Ultimo: Beata Pasik zbadana wariografem
Głośna sprawa - butik Ultimo w Warszawie. Zobaczcie historię tego wydarzenia z punktu widzenia Anny Jaźwińskiej i Beaty Pasik. Tylko u nas - po raz pierwszy Beata Pasik zbadana wariografem. https://nordvpn.com/sladyDzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego linku, dzięki któremu przy zakupie dwu letniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!
Muszę zadać pytanie o wieniec pogrzebowy. Czy ta plotka jest prawdziwa? Tak, oczywiście to było. Tego nie uniknę, bo było takie zdarzenie, ale to wysłałam mojej koleżance, która właśnie odbiła mi męża. za nadmową oczywiście mojej koleżanki, żebyśmy zrobiły taki kawał, ale ja nigdy w życiu bym nie przypuszczała, że to później będzie wykorzystane oczywiście w drugą stronę. Ja zrobiłam, bo wtedy... Rozżalona była pani. Rozżalona byłam. Beata posługująca się nadal nazwiskiem Kamińska po byłym mężu wiąże się z Piotrem, a wkrótce zostaje zwolniona z butiku Ultimo.
Po chwili okazuje się, że gościem tym jest uzbrojony napastnik. Strzela cztery razy. Jaźwińscy dostają po dwie kule, a z kasetki z utargiem znikają pieniądze. Niestety Daniel umiera na miejscu, a Anna na całe szczęście cudem przeżywa. przechodzi skomplikowaną operację, po której jednak lekarze nie dają jej wielkich szans. Dzieje się jednak cud. Anna nie tylko budzi się, ale też po przebudzeniu relacjonuje kto był strzelcem i oznajmia, że była to Beata Pasik-Kamińska, a motywem miał być udział Anny w zwolnieniu sprawczyni z pracy. Śledczy mają najważniejszy dowód i nad ranem 18 grudnia antyterroryści zatrzymują Beatę i Piotra.
Widzę ją na dole w piwnicy, bo tam właśnie byłam. Stoi przede mną, wyciąga broń. Kieruje ją w moim kierunku. Próbuję, chce strzelać. Ja przerażona, krzyczę do męża. Mój mąż w tym czasie znajdował się w pomieszczeniu obok. Krzyczę do męża, że ona ma broń. W tym momencie mąż wychodzi, idzie w jej kierunku. Ona skręca bronie, kieruje w stronę męża i oddaje strzał. Myślałam, że to napad jest na mieszkanie. Zaczęłam krzyczeć do Piotra. Mówię, Piotrek, to chyba jest napad na mieszkanie.
Piotr w drugim pokoju leży, ja w jednym pokoju. I tylko usłyszałam, dowiesz się w swoim czasie. Strasznąła pani szramy na szyi. Skąd się wzięła? To jest blizna po postrzale. Tutaj właśnie, znaczy w tym miejscu strzeliła do mnie koleżanka. Mimo, że nie tyle koleżanka, współpracownica z firmy. Przyszła do sklepu, nie wiem, może z chęci zemsty lub rabunku, tego nie wiem. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła w ogóle zabić człowieka, a też zabić człowieka po prostu z tak błahego powodu, jakim było zwolnienie z pracy. Tak, nie krzywdzimy innych po drodze. Dlatego tutaj nie rozumiem w ogóle, ja też się nawet nie spodziewałam takiego rozwoju sytuacji.
I mówię do swojego partnera, mówię, że o jest jeszcze otwarta kwiaciarnia, choć może zamówimy kokardy na choinkę. Później stamtąd pojechaliśmy przy Agorze do Piotra do siostry, gdzie nam dała papier podaniowy. Ona mu udzielała wskazówki na temat napisania tego pozwu. No i pojechaliśmy do domu. Piotr, chłopak Beaty, początkowo zeznaje, że nie wie, co Beata robiła pomiędzy godziną 18 a 22, że była nerwowa i poszła coś załatwić. Później zmienia jednak zeznania. Potwierdza, że w momencie, gdy doszło do zbrodni, byli razem. Z akt wynika, że Piotr był znany właścicielom i pracownikom Ultimo, bo 8 grudnia wywołał tam awanturę, nie zgadzając się ze zwolnieniem Beaty z pracy.
Jego słowa stają się więc coraz mniej wiarygodne. Pojawia się też problem z alibi dla podejrzanej, a Piotr i jego rodzice już wkrótce zasiadają razem z nią na ławie oskarżonych, posądzeni o składanie fałszywych zeznań. Udało mi się skontaktować z panią Haliną, matką Piotra, która spędziła z oskarżoną wieczór 16 grudnia. A czy może mi Pani przybliżyć ten dzień, 16 grudnia 1997 roku? Co robiliście tego dnia, jakie były plany i jak wyglądał Wasz wieczór? Proszę Pani, 15 grudnia, to był poniedziałek 1997 roku, zmarła matka mojego męża w Jaworznie na Śląsku.
No i w związku z tym przyjechali, poprosiłam, żeby Piotrek przyjechał z Beatą i oni przyjechali. Może osiemnasta, może przed osiemnastą, no coś koło tego, dokładnie tego już nie pamiętam. Ale natomiast pamiętam, rozmawialiśmy też, bo Beata dostała zwolnienie z pracy. No i między innymi też radziliśmy, chcieliśmy jej pomóc jakoś, żeby, no bo tak nie wiadomo dlaczego, co, nagle zwolnienie dostaje. Bo o której Beata i Piotr wyszli od państwa? Proszę pani, musieli wyjść za 15.10, czyli 22. Dosłownie od mojego domu do kwiaciarni Tuberoza, gdzie poszli zamówić kokardki na choinkę.
Zawsze byliście... Dlaczego Piotr zeznał inaczej i obciążył Beatę? Czy ma Pani pomysł, dlaczego Pani syn w pierwszym zeznaniu jednak miał inną wersję tego wieczora? Tak, oczywiście. Doskonale wiem, bo mi syn opowiadał i mówił. To była wersja napisana przez policję. Jak im pasowało i oni go po prostu szantażowali. Jak podpiszesz ten protokół, to na tych miast się zwolnimy. Czyli dlatego Piotr potem zmienił zeznania i jednak... A potem, jak wróciliśmy, to był piątek, właśnie około 23 z tego pogrzebu z Jaworzna żeśmy wrócili i syn mi opowiedział właśnie, jak to było, to wszystko dokładnie opowiedział.
Bardzo stanowczy alibi. Nie, tego dnia był obiad, byliśmy razem wszyscy i tak dalej. W pewnym momencie do pokoju, gdzie był przysłuchiwany, wszedł policjant i powiedział, był telefon z Warszawy, Piotr powiedział, że będzie zeznawał prawdę. I w tym momencie ojczym Piotra mówi, ja wiem, że to jest bardzo ważne, ale ja sobie nie mogę przypomnieć. Obiad był na pewno, ale nie wiem, czy 16 grudnia. Ja w tym momencie sobie nie mogę przypomnieć. Czyli raptem po tym wejściu już jest klik i bardzo ostrożnie mówi o tej dacie. Tak naprawdę sąd, jak i śledczy uznali, że bardziej niż chronić Beatę, chcieli chronić swojego syna, który cały czas przebywał z nią. Piotr zeznawał, oczywiście byliśmy aresztowani oboje, fałszywe zeznania złożył wobec mnie.
No później nie. Oskarżono ich o fałszywe zeznania Piotra i rodziców Piotra. Siedzieliśmy wszyscy na ławie oskarżonych. Tak naprawdę przez te dwa wyroki, co zostałam uniewinniona, oni siedzieli ze mną na ławie oskarżonych. Jako osoby oskarżone? O fałszywe zeznania. To dlaczego wylądowaliście na tej ławie oskarżonych? Co się wydarzyło? że prokurator od razu nam zarzucił, że fałszywe zeznania on nas sadza na ławie oskarżonej. A potem w sądzie, proszę pani, to nawet pani sędzia zwróciła uwagę prokuratorowi, że student nawet pierwszego roku prawa wie, że się świadka nie sadza na ławie oskarżonej.
To jest na 100%. Także to był jakby dowód potwierdzający słowa Ani, że Beata musiała być w tym czasie wewnątrz butiku. Z jednej strony nie dano wiary alibi oskarżonej, z drugiej strony wykluczono dowód zapachowy pobrany z kasetki. Fakt jest taki, że Beata Pasik spędziła niemal dwa lata w areszcie, oczekując na wyrok. Jej chłopak Piotr, którego marzeniem była podobno kariera w policji oraz jego matka i ojciec, były milicjant, na zarzuty o składanie fałszywych zeznań odpowiadali z wolnej stopy. Myśli Pani, że dlaczego Pani Anna wskazała właśnie Panią?
gdzie sędzina Bankowicz złożyła votum separatum. Każdy materiał będzie to powtarzał kilkukrotnie. Co ciekawe, wspomniane zdanie odrębne od wyroku skazującego zwraca uwagę na osobę partnera Beaty Pasik, jak pisze sędzia Bańkowicz. Piotr, wskazując oskarżoną jako osobę, która przyznała się do popełnienia zbrodni, odsunął tym samym wszelkie ewentualne podejrzenia, które mogłyby wiązać go z czynem oskarżonej. Temu świadkowi zależało na alibi. Późniejsze zaangażowanie jego rodziców wskazywać może nie tyle na chronienie oskarżonej, osoby dla nich obcej, ile syna i pasierba. Tak pisał sędzia w zdaniu odrębnym.
To bardzo ciekawy wątek w kontekście zmieniających się zeznań samego Piotra odnośnie przebiegu dnia 16 grudnia oraz zeznań niektórych pracowników Ultimo. Wedle nich zachowanie oskarżonej uległo zmianie na gorsze po związaniu się z Piotrem, osobą niecieszącą się opinią człowieka wzbudzającego sympatię. Po zwolnieniu Beaty Pasik z pracy groził pracowniczce i jednemu z właścicieli siłowymi konsekwencjami, a kilka miesięcy wcześniej był podobno widziany w butiku z bronią palną, którą straszył jednego z kierowników butiku. Ale wróćmy do faktów, odkładając opinie na bok. Beata Pasik została aż dwa razy uniewinniona i dopiero za trzecim razem zapadł wyrok skazujący. Tak, nawet pojawiają się opinie, dwa sądy nie miały żadnej wątpliwości, że Beata Pasik jest niewinna.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Głośna sprawa - butik Ultimo w Warszawie. Zobaczcie historię tego wydarzenia z punktu widzenia Anny Jaźwińskiej i Beaty Pasik. Tylko u nas - po raz pierwszy Beata Pasik zbadana wariografem. https://nordvpn.com/sladyDzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego linku, dzięki któremu przy zakupie dwu letniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!