Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

ZNIKNIĘCIA & 13 DNI DO WAKACJI (2025) - recenzja Tomasza Raczka

17.08.2025 ·44 min 46 s

Moja ocena: 3/10

Więc to jest ten pierwszy horror amerykański. Horror, o którym się mówi, a w każdym razie wielu krytyków, szczególnie tych młodszych, mówi, że to jest horror roku, że już teraz w połowie roku wiedzą, że to będzie horror roku, bo jest tak dobry. Drugi film to jest polski, również horror, a nawet jak się mówi slasher o tej formule horroru, czyli taki film, gdzie oglądamy liczne zgony przeprowadzane w wyszukany sposób i w bardzo okrutny sposób, ale nade wszystko malowniczy z filmowego punktu widzenia. 13 dni do wakacji, tak się nazywa ten polski horror, a wyreżyserował go I napisał, a współnapisał scenariuszowo Bartosz M. Kowalski, czterdziestolatek, a więc mniej więcej w tym samym wieku są obaj panowie twórcy.

13 DNI DO WAKACJI. Bartosz M. Kowalski, lat 40, to polski specjalista od horroru. Rozpoczynał od filmu bardzo dobrego i filmu, który przeleciał przez festiwale na całym świecie, plac zabaw i który nie był horrorem, chociaż miał w sobie bardzo dużo okrucieństwa. I takiego okrucieństwa, które zostało zapamiętane przez ludzi kochających filmy. Ale to był początek, to był... To był debiut Kowalskiego, potem zaczął robić komercyjne horrory i już przestało być tak miło. 13 DNI DO WAKACJI to film, do którego scenariusz napisał sam, tak jak było w przypadku Kregera, chociaż on we współpracy z Mirellą Zaradkiewicz i Torem Magnusonem.

I nagle się okazuje, że ten nasz przyjaciel, ten nasz kolega lub ta nasza koleżanka, z którymi dotychczas się świetnie dogadywaliśmy, zaczynają mówić, coraz bardziej zmieniać swoje poglądy i zaczynają oddalać się od nas i zaczynają powtarzać poglądy i sformułowania swoich partnerów. To jest naturalna sytuacja kogoś zakochanego i cały czas przebywającego w bańce określonej, z określonymi zasadami postępowania. I tak obawiam się, że jest z Bartoszem M. Kowalskim, który przebywa w bańce amerykańskiego horroru i nasiąka tym amerykańskim horrorem. Ale niestety to nie powoduje, że tworzy swój amerykańsko-polski horror, tylko zaczyna naśladować pewne mechanizmy, pewne stałe elementy gry z horroru amerykańskiego i robi to niedobrze.

No trochę tak jest, rzeczywiście. Trochę to wszystko jest uproszczone i jakby trochę bez wyczucia. Teraz będzie misa tybetańska, która Usprawiedliwi moje okrucieństwo, bo ocena będzie niska. No dobrze. Ocena filmu 13 dni do wakacji 3 na 10. Bardzo nisko. Bardzo rzadko daje tak niską ocenę. Ja wiem, że to nie jest 1 na 10, ani 2 na 10, tylko 3. No ale jednak bardzo nisko. I ja nie wiem, czy panu Bartoszowi M. Kowalskiemu uda się przyzwyczaić nas do złych horrorów jego produkcji. Chyba, że coś zrobi ze swoim talentem.

I nie dostaje pomocy. Więc to jest pierwsza rzecz. A druga rzecz to jest coś, co chcę państwu powiedzieć, przypomnieć właściwie w roli anegdoty. Nawet nie wiem, czy kiedyś tego już nie opowiadałem, ale też panu Bartoszowi, jeśli ogląda albo ktoś mu powtórzy. Taką anegdotę znowu z własnego życia, bo wtedy jest najbezpieczniej, wtedy wiem, że niczego nie przekręcam, wtedy wiem, że nikt się na mnie nie obraził, no i że ja sam na siebie mogę się obrazić, więc dlatego tyle mówię ze swoich doświadczeń, dzielę się wspomnieniami, bo po prostu wiem, że mogę sobie na więcej pozwolić dzięki temu. Otóż, proszę Państwa, kiedy jeszcze byłem na studiach, kończyłem studia, wyjechałem do Anglii.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.