Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

Platforma mentalnie zatrzymała się w 2012

09.06.2025 ·15 min 4 s

Jesteśmy tydzień po wyborach prezydenckich, które wygrał Karol Nawrocki. W przestrzeni publicznej trwa dyskusja, o powodach porażki Rafała Trzaskowskiego, który był faworytem tego starcia. Jednakże brak rozliczeń w samej Platformie Obywatelskiej. O możliwych przyczynach przegranej prezydenta Warszawy i dalszej przyszłości obozu władzy rozmawiamy z Leszkiem Jażdżewskim, redaktorem naczelnym Liberte!

TOK FM. Na każdy temat, z każdej strony. Trwa wywiad polityczny. Mój Państwa kolejny gość, Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny Liberte. Dzień dobry redaktorze. Dzień dobry. Widziałam, że Państwo już zapowiadają kolejną w październiku edycję Igrzysk Wolności pod hasłem Uwaga. I o tym rozmawiać będziemy. Czas niepewności. Czas niepewności w Polsce, czas niepewności na świecie. Wszędzie czas niepewności. Myślę, że dogłębnie to odczuwamy, a emocje warto nazywać, bo wtedy można je oswoić i nie być tak zagubionym, tylko jakoś się skonfrontować z tą rzeczywistością, która czasem potrafi nas przerazić, czasem zmęczyć, także serdecznie zapraszamy, także słuchacze Radio TOK FM.

To skoro jesteśmy przy emocjach, zwróciłam uwagę dzisiaj na wypowiedź Agnieszki Pomaski w TVN24, która mówiła tak. Donald Tusk to niekwestionowany lider. Nikt tak nie czuje emocji w polityce jak on. Czy rzeczywiście i czy przed wyborami prezydenckimi szef polskiego rządu nie stracił tego słuchu społecznego? Widziałam okładkę Newsweeka, który zapowiadał, co wadę znakiem zapytania, koniec Tuska. I ja myślę, że z jednej strony była taka książka Michała Kamińskiego, który dzisiaj strasznie po Tusku idzie. Koniec PiSu, tak jest. Koniec PiSu. Leci już chyba, nie wiem, czternasty czy trzynasty rok. To chyba był 2009 rok, kiedy ta książka ujrzała się w codzienne. A, tak. Możliwe, że już tak. Leci, że ponad 15 lat. Także a PiS jakoś się trzyma i Jarosław Kaczyński również.

I w ogóle powstaje pytanie, czy takie przekonanie, które myślę, że wielu komentatorów, wielu zwolenników Platformy Obywatelskiej miało, że To zwycięstwo PiS-u było to pierwsze w jakimś sensie przypadkowe, że później jest ta partia, która głównie demokrację rozwala i niszczy, czy jednak nie jest trochę tak, że po tych ośmiu latach to PiS jest taką dorozumianą partią władzy, czyli partią przygotowaną do tego, żeby w sposób często karygodny i fatalny, ale jednak tę władzę sprawować, a z drugiej strony mamy środowisko, które zatrzymało się trochę mentalnie na roku 2012 i nie potrafi wyjść z tej polityki, która, no, jawi się już jako trochę anachroniczna. To od razu skoryguje sama siebie, bo skorygował mnie Tomasz Krzemiński. Koniec PiSu, premiera w kwietniu 2012 roku, więc to już 13 lat minęło od ogłoszenia końca PiSu przez Michała Kamińskiego.

W tym wypadku już nie ma powtórki. My będziemy 5 lat musieli żyć z tym błędem, który został popełniony, bo Nawrocki mógł tę kampanię przegrać, a jednak ją wygrał i w dużym stopniu dlatego, że konkurował z bardzo niepopularną władzą, przedstawicielem tejże władzy, czyli Rafałem Trzaskowskim. Także myślę, że prędzej czy później Tusk będzie musiał stawić czoła również tej porażce. Pamiętam takie hasło, które wygłaszał Rafał Trzaskowski dosłownie przed, na chwilę przed drugą turą wyborów. Pamiętajcie podczas głosowania, że reklamacji nie będzie. Tak, rzeczywiście klamka zapadła. Stało się, co się stało. W jednej ze swoich analiz napisał pan, że nie zagrał szantaż emocjonalny. Musicie zatrzymać PiS.

I zastanawiam się nad tym zdaniem, bo bardzo podobny wygłosił Adrian Zandberg, który powiedział, że jeżeli sensem istnienia koalicji 15 października było stwarzanie takiej zapory przed rządami PiSu czy Konfederacji, to właśnie się okazało, że ta zapora po prostu nie działa, czy też jest nieszczelna, że za chwilę może... Koalicja 15 października z słabymi swoimi rządami, czy inaczej słabo ocenianymi przez Polaków doprowadzić do większości konstytucyjnej PiSu i Konfederacji. Przez wiele lat było tak, że główną osią podziału był strach przed PiS-em lub też poparcie, fascynacja tą partią. Z czasem Platforma dorobiła się również swojej grupy takich bardzo radykalnych zwolenników.

Natomiast nie ma co ukrywać, dla większości Polaków kluczem jest to, że Tusk i jego partia po prostu bronią nas przed PiS-em, bo jest przed czym bronić. Powiedzmy sobie szczerze, pamiętamy to 8 lat. To nie jest Jarosław Kaczyński, który oferuje jakąś wielką, spójną ideologię, która tłumaczy każdy aspekt rzeczywistości. Kaczyński, który mógł sobie pozwolić na bodajże 8 porażek z rzędu. Tusk nie może sobie, moim zdaniem, na więcej niż jeszcze jedną porażkę pozwolić. Moim zdaniem będzie musiał oddać władzę Platformie, jeśli do tej porażki dojdzie. Ale mówimy o porażce w 2027 roku potencjalnej, tak? No, w najbliższych wyborach kiedykolwiek będą, być może w 27, tak przynajmniej wypada zgodnie z kandydacją Sejmu. Tak, natomiast musimy sobie uświadomić jedną rzecz, że to jest dzisiaj dorozumiana opcja.

Oczywiście w polityce nic nie jest dane na raz na zawsze, Konfederacja się może podzielić, PiS też może pęknąć, wiele mogą powstać jakieś nowe formacje polityczne, koalicja obecna może się jakoś zjednoczyć, albo jeszcze inaczej podzielić, więc bardzo wiele rzeczy się wydarzy po drodze, o których jeszcze nie wiemy. Natomiast na dzisiaj jest tak, że przy tych notowaniach, które są fatalne jak na półmetek rządów, przy jakiejkolwiek też braku perspektywy, jakiejś nadziei, jakiegoś czekania na ten moment, jakim były wybory prezydenckie, że może wreszcie zaczną, nie widać tego jakby... Jak mieliby się wydobyć z tego dołka? Czy mają się jak Baron Mieschhausen za włosy wyciągać z bagna? Na czymś trzeba się oprzeć. Ja tutaj nie widzę żadnego źródła nadziei i też jakiegoś źródła refleksji. Ja nie widzę jakiegoś takiego głębszego poczucia, słuchajcie, wiemy co się stało, mamy jakiś plan.

To jest próba pójścia w taki business as usual, po prostu nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało. Czekamy na kolejny mecz i na kolejną klęskę. I ja przyznam, że o ile w przypadku reprezentacji to można wyłączyć telewizor, No to w przypadku polskiej polityki to ona nas prędzej czy później dopadnie. Także ja bym oczekiwał od poważnych polityków poważnej diagnozy i potraktowania wyborców poważnie, bo to, co się stało w tych wyborach, po prostu wymaga po tej stronie, która sama siebie nazywa demokratyczną, jakiejś głębszej refleksji, bo tutaj po prostu jest tak, że konnica poszła na czołgi i to był najniższy wymiar kary, bo po prostu widać, że jeśli chodzi i o pewną strategię po prostu polityczną i o sposób zarządzania państwem, to po prostu Platforma jest daleko, daleko za PiS-em. Pan mówi Platforma, bo trochę to jest tak, że to jest rząd Platformy i o to też jest pretensja mniejszych koalicjantów, którzy teraz próbują wyszarpać sobie jakąś podmiotowość, korzystając z tego, że Donald Tusk osłabł, bo to on dziga teraz na swoich barkach tę przegraną, nie Rafał Trzaskowski, o którym wszyscy mówią, że

No robił co mógł, no ale że kamieniem u szyi był właśnie rząd. A czyj jest rząd? No rząd jest Donalda Tuska. Ja mam wrażenie, że nawet w takim powszechnym właśnie odbiorze to jest rząd Platformy Obywatelskiej, a nie rząd koalicyjny. Ale przecież tam jest wielu partnerów, którzy teraz też rozliczając koalicję obywatelską nie potrafią rozliczyć się z własnych wyników, tak? Mamy te liczne głosy polityków Polski 2050, którzy krytykują kampanię czy sztabowców Rafała Trzaskowskiego. Jakby już wszyscy zapomnieli, że Szymon Hołownia dostał tylko 5% i przyciągnął tylko 36% wyborców trzeciej drogi z 2023 roku. To jest potężna strata. Mam poczucie, że dlatego jakoś nie koncentrujemy się na wynikach akurat tych kandydatów, tych partii, dlatego że nikt do końca nie traktuje ich poważnie, nawet ich wyborcy.

Oni sami chyba traktują się poważnie. No właśnie, chyba nie do końca, bo wolą pełnić funkcję komentatorów politycznych. To jest w ogóle taka cecha naszych polityków, że najlepiej politykę robią w studio radiowym czy telewizyjnym. Dużo trudniej jest przeprowadzić jakąś ustawę. To najlepiej być zawsze w opozycji, bo wtedy można nieustannie komentować. Tak, tak. I zrobić jeszcze najlepiej jakiś marsz przeciwko swojemu rządowi. Jestem za, a nawet przeciw. No znamy tu oczywiście klasyka Lecha Wałęsa. Znaczy, mówiąc zupełnie serio, to znaczy ta krytyka koncentruje się na Tusku, bo to jest jedyna poważna postać dzisiaj w obozie władzy. On zadbał o to bardzo starannie. Która rzeczywiście najwięcej wygrała na tej przykronej kampanii jest Radosław Sikorski, ale on jest jednak wiernym pierwszym oficerem na statku kapitana Donalda Tuska i on moim zdaniem nic przeciwko Tuskowi nie zrobi.

A poza tym nie ma żadnej postaci, która byłaby w stanie wystąpić z poważną, no bo trudno traktować poważnie tę krytykę Hołowni po tej klęsce, jaką on poniósł. Moim zdaniem to chodziło o to, że dzięki temu, że mówią o Platformie, mogą nie mówić o sobie, natomiast powinni wziąć część odpowiedzialności za ten wynik, bo z jednej strony Tusk nie dał im przestrzeni, ale z drugiej strony w polityce jest tak, że ma się tyle przestrzeni, ile sobie się jej wywalczy. I oni ostatecznie chyba nie zrozumieli, że jadą na tym jednym wspólnym wózku, że Jeśli nie będą w stanie pójść na daleko idące kompromisy tylko po to, żeby pokazać, że jako cały rząd działamy, to po prostu każdy z nich z osobna poniesie porażkę i poniósł porażkę. Tylko porażką dla Platformy jest przegranie wyborów o 300 tys. głosów, no a już kompletną klęską dla Hołowni, bo chyba jednak nie dla Biejat, no było nieprzekroczenie nawet pułapu tych 5%, co oznacza, że w następnych semie ich po prostu nie zobaczymy, jeśli ten wynik powtórzy.

Straci, a nie zyska. Nawet nie będzie na tym samym poziomie, na którym jest po 1 czerwca, tylko że osunie się w takim postrzeganiu społecznym, jeżeli nic się nie wydarzy takiego spektakularnego w tę środę. To znaczy, ja się zgadzam z panią redaktor. Myślę, że tak. Bardzo bym się dziwił, gdyby Tusk inaczej niż tylko rytualnie wziął pod uwagę jakiekolwiek tutaj uwagi czy zastrzeżenia koalicjantów. Musi udawać, że ich słucha. Nie sądzę, żeby oni wnosili cokolwiek do jego strategii politycznej. Poza tym, że trzeba ich przekonać do tej rekonstrukcji, która ma nastąpić. Znając Tuska, byłbym dość zaskoczony, gdyby on jednak nie rozumiał tego, o czym rozmawiamy. To znaczy, że to nie może być po prostu powtórzenie ekspozyty, tylko w trudniejszych warunkach sprzed dwóch lat. Musi coś powiedzieć, ale z drugiej strony on sam powiedział, że nie wyobrażał sobie, żeby teraz rozpisywać jakiś nowy plan rządzenia, ustalać czy renegocjować jakieś postulaty z umowy koalicyjnej.

Nie wiem, co takiego musiałby zapowiedzieć, no pewnie własne odejście, że to jest jego ostatnia kadencja, albo że w następnych wyborach poprowadzi ktoś inny. Gdyby Tuska było stać na to, żeby zachować się jak Jarosław Kaczyński i schować się trochę do drugiego szeregu, de facto wciąż rządząc Polską, Ale zagrać trochę innymi kartami, jakby odwrócić to, co robił zawsze, tak? Czyli po prostu taką właśnie totalną dominacją... To wtedy mogła być taka szansa na nowe otwarcie, tak? No, on chyba za bardzo... Po prostu on tak góruje nad tym rządem, że na dobre czy na złego jakby przytłacza, a jest jednocześnie bardzo, bardzo niepopularny w dużej części społeczeństwa, nie tylko pisowskiej. Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny Liberte. Dziękuję za rozmowę. Dziękuję bardzo. Wywiad polityczny wydawał Tomasz Krzemiński, realizował Krzysztof Olesiewicz, a na podsumowanie dnia w TOK 360 zapraszam w imieniu Adama Ozgi, który już na Państwa czeka.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.