Zakochać się
W premierowym odcinku podcastu o współczesnych związkach poszerzamy pole dyskusji poza język terapeutyczny, używany ostatnio nagminnie do opisu relacji miłosnych. Skupiamy się na emocjach, sięgamy po wzorce z seriali, podpieramy się autorytetami z różnych dziedzin – od antropologii kultury po psychologię. Bazujemy też na własnych doświadczeniach, przemyśleniach i przeżyciach zamężnych trzydziestopięciolatek z Warszawy. Analizujemy stan zakochania – równie namiętny, co niszczący. Czy kocha się obiekt westchnień czy samego siebie? Czy pierwsza miłość jest najsilniejsza? Czy zauroczenie musi prowadzić do związku? Czy zadurzenie pozostaje w sprzeczności ze stabilizacją? Czy można zakochać się po trzydziestce?
Dokładnie, tak było. I to było właśnie, to było moje pierwsze zauroczenie, ale byliśmy wtedy bardzo, bardzo młodzi, a poza tym jakoś w kiepskim momencie się za to wzięliśmy, bo to była ostatnia klasa podstawówki. Trzeba było zdawać do liceum. Trzeba było zdawać do liceum. Potem było liceum. Liceum w moim przypadku był to okres absolutnej posuchy. Nic się nie wydarzyło przez cztery lata, więc musiałam doczekać do studiów. No i na studiach już, no rzeczywiście, to była pierwsza miłość. Wielka miłość. Miłość, która oczywiście zakończyła się źle. I która, no myślę, że w dużej części ukształtowała i moje zainteresowania naukowe, bo trochę chciałam zrozumieć, co się ze mną działo. I trochę chciałam zrozumieć, jakby, czy da się opisać takie uczucie, w którym tkwię.
Ja miałam jakieś takie różne jazdy w głowie, które sprawiały, że w wieku 12 lat mi się wydawało, że mam 20, tak na oko. No w każdym razie ja przeżyłam moją pierwszą miłość mając lat 10. Oczywiście była wielka, niespełniona. W momencie, kiedy obiekt mojej miłości jakby chciał okazać mi również uczucie, to złamałam jego serce. Więc jakby dla mnie ten moment, kiedy on miałby też poczuć coś, będąc 10-letnim chłopcem, Jakby uznałam, że to jest koniec tego związku, bo w mojej głowie się jakby wszystko zadziało. Pierwsza miłość realna w świecie rzeczywistym wydarzyła się z liceum i była taką typową miłością licealną właśnie jaką oglądałam Beverly Hills czy W jeziorze marzeń i myślę, że ten napęd tego imaginarium popkulturowego był strasznie silny, że się uczyłam po prostu jak mam czuć
Ja po prostu do końca życia nie zapomnę, jak miałam zajęcia o miecie miłości na studiach. Prowadziłam te zajęcia i zapytałam studentki, bo chyba to były wtedy same dziewczyny, co one tam myślą o miłości Wertera i wtedy te 20-letnie dziewczyny powiedziały, no taka gimnazjalna. To znaczy, one już w wieku 20 lat uważały, że miłość taka szaleńcza i głęboka jest czymś kompletnie niedojrzałym, co one już w tym swoim poważnym wieku mają w zasadzie za sobą. My, jako społeczeństwo, uważamy, że te takie porywy, no to okej, ale to właśnie w tym liceum, no tak może na tych studiach jeszcze, na samym początku, dopóki jeszcze właśnie jesteś nieukonstytuowana jako ta osoba w społeczeństwie. Aaa, jest to zasadnicze pytanie, bo jeżeli się zgodzimy, nie musimy się na to zgadzać, ale jeżeli się zgodzimy, że właśnie miłość jest jakąś taką potężną siłą, to ona na nas może zadziałać teoretycznie w różnych momentach życia.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W premierowym odcinku podcastu o współczesnych związkach poszerzamy pole dyskusji poza język terapeutyczny, używany ostatnio nagminnie do opisu relacji miłosnych. Skupiamy się na emocjach, sięgamy po wzorce z seriali, podpieramy się autorytetami z różnych dziedzin – od antropologii kultury po psychologię. Bazujemy też na własnych doświadczeniach, przemyśleniach i przeżyciach zamężnych trzydziestopięciolatek z Warszawy. Analizujemy stan zakochania – równie namiętny, co niszczący. Czy kocha się obiekt westchnień czy samego siebie? Czy pierwsza miłość jest najsilniejsza? Czy zauroczenie musi prowadzić do związku? Czy zadurzenie pozostaje w sprzeczności ze stabilizacją? Czy można zakochać się po trzydziestce?