Mentionsy Mentionsy
Ślady Zbrodni
Ślady Zbrodni

Ultimo: Beata Pasik zbadana wariografem

09.10.2024 ·1 godz 48 min

Głośna sprawa - butik Ultimo w Warszawie. Zobaczcie historię tego wydarzenia z punktu widzenia Anny Jaźwińskiej i Beaty Pasik. Tylko u nas - po raz pierwszy Beata Pasik zbadana wariografem. https://nordvpn.com/sladyDzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego linku, dzięki któremu przy zakupie dwu letniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!

W godzinach wieczornych w butiku Ultimo na warszawskim Nowym Świecie miała miejsce strzelanina. Strasznąła pani szramy na szyi. Skąd się wzięła? To jest blizna po postrzale. Po dwóch latach od morderstwa Beata K. została uniewinniona. Ja tu leżę, dlaczego antyterroryści z bronią wycelowaną prosto w głowę stoją nade mną? Nie wyobrażam sobie, żebym mogła w ogóle zabić człowieka, a też zabić człowieka po prostu z tak błahego powodu, jakim było zwolnienie z pracy. Anna mówi, że to ja strzelałam, a ja mówię, że mnie tam wcale nie było. Dla mnie to nie jest przede wszystkim sprawa. To jest moje życie.

ból, że postaracie męża. Tego już nikt mi nie zwróci tak naprawdę, tych 18 lat, których spędziłam w więzieniu. Obciążył ją jej własny partner, tak, czyli w jednym z przesłuchań powiedział, że się rozstali i że na ten czas nie może dać jej alibi. Pamięta pani ten moment, gdy padły te słowa, winna, 25 lat? Po raz pierwszy specjalnie dla śladów zbrodni Beata Pasik poddała się badaniu wariografem. Czy to ty oddała śmiertelne strzały z broni palnej do ofiar tej zbrodni? Nie. Przedstawiam Wam partnera, który pomógł sfinansować produkcję dzisiejszego odcinka, a jest nim NordVPN, który oferuje usługi zwiększające bezpieczeństwo w sieci.

W grudniu 1997 roku późnym wieczorem doszło tam do makabrycznej zbrodni. Zastrzelono 27-letniego Daniela Jeźwińskiego, męża Anny. Ona sama została ciężko ranna. Cudem przeżyła. Dzisiaj jest jedynym świadkiem tych tragicznych wypadków. Od początku główną podejrzaną w sprawie była Beata Pasik. Była pracownica butiku, która została uznana winną dopiero w trzecim procesie sądowym. Skazana na 25 lat więzienia. Wyszła na zwolnienie warunkowe po odbyciu 18 lat kary. Beata Pasik. Nigdy jednak nie przyznała się do winy i dziś, gdy jest już na wolności, stara się walczyć o swoje dobre imię. Z kolei Anna Jaźwińska, jedyny naoczny świadek strzelaniny, nigdy nie przestała wskazywać na Beatę Pasik jako jedynego sprawcę i nadal podtrzymuje swoje zdanie.

Zgłębienie jej stało się dla mnie jednym z najważniejszych zadań, ale nie zamierzam dawać Wam prostych odpowiedzi. Chciałabym, żebyście wnikliwie obejrzeli ślady zbrodni i nie poddawali się pokusie prostych osądów. One tylko utrudniają dojście do tego, co najważniejsze – do prawdy. A prawda Beaty Pasiek i Anny Jaźwińskiej to dwie różne wersje, których nie da się pogodzić. Pani Beato, czy po tym wszystkim, co Panią spotkało, czy Pani wierzy jeszcze w sprawiedliwość? Nie wiem, czy wierzę w sprawiedliwość. Ale wierzę, że w końcu doczekamy się tej prawdy i spojrzenia na tę sprawę takim chłodnym, ale innym okiem.

sama się nie dowiem tej prawdy i żeby wszyscy się dowiedzieli tej prawdy. Żeby prawdziwi sprawcy odpowiedzieli za to, co zrobili, a ja żebym została oczyszczona z zarzutów. I tego najbardziej sobie życzę. Tutaj nie potrafię sobie przyjąć jakiegoś rozumowania takiej osoby, co nią kieruje, jakie tam procesy przechodzą myślowe. Nie wiem tego. Dlatego tutaj nie wiem, co się wydarzy jeszcze. Ja tylko mogę modlić się i prosić Boga, żeby to kiedyś się skończyło. Beata Pasik pozostaje na wolności od 2021 roku.

Od tej pory robi wszystko co w jej mocy, aby oczyścić swoje imię. Ma po swojej stronie ludzi, którzy w 2018 roku doprowadzili do uniewinnienia Tomasza Komendy. W mediach publikowane są materiały, które podnoszą liczne wątpliwości co do winy Beaty i wskazują na inne tropy, którymi od początku powinno podążyć śledztwo. Podzieleni są także internauci, którzy często zapominają, że mówimy o ludzkim dramacie. Stają albo po stronie rzekomo niesłusznie skazanej, której zabrano najlepsze lata życia, albo po stronie Anny Jaźwińskiej, która straciła męża i ojca swojego dziecka, a sama ledwo uszła z życiem. Rzecznikiem Beaty Pasik jest adwokat, mecenas Sylwia Kamińska, natomiast wsparciem Anny jest jej obecny mąż, Michał.

Pani mecenas, pani Beata Pasik jest już na wolności. W zasadzie dzięki waszej ciężkiej pracy. Czy pani po przewertowaniu tych setek stron, wielu tomów akt ma jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że pani Beata jest osobą niewinną? I czy ma pani wątpliwości co do samego procesu, materiału dowodowego? Jak to wygląda z pani perspektywy jako fachowca? Jeżeli chodzi o moją opinię, to ja osobiście jestem przekonana o niewinności pani Beaty Pasik. Zresztą nie podjęłabym się takiej sprawy w momencie, kiedy nie miałabym takiego osobistego, głębokiego przekonania, że mamy tutaj do czynienia z omyłką sądową. Rzeczywiście ten proces miał bogatą historię.

Sprawa była trzy razy rozpatrywana przez sąd pierwszej instancji. Warto podkreślić, że dwukrotnie pani Beata była uniewinniona. Później po raz trzeci sprawa została uchylona do ponownego rozpoznania i rzeczywiście zapadł wyrok skazujący. Tego już nikt mi nie zwróci tak naprawdę tych 18 lat, których spędziłam w więzieniu. Nikt mi nie zwróci. Tak naprawdę to nie jest to 18 lat w więzieniu. To jest przeszło 26 lat tego mojego całego procesu, bo tak naprawdę od 1997 roku cały czas walczę ze swoją sprawą. Także nikt mi tego nie zwróci.

Jest założenie, że mamy ją pokazać jako osobę niewinną, mamy ją pokazać jako osobę, która przesiedziała niewinnie ileś lat. Ja się z tym nie godzę, bo ja wiem, jak było, kiedy dziennikarz do mnie dzwoni i mówi, że przecież pani wie, kto to zrobił. Pani i ja wiemy, kto to zrobił. A ja mówię, człowieku, to jak wiesz, to idź z tym do prokuratury. Nie dręcz mnie. Albo składanie życzeń w imieniu swoim, czyli redaktora i Beaty Pasik. Składanie życzeń, wysyłanie życzeń, Wielką Sobotę, wszystkiego dobrego na święta, tak? W moim imieniu Beaty Pasik. Na litość boską. Nie ma mojej zgody na takie zachowania. Dlaczego właśnie potem media przyjmują taką narrację, tak?

To, co się stało tam... Nie da się tego wyrazić słowami, które zjeść. Człowiek przeżywa ból, rodzina, ja, dziecko. Poznajmy kilka faktów dotyczących strzelaniny dokonanej w butiku Ultimo. Przenieśmy się do Warszawy lat 90. Miasta reprezentującego rodzący się kapitalizm z jego wszystkimi blaskami i cieniami. To właśnie na ulicach tego miasta przecinają się drogi dwóch młodych kobiet Beaty i Anny, które pracują w małej sieci ekskluzywnych sklepów z zagraniczną odzieżą. Jakie to były sklepy? Czy to były jakieś ekskluzywne sklepy? Jak wyglądała tam praca? To życie w tamtych latach.

Także ja nie byłam jakimś wyjątkiem, że akurat szczególnie mnie zaprosiła. Po prostu wszyscy pracownicy. Zarówno Anna, jak i Beata wcześniej wychodzą za mąż, ale tylko jedna z nich ma szczęście w miłości. Anna wychodzi za Daniela Jaźwińskiego, który pracuje w branży ochroniarskiej. Żyją skromnie, ale razem, a owocem ich miłości jest ich mała córeczka. Z kolei Beata, która po swoim mężu nosi nazwisko Kamińska, nie ma tyle szczęścia. Ostatecznie jej małżeństwo przestaje istnieć, bo mąż zdradza ją z koleżanką z butiku, z którą później bierze ślub. Zrozpaczona Beata popełnia wówczas błąd niezwiązany z interesującą nas sprawą, ale często podnoszony później jako wyraz jej rzekomo spaczonej psychiki.

Muszę zadać pytanie o wieniec pogrzebowy. Czy ta plotka jest prawdziwa? Tak, oczywiście to było. Tego nie uniknę, bo było takie zdarzenie, ale to wysłałam mojej koleżance, która właśnie odbiła mi męża. za nadmową oczywiście mojej koleżanki, żebyśmy zrobiły taki kawał, ale ja nigdy w życiu bym nie przypuszczała, że to później będzie wykorzystane oczywiście w drugą stronę. Ja zrobiłam, bo wtedy... Rozżalona była pani. Rozżalona byłam. Beata posługująca się nadal nazwiskiem Kamińska po byłym mężu wiąże się z Piotrem, a wkrótce zostaje zwolniona z butiku Ultimo.

Właściciel butiku podejrzewa Beatę o nieuczciwość i Anna, kierowniczka jednego ze sklepów, bierze na siebie organizację zakupu kontrolowanego, który demaskuje Beatę. Oczywiście nie znamy prawdy na temat tego, czy Beata kradła, chociaż obciążają ją zeznania jednej ze współpracownic. Dodatkowo układ właścicielski w spółce był skomplikowany, a rzeczywistość lat 90. sprzyjała różnego rodzaju gospodarczym machlojkom. Zostałam przyjęta do sklepu Ultimo, gdzie była spółka. Było dwóch właścicieli, pan Artur Dobosiewicz i pan Marek Mastalerz. Panowie się pokłócili ze sobą. To był spór o pieniądze. o ubrania, że jedne się więcej sprzedają, drugie nie.

Po chwili okazuje się, że gościem tym jest uzbrojony napastnik. Strzela cztery razy. Jaźwińscy dostają po dwie kule, a z kasetki z utargiem znikają pieniądze. Niestety Daniel umiera na miejscu, a Anna na całe szczęście cudem przeżywa. przechodzi skomplikowaną operację, po której jednak lekarze nie dają jej wielkich szans. Dzieje się jednak cud. Anna nie tylko budzi się, ale też po przebudzeniu relacjonuje kto był strzelcem i oznajmia, że była to Beata Pasik-Kamińska, a motywem miał być udział Anny w zwolnieniu sprawczyni z pracy. Śledczy mają najważniejszy dowód i nad ranem 18 grudnia antyterroryści zatrzymują Beatę i Piotra.

I to pani Anna stała za tym, tak? Ona organizowała ten zakup? Tak, ale ja dopiero się dowiedziałam o tym na komisariacie, jak mi przesłuchiwano. Także ja wcześniej o tym nie wiedziałam. Beata Pasik poddaje pod wątpliwości motyw, bo ona uważa, że ona nie wiedziała, że to pana żona m.in. brała udział w tym podstawieniu fałszywej klientki. Czy tak mogło być, czy wiedziała? Beata twierdzi wiele rzeczy. Oczywiście, że mogła się dowiedzieć czy od szefów, czy od koleżanek z pracy, które dokonywały tej prowokacji. No przecież o takim wydarzeniu się mówi, tak? Mogła to wiedzieć.

Ale czy motywem była... Zemsta na Ani czy chęć pozyskania utargu? Ja nie wiem. Sąd też powiedział, że niemożliwość ustalenia motywu tak naprawdę to nie wyklucza ustalenia sprawcy. Jeśli Beata nie chce o tym mówić, możemy się nigdy nie dowiedzieć, co tam jej siedziało w głowie i jaki był prawdziwy motyw. Czy w tym momencie, kiedy Pani dowiaduje się, że padają tak poważne oskarżenia wobec Pani, to czy Pani sobie w ogóle zdawała sprawę, że to się potoczy w ten sposób? Czy raczej myślała sobie Pani, jestem niewinna, na pewno prawda się obroni?

No tak, cały czas myślałam, że to jest po prostu, biorę udział w jakichś scenach w ogóle nie z tego świata, że to nie dotyczy mnie w ogóle, że to po prostu zaraz ktoś przyjdzie i powie, Wychodzi pani, to jest wielka pomyłka, ale niestety nie zdarzyło się tak. Zostałam aresztowana, dostałam sankcje na trzy miesiące, później na kolejne trzy miesiące. Także rok i dziesięć miesięcy przesiedziałam w areszcie. Co Beata robiła 16 grudnia? Jakie ma alibi na czas popełnienia zbrodni? Tego 16 grudnia, gdzie to wszystko się wydarzyło, pojechałam do kancelarii z moim byłym partnerem, żeby napisać wniosek o pozew do sądu pracy.

I mówię do swojego partnera, mówię, że o jest jeszcze otwarta kwiaciarnia, choć może zamówimy kokardy na choinkę. Później stamtąd pojechaliśmy przy Agorze do Piotra do siostry, gdzie nam dała papier podaniowy. Ona mu udzielała wskazówki na temat napisania tego pozwu. No i pojechaliśmy do domu. Piotr, chłopak Beaty, początkowo zeznaje, że nie wie, co Beata robiła pomiędzy godziną 18 a 22, że była nerwowa i poszła coś załatwić. Później zmienia jednak zeznania. Potwierdza, że w momencie, gdy doszło do zbrodni, byli razem. Z akt wynika, że Piotr był znany właścicielom i pracownikom Ultimo, bo 8 grudnia wywołał tam awanturę, nie zgadzając się ze zwolnieniem Beaty z pracy.

No i w związku z tym przyjechali, poprosiłam, żeby Piotrek przyjechał z Beatą i oni przyjechali. Może osiemnasta, może przed osiemnastą, no coś koło tego, dokładnie tego już nie pamiętam. Ale natomiast pamiętam, rozmawialiśmy też, bo Beata dostała zwolnienie z pracy. No i między innymi też radziliśmy, chcieliśmy jej pomóc jakoś, żeby, no bo tak nie wiadomo dlaczego, co, nagle zwolnienie dostaje. Bo o której Beata i Piotr wyszli od państwa? Proszę pani, musieli wyjść za 15.10, czyli 22. Dosłownie od mojego domu do kwiaciarni Tuberoza, gdzie poszli zamówić kokardki na choinkę.

Idzie się może 5 minut, może nie więcej. Oni poszli, byli tam dosłownie tuż przed zamknięciem. Czemu nie odebrała pani tego zamówienia z kwiaciarni? Bo już byłam aresztowana. Właśnie tutaj nikt się nie zastanawia, dlaczego nie odebrałam tego zamówienia. Bo byłam aresztowana, byłam zamknięta. To jej stwierdzenie jest w opozycji do zeznań. kobiet, które pracowały w kwiaciarni i przyjmowały od niej to zamówienie. To było bardzo pilne zamówienie, które miało być zrealizowane na miejscu, a było 5 minut do zamknięcia, więc fizycznie było niemożliwe przygotować 24 sztuk kokard. To zamówienie miało być do odbioru 17 grudnia. Beata została aresztowana 18 grudnia rano, więc cały dzień nie pracowała.

Zawsze byliście... Dlaczego Piotr zeznał inaczej i obciążył Beatę? Czy ma Pani pomysł, dlaczego Pani syn w pierwszym zeznaniu jednak miał inną wersję tego wieczora? Tak, oczywiście. Doskonale wiem, bo mi syn opowiadał i mówił. To była wersja napisana przez policję. Jak im pasowało i oni go po prostu szantażowali. Jak podpiszesz ten protokół, to na tych miast się zwolnimy. Czyli dlatego Piotr potem zmienił zeznania i jednak... A potem, jak wróciliśmy, to był piątek, właśnie około 23 z tego pogrzebu z Jaworzna żeśmy wrócili i syn mi opowiedział właśnie, jak to było, to wszystko dokładnie opowiedział.

Chcieliśmy jechać. żeby wszystko na spokojnie opowiedzieć, co, jak i w ogóle. A nikt nie chciał z nami rozmawiać. W ogóle. Ale tamtej nocy, kiedy doszło do tragedii w butiku, Pani nie była sama. Była przecież Pani u rodziców swojego partnera. Była Pani z partnerem. Co oni powiedzieli? Czy oni nie mogli zapewnić Pani alibi? No właśnie nie. Zostało im zarzucone o fałszywe zeznania, że po prostu kłamią, że w tym dniu nie byłam z nimi, że nie spędziłam tego czasu wieczornego Byliśmy zaproszeni na kolację do nich. Policja nie dała im wiary. Beata na ten dzień w ogóle miała na cały dzień jakby żelazne alibi.

Była wizyta później w kwiaciarni, wcześniej u adwokata, bodajże solarium, a na czas zbrodni miała alibi rodzinne. To alibi było niespójne i zmieniało się w czasie. Obciążył ją jej własny partner, czyli w jednym z przesłuchań powiedział, że się rozstali i że na ten czas nie może dać jej alibi. Później stwierdził, że Beata oglądając jakiś program w telewizji, przyznała mu się do winy, tam gdzie była informacja, że ktoś o wydarzeniu w butiku. To jest ta jedna wątpliwość tego alibi. Druga wątpliwość jest taka, że rodzice partnera byli przesłuchiwani w Jaworznie, gdzie się odbywał pogrzeb. Podczas tego przesłuchania on dawał jakby takie...

Bardzo stanowczy alibi. Nie, tego dnia był obiad, byliśmy razem wszyscy i tak dalej. W pewnym momencie do pokoju, gdzie był przysłuchiwany, wszedł policjant i powiedział, był telefon z Warszawy, Piotr powiedział, że będzie zeznawał prawdę. I w tym momencie ojczym Piotra mówi, ja wiem, że to jest bardzo ważne, ale ja sobie nie mogę przypomnieć. Obiad był na pewno, ale nie wiem, czy 16 grudnia. Ja w tym momencie sobie nie mogę przypomnieć. Czyli raptem po tym wejściu już jest klik i bardzo ostrożnie mówi o tej dacie. Tak naprawdę sąd, jak i śledczy uznali, że bardziej niż chronić Beatę, chcieli chronić swojego syna, który cały czas przebywał z nią. Piotr zeznawał, oczywiście byliśmy aresztowani oboje, fałszywe zeznania złożył wobec mnie.

Świadka dla oskarżonej nie sadza się na ławie oskarżonej. Śledczy nie znajdują dowodów na obecność Beaty Pasik w butiku przy Nowym Świecie 36 w dniu 16 grudnia 1997 roku. Jedynym śladem jest ślad zapachowy na kasetce z pieniędzmi, wskazujący na byłą pracownicę Ultimo, ale nie zostaje on dopuszczony przez sąd. Brak jest broni, śladów prochu na rękach czy ubraniu Beaty Pasik, nie ma odcisków palców czy śladów DNA. To proces oparty przede wszystkim na zeznaniach Anny Jaźwińskiej, jedynego świadka strzelaniny. Zapach był w kasetce.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.