Mentionsy Mentionsy
TZO za podcast!
TZO za podcast!

JAK HORROR Z 2015 ROKU ZNISZCZYŁ NAM PSYCHIKĘ. TZO za klasyk: SOMA

02.10.2024 ·1 godz 29 min

W nowej serii "TZO za klasyk!" mówimy o grze Soma, która zadaje niewygodne pytania. Dlaczego warto zagrać w grę i czym jest ludzka świadomość? Odpowiadamy na te proste pytania.

Tak, i wydaje mi się, że w serii TZO za klasyk jest też element TZO, więc tak naprawdę chodzi o to, że to są klasyki, które my w ekipie uznajemy za klasyki. Wydaje mi się, jak zastanawiałem się nad tym, o jakich grach moglibyśmy mówić, że chcielibyśmy opowiedzieć o grach może Które są klasykami dla nas i które często były bardzo znane i bardzo popularne i dobrze oceniane często, ale niekoniecznie muszą to być te najbardziej mainstreamowe gry. Może czasami będą się pokrywały te nasze typy, bo na pewno w ekipie są ludzie, którzy Wytypowaliby do... Chcieliby opowiedzieć więcej o jakiejś nieco zapomnianej, a może zupełnie znanej, dużej, mainstreamowej grze, natomiast często jak gramy sobie w jakieś nasze ulubione gatunki czy szukamy ulubionych gier, to

No ale to mogło się wydarzyć też w grze Hooligans, nigdy nie wiesz, takie rzeczy się dzieją. Natomiast myślę, że co można dodać w ramach serii Co za klasyk, że nie będziemy starali się chyba Budować jakiejś takiej bardzo merytorycznej wiedzy na temat tej gry i wymieniać wszystkich deweloperów i ujawniać sekretne szczegóły na jej temat, co bardziej opowiedzieć o tym, dlaczego ona zapadła nam w pamięć, co jest w niej takiego unikatowego i Jak w pewnym momencie naszego życia doprowadziła do załamania się naszej osobowości niemalże, bo właśnie taką grą jest SOMA w moim przypadku. I chyba na początek musielibyśmy opowiedzieć trochę, co to w ogóle jest SOMA, bo w tym odcinku będziemy zagłębiać się na samo dno tej historii.

To jest ten kredyt z tego, z... Tak, z Carbure Enthusiasm. Jak ci opowiadam, że gram w Resident Evil, to jest kłamstwo. No dokładnie, podoba mi się. Ja nie gram w ogóle w horrory i ostatnio rozmawiałem o tym, no przyszedłem w Resident Evil 7, teraz przyszedłem w Resident Evil 8, może porozmawiamy o SOM-ie. Gram w te gry tylko dlatego, że... To znaczy mogę grać w te gry tylko dlatego, że gram w nie z dziewczyną i z przyjaciółką, że gram w jakiejś grupie. Czyli masz obstawę po prostu. Mam obstawę, tak, i biorę na siebie tę odpowiedzialność za głównego bohatera, ale sam chyba nie byłbym w stanie tego przetrwać. No i ja chciałem bardzo długo zagrać w SOMĘ, bałem się zagrać w SOMĘ i to jest chyba jedyny horror, znaczy, okej, no, będziemy rozmawiać o tym, czy to jest horror, ale jest to jedyna gra, która jest straszna, która jednocześnie, a przynajmniej jedyna, która przychodzi mi do głowy, posiada taki tryb jak

Wcielamy się w tej grze w Szymona, to jest mój imiennik. Tak naprawdę jest to autobiograficzna historia i... I tak naprawdę to ty robiłeś tę grę. To, co teraz się toczy, to jest po zakończeniu tej gry, co wbrew pozorom miałoby sens fabularnie. Tak. Wcielamy się w niejakiego Sajmona, który na skutek jakiegoś urazu głowy w wypadku musi Wziąć udział w procedule medycznej, która nazywa się tajemniczo skanowaniem. Po prostu musi zeskanować mózg, zbadać sobie mózg. I w trakcie tej procedury dochodzi do jakiegoś dziwnego wydarzenia, że on traci przytomność. I po tym zabiegu budzi się w jakiejś nowej rzeczywistości, odkrywa, że jest w bazie podwodnej, w jakimś dziwnym kompleksie. TZO za klasyk.

To są takie spoilery, tak jakbyś powiedział zakończenie jakiejś dobrej powieści, które bez tego kontekstu tej powieści niewiele ci daje, bo tutaj wiesz, w ogóle w jakiś dziwny wątek zaczynam wchodzić, ale są takie historie, że jest ogólnie taka teraz tendencja, że się bardzo chce unikać spoilerów, bo co wynika z tego, że wiele historii jest opartych na tym, o ciekawe czy ta postać zginie, czy przeżyje. Spoiler, wszyscy kiedyś zginą, więc ta postać w zasadzie jest już martwa. To nie ma żadnego znaczenia. Chodzi mi o to, że najciekawsze są te elementy historii, których nie da się zaspoilerować, które prowadzą do jakiejś właśnie refleksji i zadają jakieś pytania i podejmują jakieś takie tematy.

Wydaje mi się, że tutaj ten element Właśnie tej takiej namacalności tych przedmiotów i operowania tymi różnymi przedmiotami, to on jednak odgrywa jakąś dużą rolę w tym, jak czujesz się umieszczony w tym świecie, bo to nawet nie chodzi o to, że to jest jakiś element mechaniki, tak jak, nie wiem, W Half-Life'ie, że tam jest dużo zagadek jakichś fizycznych, nie? Rzucasz, tak, Gravity Gun, tak. Tak, tylko tutaj bardziej właśnie kwestia oglądania tych przedmiotów z bliska, czy nawet takiego, nie wiem, wejścia w buty tej postaci. Manipulowania maszynami. Bo ja na przykład sobie przypominam teraz, jak oglądaliśmy sobie dla odświeżenia jakieś urywki na YouTubie, jak ktoś grał, to tam fragment, sam początek gry, zanim

Spróbuję się podjąć tego tematu. Nie mam planu na to dokładnie, jak to opowiedzieć, ale spróbuję się tego podjąć, bo tak sobie cały czas myślę o tym, żeby zrobić to w miarę chronologicznie, że w zasadzie chyba taką pierwszą, dziwną i kluczową rzeczą, na którą trafiamy w SOMIE, oprócz oczywiście tego, że nagle Chłop, który żyje w XXI wieku obudził się w jakiejś futurystycznej bazie, która wygląda jakby był w kosmosie. Tą pierwszą rzeczą jest napotykanie pierwszych fizycznych postaci, które się tam znajdują i te postacie to są roboty. które zachowują się zupełnie jak ludzie i wcale nie mają takiej świadomości tego, że coś jest nie tak. Mam wrażenie, że trochę ikoniczną postacią, bo ja widziałem postać tego robota, nie wiem, czy on był w jakimś demie, może była jakaś demo kiedyś, a może to po prostu kwestia tego, że to jest właśnie pierwsza postać, może to było w jakimś pokazie, jakimś gameplayu.

Główny bohater zdaje sobie sprawę z tego, z czego ty sobie zdajesz sprawę i tam nie ma takiego udawania, że nie ma całej tej sytuacji, tylko dosłownie ten Simon mówi do gościa, że stary, ja patrzę na maszynę, o co chodzi, a on mu odpowiada, że no nie no, ja nie wiem na co ty patrzysz, ale ja mam normalne ciało człowieka, mam swoje ciało, więc jakby już po prostu nie, jakby ogarnij się i daj mi jakąś pomoc. Tak, bo to jest ten właśnie dobry początek Somy, że ona wrzuca cię dosłownie jako takiego współczesnego, typowego gościa do jakiejś takiej abstrakcyjnej, przerażającej sytuacji, jak zaczynasz stopniowo odkrywać, gdzie jesteś zamknięty w ciasnych korytarzach, spotykasz jakieś Właśnie maszyny, które mówią do ciebie jak ludzie i próbujesz składać te wątki i właśnie gra tak stopniowo ci odsłania kolejne karty, gdzie zaczynasz rozumieć jak duża jest skala

Z takiej prostej, prostego poziomu fabuły opowiada o próbie jakiegoś zachowania ludzkości wobec zagłady, która wystąpiła na Ziemi i że ci mieszkańcy tego kompleksu podwodnego są prawdopodobnie jakimiś ostatnimi żywymi ludźmi. I to oczywiście, mówię, to jest istotne dla tej fabuły, że jest to taka sytuacja ekstremalna, że Już nie ma dokąd uciec, nie ma gdzie pójść. Jedyne co, to możesz funkcjonować w tych małych, zamkniętych bazach. I jako, że to są jakieś takie bazy badawcze, zresztą w fabule jest to wyjaśnione w różnych tam detalach, że to była jakaś baza górnicza, którą przeobrazili w bazę naukową, gdzie tam badali właśnie koncepcję wystrzeliwania małych obiektów na orbitę, jakiś tam sateli czy coś takiego.

Tak, jest tam też bardzo dużo historii postaci reagujących emocjonalnie w tej grze właśnie na tą sytuację i ty tak poznajesz to trochę każdą kolejną warstwę tego, jak ludzie różnie reagowali na tę sytuację. Tak, tak, tak. To też takim wątkiem, który w jakiś sposób uzasadnia tą, czy jakby jest ciekawym wątkiem jakby wyjaśniającym całe te wydarzenia też od strony takiej, że to zmierza do jakiejś próby ratowania jest to, że Jeżeli dobrze pamiętam, to tam jest właśnie taka koncepcja, że całą tą placówkę nadzoruje sztuczna inteligencja, która ma jakąś taką misję zadbania właśnie o przetrwanie tych mieszkańców i ona też jakby kieruje te wydarzenia trochę w pewnym sensie, ale oczywiście w jakiś taki wynaturzony sposób.

Fajne, fajne. No to mały kącik serialowy. No więc to, żeby jak najszybciej, jak najmocniej w to wskoczyć. Prędzej czy później dochodzisz w sumie do tego momentu, w którym uświadamiasz sobie, że jakby sposób, w jaki to wszystko działa, jak się tam zawiązuje ta fabuła, wraca do tego oryginalnego wątku wykonywania skanu mózgu. I to ten skan mózgu, który ty kiedyś sobie niewinnie wykonałeś, żeby tam przygotować się. W ramach rutynowego badania jakby. Tak, w ramach rutynowego badania. Został gdzieś tam, ja nie pamiętam dokładnie w jakich okolicznościach. Zakładam, że to był jakiś po prostu tajny projekt, o którym nie wiedziałeś. A mi się wydaje, że to nawet mogło być tak, że... Że nawet niekoniecznie. Albo właśnie, że niekoniecznie, tam chyba to jest wyjaśnione, ale tam jest albo wątek tego, że ty się na to zgodziłeś, że to będzie po prostu jakoś, ten skan będzie jakoś wykorzystywany.

I jeszcze idealnie do mojej tezy pasuje mi to, co ty powiedziałeś, że w pewnym momencie zapomniałeś o tym odczuciu, które miałeś, dlatego że wiesz, jeszcze przed chwilą byłeś jakąś osobą, byłeś w pewnej świadomości, przeniosłeś sobie teraz tą świadomość, czy w zasadzie skopiowałeś tą świadomość i patrzysz zza szyby na Też siebie, który został zostawiony w jakiejś sytuacji i myślałbyś sobie, no wobec siebie to masz najsilniejszą empatię, no nie? Że jakby jesteś w stanie łatwo wejść w swoje własne buty i wyobrazić sobie, to jestem ja, jeszcze przed chwilą to byłem ja i po prostu on tam siedzi i ja wiem doskonale jak on się czuje. Ale jednak jakby tutaj ten jakiś taki instynkt przetrwania i tej samozachowawczy sprawia, że po prostu traktujesz to jako jakieś zło konieczne i idziesz dalej do przodu i po prostu zapominasz.

No, to jest też samo zagadnienie właśnie tej takiej symulacji. W ogóle mam wrażenie, że ta gra dość mocno też porusza taki wątek pewnego rodzaju zamknięcia w jakiejś przestrzeni czy właśnie ciele, czymś co jest ograniczone i Mnie trochę niepokoi taka właśnie informacja, że na przykład zostałeś zamknięty w kompleksie, jakimś niewielkim kompleksie badawczym pod wodą i już nigdy nie możesz z niego wyjść. To jest trochę takie jakbyś musiał funkcjonować na przestrzeni czterech pomieszczeń. I nie ma żadnej drogi jakby ucieczki z tego miejsca i mam wrażenie, że to jest takie poczucie, które nawet może się pojawić w kontekście w ogóle życia jakiegoś takiego, że wydaje ci się, że jesteś w pułapce, nie masz dokąd iść, nie masz alternatyw, że jesteś więźniem jakiejś sytuacji, takie rzeczy.

Bardzo taka filozoficzna rozkmina, bo to jest kwestia tego, że z jednej strony, jeśli nigdy nie zostaną na przykład znalezieni, czy ten plan się nie zrealizuje, to nie mają żadnego wpływu na rzeczywisty, na wszechświat. Natomiast wciąż mogą doświadczać swoich jakichś tam emocji i rzeczy. I tutaj bardziej się pojawia pytanie właśnie, co jest najważniejsze, co jest jakby tutaj wartością dla nich. No bo na pewno dali sobie jakąś nadzieję na takiej zasadzie, że właśnie tam jest, tam nie ma takiego założenia, że teraz po prostu będziemy sobie żyć, tylko zawsze jest ten cień szansy, że kiedyś wrzucimy do tej rzeczywistości. Trochę jak w ogóle historia gry Talos Principle, która też właśnie opowiada o takim zostawieniu, zasianiu takiego ziarenka, że ludzkość będzie mogła kiedyś wrócić, kiedyś powstać na nowo.

Jakichś takich mutacji, które zachodzą i które przeobrażają ten świat i dziwnych kreatur, które zamieszkują oceany na skutek tego wszystkiego. No tak, to jest gra, która ma bardzo wyrazistą też estetykę. Właśnie pamiętam, że jak w nią grałem, jak się w końcu zmusiłem do tego, żeby w nią zagrać, to sobie tak pomyślałem, że kurczę, że dużo mnie Coś mi zaburczało w brzuchu. Przerwa na jedzenie. Sponsorem odcinka jest. Pomyślałem sobie właśnie wtedy, że dużo mnie omija, bo bardzo wiele takich fajnych elementów estetycznych, a ja bardzo cenię sobie estetykę rozkładu oraz gnilizny.

I to jest właśnie piękne, że gry dają nam różne doświadczenia. A jak powiedziałaś, przypomniało mi się jeszcze opowiadanie właśnie takie Stanisława Lema nazywało się Terminus od chyba Robota, który się tak nazywał. I tam właśnie był taki fajny Jeden, tak naprawdę, jeden główny wątek, czy jeden taki główny twist, który pamiętam od 20 lat sobie regularnie przypominam to, bo główny bohater, chyba pilot Pirx, zwiedzał tam jakiś bardzo stary statek i na tym statku znalazł ostatniego działającego robota, który w wolnym czasie walił w rury i to się wydawało zupełnie losowe, ale potem okazało się, że w tym waleniu w rury Jest zapis rozmowy pomiędzy byłymi członkami załogi tego statku, którzy byli po prostu w trakcie jakiejś tam katastrofy i zamknięci w różnych częściach tego statku komunikowali się właśnie Morsem waląc w te rury.

No i mijają tam miesiące, to jest opowiadanie krótkie bardzo, a mijają miesiące, ta maszyna pracuje i generalnie ma już dojść do zakończenia tych wyliczeń, które mają ujawnić imię Boga, cokolwiek to znaczy. No i szef tej firmy amerykańskiej razem ze swoją ekipą stwierdza, że muszą się już zmyć z tego miejsca, bo już za chwilę ci ludzie, którzy wydali miliony dolarów na to, żeby zorganizować ten projekt i wyliczyć to imię stwórcy czy jakiejś wyższej istoty, przekonają się, że zmarnowali swoje pieniądze, że to nic nie da, że wyjdzie im jakiś beznadziejny, bezsensowny wynik. Więc po prostu zbierają się i z tej placówki gdzieś tam umieszczonej na jakiejś pustyni po prostu stwierdzają, że jadą w stronę lotniska, żeby wrócić do Stanów.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.