Mentionsy Mentionsy
Smak Karmelu
Smak Karmelu

U źródeł sensu bycia - dr Paweł Rojek (Karmelitańskie historie #12)

21.02.2026 ·1 godz 4 min

Czego dotyczy „Byt skończony i Byt wieczny”, największe z dzieł Edyty Stein? Dlaczego było krytykowane zarówno przez tomistów, jak i przez fenomenologów? Jak Edyta rozumie relację wiary i filozofii? Dlaczego poświęca tyle miejsca polemice z Martinem Heideggerem? I czy w doświadczeniu własnego bycia da się odnaleźć Boga?W świat myśli filozoficznej św. Teresy Benedykty od Krzyża zabiera nas dr Paweł Rojek z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:⁠Smak Karmelu na Patronite—00:00 Wprowadzenie01:20 Filozoficzny kontekst Edyty Stein17:13 Czy Edyta Stein wymyśla filozofię na nowo?26:33 Jak Edyta Stein argumentuje za istnieniem Boga?41:48 Jedność filozofii i życia Edyty Stein58:09 Na czym polega specyfika filozofii Edyty Stein?

Smak Karmelu. Podcast Karmelitański. Witajcie w kolejnym odcinku naszego podcastu Smak Karmelu. Z tej strony ojciec Marcin Wojnicki, Karmelita Bosy i jest z nami dzisiaj dr Paweł Rojek z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Witam bardzo serdecznie. Dzień dobry. Wracamy do wątków związanych z postacią, która nieraz tu już była obecna na łamach naszego podcastu, świętej Teresy Benedykty od Krzyża, Edyty Stein. I dzisiaj chcielibyśmy się porwać na temat, myślę, że bardzo taki i szeroki i głęboki, I pewnie też niełatwy, mianowicie przedstawić tę wizję świata, którą Edyta Stein już jako Teresa Benedykta od Krzyża w klasztorze buduje, zwłaszcza w swoim największym dziele, Bycie skończonym i bycie wiecznym.

Ale wizja jest taka, że na urodziny Husserla, czyli jej ukochanego mistrza filozoficznego, puka do drzwi nieznajomy człowiek i to jest święty Tomasz. I ten święty Tomasz z tym Husserlem sobie tam dyskutują, prawda? No i to było właśnie taki symbol tego, co ona między innymi chciała zrobić. Ten dialog jest Długie kwestie, ale bardzo filozoficzne i historia jest taka, że ktoś miał ukazać tam w jakiejś takiej książce ofiarowanej Husserlowi na urodziny i redaktor tego tomu, Martin Heidegger, który może jeszcze dzisiaj wróci, no to on był oburzony, że nie można takiego ...cyrku robi z filozofii. Ona musiała to przerobić, żeby to był taki zwykły tekst. Coś pokazuje zderzenie takiej wrażliwości. Dla niej to było oczywiste, że można celebrować filozofię w postaci dialogu, który... Zresztą wiadomo, że napisała takie dialogi w rodzinnych różnych legendach.

Myślę, że jest to ciekawy punkt, żeby pokazać w jaki sposób spotyka się u niej właśnie to subiektywne doświadczenie i pewien namysł racjonalny i też czym ta droga, którą pokazuje Edyta różni się od tych klasycznych dowodów, które chociażby w tomizmie są przedstawiane. Tak i tutaj bardzo może pomóc Umiejscowienie tego dzieła jej, byt skończony, a byt wieczny, w kontekście dyskusji fenomenologii, mianowicie skontrastowanie go z wielkim dziełem Heideggera, Martina Heideggera. Oni się znali, tak tam chyba przyjaźni, jakiejś szczegóły nie było, ale znali się bardzo długo, jakby byli w kontakcie i mamy wiele świadectw na to, że tam wspólnie dyskutowali i mieli tam jakieś interesy, tam pisali do siebie.

Martin Heidegger, pod wieloma względami, to jest taki mroczny bliźniak Edyty Stein. Skoro ta postać weszła już na scenę, myślę, że warto również o tych wątkach biograficznych wspomnieć. Ja pozwolę sobie dwa wydobyć, które wydają mi się takie szczególnie uderzające. Pierwsza rzecz, że oboje byli asystentami Husserla. Heidegger zastąpił Edytę Stein na tym stanowisku, poniekąd też wykorzystując w dużej części jej pracę, którą Edyta wykonała nad porządkowaniem notatek Husserla. Więc widać, jak blisko byli też tego serca fenomenologii, czyli właśnie osoby Husserla. I drugi fakt, chyba jeszcze bardziej uderzający, że w tym samym roku, w którym Edyta wstępuje do Karmelu, Heidegger wstępuje do NSDAP. To jest fakt taki wręcz uderzający, jeśli chodzi o pewną symbolikę.

No te paralele są jeszcze ciekawsze, bo Heidegger zaczynał jako student teologii i jako, nie wiem dokładnie jak tam było, prawda, nowicjusz jezuicki, prawda, tam chyba był przez jakiś czas, prawda, potem się wycofał, ale jakby no był, wychodził od teologii, wychodził od, absolutnie był od religii, no i w tym samym czasie Edyta Stein była absolutnie jak najdalej od religii, prawda, więc mamy takie trajektorie Trajektorie odwrotne. Oczywiście Edyta Stein jest Żydówką, a Heidegger jest Niemcem i to coraz bardziej radykalnie, aż dochodzi do wsparcia nazizmu, a Edyta Stein w tym samym czasie ma zamknięte drogi. Tu jest mężczyzna, tu jest kobieta. Dużo jest takich ciekawych biegunów, które się tam rozchodzą.

Natomiast mamy tutaj rzeczywiście nieprawdopodobnie głęboki spór filozoficzny, przy czym tutaj też mówimy o wielkich dziełach i mających też różne interpretacje, różne strony, ale upraszczając, mamy dzieło Heideggera, który wykorzystując tą tradycję fenomenologiczną próbuje coś powiedzieć o bycie i to, co mówi o bycie, Jest diametralnie odmienny od tradycji filozoficznej, powiedzmy to mistycznej, którą chce bronić Edyta Stein. Więc tak naprawdę dwie wielkie książki, które naprawdę są ciężkie do lektury, ale ujawniają zasadniczy dylemat, w którym stoi ludzkość, w którym stoi XX wiek i w którym stoi cała filozofia.

I to jest Bycie i Czas Heideggera i Wyskończony Byt Wieczny Edyty Szajna. A tytuły są podobne, tak? I to jest ciekawe, że wydaje mi się, że bardzo długo nie zauważano tego, że Edyta Stein była traktowana jako jakiś tam tomis, że to siostra zakona. Nie, nie, nie. Ona, to można pokazać, bardzo świadomie przeradagowywała swoją książkę, którą wcześniej zrobiła po to, żeby odpowiedzieć Heideggerowi. Też jako dodatek dołącza już bezpośrednio polemikę z Heideggerem, natomiast w samym Bycie skończonym i Bycie wiecznym też jest kilka przepisów, które są bez porównania dłuższe niż inne przepisy, które też są poświęcone właśnie tej polemice. Tak, to polskie wydanie w tym sensie jest ułomne, że właśnie nie zawiera tego dodatku Heideggerze, który ustawia tą całość w trochę innym kontekście.

Myślę, że to jest coś, co pomaga sobie trochę zobrazować, czego może dotyczyć ta analiza. To nie tylko moje doświadczenie jabłka czy kubka, ale również, a może przede wszystkim właśnie tego, co dzieje się we mnie. Tak, tak, tak. I to też sprawia, że to jest też klucz do czytania tych dzieł. Te dzieła fenomenologiczne, one generalnie zmierzają do pokazania czegoś, a tam nie ma argumentów. Są argumenty, ale one są w tle. Generalnie zadanie fenomenologa, czy to będzie Husserl, czy to będzie Ingarden, czy to będzie Heidegger, czy to będzie Stein, to jest Stworzenie takiego opisu, w którym ktoś kto to czyta będzie w stanie zobaczyć. Zobaczyć to znaczy mieć doświadczenie czegoś. W tym sensie to jest zupełnie inny sposób filozofowania niż w tradycji analitycznej, gdzie po prostu jedziemy z argumentami.

I tutaj jest ciekawe, Edyta Stein odtwarza, w swoim dziele odtwarza, powtarza, wraca do takich... Święty Tomasz się pojawia, wprost jest tzw. trzecia droga. Argumenty za istnieniem Boga takie, że wszystko jest przygodne, musi być źródło konieczne, które utrzymuje to wszystko razem. I to jest... One mają swoją wartość i ona to też widzi, prawda? To tutaj nie rezygnuje z tego. Natomiast to, co jest najciekawsze, to jest pytanie o to, jakie my mamy źródłowe doświadczenie bycia. I tu jest fantastyczny moment, w którym możemy porównać Edytę Stein i Heideggera. Bo Heidegger mówi coś takiego. I to jest... Przejmujące bardzo. Heidegger mówi tak, nasze doświadczenie bycia, to jest doświadczenie bycia rzeczy dookoła nas, ale przede wszystkim nas samych, to jest doświadczenie bycia, które jest skończone i śmiertelne.

I to jest jakby fundamentalna sprawa. Bycie jest Uczasowione, to znaczy jest przygodne, jest skończone, jest skazane na zaniknięcie i każda teoria, która coś tutaj mówi innego, jest po prostu... rozbija się o falę mojego doświadczenia, prawda? Wy mi możecie mówić o Bogu, który nas podtrzymuje, ale ja widzę swoje własne istnienie i widzę, że ono jest śmiertelne i teraz... Ja nawet mi się nie chce... Heidegger nie podejmuje polemiki z dowodami na istnienie Boga. On tego nie musi robić. On po prostu pokazuje. Jest podstawowe doświadczenie ludzkiego istnienia. To jest istnienie, które jest skończone i przygodne. I teraz zamazanie tego jest największym grzechem jakiejkolwiek filozofii.

Od tego wychodzimy. Nasze bycie całe jest przygodne i skończone. Ono nie ma sensu w ten sposób, że tam nie ma uzasadnienia, nie ma gruntu, nie ma podstawy. Heidegger to jest kontynent, to jest ogromne pole i tam mamy tysiąc dyskusji. Jest wczesny i późny Heidegger. Ja bym tutaj był bardzo surowy. Ten Heidegger, z którym polemizuje Edyta Stein, Heidegger z bycia i czasu, to jest najwyższy wymiar filozoficzny ateizmu jaki może być. To jest wpisanie ateizmu do samego źródła rozumienia bycia. Ten opis jest niekompatybilny. To są wielkie spory, ja wiem, prawda? Ale jakby to jest dno, prawda? Tutaj jakby to jest absolutna skończoność, absolutna przygodność i wręcz zakaz szukania czegokolwiek, co by to uzasadniało, ponieważ to by fałszowało to doświadczenie.

To jest mój ulubiony fragment w Byciu i Czasie, gdzie Heidegger mówi tak, że kto szuka źródeł bycia, to opowiada bajki. Nie ma źródła. To jest pierwotny fakt. Nikt nas nie podtrzymuje. To jest mit. Dosłownie tak mówi. To jest historyjka. To jest opowiadanie bajek. I to jest na wstępie, to jest tam, nie wiem, na dziesiątej stronie Wydziale Czasu. Tu nie ma argumentów, tu nie ma dyskusji, nie wiem, tam... Przedstawię wam krytykę argumentów św. Tomasza. Nie, to jest... My nie widzimy takiego bytu. Nasze bycie, które jawi nam się w naszym doświadczeniu, jest zupełnie inne niż to, co opisują tamci ludzie. Więc jakby nie ma o czym mówić. Co na to Stein? Stein, jeszcze raz, ona... Z jednej strony wraca do tych argumentów, pokazuje, że to da się jakoś tam rozumowo przeczytać, ale to, co mi się wydaje najważniejsze, to jest to, że ona kontrastuje, uzupełnia tę wizję fenomenologiczną Heideggera.

Ona pokazuje, że to nie jest wszystko, to nie jest jedyne doświadczenie bycia, jakie mamy. Heidegger to tam technicznie, to było tak, że bycie ujawnia się w trwodze. Na wszystko brzmi, trzeba bardzo uważać, to nie jest taka psychologia, to nie jest, że to mamy uczucie, tylko to jest, może niesłusznie, to jest inna sprawa, prawda, ale oni uważali, że to jakby jest szczególne doświadczenie, które nie sprowadza się po prostu do uczuć, do psychologicznych stanów, tylko to ma wartość poznawczą, prawda, że jak my myślimy o swoim byciu, to korelatem tego doświadczenia jest trwoga. Trwoga to znaczy poważna sprawa, to znaczy uświadomienie swojej skończoności, uświadomienie sobie uczasowienia, mówmy eufemizmami, uczasowienia bycia, że ono jest przygodne, ono jest skończone i to jest jakby jej najważniejsze, to jest charakterystyka bycia, nie ma w ogóle żadnego innego bytu.

I ono mówi tak, mamy momenty W którym doświadczamy bycia jako skończonego i absurdalnego i przygodnego i w ogóle bardzo takiego właśnie heideggerowskiego. Ale są też, i czego Heidegger nie opisuje, jest też doświadczenie równie ważne, równie prawomocne, To też może nie być prawomocne, to też nie będzie, ale jeżeli się na to godzimy, to zgódźmy się też na inny rodzaj doświadczenia. Doświadczenia, w którym bycie się jawi jako ugruntowane, jako uzasadnione. To jeszcze nie jest poczucie Boga. To nie jest mistyka żadna. To jest po prostu pokazanie czegoś takiego, że mimo to, że my wiemy, że to bycie jest takie skończone i co chwilę zanika i jakby jest bardzo kruche, to czujemy, że ono jest podtrzymywane, że ono jest stabilne i ufamy temu byciu.

I oczywiście na tym opiera się, na tym drugim doświadczeniu opiera się w takim razie wizja, prawda, że To jedno doświadczenie mówi nam o naszej skończoności, ale to drugie doświadczenie mówi nam o tym, że ta nasza skończoność ma jakieś źródło, ma jakąś podstawę, ma jakiś grunt. I to jest droga, której Heidegger nie idzie, to jest droga, którą wskazuje Edyta Stein, która oczywiście prowadzi do uzasadnienia tego, że świat jest ugruntowany Na Bogu ostatecznie, ale to nie jest argument rozumiany w taki sposób, że jest jakaś rozumowa ścieżka, taka spekulatywna, tylko to jest odwołanie się do doświadczenia. I to jest, moim zdaniem, jedna z najważniejszych rzeczy, które robi Edyta Stein. Ona gra na boisku tym skazanym przez Heideggera, gra na boisku fenomenologicznym, gra na boisku nie tyle dyskusji rozumowych, ciągów, spekulacji, pojęć itd., ale na doświadczeniu.

I pokazuje coś takiego. Twoje doświadczenie Heideggera jest niepełne. Oczywiście tutaj czujemy, że to nie jest konkluzywne, że Heidegger to samo powie o niej, że jej doświadczenie jest fałszywe. Chyba jesteśmy skazani na coś takiego. Natomiast tutaj jest wyraźnie poszukiwanie innego wsparcia tych wniosków. Wsparcie na doświadczeniu, na tym przeżyciu bycia, które jeszcze raz jest przeżyciem bycia, które jest podtrzymywane. I tutaj dwa takie tropy czy myśli mi się nasuwają. Pierwsza rzecz to osadzenie tego w biografii Edyty Stein, bo kiedy patrzę na to, w jaki sposób Edyta rozwijała się wewnętrznie i zwłaszcza na ten ostatni etap jej życia, kiedy zaciska się pętla hitlerowskich prześladowań Żydów, kiedy Edyta już, nawet nie będąc jeszcze bezpośrednio fizycznie zagrożona, już zdaje sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie

Pozwala spojrzeć szerzej, lepiej zrozumieć czy zinterpretować te wnioski, do których prowadzi filozofia, bo Edyta w kontekście tego doświadczenia trwogi u Heideggera wspomina o tym doświadczeniu, które jest charakterystyczne dla bycia niezbawionego. Więc niejako stosuje te kategorie teologiczne do zinterpretowania, skąd to doświadczenie filozoficzne się bierze. Czy można popatrzeć na to w ten sposób, że to spojrzenie wiary w jakiś sposób pozwala lepiej zrozumieć, wyjaśnić, zbudować pewien model, w którym to doświadczenie staje się lepiej zrozumiałe? Tak, oczywiście. Pytamy teraz, jaki musi być świat, że jest takie doświadczenie bezpieczeństwa w bycie. Co to nam mówi? Oczywiście my możemy zagłuszyć to uczucie. To jest bardzo ciekawe. Można zagłuszać i jedno i drugie uczucie. Możemy wypierać pewnego rodzaju doświadczenia.

To jest bardzo istotne. Natomiast Stein tutaj... Rzeczywiście, to byłoby tak. I jaka jest struktura rzeczywistości, że mamy doświadczenie trwogi, ale ono jest kontrolowane przez doświadczenie bezpieczeństwa. No i oczywiście wizja teistyczna świata jest taka, która wyjaśnia oba te doświadczenia. Wyjaśnia naszą skończoność. Jeżeli się skupimy wyłącznie na tej warstwie skończoności, to rzeczywiście trwoga to jest adekwatna odpowiedź. Natomiast pokazuje też, że to przebijanie się jakiejś podstawy jest wyjaśniane, bo ta podstawa rzeczywiście istnieje. Ale co jest tutaj ważne, to jest to, że dyskusja w takim razie, kto ma rację, z grubsza Heidegger-Stein, ona przenosi się już nie tyle na to, kto ma lepsze argumenty, tylko kto ma lepsze doświadczenie.

Moim zdaniem to jest bardzo, to jest chyba na co jesteśmy wskazani, tak? Znaczy taką mamy sytuację epistemologiczną. W której nie ma takiego dowodu, nie ma zaorania, nie ma jakiegoś rozstrzygnięcia, tylko ocena tego wymaga własnego zaangażowania. I wraca też pytanie o związek filozofii z tymi konkretnymi wyborami życiowymi. I myślę, że też warto postawić pytanie, chociaż nie wiem, czy da się na nie odpowiedzieć. Czy to te konkretne wybory życiowe i ścieżka życiowa wpłynęły na kształt filozofii Edyty Stein i Martina Heideggera, czy może raczej te wybory były efektem tej filozofii, którą tworzyli? Tak, przy takim rozstrzyganiu to zaczyna mieć znaczenie, bo jest taka powszechna wizja właśnie, że kto jak życie prowadzi to jest inna sprawa, a argumenty są inną sprawą.

W matematyce to może działać. Tak, ale jeżeli tutaj popatrzymy, że te argumenty i doświadczenia są związane z tym, jak bardzo oczyściłeś swój umysł i swoje życie do tego, żeby właściwie i adekwatnie odpowiadać na rzeczywistość, to się okazuje, że te kwestie biograficzne, które są traktowane jak anegdotki związane z filozofami, to jednak one mają znaczenie. Życie jest świadectwem. I tutaj mamy łatwą sytuację, bo życie Heideggera i życie Dotyczna można bardzo łatwo kontrastować, tak jak żeśmy rozmawiali. Za tym stoi jakby to życie i to doświadczenie było jakimś sprawdzianem tego, co też oni mówili. Chociaż mam też poczucie, że troszeczkę ocieramy się o ryzyko zbyt łatwego potraktowania Heideggera. Na zasadzie to był zły nazista, więc cała jego filozofia jest wyrzucenia i w tym kontekście myślę, że warto podkreślić, że Edyta, ona wręcz była pełna podziwu dla zdolności intelektualnej Heideggera, jeśli chodzi o ten

O te głębie wglądu w to doświadczenie bycia Edyta była pełna uznania dla niego. Wręcz pamiętam, że gdzieś wypowiedziała czy napisała takie zdanie, że Heidegger miał wszelkie narzędzia intelektualne, żeby to dzieło Husserla zrealizować, natomiast poszedł właśnie w kierunku, który ona uważała za zupełnie niewłaściwy. I też jakby jest tutaj dyskusja na ten temat filozoficzny, bardzo to widać, że być może tutaj Heideggera robimy takiego Strowmana, czyli takiego Hohoła, że tam być może Heidegger miał więcej do powiedzenia i tam jest ogromny wpływ na teologię, jest gigantyczny Heideggera. Mamy wiele interpretacji takich właśnie, które właśnie pokazują, że to nie musi być, no tutaj w prosty sposób to interpretowaliśmy.

Stein tak to interpretowała, że tutaj mamy taki właśnie, bardzo właśnie taki antyteistyczny wręcz, fenomenologię i antyteistyczną filozofię. To może nie być do końca prawda. I tutaj nie ma jakiejś mocnej opinii na ten temat, natomiast rzeczywiście na pewno jest tak, że Heidegger dla bardzo wielu autorów to jest właśnie Krok w stronę do teologii tak naprawdę, że za tym byciem, za tym skończonością to dopiero jest oczyszczenie z pewnych idoli, z pewnych starych wizji teologicznych, które uniemożliwiają nam tworzenie porządnej, współczesnej. Tak, jest taki nut ogromny. Tu też pewna trudność się pojawia, że zwłaszcza późny Heidegger zostawiał wiele takich niejednoznacznych tropów do religijności. To jest ten Heidegger, którego Edyta już nie znała. Tak, tak, tak. Więc może tam była, może też była jakaś ewolucja. Bóg raczej wiedzieć.

Natomiast tutaj mamy, to nie jest istotne, bo też mamy pewną skrystalizowaną pewną postawę i pewną wizję i tą wizję możemy kontrastować Stein i Heideggera, tego właśnie z bycia i czasu i tam kilku innych prac, które w tamtym czasie powstawały. Trochę niekoniecznie patrząc, co się dalej z tym działo. Poświęciliśmy tutaj dużo miejsca tej polemice czy relacji między Edytą Stein i Heidegerem i cieszę się, że to wybrzmiało, bo to jest wątek i bardzo ciekawy i mam również wrażenie, że często mało obecny. Natomiast chciałbym jeszcze wrócić do tego głównego dzieła i tej wizji świata, która wyłania się z bytu skończonego i bytu wiecznego. I myślę, że też ciekawym wątkiem dla Edyty bardzo istotnym i w innych kontekstach często się przewijającym jest ten sens bycia, który wyłania się z doświadczenia świata i który ona ostatecznie rozpoznaje jako ten sens płynący z góry czy z tej rzeczywistości wiecznej, podstawowej.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.