Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S07E24: Filmowe twarze "Hamleta" || Gościnnie: dr Michał Mizera

12.12.2025 ·59 min 43 s

Rozmowa z dr Michałem Mizerą, teatrologiem, wykładowcą Wydziału "Artes Liberales" UW i kierownikiem literackim Teatru Narodowego w Warszawie. Rozmawiamy o kontekstach szekspirowskiego Hamleta w przededniu premiery spektaklu "Niewyczerpany żart" w reżyserii Kamila Białaszka (spektakl oparty jest na powieści Davida Fostera Wallace'a pod tym samym tytułem). Odcinek powstał we współpracy z Teatrem Narodowym.

I zaczyna rozmowę z grabarzem. I pomyślałem sobie, że przyjrzymy się dokładnie tym ustępom, w którym padają owe słowa w oryginale. A teraz trochę jak na naszych zajęciach. Proszę, żebyś przeczytał Polskie tłumaczenie tych zdań w przekładzie Stanisława Barańczaka i to będzie dla nas trampolina do dalszej rozmowy. Barańczak tę scenę oddaje tak. Bierze czaszkę do ręki, bo to ważne didaskalium. Biedny Jorik, wiesz Horatio, że go znałem? Był niewyczerpanym źródłem żartów.

Jest to zupełnie naturalne, ponieważ uformował go na swój wzór i swoje podobieństwo rzeczony jorik, czyli królewski błazen. Sama postać Błazna przecież oscyluje na granicy czegoś, co określilibyśmy tonem serio i tonem komicznym, tonem błazenady. Błazen ma prawo do każdego typu żartu, Ale też prawo do stawiania, takie jest też oczekiwanie przecież od tej funkcji, ma prawo do stawiania diagnoz serio i to diagnoz trudnych, bolesnych, których wypowiedzenie zwłaszcza w obliczu władcy czy następcy tronu wymaga odwagi, do czego nikt inny na dworze nie jest uprawniony, a błazen tak.

Czy jest to wezwanie powinności, czy jest to wezwanie pokusy i zguby? Ale jeszcze na jedną rzecz chciałem zwrócić uwagę, że w takim obrazie jaki przedstawiłeś przed chwilą, to i ten rzeczownik dżest zyskuje takie symboliczne, metaforyczne znaczenie. I nie tylko chodzi oczywiście o to także, nawet bym powiedział, że po pierwsze chodzi o żarty, jakie wymyślał i uskuteczniał Błazen Jorik, Ale w zestawieniu z tym tematem skończoności ludzkiego życia słowo jest zaczyna pobrzmiewać czymś, co pojawia się w literaturze, w filozofii niemal od samego początku, czyli ta myśl o życiu ludzkim jako żarcie.

Bo Hamlet dziwi się, a może nie dziwi, po prostu pyta Horacja, czy myślisz, że Aleksander Wielki tak samo wyglądał w ziemi? Niezależnie od tego, czy byłeś błaznem w życiu, czy Aleksandrem Wielkim, bo wydaje mi się, że tutaj nawet tak opozycyjnie to jest zbudowane, jakiś Jorik i Aleksander Wielki i ta dowolna dama z gotowalni, która jakby się nie malowała, to również dołączy do całego tego panteonu, do całej tej kaplicy czaszek, tak to nazwijmy roboczo. Że jest jakoś znacząca. Horacja odpowiada zresztą jednoznacznie.

Jak władca świata ówczesnego, Aleksander Wielki, mamy do czynienia. Jego nawet nie ma. Czaszka Jorjika przynajmniej można ją ekshumować, można jej dotknąć. Tak, to też kolejny poziom. Ja powiem tak, trudno tu podsumowywać to, jak w różnych filmach ta scena wyglądała. Dodam tak pobieżnie, że Laurence Olivier zrobił ogromny gest realizując swojego Hamleta filmowego w 1948 roku. To był gigantyczny sukces. Oscar za najlepszy film, największy sukces brytyjskiego kina do tamtego czasu. No i oczywiście jego rola jako księcia Hamleta. Kto zobaczy ten film, który zachwycił bardzo wielu, w niedawnej autobiografii Sir Antony Hopkins przyznał, że to obejrzenie tego filmu w dzieciństwie sprawiło, że w ogóle chciał być aktorem.

Który gra grabarza, on mu wręcza czaszkę, po czym mamy straszliwy kiks. Ja tego inaczej nie umiem nazwać. Hamlet zaczyna swój monolog, mówi do czaszki, widzimy tę czaszkę w jego ręku i następuje straszny błąd. Kenneth Branagh jako reżyser wstawia tutaj montażowo wstawki z żywym Yorickiem, sztuczką filmową. Na zasadzie retrospekcji. Retrospekcji, tak. I tutaj słyszymy ten monolog, a tu widzimy aktora, niestety nie przypominam sobie teraz kto to był, zaraz może sprawdzę. Uszminkowanego, takiego groteskowego wręcz klauna bardziej niż błazna, który wdzięczy się, skacze i cała siła tego tekstu nagle wyparowuje, bo zamiast wspomnienia Jorika, tego, który my też moglibyśmy jakoś sobie wywołać, Branach podaje nam to na talerzu.

I ten Jorik żywy okazuje się strasznie banalny. Skaczący, uszminkowany starzec. Więc to tylko taki krótki mini przegląd. Tylko for the record powiem, że moim ulubionym Hamletem ekranowym jest stosunkowo mało znany Hamlet Tony'ego Richardsona. To reżyser Tony Richardson, a w 1969 roku zagrał go aktor Nicole Williamson. I tutaj muszę powiedzieć, że Williamson fantastycznie zagrał odrazę Hamleta w ogóle, odrazę moralną, tym światem, który jest wokół niego, ale też odrazę w tej scenie. Pod koniec sceny aktor odwraca się do kamery i patrzy na nas, co też jest oczywiście jakoś tam gestem zakorzenionym w teatrze.

Gertruda, Klaudiusz. I pamiętam niezwykłe wrażenie, kiedy z jakiegoś rozpędu, z jakiegoś, to niebywały pomysł reżyserski, ktoś mu nie dał zaktualizowanej listy. Przeczytał Jorik, I ponieważ nikt nie potwierdził obecności, Herold powtórzył Jorik. I po raz trzeci Jorik. Ten prosty zabieg wywoływania nieobecnego uświadomił nam właśnie, że Jorika nie ma, ponieważ Jorik już dawno nie żyje i dawno jest w grobie. Bardzo ciekawie rozwiązuje też tę scenę

Nagle się okazuje, że wydźwięk jest całkiem serio, ponieważ powieść dotyczy też w głównej mierze tematu uzależnień, bardzo doraźnego, dojmującego współczesnego tematu. To nagle jesteśmy znowu nad grobem Jorika i grobem Ofeli z tym samym pytaniem, O sensowność tego fenomenu, jakim jest ludzkie życie. Można wystawiać Hamleta Szekspira, można wystawić adaptację postmodernistycznej powieści Davida Fostera Wallesa, ale w gruncie rzeczy to są tylko różne sposoby, różne języki na zderzenie się z tymi podstawowymi, wielkimi pytaniami, z jakimi zmaga się

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.