TP#20.3 - Backyard Ultra First & Original - Pierwsze 7 pętli
Trzecia część mojej przygody z Backyard Ultra First & Original, w której dowiecie się, czy można się zgubić na prostokątnej pętli, jak doprowadzić do przegrzania organizmu, gdy dookoła panuje siarczysty mróz, co można robić na punktach odżywczych w trakcie ultra oraz o tym, co najbardziej cieszy strudzonego ultrasa. A to wszystko w ramach pierwszych siedmiu okrążeń spośród zakładanych dwudziestu czterech. Innymi słowy - rozgrzewka (po której większość ludzi zawijałaby do domu) podczas zimowej edycji Backyard Ultra First & Original.Będzie też trochę o nawiązywaniu nowych znajomości, szczegółach suplementacji podczas ultra "od kuchni" oraz o tym, co ma dzisiejsza piłka nożna i analiza VAR z biegami ultra.Posłuchajcie!
Oczywiście jest to przeciwnego kierunek do tego, który ja wstępnie wybrałem. Nie zdążam pomyśleć, prawomarwię go zawsze na propsie i ruszać we właściwą stronę, a kilka osób zbiega z górki i zajmuje pozycję przede mną. Wbijamy w wąską rynnę wydyptaną przez lokalnych spacerowiczów, mających o bokach zmrożony śnieg do wysokości łydek, Uformowawczy swoisty korowód z pragnionych zimowego biegania ultrasów, podążamy jeden za drugim, stękając i sapiąc zimna. Nikt się nie wychyla. Nikt nie marnuje sił na bezsensowne forsowanie zasp śnieżnych tylko po to, żeby zyskać metr czy dwa przewagi. Jeszcze będzie wystarczający czas na walkę. Póki co robimy swoje przez długi, prosty i ciągnący się w nieskończoność półtora kilometrowy odcinek, wyglądając trochę jak parodia oczepinowej zabawy w pociąg.
To wartość dodana, którą można zrozumieć tylko po kilku przymusowych wizytach w Toy Toyach, kiedy z trudem doniosło się do nich zbędny balast i pomimo szczerej niechęci skorzystania do tych wytworów diabła, nie miało się wyjścia i trzeba było załatwić się w tym przybytku ludzkiej rozpaczy. A tutaj? Twarda, ale solidna muszla z deską bez najmniejszego pęknięcia, pozwalająca na ergonomiczne zakotwiczenie na niej własnym tyłkiem i zafundowanie sobie doznań ordem z najbardziej luksusowych salonów pielęgnacyjnych. A na koniec będzie można nawet umyć ręce w ciepłej wodzie, osuszalnie wspominając. W takich warunkach to można biec. To znaczy robić sobie przerwę od biegania i z radością wracać tu z każdą potrzebą. To jest komfort psychiczny, którego nie da się kupić. To jest plus 150 do samopoczucia.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Trzecia część mojej przygody z Backyard Ultra First & Original, w której dowiecie się, czy można się zgubić na prostokątnej pętli, jak doprowadzić do przegrzania organizmu, gdy dookoła panuje siarczysty mróz, co można robić na punktach odżywczych w trakcie ultra oraz o tym, co najbardziej cieszy strudzonego ultrasa. A to wszystko w ramach pierwszych siedmiu okrążeń spośród zakładanych dwudziestu czterech. Innymi słowy - rozgrzewka (po której większość ludzi zawijałaby do domu) podczas zimowej edycji Backyard Ultra First & Original.
Będzie też trochę o nawiązywaniu nowych znajomości, szczegółach suplementacji podczas ultra "od kuchni" oraz o tym, co ma dzisiejsza piłka nożna i analiza VAR z biegami ultra.
Posłuchajcie!