DZIECIAKI RZĄDZĄ W PREMIER LEAGUE! FRANK ZNÓW TO ZROBIŁ. PAMIĘTNE HIJACKS
Mecz niepiłkarski Newcastle z liverpoolem. Jak City dostało w Pape. Czy Gyokeres jest gruby, a fani Arsenalu cringe'owi. Dlaczego West Ham powinien zmienić stadion oraz dziwny przypadek Bruno Fernandesa. Druga kolejka Premier League przyniosła nam te i wiele innych tematów. Wszystkie omówiliśmy w najnowszym odcinku Top Four Podcast.
Myślałem, że to właśnie asystent Ediego Hała będzie... tym najbardziej, że tak powiem, żywiołowo reagującym, a jednak nie. Takie ładne powiedzenie, że trup słał się gęsto w tym. Znaczy nie wiem, czy ładne, ale... Bardzo ładne, bardzo ładne. Ale czerwona kartką mówmy się, że wisiała w powietrzu i myślę, że Anthony Gordon był jednym z faworytów, no bo to jest taki gość, który też wychodzi mega zmotywowany, albo że Linton, albo Trippier. Właśnie koniec końców wielu piłkarzy połamanych w drużynie Newcastle United wyszliśmy poobijani po tym meczu, mówi... Eddie Howe, bo z kontuzjami kilku z nich skończyło. Natomiast też się rzeczywiście można zastanawiać, czy w falu Gravenberga też na czerwoną kartkę nie był. Tutaj na obronę Liverpoolu zwraca uwagę Piotrek, ale na atak pewnie też można, tak mi się wydaje. Bo też były ciężary. Z drugiej strony Ekitike, kolejny dobry mecz.
No nie, tego nie było, kompletnie. Oczywiście pierwszy mecz, można powiedzieć, że to jest jeszcze daleko, ale... To jest Newcastle na St. James Park. To jest wyjątkowe miejsce. Każdy zespół z tego Big Six, jak będzie wywoził te trzy punkty, to będzie zadowolony. A tydzień temu mówiliśmy, bo to jest ball move, bo idzie na kontrę, bo to jest szybki zespół. To mają takich zawodników. To jest Premier League, panowie. Sorry, this is Manchester United. No i to jest wszystko jeszcze osadzone, wiadomo, w jakim kontekście. Sam o tym mówił Wajzyl Van Dijk w pomeczowym wywiadzie, w kontekście Aleksandra Isaka. Ciekawy jestem, co sobie pomyślał Isak po tym spotkaniu. Dobrze, że nie grał w tym spotkaniu w barwach Liverpoolu, bo myślę, że to mogłaby być znacznie wcześniejsza czerwona kartka. Wyjechałby na nosze. Fabian Scher albo tam Dan Byrne.
Naprawdę uwielbiam z tego powtórki. Proszę bardzo. Myślałem, że ty jesteś bardziej takim tradycjonalistą, że nie będzie ci się to podobało. Na początku trochę za dużo tego dawali i tak niepotrzebnie, ale jak już przyszły konkrety, to faktycznie świetnie się na to patrzyło. Ja się zastanawiałem, bo tydzień wcześniej miał United Arsenal, gdzie na wiele pozwalał i mieli o to pretensje duże piłkarze Arsenalu i sobie pomyślałem, jak go wrzucili na taki mecz, to na co on tutaj będzie pozwalał, ale chyba to dźwignął. Chociaż 19 fauli w pierwszej połowie, to jest czołówka licząc od poprzedniego sezonu meczów takich właśnie z wieloma przerwami. Wiadomo było, że to będzie bardzo trudne spotkanie dla sędziego, a ten ref kam wydaje mi się, że jeszcze bardziej pokazuje, jak trudne oni mają zadanie. Już tam koło 60. którejś minuty była taka sytuacja, gdzie było pokazane, jak kolejni piłkarze na niego naciskają. Tam takie zbliżenie Konatę, Joelinton za jego pleców.
żeby przedstawić haniebne praktyki Chelsea, której koszulkę tak dół nie nosi redaktor zachodni. Nie, tak naprawdę obie strony tam swoje miały za uszami. Żeby krótko nakreślić temat, 2005 rok, Mundialu 20, a Nigeria w finale przegrywa z Argentyną, Messi piłkarzem turnieju, Mikel... Jest bardzo wyróżniającym się graczem, no i Manchester United podpisuje z nim po wcześniejszych testach, też był na testach wiele razy, no ale wiadomo jak to wtedy było, nastolatek z Nigerii, jeszcze grający w Norwegii, pozwolenie na pracę, no trzeba się postarać. Ale podpisał taką wstępną umowę z Manchesterem United, wrócił do Norwegii i rzuciła się tam Chelsea w to wszystko. Trenerem wtedy Lynn Oslo był Henning Berg, czyli były piłkarz Manchesteru United.
No i postanowili schować tego Mikela w hotelu na jakiś czas. Drużyna nie wiedziała, co się z nim dzieje, dyrektorzy nie wiedzieli. Jeden z nich nawet w mediach powiedział, że po prostu porwano tego pomocnika. Media norweskie oszalały, a tak naprawdę Manchester United starał się go schować przed zakusami Chelsea, ale on był zdecydowany na... na podpisanie, po prostu na przejście do Chelsea i tyle. I w końcu agent go uratował z tego hotelu, no bo też trzeba podkreślić, że tę umowę z Manchesteriem United podpisywał bez agenta, bo klub mocno nad tym pracował, żeby po prostu ten wielki talent do siebie zwabić. No i skończyło się jak się skończyło. Wygrał swoje w Chelsea dwa mistrzostwa, Liga Mistrzów to samo powygrywałby w Manchester United, może trochę więcej mistrzostw, ale...
Nie żałuję swojej decyzji do dzisiaj. Śmiesznie tylko jak opowiadał, jak zdradzał swoją decyzję Sir Alexowi Fergusonowi. On z każdym nie. Był coraz bardziej czerwony. Potem po prostu wyszedł z pomieszczenia i już miał go gdzieś. To ja mam też kolejną historię związaną z Manchesteru United, bo to nie jest tak, że tylko Tottenham oszukiwano w jednym okienku transferowym kilkukrotnie, bo jest dużo szansa na to, że w 2003 roku już był dogadany pan Ronaldinho o pięknych króliczych zębach z drużyną Manchesteru United i już 48 godzin zdaniem byłego chyba dyrektora zarządzającego, czy jednego, czy osoby, która po prostu miała przyklepać ten transfer ze strony Manchesteru United, brakowało, żeby ten Ronaldinho do Manchesteru United trafił, ale ostatecznie trafił do Barcelony za sprawą Sandro Orseja.
Jak ktoś śledzi, co się działo w ostatnich latach w Barcelonie, to wie, że to było podpisanie takiego paktu z diabłem, że dostaje Ronaldinho, ale trzeba będzie kiedyś zapłacić bardzo dużą cenę. I jeżeli ktoś się zastanawia, dlaczego Barcelona jeszcze nie tak dawno miała bardzo duże problemy, wciąż nie są aż tak duże, jak jeszcze kilka lat temu, problemy finansowe, no to Sandro Orsej doprowadził do tego już później jako... prezydent Barcelony. Ale w 2003 roku, kiedy Joan Laporta po raz pierwszy został wybierany jako prezydent Barcelony, obiecał galaktyczny transfer. Miał być przyklepany David Beckham z Manchesteru United, którego sobie wymarzył, ale David Beckham w ogóle nie marzył o Barcelonie, marzył tylko o Real Madryt i poszedł do drużyny wówczas Galacticos. I wtedy, kiedy okazało się, że ten David Beckham nie będzie mógł jednak trafić do Barcelony, trafił Ronaldinho Gaucho.
Nikt tego nie żałuje. Wszyscy wyszli na tym bardzo dobrze. Ronaldinho w swoim debiucie przeciwko Sevilla strzelił gola po indywidualnej akcji z 30 metrów i strzał od poprzeczki. I tak się przywitał z trybunami, kampnął jeszcze za kadencji Franka Rijkaarda i stał się legendą klubu, w których barwak zdobywał przecież złotą piłkę. A Manchester United musiał się obejść z magią. Ja mam jakieś takie wspomnienie, że chyba 10 lat wtedy miałem, ale gdzieś widziałem informację, że Ronaldinho przychodzi do Manchesteru United. Nie wiem, czy to w tym wczesnym internecie, jak się udało gdzieś tam połączyć czy coś, ale mam taki obraz w głowie. Ja pamiętam, że kiedyś w jakiejś gazecie widziałem, że Kamil Grosicki przychodzi do Burnley. Ten obraz też mam w głowie, nie wiem czy to się wydarzyło, ale... To był Mikel, ale jak pamiętam tę dramę, to ja wtedy, rozpalona wyobraźnia moja tą taką sagą przedziwną... Musiał być Obusz, jeszcze taki mały kanonierek radził.
Już nie będę tutaj z ropą, nie będę wnikał w to. W każdym razie czasem warto mieć te znajomości. Dodaję tutaj takiego smaczku, że Tottenham chciał Williana, żeby zastąpić Garetha Bale'a, który miał chyba wtedy odchodzić już do Realu, nie wiem czy to w tym samym okresie odszedł, nie pamiętam dokładnie, ale ostatecznie ściągnęli Eric'a Lamele'a. Który hitem żadnym nie był. United trochę lepiej, bo za Michala Karika ściągnęli, więc trochę lepiej na tym wyszli. Zdecydowanie lepiej, zdecydowanie lepiej. I co tam jeszcze? A, no trenerem Tottenhamu był ten, który z Chelsea wyleciał bardzo szybko, bo się nie dogadał z zawodnikami. Andrzej Zwijasz-Bagasz. Pamiętam tą ksypkę.
Znowu musiał to przełamać cały fragment gry. Mam taką refleksję, że trochę inny jest... Mamy dwa Arsenale. Arsenal do strzelonego gola i Arsenal po strzelonym golu. Często. Zwłaszcza z tymi słabszymi rywalami. Kiedy to się otwiera, to idzie dużo lepiej. Ale zanim wpadnie Zrożnego, bo wiadomo, że wpadnie... Z słabszymi rywalami to tak niekoniecznie. No bo popatrz, ze słabszym Manchesterem United po rożnym nic się nie otworzyło. No nie otworzyło się. Najważniejsze, że się nie otworzyło z perspektywy Dawida Raji też. To prawda. Ale u siebie z Leeds, no wiesz, Leeds nam się spodobało w pierwszej kolejce, ale tutaj absolutnie stanowiło. Ale u siebie z Vertonem też. Tak jest. Stanowiło tło. Mam pączek kolejki dla mnie. To jest Victor Jokeresz, bo jak patrzyłem na tego gościa, jak on biega, jak się porusza, to on ma taki procent chyba tkanki tłuszczowej jak ja i to nie jest dobra informacja dla Jokeresza. Nie, on ma taką budowę. Nie, nie. Zobacz sobie, zobacz sobie jakąś... Dużo tkanki tłuszczowej ma Brian Bell, bo ma ładną pupkę wystającą.
Co do Leeds United... można ten mecz po prostu zapomnieć. To nie jest mecz, dzięki któremu utrzymają się w lidze. Pamiętam, że drużyna Norwich Daniela Farke potrafiła pokonać Manchester City, a co z tego na początku sezonu? A co z tego, jak potem mieli serię iluś tam kilkunastu czy kilkudziesięciu meczów bez zwycięstwa i spadli z hukiem, więc dobrze, że zapunktowali w pierwszym meczu. Teraz myślę, że godzili się z tym, ale znając Daniela Farke, no to... On tutaj wyciągnie lekcje i czegoś się nauczy, bo on nigdy nie chce odchodzić od swoich podstaw, jakie wprowadza do drużyny, więc pewnie się cieszy, że szli na wymianę ciosów z Arsenalem, ale skończyło się to tak, jak musiało się skończyć. Arsenal nie przegrał domowego meczu z Beniaminkiem od chyba 15 lat, więc to nie jest żadne zaskoczenie to, co się wydarzyło.
Na razie. Jeszcze chyba się tak nie wybił w pamięć albo w świadomość kibiców. Naprawdę. I to jest najważniejsze, co masz z tego meczu? Szczerze? Szczerze tak. Spodziewałem się rozwałki i przejechali się po beznadziejnej drużynie. Nie wiem, czy widziałem tak. Będę wracał do tych statystyk pressingowych z pierwszej kolejki, które przytaczał w podsumowaniu Adi. Chyba jeszcze gorzej wyglądało ze strony West Hamu. Naprawdę beznadziejna drużyna. Oni mieli może 5 minut, kiedy już było 5-1. I wyglądali dobrze. No przy golu pakety, dobra. Na początku wyglądali nieźle. Nie strzelili nawet gola na dwa do jednego. Były tańce. Tak, tak, tak. To było cringewate. Na pomoc łyskały United na poziom jakiegoś atletyzmu, takiego wybiegania, to jest no championship.
Taki mamy jego obraz, bo Leser pozwalał na tonę strzałów i odbijał te strzały, to robił dobrze. Więc pod tym kątem dobry bramkarz, ale czy to jest bramkarz na co chwilę wrzutkę i walkę fizyczną? Nie, bo jest za niski i po prostu podejmuje złe decyzje. To dojmie, jak by się nadał. Tam nawet wysoki nie daje radę, co dopiero Hermansen. Wan-Bissaka swoje, jego popisowy numer jeszcze z czasów Manchester United, czyli dalszy słupek, puszczony piłkarz. Trzy razy. No trzy razy w jednym meczu, ale wiele razy tak robił i w Manchester United. I to się czasem nie kończyło golami, ale często tych sytuacji doprowadzał, więc tutaj jest zero zdziwienia. W grze jeden na jednego znakomity, ale w tych sytuacjach fatalny.
Umówmy się, te wszystkie reakcje medialne dzisiaj kibicowskie są bezlitosne po kolejnych meczach bez zwycięstwa Manchesteru United. No i zdradźmy trochę kuchni, bo mieliśmy, to znaczy ja zaproponowałem, żebyśmy przygotowali każdy menedżera, który miał jeszcze gorszy bilans niż Ruben Amorim, ale się w robocie utrzymał, ale to było zbyt trudne wyzwanie. Ja dzisiaj wpadłem na to. Pewnie Daniel Farke z tego pierwszego sezonu przetrwał ten sezon. Dali mu szansę, ale już w drugim, znaczy spadli, awansowali z powrotem i w tym drugim, jak już nie szło tak dobrze, to go zwolnili. To ja powiem, że Kieran McKenna pewnie z zeszłego sezonu, ale też Michałowi chodziło, żeby miał tyle meczów, wiesz? Tak, tak, tak. Zauważyliście, że jak wszedł temat Manchesteru United, to... Nie rozumiem. Kiera McKenna ma więcej meczów w zeszłym sezonie. Ale od początku przyjścia do pracy.
Kiera McKenna przychodził do Ipsi, przyszedł w Ligue 1, potem... Dobra, dobra, zależy jak liczymy. Nie wiem, czy zauważyliście, ale jak pojawił się temat Manchesteru United, to Adi zaczął tak trzymać się kurczową mikrofonu. Wstrząsy były jakieś. Próbuję go przełączyć, żeby nie mówić o tym meczu. Początek był super. To najlepsze dwie i pół minuty najnowszej historii. Paraprazując trenera Angela, pierwsze 15 minut perfekt, ale potem już tak perfekt nie było. Kunia nie wykorzystał dwóch sytuacji i zrobiło się to, co się robiło przez cały poprzedni sezon, a może nawet i wcześniej. Wcześniejsze, że Manchester United ma tylko zryw. Jeden, dwa w meczu i tyle. A potem już nie gra w piłkę, potem już nawet wygląda jakby chciał zakończyć to spotkanie gdzieś tam od 70. minuty.
Powiedzmy od 1 do 1. Widzę, że na pączki ktoś tu chętnie burczy trochę w brzuchu. Od gola na jeden do jednego. Zestaw Jokeresa. Dobrze, że Jokeresa, a nie Faraona. Mów, mów, mów. Dobra, wracamy. Od jeden do jednego to już Fulam bawił się momentami w polu karnym. Musiał ten Ugartek, który nie jest, myślę, takim kimś, kto ci... Nie myślisz sobie, że on uspokoi, bo jest trochę wariat, ale jednak czyścił tam... te sytuacje na szesnastym meczu, czy w polu karnym, które były bardzo obiecujące dla Fulham i ciągle ta sama śpiewka. Mówiłem na zapowiedzi, że ten mecz powie mi więcej o United niż ten z Arsenale i faktycznie powiedział, bo powiedział, że dalej pewne problemy są obecne i Ruben Amorim niespecjalnie je zmienia.
Nawet jeśli dostanie jeszcze dwa okna transferowe, nawet jeśli będzie kształt jego drużyny już na 100%, to ja dalej nie jestem przekonany, że to co on proponuje może się obronić na poziom walki o mistrzostwo. Nie dziwić się to, że przy tak dużych inwestycjach i chyba właśnie ten mecz też to trochę obnażył, bardzo brakuje tych transferów do środka pola, że dużo wyrzucono. Ja wiem, że ta ofensywa United w ostatnich dwóch sezonach była na żenującym poziomie, więc nie dziwią się, nie dziwią te transfery do ofensywy, ale jednak patrzysz na środek i Mógłbyś tutaj jeszcze jakościowych zawodników przynajmniej jednego dorzucić. Bolesne jest takie zderzenie, które wyczytałem jednak z środka pola klubów. Ale jeszcze będzie prawdopodobnie zaraz się żegnał chyba z Kobim Meinu. Przynajmniej wiele na to wskazuje. No, zobaczymy.
Na pewno jeśli przyjdzie porządna oferta, to głosy są takie, że klub ją rozważy, więc jeszcze trzeba na to czekać. Może taka się faktycznie pojawi. Byłaby to duża szkoda, ale nikt nie oczekuje od Adamu Rima, któremu kiedyś po pierwszych meczach w karierze nieudanych objawił się ten sposób grania i tak się go trzyma do teraz. Zbudował na tym całą swoją trenerską karierę, więc pewnie nigdy od tego nie odejdzie i będzie się tego trzymał do końca. A ty w ogóle kupujesz to, że Kobi Mainu jest rywalem Bruno Fernandesza? Bo tak powiedział po meczu, że nie gra Kobi Mainu, bo rywalizują o jedno miejsce. o jedno miejsce z Bruno. Czy to nie jest zeszkodą i dla drugiej linii, i dla Bruno, i dla Kobiego Majnu? Bruno będzie tam grał, bo powiedział na początku sezonu… No bo pobili Memo i Kubica. No bo mają tylko trzy pozycje w przodzie. Ale też tłumaczył to tym, że w poprzednim sezonie chciał mieć Bruno bliżej pola karnego, teraz chce mieć piłkę bliżej Bruno, żeby jeszcze miał więcej wkładu w to rozgrywanie akcji przez United.
w grze drużyny, która jest bardzo systemowa, bo polega na systemie zbudowanym przez Amorima, który on sobie wymyślił i tak dalej, tym kluczowym piłkarzem jest raz, że nie pasujący do systemu, a dwa, asystemowy. Czyli zawodnik, który potrzebuje swobody, który porusza się w różne strefy, nagle się objawia tu, a to z kolei zaburza rozstawienie i jakiekolwiek budowanie, tworzenie ścieżek, rotacji, o których wspominał Adi. Wniosek powinni przyjąć Eferdes Al-Ithad tym razem, nie Al-Hilal i nie sprzedawać Kobi Komainu, tylko sprzedać Bruno Fernandes. sugestia jest taka w angielskich mediach, że United najchętniej to by jednak przyjęli tę ofertę. Fajnie, Bruno, ale już zostawiając samemu jemu decyzję o tym, chcesz zostać lub chcesz iść, to jest taki pierwszy sygnał, że możesz iść.
Tylko za dużo było tych meczów, w których nie wykorzystywali momentów przewagi na 1-0 i muszą potem gonić. Czy wiedziałeś, co się zdarzy, jak wchodzi Ugarte za Mounta? Powiedziałeś już, że nadchodzi wyrównanie, że już będzie... Beznadziejny dla mnie jest. W sensie to nie jest w ogóle na ten poziom zawodnik. To w sensie na poziom United ok, czyli przeciętnej drużyny. Jest odstającym zawodnikiem. Na pewno jeśli myślisz sobie, że on cię przywróci do topu, czy jest dla drużyny topowej z Premier League, to nie jest. To się zgadzam, tylko że w tym meczu też bym go nie winił za to. Ale wejście jego to też było jakimś sygnałem. Cofamy się. No cofamy się, bronimy tego szczęśliwego. A najlepsze jest to, że właśnie to zarzucał Amorim swoim piłkarzom, że trzeba mieć, on to tak mówił, że trzeba mieć w sobie odwagę, że trzeba szukać, że nagle cały zespół cofnął się i przestał atakować, że przyjęliśmy fulam na swojej połowie, przestaliśmy wymieniać piłkę.
Dziwna decyzja. Widziałem tylko bramki z tego spotkania, ale Jadon Antony też swoje, myślę, zrobił przy obu, więc też trzeba go docenić. Co jeszcze od tych meczów, które się wydarzyły na przykład w sobotę o 16, bo tam każdy zaliczył pierwsze zwycięstwo. Podmów wygrało z Wilkami 1 do 0. Ja ode mnie słówko. Aston Villa jest dramatyczny. Zespołów, na które patrzyłem licząc, że będą się liczyło coś więcej w tym sezonie, to jestem ogromnie rozczarowany. Natomiast rozprzedaż w ofensywie tego zespołu, czy brak tego potencjału ofensywnego z każdym kolejnym tygodniem jest po prostu przerażający. Mam wrażenie, że jak rozmawialiśmy o tym w finale Ligi Europy, że Tottenham kontra Manchester United, mecz o Ligę Mistrzów o 100 milionów i tak dalej, United nie awansował, wyłożył ponad 200 baniek i nie ma z tym żadnego problemu, a Stonwila nie awansując do tej Ligi Mistrzów ma faktycznie bardzo duży problem, bo tam sprawdzaliśmy chyba wczoraj z Adem, że...
Ja opisałem, że jest podchwytliwe pytanie i okaże się, że ten mecz był pierwszym w tych wszystkich odpowiedziach. A, czyli że żadna odpowiedź nie jest poprawna? Nie, że 2025 to jest jedyna poprawna odpowiedź, że wcześniej po prostu w tych poprzednich latach nie zrobił. Ale to się pytał kiedy ostatni raz. Kiedy ostatni raz, tak. W sensie, że ostatni raz do tego meczu. A, to ja opisałem wtedy w takim razie 2022. Ja opisałem, że żadna odpowiedź nie jest poprawna. Nie, to bym dał taką odpowiedź. Ja też drugi. No to ja trzeci dla odmiany. 2022 roku. 28 grudnia w meczu z Leeds United. Dwie asysty. Ostatni raz dwie asysty właśnie. Wówczas Jacka Grealish, a później było z Southport City. Z Leeds United był ten mecz.
Ale jak już ustaliliśmy mecz z Leeds United, nie liczymy. Oczywiście. Nie wyciągamy szerzej idących wniosków po meczach z Leeds United. Tak jest. Coś, jakieś wnioski jeszcze po meczu Everton-Brighton. Panowie, kilka nowych nabytków wychodzi w pierwszym składzie z naciskiem na Jeffa Grisha, który mówi, że odżył, że wreszcie może się cieszyć. Zabija futbol, zabija ludzi Pep Guardiola. Szerkiego Józefa Castro'a niektórzy twierdzą. Aitnuri kląsł, a przez dwa lata gość nie miał kontuzji, czy trzy i nagle przychodzi do Pepa. Czyli gorsze zdanie niż wy o Pepie Guardioli mają chyba tylko kibice Crystal Palace o Evangelosie Marinakisie, bo to też był ciekawe spotkanie, głównie ze względu na to, co się działo na trybunach. Zaprzyjaźnieni mogą być z Legią Warszawa, kibice na Silver Park, patrząc na ich relacje z UEFA.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mecz niepiłkarski Newcastle z liverpoolem. Jak City dostało w Pape. Czy Gyokeres jest gruby, a fani Arsenalu cringe'owi. Dlaczego West Ham powinien zmienić stadion oraz dziwny przypadek Bruno Fernandesa.
Druga kolejka Premier League przyniosła nam te i wiele innych tematów. Wszystkie omówiliśmy w najnowszym odcinku Top Four Podcast.