#282 Lektury na czas chaosu: dr Jan Hlebowicz
W najnowszej odsłonie „Skądinąd” inaugurujemy cykl „Lektury na czas chaosu”, który odtąd będzie pojawiał się na falach podcastu regularnie. W cyklu „Lektury na czas chaosu” goście najpierw opowiadają o swoich ukochanych książkach, najważniejszych lekturach i czytelniczych fascynacjach, a potem rekomendują książki, które, ich zdaniem, wszyscy powinni znać, żeby lepiej rozumieć dzisiejszą rzeczywistość. W tej odsłonie „Skądinąd” swoimi rekomendacjami dzieli się dr Jan Hlebowicz, historyk i publicysta, związany z gdańskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, autor m.in. książek „Polityka na ambonie” i „Z widokiem na stocznię”. A rozmawiamy o książkach życia Jana Hlebowicza, a także lekturach, które poleca na czas chaosu: trylogii „Maddaddam” Margaret Atwood, „Możliwości wyspy” Michela Houellebecq’a oraz „Wojnie końca świata” Mario Vargasa Llosy. Owocnego słuchania i czytania!
takie powiedziałbym powieści o dorostaniu, przyjaźni, granicach między dobrym i złem i generalnie bardzo lubię takie książki, gdzie głównym motywem jest to często bolesne przejście od dzieciństwa do dorosłości, czyli generalnie o takiej adolescencji. Bardzo to lubię, bo Już później sięgałem po takie książki jak Zło, Jana Kiju, czy Zanim Cię Znajdę, Johna Irvinga, a później bardzo ważna dla mnie książka Miasto i Psy, Mario Vargasa, Jozy, ale generalnie one wszystkie mają ten element wspólny, czyli właśnie dotyczą tego momentu przejścia od dzieciństwa do dorosłości, ale zaczęło się na pewno od uśpionych. No a później na horyzoncie też pojawiły się już pierwsze takie książki, które nawet nie były w domu rodzinnym, tylko właśnie gdzieś sięgałem po nie, po rozmowach z koleżankami i kolegami, czyli dwóch bardzo ważnych autorów w moim życiu, czyli Stephen King i Neil Gaiman.
No i to już cała, że tak powiem... cała lista lektur związanych z tymi dwoma autorami i to na przykład to już był świat niedostępny dla moich rodziców, to znaczy oni ani Kinga niespecjalnie czytali, myślę, że nie do końca też tak w pełni rozumieli moją fascynację Kingiem, podobnie z Neillem Gaymanem, te książki to był już świat mój zupełnie, Raczej niedostępny dla rodziców. I to był taki moment właśnie w tej niezależności czytelniczej, czy tej suwerenności czytelnika. No tak, tak. Ja to dobrze rozumiem, bo dla mnie też odkrycie Stephena Kinga było momentem przełomowym i wyznaczyło mi kompletnie nową ścieżkę czytelniczą.
Ja tym Kingiem się zafascynowałem totalnie po prostu i nie mogłem się oderwać od jego książek. One wtedy były publikowane i przez wydawnictwo Amber, które rozpoczęło tutaj na dobre publikowanie Kinga. Wcześniej mieliśmy wydane przez Iskry dwie książki, czyli Carrie oraz Lśnienie, ale potem no to Amber właściwie zaczął te Kingi wydawać w serii swojej Amber Horror, Amber Horror King, bo to była taka specjalna jakby subseria. No i rzeczywiście pamiętam pierwszy raz kupiłem sobie książkę Stephena Kinga w księgarni w Podkowie Leśnej, mizery to było, mizery, tak, za jakieś tam własne pieniądze pozyskane z jakiegoś kieszonkowego i przyjechałem
do domu mojej ciotki, gdzie spędzałem dużą część wakacji razem z moimi kuzynami. Tam żeśmy właśnie funkcjonowali. No i moja babcia przerażona zobaczyła tę okładkę mizery. Tam jest taka kobieta urodziwa z siekierą zakrwawioną. i napis horror takimi też krwawymi literami na okładce wypisany. No akurat to nie jest horror, tylko thriller, ale będąc tak ścisłym gatunkowo, ale rzeczywiście pamiętam, że tę książkę przeczytałem jednym tchem, wpadłem w to totalnie, nie mogłem się od tego oderwać i później już przez kolejne 10 lat to natychmiast pochłaniałem wszystko, co Stephen King tylko opublikował i co ukazywało się po polsku.
Tak, tak. No to ja myślę podobnie, bo do dziś czytam Kinga. To od razu przyznaję, że czytam Kinga. Po prostu uważam, że jest świetnym pisarzem gatunkowym. Sam zresztą mówię o sobie, że jest rzemieślnikiem, ale to jest najwyższej próby rzemiosło, uważam. Tak. Ja z kolei, może od trochę innej strony... Ja tylko dodam, przepraszam Janku, bo mam taką krótką refleksję, może dla tych z Państwa, którzy tego nie wiedzą, bo na przykład nie sprawdzali, ale to jest bardzo ciekawe, mam wrażenie, że w sumie dzieli nas dekada. Ty się urodziłeś w 1988 roku, ja w 1978, a podobne mamy te doświadczenia czytelnicze.
No właśnie, to widzisz, to jest ciekawe, ciekawe rzeczywiście. Ale ja np. jeśli chodzi o Kinga, to może od trochę takiej nieoczywistej strony zacząłem, bo właściwie pierwsza książka, która mnie mocno zafascynowała, to był Wielki Marsz. I ona jeszcze była takim trochę pomostem z tych takich lektur właśnie dotyczących tego, dorastania, tych problemów chłopaków, no bo przecież w Wielkim Marszu też mamy chłopców biorących udział w tym brutalnym, że tak powiem, przedsięwzięciu w dystopijnym świecie. I to była taka pierwsza książka do dziś zresztą. Właściwie czytam ją tak regularnie, w sensie wracam do niej regularnie i to Wielki Marsz na mnie zrobił ogromne wrażenie.
Teraz film jest, prawda? A widziałeś w ogóle? Nie, właśnie jeszcze nie widziałem. My byliśmy z żoną i no, powiem tak, oglądało się go nieźle, ale oczywiście nie był w stanie oddać tych wszystkich wspaniałych dialogów, które King jednak zrobił w Wielkim Marszu wyśmienicie, więc generalnie do polecenia, ale jednak jakaś tam w tle lekkie rozczarowanie pozostało. Natomiast później, no to dla mnie takie najważniejsze książki Kinga to na pewno lśnienie, na pewno cmentarz dla zwierzaków i oczywiście to, To, które łączy w sobie element horroru, a jednocześnie to, co lubię najbardziej w książkach, czyli znowu mamy dzieci, znowu mamy kwestię dorastania, znowu mamy te wszystkie sprawy dotyczące tego przejścia między dzieciństwem a dorosłością.
To jest w ogóle chyba taki motyw w literaturze, który jest najbardziej niesamowity, jakiś mistyczny, tajemniczy. To jest coś po prostu wyjątkowego. Do czego zawsze chętnie po prostu będę sięgał w każdej odsłonie, jeśli chodzi o literaturę. No i w to, to w ogóle jest świetny po prostu amalgamat właśnie grozy, horroru i tego motywu, więc to jest wspaniała książka. Ale wiesz co, na przykład jedna rzecz Kinga do dziś mnie jakoś nie przekonuje i w ten świat jakoś specjalnie nigdy nie potrafiłem wejść, chociaż miałem takiego mam przyjaciela, który z kolei bardzo to lubił, tę serię książek, czyli Mroczną Wieżę. Zgadłem, Mroczna Wieża. Tak, zgadłeś. Jak u ciebie z Mroczną Wieżą?
wtedy zbyt wiele się działo w Stanach i to faktycznie zaważyło na recepcji Czarnego Domu, natomiast talizman częściowo się pokrywa, jeśli chodzi o świat właśnie z tym światem Mrocznej Wieży, ale jakoś powiem szczerze, no nie wiem, też w to nie mogłem wejść. Ja bardzo lubiłem fantasy, naczytałem się tego fantasy dużo i może dlatego to jakieś takie połączenie dziwne, które King Tom zaproponował mnie, nie przekonywało, bo Tak. Myślę, że z Mroczną Wieżą jest tak, i tak przynajmniej mam takie doświadczenie, rozmówię z jakimiś miłośnikami Kinga, że albo wejdziesz w ten świat i on cię pochłonie bez reszty i to są np. znam osoby, dla których ta seria jest w ogóle najlepsza z tego, co King napisał, albo raczej...
znam takich czytelników jak ja czy ty, że to za bardzo, co przedstawił tam King, jest nieprzekonujące i tak niekoniecznie, że tak powiem, chętnie po to sięgamy. A z tych takich nowych rzeczy to coś, że tak powiem, polubiłeś Kinga, czy tu raczej zawodów więcej niż... Wiesz, ja rzeczywiście mam tak, że wolę tego Kinga mniej więcej do czasu Worka Kości. Po Worku Kości te książki już mi się jakoś trochę mniej podobają. Worek Kości uważam za taką ostatnią naprawdę wielką powieść Kinga, ale Dallas 63 bardzo lubię i to uważam za jedną z lepszych rzeczy po właśnie...
Właściwie po wypadku, bo tą cezurą tak naprawdę jest jego wypadek z końcówki lat dziewięćdziesiątych. Wiesz, to ciekawe, bo z kolei jak rozmawiałem kilkukrotnie na ten temat z Remigiuszem Mrozem, raz tutaj też mieliśmy w Skądinąd rozmowę. Słuchałem, słuchałem uważnie. No to Remigiusz, który też jest 88. rocznik, on z kolei zaczął Kinga czytać właściwie od tych nowszych książek właśnie. Dopiero później sięgnął po te z lat powiedzmy 80. czy 90., a zaczynał od tych, które ukazywały się tam po 2000. roku. No i on na przykład właśnie mówi, że chyba nawet woli te nowsze niż te starsze, ale ja pozostaję wierny temu kanonowi kingowskiemu do końca lat dziewięćdziesiątych mniej więcej, chociaż jak mówię, ten Dallas 63, mi się bardzo Billy Summers, mi się też... Właśnie chciałem wymienić Bilego Summersa, mi się bardzo podobał Billy Summers.
Plus opowiadania. Z wyjątkiem może tego ostatniego tomu, chociaż nie, nie, ostatni tom, im roczniej tym lepiej, po polsku się to nazywa, to mi się podoba bardzo, bo tam są takie nawroty i gry z dawnymi motywami. Tak jak ktoś dobrze zna twórczość Kinga, to świetnie się odnajdzie w tych historiach. Ale zawsze te tomy opowiadań jego, nawet jak mi się powieści mniej podobały, to pochłaniałem i uważam, że on w ogóle jest mistrzem opowiadań. Z wyjątkiem może Bazaru Złych Snów, to jest akurat książka, która mniej mi się podoba. Trochę mam wrażenie, że tak się powtarzają pewne motywy i te opowiadania już nie są takie dobre. Ale poza tym to wszystkie tomy opowiadań kupuję w ciemno.
Wiesz dlaczego te opowiadania są takie świetne? Bo moim zdaniem klucz w tym, że w opowiadaniach Kingowi nie udaje się zepsuć zakończeń. Dlatego, że on jest... Oczywiście, mistrzem psucia zakończeń. Oczywiście, to jest mistrz psucia zakończeń, znaczy to on jest z jednej strony mistrzem wprowadzania w ten świat przedstawiony, bo nie wiem, czy tak masz też z Kingiem, ja przynajmniej tak mam, że zaczynam pierwszą stronę I kiedy kończę, powiedzmy, jakiś tam fragment czytania, nagle się orientuję, że jestem na przykład na setnej i jestem już całkowicie po prostu pochłonięty tymi postaciami, tym światem przedstawionym, już po prostu chcę czytać dalej. To jest naprawdę jakaś niebywała sztuka Kinga, że on potrafi tak budować właściwie od pierwszej strony cały ten świat, że człowieka to przekonuje, trafiasz tam do tego świata i nie chcesz go opuścić.
No ale oczywiście to jest też mistrz właśnie zepsutych zakończeń, właściwie robi to niemalże regularnie, a w opowiadaniach mu się ta sztuka po prostu nie udaje, dlatego opowiadania są rzeczywiście świetne. Absolutnie, przyjmuję tę teorię. Jest wiele książek, gdzie właśnie to zakończenie już się robi takie niestety nie za fajne. No zresztą przecież o zakończenie w dużym stopniu, nie tylko, ale w dużym stopniu poszło w tym strasznym konflikcie między Kingiem a Kubrickiem dotyczącym lśnienia, no bo King nienawidzi tego filmu Kubricka. I wypowiadał się o nim zawsze jak najgorzej. No i między innymi przecież Kubrick zmienił zakończenie. Dokładnie na odwrót w pewnym stopniu.
Nie będę spoilował, jak ktoś nie czytał albo nie wie o co chodzi, to nie chcę tutaj zdradzać. W jakimś sensie zakończenie Kubricka jest na odwrót niż zakończenie Kinga. Mi się wydaje, że to Kubricka jest jednak miłoszko lepsze właśnie. Jest lepszy. Ogólnie świetny film rzeczywiście i No tak, tu akurat jestem też po stronie Kubricka, a nie Kinga, zresztą tak jak mówimy, te zakończenia tak no niestety regularnie mu nie wychodzą, ale to każdy fan mu wybacza i tak sięga po następną książkę, więc... A czy poza Kingiem i Gajmanem, Gajman zresztą w infami w tej chwili... pogrążony, nie wiem czy słyszałeś, ale... Słyszałem, tak, tak. Straszne historie są dotyczące jakichś zarzutów o molestowanie seksualne.
to bardzo lubię. No właśnie, a ty jeszcze oprócz Kinga i Gaimana czytywałeś coś z tego kręgu? Czytałem, oczywiście, że czytałem, ale na przykład przeczytałem chyba wszystkie te takie najbardziej kanoniczne książki Tolkiena, Ale na przykład tak myśląc w ogóle o tych swoich lekturach przed naszą rozmową, to w ogóle nie chciałem za bardzo o Tolkienie wspominać, bo on, mimo że to były świetne lektury, to nie powiedziałbym, że one są w moim kanonie tych lektur, które mnie upształtowały i które zmieniły moje postrzeganie rzeczywistości, ale na przykład cykl Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin to już tak. To już tak, to jest ten cykl, który na pewno mnie jakoś tam mocno ukształtował i cały pomysł na te powieści był uważam świetny, a najbardziej zrobiły na mnie wrażenie grobowce Atuanu.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
podziękować wszystkim, którzy podcast wspierają finansowo na Patronite
zachęcam, dołączajcie do grona patronek i patronów. Są określone benefity, z których ten wymieniony, czyli rabaty na moje książki, to jest jeden z, naturalnie
Rozmowa kontynuuje omówienie lektur dorastania i opowieści o zakończeniach w książkach, koncentrując się na Kingu i Kubricku. Autorzy wspominają o zakończeniach ich ulubionych książek i ich wpływie na postrzeganie świata.
Autorzy kontynuują rozmowę o lekturach fantasy, omawiając wątek Le Guin i jej cykl Ziemi Morze, a także porównując ją z Tolkienem.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„podziękować wszystkim, którzy podcast wspierają finansowo na Patronite"
„zachęcam, dołączajcie do grona patronek i patronów. Są określone benefity, z których ten wymieniony, czyli rabaty na moje książki, to jest jeden z, naturalnie"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W najnowszej odsłonie „Skądinąd” inaugurujemy cykl „Lektury na czas chaosu”, który odtąd będzie pojawiał się na falach podcastu regularnie.
W cyklu „Lektury na czas chaosu” goście najpierw opowiadają o swoich ukochanych książkach, najważniejszych lekturach i czytelniczych fascynacjach, a potem rekomendują książki, które, ich zdaniem, wszyscy powinni znać, żeby lepiej rozumieć dzisiejszą rzeczywistość.
W tej odsłonie „Skądinąd” swoimi rekomendacjami dzieli się dr Jan Hlebowicz, historyk i publicysta, związany z gdańskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, autor m.in. książek „Polityka na ambonie” i „Z widokiem na stocznię”.
A rozmawiamy o książkach życia Jana Hlebowicza, a także lekturach, które poleca na czas chaosu: trylogii „Maddaddam” Margaret Atwood, „Możliwości wyspy” Michela Houellebecq’a oraz „Wojnie końca świata” Mario Vargasa Llosy.
Owocnego słuchania i czytania!