Zimowe opowieści. KRÓLOWA ŚNIEGU. Cz 2
🎄Jak to mówią - skoro powiedziało się "A", to trzeba powiedzieć i "B"😉🤣🎄 Żeby zachować pewną ciągłość historii, postanowiłam, że nie trzeba będzie długo czekać na część drugą Królowej Śniegu. I oto jest! Cała na biało!!😉🎄 Miłego słuchania!!! 🎄 Do POSŁUCHANIA!
– Fiu, fiu! – dźwięczało w powietrzu. Brzmiało to tak, jakby ktoś pluł czerwonym ogniem. – To moja stara zorza północna! – powiedział Ren. – Patrz, jak błyszczy! I potem biegł jeszcze prędzej, coraz dalej, dniem i nocą. Gerda zjadła chleby, szynkę także i już byli w Laponii. Opowiadanie szóste. Laponka i Finka. Zatrzymali się przed małym, bardzo nędznym domkiem. Dach pochylał się aż do ziemi, a drzwi były takie niskie, że mieszkańcy musieli pauzać na czworakach, chcąc wejść lub wyjść.
W domu nie było nikogo prócz starej laponki, która stojąc przy lampie etranowej smażyła rybę. Ren opowiedział całą historię Gerdy, ale najpierw swoją własną, bo uważał, że ta jest o wiele ważniejsza. A Gerda była tak zmarznięta, że nie mogła wcale mówić. — Ach, wy biedacy — powiedziała Laponka — macie jeszcze daleką drogę przed sobą. Musicie przebiec jeszcze przeszło sto mil równiną Finmarku, aż tam, gdzie rozsiadła się Królowa Śniegu i puszcza co wieczór bęgalskie ognie. Napiszę parę słów na wysuszonym dorszu. Nie mam papieru. A chcę napisać do Finki, tam na północy. Ona da wam lepsze wskazówki niż ja.
Kiedy Gerda ogrzała się, najadła się i napiła, Laponka napisała na wysuszonym dorszu parę słów. Kazała Gerdzie dobrze tego pilnować. Przywiązała ją znowu do Rena, który popędził razem z nią. Zabrzmiało wysoko w powietrzu. Przez całą noc płonęła najpiękniejsza niebieska zorza polarna i potem przyjechali do Finnmarku. I zapukali do komina Finki, bo w chacie nie było nawet drzwi wyjściowych. Wewnątrz był tak straszny upał, że Finka sama chodziła prawie zupełnie nago. Była mała i bardzo brudna. Zaraz rozebrała małą Gerdę, zdjęła z niej rękawice i buciki, aby nie było jej za gorąco.
Renowi położyła na głowie kawałek lodu, I potem przeczytała to, co było napisane na skórze dorsza. Przeczytała trzy razy, tak że nauczyła się tego na pamięć i wrzuciła rybę do gotującego się garnka, bo nadawała się do jedzenia, a ona nigdy niczego nie marnowała. Ren opowiedział jej najpierw swoją historię, a potem dzieje małej Gerdy. Afinka błyskała mądrymi oczami, ale nic nie mówiła. — Jesteś taka mądra — powiedział Ren. — Wiem, że potrafisz powiązać wszystkie wiatry świata jedną nitką. Kiedy żeglarz rozplątuje jeden węzeł, wieje przyjazny wiatr. Kiedy rozluźnia drugi,
Wieje ostry wicher. A kiedy rozwiązuje trzeci i czwarty? Zrywa się taka burza, że lasy się przewracają. Czy zechciałabyś dać tej małej dziewczynce do wypicia taki napój, aby zrobiła się silna jak dwunastu mężczyzn i aby zwyciężyła Królowę Śniegu? — Silna jak dwunastu mężczyzn? — zapytała Finka. — Na cóż się to może jej przydać? Potem podeszła do łóżka, wzięła dużą zwiniętą skórę i rozwinęła ją. Były tam napisane dziwaczne litery. Finka zaczęła czytać, aż jej pot spływał z czoła. Ale Ren wstawił się tak gorąco za małą Gerdą, a Gerda patrzała takimi błagalnymi, pełnymi łez oczami, że Finka zaczęła znowu błyskać spojrzeniem.
Potem Finka uniosła małą Gerdę, posadziła ją na grzbiecie Rena, a Ren popędził jak tylko mógł najprędzej. – Ach, nie zabrałam moich trzewików, nie mam rękawic! – zawołała mała Gerda. Spostrzegła to, bo było przeraźliwie zimno, ale Ren nie odważył się zatrzymać. Pędził, aż przybiegł do dużego krzaka z czerwonymi jagodami. Tam posadził Gerdę, pocałował ją w usta, a wielkie jasne łzy popłynęły z oczu po policzkach zwierzęcia. Potem pobiegł z powrotem tak prędko, jak tylko mogły go unieść nogi. A mała Gerda stała, bez trzewików i bez rękawiczek, pośrodku straszliwego, lodowatego, zimnego pola Finnmarku.
Obok niego stał drugi młody ren o pełnych wymionach. Dał dzieciom ciepłego mleka i ucałował je. Potem reny zaniosły Gerda i Kaja. Najpierw do finki, gdzie ogrzali się w ciepłej izbie i otrzymali wskazówki na drogę powrotną. Potem do laponki, która uszyła im nowe ubrania i przygotowała swoje sanki do drogi. Oba Reny skakały obok sań i dotrzymywały im towarzystwa aż do granicy kraju. Kiełkowała tam pierwsza zieleń. Wtedy pożegnali się z Renem i z Laponką. — Bądźcie zdrowi — powiedzieli wszyscy. Pierwsze małe ptaszki zaczęły ćwierkać, drzewa miały zielone pączki i z lasu wyjechała na wspaniałym koniu, którego Gerda znała, był to jeden z koni zaprzągniętych do złotej karety, dziewczynka w jaskrawo-czerwonej czapeczce na głowie i z pistoletem za pasem.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🎄Jak to mówią - skoro powiedziało się "A", to trzeba powiedzieć i "B"😉🤣🎄
Żeby zachować pewną ciągłość historii, postanowiłam, że nie trzeba będzie długo czekać na część drugą Królowej Śniegu.
I oto jest! Cała na biało!!😉🎄
Miłego słuchania!!!
🎄 Do POSŁUCHANIA!