Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Zimowe opowieści. KRÓLOWA ŚNIEGU. Cz 2

21.12.2025 ·46 min 1 s

🎄Jak to mówią - skoro powiedziało się "A", to trzeba powiedzieć i "B"😉🤣🎄 Żeby zachować pewną ciągłość historii, postanowiłam, że nie trzeba będzie długo czekać na część drugą Królowej Śniegu. I oto jest! Cała na biało!!😉🎄 Miłego słuchania!!! 🎄 Do POSŁUCHANIA!

Opowiedziała Ewronie swoje całe życie. Wszystko co przeżyła i spytała czy nie widziała Kaja. A Wrona kiwnęła w zamyśleniu głową i powiedziała. To możliwe? To bardzo możliwe. To bardzo możliwe. Naprawdę? Pytała mała dziewczynka i całowała Wronę tak, że on mało nie zadusiła jej na śmierć. – Spokojnie, spokojnie – powiedziała Wrona. – Myślę, że to mógł być mały kaj, ale na pewno zapomniał o tobie przy księżniczce. – Czy on mieszkał u księżniczki? – spytała Gerda. – Tak, posłuchaj – powiedziała Wrona. – Ale będzie mi trudno mówić twoim językiem.

Sufit przypominał wielką palmę, o liściach ze szkła, z kosztownego szkła. A pośrodku pokoju na grubym sznurze ze złota wisiały dwa łoża. Każde wyglądało jak lilia. Jedno było białe, leżała na nim księżniczka. Drugie było czerwone i tam Gerda miała szukać małego Kaja. Uchyliła jeden czerwony płatek i zobaczyła brązową szyję. — Tak, to był Kaj! — krzyknęła głośno jego imię, trzymając lampę tuż nad nim. Sny znowu wtargnęły konno do pokoju. Książę obudził się, odwrócił głowę i… to nie był mały Kaj.

Pozwolono jej zostać w pałacu i spędzić przyjemnie czas. Ale Gerda poprosiła, by jej dali tylko wózek z koniem i parę małych trzewiczków, bo chciała jechać znowu w daleki świat, odszukać Kaja. Dostała i buciki, i mówkę. Ubrano ją ślicznie, a kiedy miała odjechać, czekała na nią przed bramą kareta z czystego złota. Herb księcia i księżniczki błyszczał na drzwiczkach jak gwiazda. Stangret, Służba i Forysie, gdyż byli tam także i Forysie, mieli złote korony na głowie. Książę i księżniczka pomagali jej sami wsiąść do karety i życzyli wiele szczęścia. Leśna wrona, która właśnie pobrała się z oswojoną, odprowadziła Gerdę o trzy mile.

— Ja chcę siedzieć w karecie — powiedziała mała rozbójniczka. Chciała i musiała postawić na swoim, bo była rozpieszczona i uparta. Usiadła obok Gerdy w karecie i potem pojechały przez pnie i krzaki coraz głębiej w las. Mała rozbójniczka była tak duża jak Gerda, ale silniejsza, o szerszych ramionach i ciemniejszej cerze. Jej oczy były czarne i patrzały prawie smutno. Objęła ramieniem małą Gerdę i powiedziała – Nie powinni cię zabijać, dopóki się na ciebie nie pogniewam. Jesteś pewnie księżniczką. Nie, odrzekła mała Gerda i opowiedziała jej wszystko, co przeżyła i jak bardzo kocha małego Kaja.

I dziewczynka wyciągnęła długi nóż ze szpary w murze i przesunęła go po szyi Rena. Biedne zwierzę kopało dolnymi nogami, a mała rozbójniczka śmiała się i wciągnęła Gerdę do łóżka. – Czy będziesz miała nóż przy sobie w czasie snu? – spytała Gerda i spojrzała z przestrachem na nóż. – Zawsze śpię z nożem – powiedziała mała rozbójniczka. – Nigdy nie wiadomo, co się może przytrafić. Ale powtórz jeszcze raz to, co mi opowiadałaś o małym Kaju i dlaczego poszłaś w daleki świat. I Gerda opowiedziała od początku, a dzikie gołębie w klatce gruchały. Inne gołębie spały. Mała rozbójniczka objęła ramieniem gardę za szyję, w drugiej ręce trzymała nóż i zasnęła.

Tak, żeby usłychać jej oddech. Ale garda nie mogła zamknąć oczu. Nie wiedziała, czy będzie żyła, czy też umrze. Rozbójnicy siedzieli naokoło ognia, śpiewali i pili, a żona rozbójnika fikała koziołki. O, jakże strasznie było małej dziewczynce na to patrzeć. Wtedy gołębie leśne powiedziały. – Gru, gru, widziałyśmy małego kaja. Biała kura niosła saneczki. On siedział w saniach Królowej Śniegu, które unosiły się nad lasem, podczas gdy my siedziałyśmy w naszym gnieździe. Dmuchnęła na nas i prócz nas dwóch umarły wszystkie piskęta. – Grr, grr.

Czy nie widzisz, jak jej muszą służyć ludzie i zwierzęta, jak udało jej się przejść przez świat na bosych nóżkach? Nie powinna myśleć, że to myśmy użyczyli jej tej potęgi. Ona tkwi w jej sercu. Pochodzi stąd, że Gerda jest dobrym, niewinnym dzieckiem. Skoro jej samej nie uda się dostać do Królowej Śniegu i uwolnić Kaja od odłamków szkła, to my jej nic nie pomożemy. Odwiem, ile stąd zaczyna się ogród Królowej Śniegu. Tam możesz zanieść małą dziewczynkę. Posadź ją na śniegu koło wielkiego krzaka pełnego czerwonych jagód. Nie marudź długo, tylko pośpiesz się i wróć tu znowu.

Aniołki gładziły jej nogi i ręce, wtedy nie czuła wcale zimna i szła prędko naprzód do Pałacu Królowej Śniegu. A teraz zobaczymy, co się działo z Kajem. Nie myślał on wprawdzie o Małej Gerdzie, a już najmniej o tym, że stała na dworze przed Pałacem. Opowiadanie siódme. Co się działo w Pałacu Królowej Śniegu i co się później stało? Ściany pałacu były zrobione ze śnieżnej zawiei, a okna i drzwi z ostrych wiatrów. Było tam przeszło sto sal, zależnie od tego, jak zawiał śnieg.

Zobaczyła Kaja. Poznała go, rzuciła mu się na szyję, objęła go mocno i wołała. — Kaj! Drogi mały Kaj! Nareszcie cię odnalazłam! Ale on siedział zupełnie cicho, sztywny i zimny. Wtedy zapłakała mała Gerda gorącymi łzami. Które spłynęły na jego pierś, dostały się aż do jego serca. Roztopiły kawałki lodu i wchłonęły okruszynę szkła. Kaj spojrzał na nią, a ona zaśpiewała mu pieśń. Różyczki kwitną tak pięknie w dolinie. Pójdę pokłonić się Bożej dziecinie.

Gerda pocałowała go w policzki, które zaróżowiły się. Całowała jego oczy, które zabłysły tak jak jej oczy. Całowała jego ręce i nogi, które stały się mocne i zdrowe. Gdyby Królowa Śniegu nawet teraz wróciła, to i tak słowo wyzwalające Kaja wypisane było błyszczącymi kawałkami lodu. A oni wzięli się za ręce i wywędrowali z wielkiego pałacu. Rozmawiali o babce i o różach kwitnących wysoko na dachu. Wszędzie gdzie przechodzili układały się wiatry do spoczynku i ukazywało się słońce. Kiedy przyszli do krzaka z czerwonymi jagodami, stał tam Ren i czekał.

Obok niego stał drugi młody ren o pełnych wymionach. Dał dzieciom ciepłego mleka i ucałował je. Potem reny zaniosły Gerda i Kaja. Najpierw do finki, gdzie ogrzali się w ciepłej izbie i otrzymali wskazówki na drogę powrotną. Potem do laponki, która uszyła im nowe ubrania i przygotowała swoje sanki do drogi. Oba Reny skakały obok sań i dotrzymywały im towarzystwa aż do granicy kraju. Kiełkowała tam pierwsza zieleń. Wtedy pożegnali się z Renem i z Laponką. — Bądźcie zdrowi — powiedzieli wszyscy. Pierwsze małe ptaszki zaczęły ćwierkać, drzewa miały zielone pączki i z lasu wyjechała na wspaniałym koniu, którego Gerda znała, był to jeden z koni zaprzągniętych do złotej karety, dziewczynka w jaskrawo-czerwonej czapeczce na głowie i z pistoletem za pasem.

Była to mała rozbójniczka, której znudziło się w domu i chciała pojechać na północ. A w razie gdyby jej się tam nie spodobało, wybrałaby się w innym kierunku. Poznała od razu Gerdę i Gerda ją również poznała. Ucieszyły się bardzo. — Ładne z ciebie nispoń, że tak się po świecie włóczysz — powiedziała do Kaja. — Chciałabym wiedzieć, czy zasługujesz na to, żeby z twojego powodu pędzić na koniec świata. Ale Gerda pogłaskała ją po twarzy i spytała o księcia i księżniczkę. Pojechali do obcych krajów – powiedziała rozbójniczka. – A wrona? – spytała mała Gerda. – Wrona umarła – odpowiedziała dziewczynka.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.