Dawnwalker - Wschód nowej Sagi | Nasze wrażenia
PODCAST 20M w specjalnym długim odcinku zawierający omówienie wrażeń z The Blood of DawnwalkerMoja pisemna recenzja Dawnwalkera | Obietnica Pięknej Przyszłości, dostępna jest tutaj - link.Grę do recenzji otrzymaliśmy w prezencie od studia Rebel Wolves.Podcast 20M, odcinek #21Blog - trocheograch.plTwitter -https://twitter.com/troche_o_grach.
Przejdźmy może do ciekawszych rzeczy. Zacznijmy w sumie od początku. Jakie miałeś twoje podejście? Bo takie się ktoś nie kojarzy w ogóle Dawnwalkera. To jest gra studia Rebel Wolves, założonego przez weteranów CD Projektu, reżysera Wismina III. Bardzo doświadczone osoby, które stworzyły studio. Już nie pamiętam, chyba 160 osób ponad mają Rebel Wolves. No i jakie były twoje oczekiwania po pierwszych pokazach i jak bardzo się jarałeś tym, że wychodzi? Byłem mega podjarany, jak wyszedł pierwszy trailer i on był tak bardzo wiedźminowy, z domieszką horroru. Bardzo. I zapowiedź tych wrakirów, wtedy w Vampirów jeszcze człowiek nie wiedział o co chodzi, była naprawdę bardzo dobra. Tym pierwszym trailerem tę grę mi sprzedali tak naprawdę.
Bo niektóre rzeczy były mówione później wprost w fabule albo przez jakieś postacie fabularne, tak? Ale sporo dało się odkryć wcześniej też. Tak, może już tak w sumie zacznijmy od fabuły i powiedzieć, na czym polega gra, bo tak z upy strony tutaj podeszliśmy. Tak. W skrócie się dowiedzieliśmy o problemach, teraz zacznijmy od podstaw. Mamy grę osadzoną w Karpatach, gramy kolenem młodym chłopakiem, który dba o rodzinę, ponieważ matka jest jego chora i opiekuje się razem z ojcem swoim rodzeństwem, trójką. Wszystko dzieje się w Kotlinie Sangorskiej, wyniesionej przez choroby, plagi i tyrannie. Na szczęście pojawiły się wampiry, tutaj tzw. wrakiry, które przejęły dolinę, zarżnęły władzę i uratowały przed chorobą cały lud w Kotlinie.
No ale nasz bohater poprzez różne złe decyzje osób w wiosce doszło do porwania jego rodziny przez właśnie Wrakiry i naszego głównego Bransisa, a także ogólnie przebudzenie w koenie wrakilskich mocy, ale tak połowicznie dlatego, że stał się Dawnwokerem, za dnia jest człowiekiem, po zmierzchu wampirem Wrakirem. I na tym w zasadzie bazuje gra. Stajemy się Dawnwalkerem. I mamy 30 dni i 30 nocy na uratowanie rodziny i dotarcie do Brinsisa. Wszystko powiedziałem tak na start? Więc na tym głównie polega nasza fabuła. Główny motyw to jest właśnie ratowanie rodziny i zemsta w stronę Brinsisa. A także przede wszystkim takie poznanie siebie przez Coena, który ma całkiem nową naturę i to jest super w ogóle poprowadzone fabularnie, że on
Musi na nowo poznać siebie, to, kim się stał i w ogóle dowiedzieć się, czym może być, bo nie jest do końca Wrakirem, jest jak połowicznie i to jest super rozbudowane i Wolffsi naprawdę od strony właśnie tworzenia uniwersum, głębokich przemyśleń głównego bohatera jest tutaj naprawdę wysoko postawiona poprzeczka. Jest bardzo, bardzo fajnie to wygląda, jak on się na początku rozwija. I też podchodzi zupełnie inaczej do niektórych rzeczy już pod koniec gry. Ale czy w ogóle według ciebie ta historia rodziny jest ujmująca na początku? Bo ja czułem taki dosyć mocny dysonans, że spędziłem zbyt mało czasu z tą rodziną, żeby ona miała dla mnie jakieś znaczenie. I troszeczkę na początku miałem takie wrażenie, że trochę mi lata, czy on nie zginął, czy nie.
Więc ty na początku masz takie wrażenie, że musisz zrobić trochę tych akcji, które są w miarę powtarzalne, chociaż nie wszystkie i na początku też nie do końca gracz ma świadomość, tak mi się wydaje, jak niektóre z nich można rozwiązać, bo ja się dowiedziałem też wielu rzeczy później przez przypadek albo gdzieś z jakiegoś tutoriala w internecie. Że do niektórych questów można podejść w zupełnie inny sposób, czy jesteś wrakirem i podchodzisz w nocy i masz inne umiejętności, czy jak jesteś człowiekiem i podchodzisz w dzień. Wydaje mi się, że na wiele questów ja odpowiedziałem mieczem na początku, bo na przykład nie wiedziałem, że w niektórych przypadkach dało się z kimś nawet pogadać przed rozpoczęciem walki. Ale właśnie, jeżeli ktoś nie wie, to się może skupić za bardzo na tych aktywnościach. A bardzo fajne są te, tak jak mówiłeś, relacje fabularne i całe questy, które są już w mieście, które są z tymi postaciami głównymi, dodatkowymi.
U mnie też w ogóle zostało 6 dni, ja już tak chodziłem, ale nie chciało mi się tych kropek robić, więc poszedłem do finału. Ale to jest super system i on jest tak połączony z gameplayem całym. Świetnie działa w całości. Bo to jest właśnie tak jak mówię, że są wybory co, gdzie idziesz, ale też ważne jest to, że w zależności, czy jesteśmy człowiekiem, czy wrakirem, warto pójść w dane miejsca. Na przykład punkty widokowe możemy tylko jako wampir zwiedzić. Na przykład jako wrakir jesteśmy chyba zawsze mocniejsi, więc łatwiej obozy na przykład likwidować, albo przyjemniej się przemieszcza po dachach. Tak, ale właśnie a propos tego na przykład tych obozów, czy ty wchodziłeś do obozów w dzień? Zdarzało mi się. No właśnie, bo to by się chyba nie zdarzyło, ale polecam wszystkim słuchającym, żeby przeszli do kilku obozów w dzień, bo też czasem się tam coś wydarza innego niż walka.
To było bardzo, bardzo trudno, żeby tak się to skończyło. Raz chyba tylko byłem głodny na tyle, że mogło się to źle skończyć. Ale to jest pytanie w sumie, jak perlki weźmiesz, bo jak weźmiesz odpowiednie perlki, to dużo mniej ci spada ten głód. Podejrzewam, że w związku z tym, jak rozwiniesz trochę postać, bo tak, tu mamy oddzielnie perlki dla Coena, jako Vrakira, oddzielnie jako Coena walczącego mieczem, oddzielnie Coena Czarownika. Wiedźmina tak zwanego. Ale Wiedźminem mógł być tylko, może być tylko w dzień, więc nie łączy tych, ich mocy i trzeba wybierać. No i właśnie tutaj pytanie do ciebie, jak ci się podobały w ogóle te umiejętności walki, bo wspomniałeś już, że one były lepsze niż To, co myślałeś po trailerach wcześniej dla ciebie, czy rzeczywiście one się różnią na tyle, że skupiłeś się tylko i wyłącznie na przykład na Wrakirze i jakby większość tych wałek wykonywałeś jako Wrakir, czy mimo wszystko porówno rozprowadzałeś te punkty tak, żeby być jakimś tam w miarę uśrednionym człowiekiem, w miarę uśrednionym Wrakirem?
Ja raczej uszredniałem wszystko. W sensie wydaje mi się trochę... Najwięcej dodawałem w sumie tą szelmielkę, jak tak myślę, bo to się łączyło często i z mieczem i szponami, więc tak uszredniając... No tak, bo możesz walczyć z mieczem w nocy i tak, to jest jedyna opcja, którą możesz używać cały czas. W sensie wszystkie skille jakby z umiejętności fakturku. Tak, ale też umiejętności odparowania zeguły wpływały też na parowanie szponami, więc to się łączyło. Tutaj dawałem dużo punktów, jeśli dobrze pamiętam. Dużo więcej zabawy jest będąc wampirem. Rozumiem, że trochę jest się naprawdę supermocnym, ale to nie znaczy, że mieczem nie ma zabawy. Zwłaszcza, że ogólnie czary dla mnie jako umiejętności były ciekawsze niż to, co mogliśmy wrakirem robić poza odgryzaniem głowy i wybuchaniem przeciwnika.
Czarnoksiężkowych. Tak czy siak. Ja tutaj w miarę porówno siedłem i dla mnie sporo zabawy dawało też grając, używając tych czarów po prostu. Ale no w Rakirem jednak jest się szybszym, walisz tymi szponami, nie musisz walczyć mieczem i to po prostu lecisz przez tych przeciwników. Nie uważam, żeby w dzień było dużo gorzej, ale bardzo dużo zmienia co do eksploracji i zresztą w dzień bardzo brakowało mi teleportowania się. O, to jest po prostu strasznie złe. Jak wszedłem do miasta w dzień, to nie wiedziałem, gdzie iść czasem. Bo tak mi brakowało tego, że mogę skakać szybko po dachach i szybko gdzieś się przetransportować, nie szukać tego wyjścia. A niestety trzeba jeszcze dopowiedzieć, że Że właśnie ja się czasem jako ten człowiek gubiłem na tej mapie.
W sensie nie byłem w stanie wizualnie powiedzieć... Ale mapie czy mieście konkretnie? Znaczy trochę i mieście i trochę po lesie. Akurat w tych lasach trochę wszystko... Znaczy są różne regiony i czasem łatwo określić gdzie jesteś nawet tak z głowy, ale momentami troszeczkę miałem takie wrażenie, że wszystko wygląda podobnie. I trochę ciężko mi się było odnaleźć i trochę też odbierało mi to fun z jeżdżenia takiego po mapie, w sensie jeżdżenia, jeżdżenia jako wilk, chodzenia po mapie eksploracji, dlatego że wszystko delikatnie wyglądało podobnie i po pewnej ilości godzin już miałem takie okej dobra teleport, teleport, teleport. A w mieście tyle razy chodziłem jako wrakir, że po prostu nie zapamiętałem na początku w ogóle układu tych uliczek. I dlatego tak strasznie, jak potem byłem jako człowiek, to tak, o kurde, to którędy tutaj w ogóle iść, weź, gdzie?
Bo tak jakby nie poznawałem tego od początku jako, wiesz, człowiek. Tak, dodatkowo jako człowiek trudniej poznać to miasto, bo to miasto jest jednak bardzo wertykalne. To miasto nie jest na równym poziomie ziemi, tylko ono powoli do góry idzie. Tak, te schody trzeba znaleźć tam gdzieś, których ciągle nie mogą zlokalizować jako człowiek. Coś w ogóle super zrobione i właśnie jako wrakir bardzo dobrze się bawiłem. W ogóle jedną z moich ulubionych aktywności jako wrakir było właśnie chodzenie po tych balkonach, wchodzenie do budynków, sprawdzania, czasem jakieś mini-questy były. Całuję, że było tak mało tych miejsc, ale też miasto nie jest jakieś super rozległe. Ono nie jest jakieś dużo, tak naprawdę jak sobie popatrzysz na całą skalę, a to widać trochę, jak jesteś tym wrakirem jeszcze bardziej, to tak naprawdę to miasto ci się wydaje małe, dlatego że ono się też teleportuje, skacze szybko po tych dachach i jakby jako człowiek byś miał takie wrażenie, że jest większe, a jak jesteś tym wrakirem, to nagle ono się tak skurcza, bo ty się bardzo szybko po nim poruszasz.
Kikałem losowo i nawet będąc Wrakirem miałem wsadzone i fiolki z krwią zwierzęcą i ludzko nie wiedziałem, która to, której po prostu kikałem losowo. Mój Wrakir i tak pił ludzką krew, więc ja po prostu, okej, wzięła się ta, to piję i się leczę. Nie potrzebowałem bawienia. Ale nie ma chyba jakiegoś większego znaczenia, czy on pije ludzką krew z pocionków, czy zwierzęcą. To chyba dla fabuły nawet nie ma żadnego znaczenia, prawda? Dla twojego roleplayowania samego, wiesz. Możesz na przykład stwierdzić, że twój koło nie walczy z tym i nie zagryża ludzi na przykład, tak? No okej, niech będzie. Możesz bez tego próbować grać. Raczej to nie ma wpływu na żadną decyzję. A mogłoby mieć jeszcze większą w przypadku kolejnych części, czy rzeczywiście pijesz tą krew ludzką czy zwierzęcą i trochę taki widzę tam delikatny system GTA, że im więcej tej krwi przez całą grę wypijesz ludzkiej, to staje się coś.
Już nie pamiętam jaki, ale do ostatniego nie dotarłem. Ja miałem tam maksymalny 15. Chyba jest 15, ja... To ja 11 chyba miałem. No, maksymalny. Ale powiem ci, że po prostu to nic nie zmienia. W sensie, to jest na takiej zasadzie, że to jest tylko, tak jak powiedziałaś, potrzebne do tego, żeby odblokowywać konkretne drzewko umiejętności, ale nie do końca to wpływa na jakąś, jakieś decyzje fabularne w ogóle, nie otwiera nowych opcji, tak jak w niektórych innych grach czasem są takie elementy. I po prostu chciałoby się, żeby tam było coś więcej za tym się kryło, że jeżeli rzeczywiście stajesz się takim złym wragirem, to to ci odblokowuje jakieś nawet, no... Nawet nowe rozmowy z innymi NPCami, tak? Że po prostu jesteś na najwyższym poziomie tego spaczenia. A to tak naprawdę na ten moment w tej grze nie zmienia absolutnie nic, oprócz wydaje mi się może jednej kwestii, którą Coen tam wypowiada gdzieś w trakcie walki albo czegoś, ale jakby to nie jest żadna zmiana, która jakakolwiek wpływa na grę.
No właśnie nie wiem, gdzie to, bo jest bardzo dużo opcji. No tak, ale oni powiedzieli, że to jest zakończenie... Sorry, że to tak przerwałem, ale to panie powiedzieli, że to jest zakończenie we współczesności, czy... Ja tak zrozumiałem, jak był post Bandai Namco, że zwieńczeniem historii będzie współczesność. Ja tak zrozumiałem przynajmniej jeden z postów, który był parę miesięcy temu wrzucony. Czyli przed premierą pierwszej części dostaliśmy spoilerowy zwiastun, że za pięć części Coen będzie żył na sam koniec współczesności. Ale wracając do tych czasów, właśnie no mamy tutaj Kotlinę Sęgorską, która jest w teorii taką ala Rumunią zamkniętą po prostu pomiędzy górami. No tutaj też mówimy o wrakirach, wampirach, które są niczym Drakula i stamtąd się wywodzą, więc jest to fajne nawiązanie.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe wrażenia i omówienie pierwszych wizualnych elementów gry.
Omówienie oczekiwań na grę Dawnwalker i pierwsze wrażenia po oglądaniu trailersów.
Opis technicznych problemów i ich wpływ na doświadczenie gry.
Analiza fabuły i relacji z rodziną, w tym problem z konsekwencjami decyzji.
Omówienie wątków postaciowych i systemu czasowego 30 dni i 30 nocy.
Analiza systemu infamii i wpływ decyzji na doświadczenie gry.
Gracz opisuje walkę jako wraki i jako człowieka, podkreślając trudności eksploracji i brak zróżnicowania przeciwników.
Gracze dyskutują o przyszłych częściach gry i osobistym doświadczeniu z gry Dawnwalker.
Gracz opisuje, jak bardzo gry wciągnęła go Dawnwalker i jak często ją grał.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
PODCAST 20M w specjalnym długim odcinku zawierający omówienie wrażeń z The Blood of Dawnwalker
Moja pisemna recenzja Dawnwalkera | Obietnica Pięknej Przyszłości, dostępna jest tutaj - link.
Grę do recenzji otrzymaliśmy w prezencie od studia Rebel Wolves.
Podcast 20M, odcinek #21
Blog - trocheograch.pl
Twitter -https://twitter.com/troche_o_grach.