Zimowe opowieści. KRÓLOWA ŚNIEGU. Cz 2
🎄Jak to mówią - skoro powiedziało się "A", to trzeba powiedzieć i "B"😉🤣🎄 Żeby zachować pewną ciągłość historii, postanowiłam, że nie trzeba będzie długo czekać na część drugą Królowej Śniegu. I oto jest! Cała na biało!!😉🎄 Miłego słuchania!!! 🎄 Do POSŁUCHANIA!
Złapała go za nogę i potrząsnęła nim tak, że zatrzepotał skrzydłami. — Pocałuj go! — wołała i uderzyła gardę ptakiem po twarzy. — Tam siedzą leśne dzikusy — mówiła dalej i pokazała szereg żelaznych prętów, wbitych wysoko w murze nad otworem. — Musimy ich pilnować. To są kanalie z lasu. Uciekają, gdy tylko nie są dobrze zamknięte. A tutaj stoi mój stary, kochany Ba. I przyciągnęła za rogi Rena. Naokoło szyi miał błyszczący, miedziany pierścień i był przywiązany. — Tego też musimy trzymać na uwięzi, bo inaczej uciekłby. Co wieczór łechcę go w szyję moim ostrym nożem, bo się tego bardzo boi.
I dziewczynka wyciągnęła długi nóż ze szpary w murze i przesunęła go po szyi Rena. Biedne zwierzę kopało dolnymi nogami, a mała rozbójniczka śmiała się i wciągnęła Gerdę do łóżka. – Czy będziesz miała nóż przy sobie w czasie snu? – spytała Gerda i spojrzała z przestrachem na nóż. – Zawsze śpię z nożem – powiedziała mała rozbójniczka. – Nigdy nie wiadomo, co się może przytrafić. Ale powtórz jeszcze raz to, co mi opowiadałaś o małym Kaju i dlaczego poszłaś w daleki świat. I Gerda opowiedziała od początku, a dzikie gołębie w klatce gruchały. Inne gołębie spały. Mała rozbójniczka objęła ramieniem gardę za szyję, w drugiej ręce trzymała nóż i zasnęła.
– Co wy tam w górze mówicie? – zawołała Gerda. Pewnie pojechała do Laponii, bo tam jest zawsze śnieg i lód. Spytaj Rena, co stoi na postronku. Tam jest lód i śnieg. Tam jest dobrze i pięknie, powiedział Ren. Skacze się swobodnie po wielkich, błyszczących dolinach. Królowa Śniegu ma tam swój letni namiot. Ale i zamek stoi wysoko nad biegunem północnym, na wyspie, która się nazywa Szpicberg. Och, Kaj, kochany Kaj, westchnęła Gerda.
— Leż teraz spokojnie — powiedziała mała rozbójniczka. — Inaczej zagłuję cię nożem. Rano opowiedziała jej Gerda wszystko, co mówiły dzikie gołębie, a mała rozbójniczka słuchała uważnie. Ale potem pokręciła głową i powiedziała. — Właśnie, właśnie. Czy wiesz, gdzie leży Laponia? — spytała Rena. Któż ma lepiej wiedzieć ode mnie? Powiedziało zwierzę, a oczy mu zabłysły. Tam się urodziłem i wyrosłem. Tam skakałem po polach. Słuchaj no, powiedziała mała rozbójniczka do gerdy. Widzisz, że wszyscy nasi mężczyźni już wyszli, ale matka jest jeszcze tutaj i zostanie. Później, rano, pije zawsze z dużej butelki i ucina sobie drzemkę.
Wtedy będę mogła coś zrobić dla ciebie. Wyskoczyła z łóżka, rzuciła się matce na szyję, skubnęła ją w brodę i powiedziała – Mój najsłodszy koziołku, dzień dobry. A matka dała jej szczutka w nos. Tak, że jej nos poczerwieniał i posiniał, ale to wszystko jedynie z miłości. Kiedy potem matka napiła się z dużej flaszki i ucięła sobie drzemkę, mała rozbójniczka zbliżyła się do Rena i powiedziała. – Miałabym straszną ochotę połektać cię jeszcze kilka razy ostrym nożem, bo jesteś taki zabawny. Ale trudno. Odwiążę twój sznur i pomogę ci dostać się do Laponii. Tylko nie wolno ci oszczędzać nóg. Musisz zaprowadzić tę małą dziewczynkę do Pałacu Królowej Śniegu. Gdzie jest jej towarzysz zabaw?
Nie mogę znieść tego, że beczysz, powiedziała mała rozbójniczka. Teraz właśnie powinnaś mieć zadowoloną minę. Masz tu dwa bochenki chleba i szynkę. Nie będziesz głodna. Wszystkie zapasy przywiązano Renowi. Mała rozbójniczka otworzyła drzwi, zawołała do środka wszystkie wielkie psy, potem przecięła nożem po stronek i powiedziała do Rena. – Teraz pędź, ale uważaj na dziewczynkę! A Gerda wyciągnęła ręce w wielkich rękawicach do małej dziewczynki rozbójników i powiedziała. – Do widzenia! A potem Ren puścił się przez krzaki i kamienie, przez wielki las, przez błota i stepy tak prędko, jak tylko mógł. Wilki wyły, a kruki krakały.
– Fiu, fiu! – dźwięczało w powietrzu. Brzmiało to tak, jakby ktoś pluł czerwonym ogniem. – To moja stara zorza północna! – powiedział Ren. – Patrz, jak błyszczy! I potem biegł jeszcze prędzej, coraz dalej, dniem i nocą. Gerda zjadła chleby, szynkę także i już byli w Laponii. Opowiadanie szóste. Laponka i Finka. Zatrzymali się przed małym, bardzo nędznym domkiem. Dach pochylał się aż do ziemi, a drzwi były takie niskie, że mieszkańcy musieli pauzać na czworakach, chcąc wejść lub wyjść.
W domu nie było nikogo prócz starej laponki, która stojąc przy lampie etranowej smażyła rybę. Ren opowiedział całą historię Gerdy, ale najpierw swoją własną, bo uważał, że ta jest o wiele ważniejsza. A Gerda była tak zmarznięta, że nie mogła wcale mówić. — Ach, wy biedacy — powiedziała Laponka — macie jeszcze daleką drogę przed sobą. Musicie przebiec jeszcze przeszło sto mil równiną Finmarku, aż tam, gdzie rozsiadła się Królowa Śniegu i puszcza co wieczór bęgalskie ognie. Napiszę parę słów na wysuszonym dorszu. Nie mam papieru. A chcę napisać do Finki, tam na północy. Ona da wam lepsze wskazówki niż ja.
Kiedy Gerda ogrzała się, najadła się i napiła, Laponka napisała na wysuszonym dorszu parę słów. Kazała Gerdzie dobrze tego pilnować. Przywiązała ją znowu do Rena, który popędził razem z nią. Zabrzmiało wysoko w powietrzu. Przez całą noc płonęła najpiękniejsza niebieska zorza polarna i potem przyjechali do Finnmarku. I zapukali do komina Finki, bo w chacie nie było nawet drzwi wyjściowych. Wewnątrz był tak straszny upał, że Finka sama chodziła prawie zupełnie nago. Była mała i bardzo brudna. Zaraz rozebrała małą Gerdę, zdjęła z niej rękawice i buciki, aby nie było jej za gorąco.
Renowi położyła na głowie kawałek lodu, I potem przeczytała to, co było napisane na skórze dorsza. Przeczytała trzy razy, tak że nauczyła się tego na pamięć i wrzuciła rybę do gotującego się garnka, bo nadawała się do jedzenia, a ona nigdy niczego nie marnowała. Ren opowiedział jej najpierw swoją historię, a potem dzieje małej Gerdy. Afinka błyskała mądrymi oczami, ale nic nie mówiła. — Jesteś taka mądra — powiedział Ren. — Wiem, że potrafisz powiązać wszystkie wiatry świata jedną nitką. Kiedy żeglarz rozplątuje jeden węzeł, wieje przyjazny wiatr. Kiedy rozluźnia drugi,
Wieje ostry wicher. A kiedy rozwiązuje trzeci i czwarty? Zrywa się taka burza, że lasy się przewracają. Czy zechciałabyś dać tej małej dziewczynce do wypicia taki napój, aby zrobiła się silna jak dwunastu mężczyzn i aby zwyciężyła Królowę Śniegu? — Silna jak dwunastu mężczyzn? — zapytała Finka. — Na cóż się to może jej przydać? Potem podeszła do łóżka, wzięła dużą zwiniętą skórę i rozwinęła ją. Były tam napisane dziwaczne litery. Finka zaczęła czytać, aż jej pot spływał z czoła. Ale Ren wstawił się tak gorąco za małą Gerdą, a Gerda patrzała takimi błagalnymi, pełnymi łez oczami, że Finka zaczęła znowu błyskać spojrzeniem.
Zaciągnęła Rena w kąt pokoju i szeptała coś, kładąc mu na głowę świeży lód. Mały Kai jest co prawda u Królowej Śniegu. Ma tam wszystko, czego tylko dusza zapragnie. I jest pewien, że to najlepsze miejsce na świecie. Ale dzieje się to dlatego, że ma w sercu mały odłamek szkła i okruszynkę szkła w oku. Trzeba mu to wyjąć, inaczej nie stanie się nigdy prawdziwym człowiekiem i Królowa Śniegu zachowa nad nim swą moc. Ale czy nie mogłabyś dać małej Gerdzie czegoś takiego, żeby stała się mocniejsza od wszystkich? Nie mogę jej użyczyć większej mocy od tej, którą posiada. Czyż nie widzisz, jaka jest potężna?
Potem Finka uniosła małą Gerdę, posadziła ją na grzbiecie Rena, a Ren popędził jak tylko mógł najprędzej. – Ach, nie zabrałam moich trzewików, nie mam rękawic! – zawołała mała Gerda. Spostrzegła to, bo było przeraźliwie zimno, ale Ren nie odważył się zatrzymać. Pędził, aż przybiegł do dużego krzaka z czerwonymi jagodami. Tam posadził Gerdę, pocałował ją w usta, a wielkie jasne łzy popłynęły z oczu po policzkach zwierzęcia. Potem pobiegł z powrotem tak prędko, jak tylko mogły go unieść nogi. A mała Gerda stała, bez trzewików i bez rękawiczek, pośrodku straszliwego, lodowatego, zimnego pola Finnmarku.
Gerda pocałowała go w policzki, które zaróżowiły się. Całowała jego oczy, które zabłysły tak jak jej oczy. Całowała jego ręce i nogi, które stały się mocne i zdrowe. Gdyby Królowa Śniegu nawet teraz wróciła, to i tak słowo wyzwalające Kaja wypisane było błyszczącymi kawałkami lodu. A oni wzięli się za ręce i wywędrowali z wielkiego pałacu. Rozmawiali o babce i o różach kwitnących wysoko na dachu. Wszędzie gdzie przechodzili układały się wiatry do spoczynku i ukazywało się słońce. Kiedy przyszli do krzaka z czerwonymi jagodami, stał tam Ren i czekał.
Obok niego stał drugi młody ren o pełnych wymionach. Dał dzieciom ciepłego mleka i ucałował je. Potem reny zaniosły Gerda i Kaja. Najpierw do finki, gdzie ogrzali się w ciepłej izbie i otrzymali wskazówki na drogę powrotną. Potem do laponki, która uszyła im nowe ubrania i przygotowała swoje sanki do drogi. Oba Reny skakały obok sań i dotrzymywały im towarzystwa aż do granicy kraju. Kiełkowała tam pierwsza zieleń. Wtedy pożegnali się z Renem i z Laponką. — Bądźcie zdrowi — powiedzieli wszyscy. Pierwsze małe ptaszki zaczęły ćwierkać, drzewa miały zielone pączki i z lasu wyjechała na wspaniałym koniu, którego Gerda znała, był to jeden z koni zaprzągniętych do złotej karety, dziewczynka w jaskrawo-czerwonej czapeczce na głowie i z pistoletem za pasem.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🎄Jak to mówią - skoro powiedziało się "A", to trzeba powiedzieć i "B"😉🤣🎄
Żeby zachować pewną ciągłość historii, postanowiłam, że nie trzeba będzie długo czekać na część drugą Królowej Śniegu.
I oto jest! Cała na biało!!😉🎄
Miłego słuchania!!!
🎄 Do POSŁUCHANIA!