliwości i przyzwoitości każe mi znowu być dziennikarzem.

I wiesz, jest mi wygodnie. Wiesz dlaczego? Bo ja z panem Kozakiem, Kotem i z jakimkolwiek panem z jakiegoś Polskiego Związku Narciarskiego nie mam kompletnie nic wspólnego i na szczęście nigdy nie będę miał nic wspólnego i się z tego powodu cieszę. Natomiast chciałbym, żeby ci panowie Chociaż raz, żeby trafili w światła Jupiterów. Ja wiem, że oni mają to nawet serdecznie w czterech literach. Ale trochę ich to uwiera. Trochę ich to uwiera, że nagle te ich małe geszefty, które chcieli robić pod stołem... I zrobili. I zrobili, nagle wyszły na światło dzienne. Nie chcieli tego. Nie chcieli. Ja wiem, że ja nie zmienię świata. Właśnie, ale Tomku, to, że powiedziałem, że jesteś byłym dziennikarzem, zrobiłem to specjalnie i na tyle, na ile się znamy, wiesz o tym doskonale, bo dziennikarzem się chyba tak troszeczkę rodzisz, na pewno trochę nim dojrzewasz, bo to jest spełnienie marzeń.

Gra Reprezentacja Polski, wtedy są wielkie oglądalności. Super. I wtedy możesz robić coś merytorycznego, a to się nadal ogląda. Ale poza piłką nożną i poza tymi właśnie galami typu pato, No to nie ogląda się dzisiaj ze sportu masowo nic. Ja na ten temat bardzo ubolewam. Nawet wygrywająca Wielkie Szleme Iga Świątek w internecie, te programy o tym nie będą miały wielkich klików. Oczywiście sport na żywo, gdy Polak osiąga sukces, dalej się będzie oglądał. Oczywiście, przez ten krótki moment. Polak kibic, taki przeciętny, zainteresuje się KONIEC!

Co się dzieje dalej? Francuskie portale mówią, a, czyli jednak jest coś na rzeczy, bo Holendrzy już o tym piszą dużo. No to tak to działa, no. Tak to działa. Dzisiaj tak działa niestety informacja. Czy to jest dziennikarstwo? No sam powiedz. Nie, to nie jest dziennikarstwo. Zdzisław Ambroziak, którego ostatnio wspominałem. Przewraca się w grobiach, widzi coś takiego. Autentyk, jarając szluga. Autentyk sprzed dwóch dni, rozumiesz? Lekip. Dobra. I kumple, którzy mu zrobili dla beki, napisali. To tylko pokazuje, że tym dziennikarzem będziesz zawsze. I kompletnie nie rozumiem twojej wojenki. W ogóle nie rozumiem. Ty versus Polski Związek Narciarski.

Okręgu Narciarskiego, czyli w tym przypadku Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, w którym działa między innymi ten... Jeszcze raz go mogę w takim razie dziuknąć, bo on musi mnie nie lubić, ale on schodzi z linii strzału. Wiesz, że on ani razu się nie odniósł? Dawaj wszystkich. Od Rafała... Panie Kot, dlaczego pan... Panie Rafale, dlaczego pan nigdy nie odniósł się do moich słów? Dlaczego pan tak bardzo schodzi z linii strzału? Dlaczego nie chcecie w jakikolwiek sposób... I pan Andrzej Kozak. TW. Nie wiem, jaki pan tam miał pseudonim operacyjny, ale no tak, no to taka postać, ty, od 40 lat. Jak ja bym ci powiedział, jakie ja tutaj dostaję dokumenty na niego, ale już mi się nie chce w to za bardzo babrać, no. Ale facet, wiesz, to trochę tak, powiem ci tak, powiem ci anegdotą ze szkoły.

Co wyniosłeś, co wyniosłeś ze szkoły? No, ja Globus. To pan kozak jakby zapytał, co pan panie kozak wyniósł z tych nart, to on by ci powiedział też, że kilkaset par nart. Pan Kozak się świetnie czuje w każdej, mówię ci, w każdej komisji, i tej byłej, i tej obecnej. Pan Kozak z tylnego fotela będzie zarządzał, ale nie odpowiada za nic. I ja chcę, żeby ludzie wiedzieli o tym, że to są takie, ale wiesz, nie w każdym, pewnie w każdym, może albo inaczej, bo obraziłbym. Polski Związek Narciarski jest pełen dobrych ludzi. Którzy chcieliby naprawdę dokonać realnych zmian i wykopać stamtąd ludzi, którzy robią swoje geszefty i nie widzą konfliktu interesów, bo po prostu wszystko, co robią, robią dla siebie, a nie dla nart, robią czasami ruchy pozorowane.

Natomiast niestety Polski Związek Narciarski, jak każda organizacja samorządowa, każdy związek sportowy, Pewnie z Polskim Związkiem Siatkówki, Polskim Związkiem Piłki Nożnej jest dokładnie tak samo. Jednak nie pozwala politykom, i to być może dobrze, nie pozwala politykom dobierać się do tych, co jest oczywiście nieprawdą, bo w każdym związku również siatkarskim działają politycy. Wiemy o tym doskonale. W Polskim Związku Piłki Nożnej też politycy mają wiele do powiedzenia. Przynajmniej teoretycznie chodzi o to, żeby to ludzie z podstawy piramidy wybierali spośród siebie, ludzie sportu wybierali ludzi sportu. No właśnie, taka jest idea, która oczywiście została po wielokroć wykrzywiona w wielu związkach sportowych, w Polsce na pewno.

Nie mam... Nie wiem, jak jest w innych krajach, nie interesuję się tym, ale podejrzewam, że jest podobnie. Akurat Polski Związek Narciarski, którym ostatnio się bardzo mocno zainteresowałem, jest ewidentnym. W krzywym zwierciadle widać, co tam się dzieje, jak bardzo zostało to wynaturzone przez lata. I żeby nie było, za kilka miesięcy, chyba w maju czy w czerwcu, będą wybory kolejnego prezesa. Adam Małysz jest tym, którego pan Kozak, pan Kot i cała ta taka grupa tych takich starych działaczy chcą już go pocelować. I go wymienić. Kandydatem na prezesa Polskiego Związku Narciarskiego był Rafał Kot. Ale się chłop skompromitował tą wypowiedzią. Wiesz co było najbardziej obrzydliwe w tej jego wypowiedzi w TVP Sport?

I to, co było dla mnie takie już zaskakujące, to wiesz, że nie każdy się z tobą zgadza. Mhm, to byłby normalny przykład, dlaczego miałby? Informując, nie wyciągając dat, ale pokazując mi jedną rzecz, czy pan Tomasz Smokowski był tak samo mądry, jak komentował i firmował twarzą szeroko rozumianą korupcję i ustawione mecze, które przez wiele lat były transmitowane, a były jedną wielką ściemą w Polskim Związku Piłki na Rurze? No dobrze, ale po 150 razy słyszałem ten zarzut, Czytam, co dostałem. Wiesz, o co mi chodzi. To nie chodzi o to, żebyśmy zrobili sobie tutaj taki kąciek wzajemnej adoracji. Tak, tak, jasne. Bo znasz moje zdanie na temat działaczy, którzy no niestety częściej w tym sporcie polskim przeszkadzają niż pomagają bez względu na dyscyplinę sportu.

Co, nie wiedziałeś, że tak będzie, że tak jest, że trzeba zapłacić sędziemu? Tomek, byłeś w środku. Byłem, ale poczekaj. Na pewno widziałem, że jeden mecz jest ustawiony i że to był krzywy mecz. I żeśmy o tym mówili na antenie. To był finał Pucharu Polski, Amiga, Wronki, Aluminium, Konin. To był gruby wał. Ile tam było? 5-3. I to był gruby wał. Ale wiesz co, dzisiaj... To tak jak mam pewne podejrzenia, ale tylko podejrzenia, i znowu nie mogę ich powiedzieć głośno, że, wracając do sprawy Polskiego Związku Narciarskiego, że Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, bo to jest ta druga aferka, nie wspiera narciarza Michała Jasiczka, żeby pojechał na Igrzyska Olimpijskie bezinteresownie.

Myślisz, że ojciec Jasiczka i jego świta jest w stanie kiedykolwiek w czymkolwiek pomóc panu Piesiewiczowi? To sugerujesz? Mogę sugerować różne rzeczy, mogę sobie wyobrazić. A my możemy rozmawiać tutaj. Ale wiesz, na co się narażam? Narażam się na proces za moment. I to samo dotyczyło wtedy piłki nożnej, bo ja nie mam dowodów. Rozumiesz, do czego zmierzam? Ja wiem tylko tyle. Radosław Piesiewicz, na ile go znam, a myślę, że go znam dobrze i myślę, że kibice też go znają dobrze, niczego w życiu nie zrobił bezinteresownie. Stawanie za Michałem Jasiczkiem, który wedle... Akurat tutaj broni działaczy Polskiego Związku Narciarskiego, zauważ. Bo to nie oni wskazali Jasiczka, tylko oni wskazali tego drugiego.

Po nim wszystko spływa. Ja mówię, panie prezesie, ojciec, ojcze, łubu-dubu, łubu-dubu, cieszę się, że pan ten medal nam wreszcie zdobył. To nie ja, to zawodniczka, ale tak, ale pan też tam dołożył swoją cegiełkę, no. I taka rozmowa, jak Boga kocham. Na końcu mu powiedziałem, a naszym gościem był łobodobo prezes klubu Tęcza. A wiesz, jaka była jego reakcja? Uśmiechnął. Zajebista. Nie, nie, nie. Jaka tęcza? Jaka tęcza? Tylko nie tęcza. Bo wiesz, co on z kolei mu zagrało? Tęcza, rozumiesz? Tęcza. Jemu się to skojarzyło. Marsz i tężowa flaga. On nie zrozumiał, że to z misia. Wracam do Jasiczka. Czy ty uważasz, że prezes Piesiewicz, który się lubi przykleić do każdego sukcesu polskiego sportowca, walczyłby o Michała Jasiczka, który z całym szacunkiem, fajnie no, startuje sobie, startuje za pieniądze taty, jeździ...

Ma bogatego tatę, który pozwala mu pewnie trenować na rozmaitych lodowcach, jeździ sobie pewnie po całym świecie, trenuje. Zdobywa punkty FIS-u na Mistrzostwach Iranu. Został wicemistrzem Iranu w narciarstwie alpejskim. Stąd ma punkty, wiesz, to są takie punkty. Ale czy ty uważasz, że gościu, któremu jest pewnie pisane, że jak najlepiej, niech on zajmie super miejsce, ale pewnie jest mu pisane miejsce 30-40? Walczyłby o niego jak lew i zmieniał decyzję zarządu Polskiego Związku Narciarskiego prezes PKO Radosław Piesiewicz? Tak po prostu? Że niby co? Że niby z jakiej paki? Tylko pytam. Jesteś tak mocny finansowo, że nie boisz się konsekwencji?

Ale czego? No procesów, stygmatyzacji, nagonki. Tam są narzędzia i wiele kanałów telewizyjnych, tytułów prasowych, wydawnictw, które może ci wyciągnąć jakiś syf. Nie wiem, czy go masz, czy go nie masz. Pewnie każdy ma jakiś syf. I pewnie jakby chcieli zagiąć parola na ciebie, to... No nie, ale to już zaczynamy w tym momencie tak trochę, wiesz. No ale co? No ale co? No rozmawiasz na temat polityków, jeszcze wyciągasz, wiesz, to jest tak... No nie wiem, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jaki to polityk? On jest z dala od polityki, on przecież nie jest niczym. No co się śmiejesz? Prezes Klubu Tęcza. Ten dom w Hiszpanii, masz jakiś ogródek, warzywa, owoce rosną? Mam. Pytam na poważne. Tak, tak, rosną.

Nie, ale poczekaj. Samorządowiec, może jakieś ciało doradcze w Ministerstwie Sportu, szeroko rozumiany marketing jednej z organizacji politycznych. Bierzesz takie rzeczy pod uwagę? Nie. Nie, bo... Politycy jako tacy budzą we mnie takie emocje jak Działacze Polskiego Związku Narciarskiego. Dzisiaj. Tak. Powiem ci więcej. Ja jestem działaczem. Właśnie założyliśmy organizację, która się nazywa Polski Związek Padla.

I odpowiadasz tam za marketing. I odpowiadam, powiedziałem, na kilka miesięcy wam pomogę. Bo prosili mnie chłopaki, czy byłbym kimś, kto będzie trochę legitymizował i coś tam powie. Zależy mi. Wiesz dlaczego? Dlatego, że jest inna organizacja, która się dzisiaj padlem zarządza. Polska Federacja Padla. Na czele tej federacji stoi człowiek, który, znowu nie powinienem za dużo mówić, a mam dowody. Nazywa się Marcin Potrzebowski. Chciałbym powiedzieć, że jego nazwisko bardzo mówi dużo o jego potrzebach i charakterze. Co chciałby zrobić dla polskiego padla? To znaczy, on nie widzi żadnego konfliktu interesów w tym, co robi zawodowo, a zawodowo stawia klatki padlowe, i tym, co chciałby robić dla polskiego padla.

Stawiać klatki padlowe. Nie widzi konfliktu interesów żadnego, ponieważ on nie jest ze sobą skonfliktowany. On wszystko, co chciałby zrobić, chciałby zrobić dla siebie. Jak wiesz... Jesteśmy razem z moją Adą, prowadzimy też fundację Wybiegaj w przyszłość, gdzie pomagamy polskim sportowcom. Robimy to bardzo mocno, bardzo mocno. Oddzielamy to, co jest naszą działalnością komercyjną. Robimy turnieje padlowe, zarabiamy na nich. Nie wstydzę się o tym mówić. Tak jest. A obok tego robimy fundację, gdzie nie zarabiamy nic, staramy się zgromadzić, jeżdżę po bogatych Polakach. Udaje mi się takich poznawać i opowiadać o tym, jak bardzo polski sport jest niedoinwestowany poza piłką nożną, poza może siatkówką.

No, ale nieźle, ale macie system przynajmniej, który działa. Popatrz na dziewczyny, ten system gdzieś tam gubi nam te utalentowane młode dziewczyny. No to wyobrażasz sobie, co jest w innych dyscyplinach sportu, my staramy się pomagać lekkoatletom i lekkoatletkom. Tam nie ma w ogóle żadnych pieniędzy w zasadzie, więc my staramy się im pomagać. A jeszcze pan prezes Chmara teraz tak powiedział, że... Wiem, wiem, wiem, wiem, grubo, grubo, grubo, zaproszę. Nie potrafisz sobie tego wyobrazić, jak polska lekka atletyka będzie wyglądała, albo który dzieciak zdecyduje się pójść na zawodowstwo, mając świadomość, że to jest na tak fajnych nogach zbudowane. No widzisz, po to między innymi jest taka fundacja jak ta nasza, Wybiegaj w przyszłość, ponieważ my, mając świadomość, gdzie i w którym momencie gubimy najwięcej talentów, Gubimy ich między siedemnastym, a mniej więcej dwudziestym pierwszym, drugim, trzecim rokiem życia, no bo to jest ten czas, kiedy te dzieciaki muszą wybrać.

Szczególnie dziewczyny, no. No właśnie, musisz iść do pracy, może dzieci, albo musisz jechać do większego miasta, zacząć coś ze sobą robić, na studia, wiesz. I kończą się pieniądze od rodziców, może jakieś tam małe stypendia w tych miejscach, gdzie tam dostałeś od burmistrza, sołtysa, coś. No ale to jest 500-800 złotych. No wiem, no wiem, nie przeżyjesz. My staramy się dawać te stypendia dużo większe, staramy się ich w ogóle wspomagać, ale nie o tym. Bo chcę ci powiedzieć, że oddzielam, prawda? Bardzo mocno oddzielam dwie rzeczy. Chłopaki z Padla od kilku lat próbowali mnie namówić do tego, żebym został prezesem Polskiej Federacji Padla. A ja im mówiłem, chłopaki, ja nie zostanę prezesem Polskiej Federacji Padla. Wiecie dlaczego?

Właśnie dlatego, że robię moje komercyjne turnieje padlowe. I nie chciałbym, żebyście przyszli do mnie za pół roku i powiedzieli, no wiesz co, ale tego sponsora to mogłeś przynieść do nas, do federacji, a ty go sobie wziąłeś do turnieju. I przyszlibyście do mnie i byście mieli o to do mnie pretensje i być może nawet mielibyście rację. I ja tego nie chcę. W ogóle nie chcę, żeby była taka kiedykolwiek, żeby był taki kwas. Ja i tak padla promuję tym, co robię. I tak promuje go 50 razy bardziej niż kiedykolwiek próbowała to robić Polska Federacja Padla, więc dajcie mi działać w ten sposób. Nie, ja swoje już zrobiłem. Natomiast, natomiast prezes Polskiej Federacji Padla nie widzi tego zupełnie konfliktu interesów, robiąc nas... Ja mu nie zarabiam, absolutnie nie zabraniam zarabiać pieniędzy na Padlu, niech to sobie robi, niech mu się wiedzie biznesowo.

85:36 · Padla 1

No tylko nie niestety w momencie takim, kiedy on rzekomo starając się, a wiem to na pewno, i wtedy się naprawdę wkupiłem, bo kilka lat nie chciałem w jakikolwiek sposób się do tego mieszać, chociaż słyszałem o nim różne historie, ale kiedy usłyszałem, że chciał wziąć dofinansowanie od jednej z firm rzekomo na pomoc polskim juniorom i juniorkom, A te pieniądze były tak rozpisane, że wziąłby je on sam na korty padlowe, na zbudowanie i rozłożenie kortów padlowe, które de facto już wcześniej postawił, bo to jeszcze taki był numer. Nie dostał tego dofinansowania, bo się szybko zorientowali, że chce od nich wyciągnąć pieniądze.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.