Mentionsy Mentionsy
Ślady Zbrodni
Ślady Zbrodni

Ultimo: Beata Pasik zbadana wariografem

09.10.2024 ·1 godz 48 min

Głośna sprawa - butik Ultimo w Warszawie. Zobaczcie historię tego wydarzenia z punktu widzenia Anny Jaźwińskiej i Beaty Pasik. Tylko u nas - po raz pierwszy Beata Pasik zbadana wariografem. https://nordvpn.com/sladyDzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego linku, dzięki któremu przy zakupie dwu letniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!

Właściciel butiku podejrzewa Beatę o nieuczciwość i Anna, kierowniczka jednego ze sklepów, bierze na siebie organizację zakupu kontrolowanego, który demaskuje Beatę. Oczywiście nie znamy prawdy na temat tego, czy Beata kradła, chociaż obciążają ją zeznania jednej ze współpracownic. Dodatkowo układ właścicielski w spółce był skomplikowany, a rzeczywistość lat 90. sprzyjała różnego rodzaju gospodarczym machlojkom. Zostałam przyjęta do sklepu Ultimo, gdzie była spółka. Było dwóch właścicieli, pan Artur Dobosiewicz i pan Marek Mastalerz. Panowie się pokłócili ze sobą. To był spór o pieniądze. o ubrania, że jedne się więcej sprzedają, drugie nie.

No to już była spółka. Jeden chciał się rozwijać w innym kierunku, chciał rozwijać sklepy, sieć sklepów, a drugi chciał iść w produkcję. Także sklepy Ultimo zostały podzielone. Pracowałam u pana Adobosiewicza. A Anna pracowała u Panama Stalerza, gdzie właśnie powstał ten sklep Ultimo na Nowym Świecie pod numerem 36, gdzie tam pracowała Anna i tam została kierowniczką tego sklepu. W grudniu zostałam oskarżona o przywłaszczenie spodni za 149,90. które nie wbiłam na kasę, a przywłaszczyłam sobie pieniądze.

I dokładnie wtedy, 6 grudnia, zostałam zwolniona. Za to przywłaszczenie? Za to przywłaszczenie. Znaczy oskarżona i zwolniona, że przywłaszczyłam te pieniądze. Także już nie pracowałam później na Świętokrzyskiej. Poszłam z tym do sądu pracy i chciałam założyć sprawę. Bo czuła się Pani niesłusznie oskarżona? Niesłusznie oskarżona. To zwolił mnie Pan Marek Mastalerz. Czyli szef Anny? Tak. Nie Pan Artur Dobosiewicz. I Pan Artur Dobosiewicz wziął mnie do siebie na Jana Pawła. Tam był już jego tylko sklep. To już nie był sklep Pana Marka Mastalerza, tylko jego i wyłącznie. Ale ze względu na to, że tam pracował mój były mąż,

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.