Mentionsy Mentionsy
Skądinąd
Skądinąd

#282 Lektury na czas chaosu: dr Jan Hlebowicz

17.05.2026 ·1 godz 27 min · 4 rozdziały · 2 sponsorów

W najnowszej odsłonie „Skądinąd” inaugurujemy cykl „Lektury na czas chaosu”, który odtąd będzie pojawiał się na falach podcastu regularnie. W cyklu „Lektury na czas chaosu” goście najpierw opowiadają o swoich ukochanych książkach, najważniejszych lekturach i czytelniczych fascynacjach, a potem rekomendują książki, które, ich zdaniem, wszyscy powinni znać, żeby lepiej rozumieć dzisiejszą rzeczywistość. W tej odsłonie „Skądinąd” swoimi rekomendacjami dzieli się dr Jan Hlebowicz, historyk i publicysta, związany z gdańskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, autor m.in. książek „Polityka na ambonie” i „Z widokiem na stocznię”. A rozmawiamy o książkach życia Jana Hlebowicza, a także lekturach, które poleca na czas chaosu: trylogii „Maddaddam” Margaret Atwood, „Możliwości wyspy” Michela Houellebecq’a oraz „Wojnie końca świata” Mario Vargasa Llosy. Owocnego słuchania i czytania!

23:58 · Lektury dorastania i King 3

to bardzo lubię. No właśnie, a ty jeszcze oprócz Kinga i Gaimana czytywałeś coś z tego kręgu? Czytałem, oczywiście, że czytałem, ale na przykład przeczytałem chyba wszystkie te takie najbardziej kanoniczne książki Tolkiena, Ale na przykład tak myśląc w ogóle o tych swoich lekturach przed naszą rozmową, to w ogóle nie chciałem za bardzo o Tolkienie wspominać, bo on, mimo że to były świetne lektury, to nie powiedziałbym, że one są w moim kanonie tych lektur, które mnie upształtowały i które zmieniły moje postrzeganie rzeczywistości, ale na przykład cykl Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin to już tak. To już tak, to jest ten cykl, który na pewno mnie jakoś tam mocno ukształtował i cały pomysł na te powieści był uważam świetny, a najbardziej zrobiły na mnie wrażenie grobowce Atuanu.

Ale to jest chyba taka powieść fantazy, która... Cały cykl, Ziemia Morze, które zrobiło na mnie największe wrażenie. Bym powiedział, że jednak dużo bardziej niż książki Tolkiena, bo uważam, że to, co było... poza tą warstwą narracyjną, poza tą taką, bym powiedział, bazową fabułą książek Le Guin, było tam dużo więcej pot, bym powiedział, niż w książkach Tolkiena. To były po prostu piękne, epickie opowieści, które oczywiście działały na wyobraźnię, ale ten świat Ursuli K. Le Guin, no to on był bardzo głęboki i tam było dużo takich antropologicznych, po prostu bardzo ważnych motywów, Wydaje mi się, że jednak więcej niż u Tolkiena, tak bym powiedział.

Ja tego Conana czytałem z upodobaniem i potem nagle odkryłem Tolkiena, no i okazało się, że jednak Conan z całym szacunkiem... Nie jest tak głęboki, atrakcyjny i niezwykły jak cały ten niesamowity świat Władcy Pierścieni. Totalnie w to wsiąkłem. Leguin też czytałem. Wtedy się ukazywały też pojedyncze tomy i Ziemiomorza i i innych cykli i to rzeczywiście też była autorka, którą uwielbiałem i na totalnie mojej wysokiej, na bardzo wysokich się plasuje dla mnie pozycjach na mojej liście ukochanych autorek, autorów, ale no tak, tutaj bym chyba tak jednoznacznie nie powiedział, że nie wiem, wolę Le Guin, Tolkiena też uwielbiam, tak, tak.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.