Czy Rafał Brzoska zmieni polską politykę?
Plotki oraz informacje prasowe informują, że Rafał Brzoska może zaangażować się w Polską politykę. Jednak czy takie plany są realne w kontekście warunków przejęcia InPostu oraz czy potencjalnie partia Brzoski lub pod jego patronatem byłaby zagrożeniem dla duopolu w Polsce.
Pytanie też, na ile czyste liczby przedstawiane przez Trumpa były faktycznie jego majątkiem. Oczywiście. Mówimy o innej skali, w sumie tak naprawdę nieporównywalnej, jeśli chodzi o majątki. Tak, mówimy o innej skali, chociaż akurat Rafał Brzoska myślę, że z Donaldem... Donald Trump do Rafała Brzoska może się porównywać. Ilona Muska pod względem finansowym nie jednak, no... Polscy miliarderzy to nie są Amerykańscy miliarderzy, a właściwie nawet chyba już milionerzy w przypadku Muska, więc to jest oczywiście w pewien sposób nieporównywalne, no ale Rafał Brzoska już raz w roli Ilona Muska wystąpił, no i wtedy być może byłaby to jakaś zmiana. Ale też mam dużą wątpliwość, czy fundamentalna. No bo czy zmienienie charakteru tej partii, zakładając, że Rafał Brzoska wchodzi osobiście, czy to powoduje, że ten charakter partii zmienia się jakoś diametralnie? Dalej jest to partia polskich przedsiębiorców, dalej mająca na standardach deregulację, dalej tę wolnorynkową politykę, generalnie entourage cały, który dla wyborcy, dla odbioru jest ważny.
Zanim jeszcze przejdziemy do takiego tygodniowego podsumowania, no to jeżeli jednak angażowałby się w 27 roku, czy to jako patron, czy to jako osoba startująca osobiście, Co wątpimy, no ale czasami trzeba scenariusze, w które wątpimy też przeanalizować, bo mimo, że one mają małe szanse powodzenia, małe szanse wydarzenia się, no to mają duże szanse na to, że jeżeli by się już zrealizowały, to robią dużą zmianę. No i pytanie o zaangażowanie Amerykanów w takiej sytuacji. I jakkolwiek, no ja nie wykluczam, że Amerykanie w jakiś sposób by się zaangażowali. Jakaś przychylność amerykańskiej administracji jest dobrze widziana. Też wiemy, że administracja Donalda Trumpa względem angażowania się jest bardziej zaangażowana niż poprzednia administracja, ale to też nie jest tak, że poprzednie administracje się wcale nie wtrącały w wewnętrzne sprawy polityczne czy tam nawet kampanijne.
Ja nie jeden raz usłyszałem od swoich znajomych bardziej na prawo umiejscowionych zdecydowanie, że przecież Szymon Hołownia to był projekt administracji amerykańskiej i posypało się dlatego, że amerykańska administracja się zmieniła i Polska 2050 nie miała tego wsparcia. Więc tutaj to taka narracja by była. To jest narracja. Natomiast Amerykanie jakby się mieli zaangażować, to ja mam taką wątpliwość, czy my aby często w tych takich swoich narracjach w zupełności się nie przesadzamy. Jak się poczyta rozmowy Bannona z Epsteinem, to pięknie pokazuje, jak Amerykanie zupełnie nie ogarniają polityki tego regionu. Jak oni zupełnie nie umieją w tutejszą politykę. To widać nawet teraz po wystąpieniach polityków gabinetu Trumpa, że
Myślę, że łatwo będzie na emocjach zbudować tutaj jakieś rozgrywki, napuścić jednych na drugich, a tu się okazuje, że Europa potrafi zaskoczyć i w teorii nie współpracujące są środowiska, czy to nawet nacje. Ale oni w ogóle tych środowisk nie znają. Zewnętrznego ataku się konsolidują, no nie? I tak naprawdę, no to wiadomo, że to temat rzeka i moglibyśmy o tym rozmawiać przez godziny, że wybór Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych Generalnie Unia Europejska jako całości ostatecznie raczej wyjdzie na plus. Ja się akurat nie zgadzam, że wyjdzie Unia na plus. Ja będę się upierał przy tym, że konsolidacja różnych bloków państw mimo wszystko jest widoczna.
Skierowanie się znowu na zbrojenie wewnątrz Unii Europejskiej, rozkręcanie przemysłu. Fakt, że w ogóle mówi się o zawieszeniu ECTS-2, o redukcji celów klimatycznych. Za 10 lat możemy, jest szansa, że będziemy mówić, że dobrze, że ten Trump przycisnął tą Europę, która się mu postawiła, ale w sumie swój cel, jakby nie patrzeć, jako anty-Trumpici, trochę ciężko mi to przełknąć, ale on raczej osiągnie, bo Europa po prostu stanie się bardziej niezależna i ciemniejsza gospodarczo. To jest o tyle zabawne, że to co powiedzieliście właśnie są argumenty Trumpistów, tych polskich za Trumpem, że przecież on tak naprawdę swoimi działaniami zmusza do dobrej decyzji.
Zrozumiała, to uważam, że jest to bardzo duży błąd z jego strony i wyraz takiej jednej z pierwszych bardzo dużych niekonsekwencji w polityce prowadzonej przez niego. Aczkolwiek można też się doszukiwać tego, że odbyło spotkanie z Orbanem po tym, jak Orban spotkał się z Putinem. Jeżeli chodzi o spór o Radę Gabinetową, to ja mam tutaj bardzo jasno i klarowne stanowisko. Ja uważam, że Polska jak najbardziej powinna i jest w interesie Polski dołączenia do tej Rady Pokoju. Chociaż obecny stan rozwoju sytuacji skłania mnie do tego, że absolutnie idźmy tam bez tego miliarda. Nie, miliard tam chyba się płaci dopiero po trzech latach. Po roku się płaci. Natomiast ten miliard jest miliardem nieobowiązkowym, to znaczy, jak go po roku nie wpłacimy, to po trzech latach... To jest decyzja Trumpa, czy będziemy tam mogli być.
Tak, to jest decyzja Trumpa... Ale mówimy tu o perspektywie, że jest duża szansa, że po prostu będzie inny prezydent w Stanach Zjednoczonych za te trzy lata. Ale nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, w Radzie Pokoju przewodniczącym jest Donald Trump, a nie prezydent Zjednoczony. Ale w momencie, kiedy Donald Trump nie będzie już prezydentem, to być może trochę Rada Pokoju... Nie mówię, że czas bardzo dużo znaczy, ale będzie znaczyć jeszcze mniej na pewno. Tak, znaczy decyzję trzeba będzie podjąć w 27 roku, jeżeli byśmy teraz weszli, odnośnie tego miliarda. Natomiast późniejszy czas. Ja generalnie uważam, że Rada Pokoju, jej oryginalny kształt był szeroko omawiany, to, że będą tam bardzo dziwne osoby, znaczy bardzo dziwne osoby, że będą tam osoby generalnie, z którymi nam jest raczej nie po drodze. Będzie bardzo mało osób Rafał Brzoska, Rafał.
Uważam, że sposób na budowanie miękkiej dyplomacji jest to bardzo fajne zagranie. Natomiast to jest pewna wartość, ale brak Melonii też może być pewną wartością. Bo ja uważam, że Radna Pokoju to jest twór, który na jakieś 80% zakończy się spektakularnym klapą. Znaczy prawdopodobnie będzie to organ, który nie będzie miał wielkiego znaczenia międzynarodowego. Są tysiące organizacji międzynarodowych, które nie odgrywają żadnej istotnej roli w przestrzeni publicznej. Natomiast jest jeszcze 20% że się mylę. Że się coś wydarzy, że w jakiś sposób Donald Trump wykorzysta tą Radę Pokoju do jakiegoś oddziaływania. Oczywiście bardziej prawdopodobne jest, że tam gdzie ma mandat ONZ-u, czyli w przypadku Kolejny odcinek
Bo wydaje mi się, że gdyby tematem miała być Ukraina, to też nawet w roli observatora Nawroskiej tam powinien być. Bo to jest temat, który nas wiadomo najbardziej interesuje. No ale myślę, że Rada Pokoju w najbliższym czasie nie będzie zajmowała Ukrainą, również ze względu na fakt, że... Jaki tam jest skład? Jeśli nie ma tam przedstawicieli najsilniejszych państw europejskich, a jest Rosja i jest Białoruś, no to byłoby to dziwne. Byłoby to dziwne, ale wcale nie wykluczone. Ja wcale nie mam żadnego przekonania, że Donald Trump, zahaczony przez rosyjskich dyplomatów czy białoruskich, w pewnym momencie na Radzie Pokoju nie zacznie dyskutować o jakichś planach, o jakimś szkielecie porozumień, jak zakończyć wojnę ukraińską.
Natomiast jesteśmy w takiej sytuacji, że gdyby Polska jako państwo weszła do Rady Pokoju, biorąc pod uwagę bojkot tej Rady Pokoju przez większość państw europejskich, to jesteśmy tam wartością dodaną dla Trumpa po prostu jako państwo europejskie, państwo Unii Europejskiej, więc pewnie on by nam przedłużył nawet tą kadencję bez wpłacania tego miliarda. W związku z czym... Samo uczestnictwo w tej Radzie Pokoju nie kosztuje nas prawie nic. Argumenty w stylu nie można tam wchodzić, bo jest Putin są dla mnie zupełnie nieprzekonujące. Po pierwsze, chodzi o to, żeby Putina w jakiś sposób izolować, ale nasza nieobecność na Radzie Pokoju nie zwiększa poziomu izolacji Putina. Names mentioned in Polish.
Nie w momencie zakładania, no ja przypominam, że w momencie zakładania ONZ-u to przy stole tam był Stalin, czyli zbrodniarz, który jednak popełnił dużo więcej zbrodni niż Władimir Putin. Na tym polu szczęśliwie mam nadzieję, że Władimir Putin nigdy do poziomu Stalina nie dociągnie. W związku z czym tak naprawdę to jest kwestia taka, że powinniśmy tam być ze względów jakby ostrożnościowych i powinniśmy tam być ze względów strategicznych, to znaczy przyjęcia zasady Tam, gdzie może się pojawić jakaś decyzyjność, tam w tych ciałach uczestniczmy. A że przy okazji załatwimy dostęp do ucha Donalda Trumpa, no bo siłą rzeczy, będą się spotykać na tej radzie, no to tak jak w polskim dyskursie jest dyskurs zwolenników Trumpa, że trzeba mieć z nim kontakt i przeciwników Donalda Trumpa, że w sumie to tam można by z nim kontakt ograniczać, no to ja mam wrażenie, że to jest dyskurs postawiony na głowie.
Bo gdybym na przykład przyjął argumentację, która się czasami pojawia u Rokity czy Krzysztofa Wojczala, że Donald Trump ze względu na realizację interesów amerykańskich przy okazji mimochodem realizuje interesy polskie, No to wtedy bym powiedział, że polityka antytrampowska nie niesie dla nas żadnych ryzyk, bo Trump i tak realizuje politykę propolską. Ale ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że Trump realizuje politykę, która nie jest korzystna dla polityki polskiej. No i tutaj znowu ci, którzy tak mówią, zwykle podnoszą za tym, że z tym Trumpem to można by było ograniczać i z nim na zwarcia. A ja mam takie, no nie, w związku z tym, że prezydent Trump realizuje politykę, która jest dla Polski niebezpieczna, to powinniśmy mieć do niego jak największy wpływ. Oczywiście to nie jest tak, że Karol Nawrocki za każdym razem będzie mógł zmienić zdanie Donalda Trumpa, ale zawsze lepiej jest móc szepnąć Trumpowi słówko w momencie, kiedy rosyjscy dyplomaci o czymś go przekonują, wyjść z jakąś repliką, że to Rosjanie wcale nie jest tak, jak wy przedstawiacie.
Bo być może w teoriach, że Donald Trump jest podatny na wpływ ostatniej osoby, która mu przedstawia jakiś głos, być może to jest w 100% nieprawda. Ale nawet jeżeli jest to w 100% nieprawda, to przedstawienie swojego zdania w końcu do Rosjan, możliwość dostępu do ucha Donalda Trumpa nam nie szkodzi, a jeżeli jest w tych zdaniach choć trochę racji, to wówczas taki dostęp do ucha Donalda Trumpa jest nam jak najbardziej potrzebny. Wbrew pozorom udział Polski w Radzie Pokoju mógł być nawet po części na rękę Tuskowi, Bo wysłałem tam Nawrockiego, kto z możliwości mnie tam nie ma. Tam jest Nawrocki. A jednocześnie mieć z tyłu głowy, że okej, jest ktoś, kto w razie czego, to co mówisz, powie, że ej, to nie jest tak, jak oni mówią.
A jednak postrzeganie przez Donalda Trumpa pewnej wdzięczności dla Karola Nawrockiego i dla Polski, że daliśmy jednak jakąś legitymizację temu tworowi, chociaż tak naprawdę nasza legitymizacja nic faktycznie na poziomie międzynarodowym dla tego tworu nie zmieni, no to jednak w głowie Donalda Trumpa będzie, że no to my byliśmy tym, którzy w momencie, kiedy jeszcze inni byli przeciwko, tam przyszli. Przyszli. A jeżeli ta Rada Pokoju zyska na znaczeniu, to inni też zaczną się tam pchać. Albo będą chcieli przez kogoś załatwić jakieś interesy. I znowu, no uważam, że gdyby się okazało, że na przykład są jakieś rozmowy toczone w sprawach strategicznego bezpieczeństwa dla Europy, no to nie wierzę w to, że Francuzi nie będąc tam, czy Niemcy nie ukorzyliby się i nie uderzyliby do Polaków. Słuchajcie, może podniesiecie jakieś tematy. Polska ma szansę być jednym z ważniejszych państw europejskich.
Już kończąc ten wątek, zauważyłem, że dopiero dopiero co Donald Trump był w Polsce, w Krakowie, na kopcu Kościuszki ściskał rękę Karolowi Nawrockiemu na uroczystościach z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Nie wierzę, że ambasador takiego imperium wrzucałby fałszywy filmik na swoje media społecznościowe. Kto jest na tematu, oczywiście odsyłamy na X do filmiku na profilu, do stworzonego przez AI filmu na profilu Toma Goosa. Bo być może słucha nas ktoś, kto nie śledzi tak bardzo polityki i ma teraz... No to Trump ostatnio był w Polsce. Ciekawe rzeczy się pojawiają w mediach społecznościowych ostatnio. Kilka lat temu, gdyby ktoś powiedział, że ambasador największego monsterca świata będzie coś takiego opublikował, to raczej by został wyśmiany, a teraz nawet to przechodzi gdzieś na porządku dziennym, parę osób się pośmieje, większość nawet nie zauważy.
Bo myślę, że robił to w sposób świadomy. Zagrał na bezpieczeństwie Polski, licząc na to, że zyska punkty u wyborców za swoją niezłomną antyamerykańską, antytrampowską tak naprawdę postawę. I myślę, że w tych kalkulacjach się nie przeliczył. To znaczy na pewno odbiór marszałka Czarzastego jest dużo bardziej pozytywny w związku z tym zachowaniem. Natomiast uważam, że to zachowanie było zdecydowanie nie tyle niedyplomatyczne, co nieodpowiedzialne. Z punktu widzenia państwowego, ponieważ sprawa rozchodzi się o kwestię nominacji do Nagrody Nobla dla Donalda Trumpa. No i moim zdaniem w tej sprawie nie powinniśmy rozmawiać o tym, czy Donaldowi Trumpowi należy się Nagroda Nobla, bo moim zdaniem nie ma absolutnie żadnych przesłanek, żeby mu taką nagrodę przyznawać, ale tak naprawdę w tej sprawie chodzi o interes i o to, co my możemy na tym ugrać, na to, co możemy na tym stracić.
Wiedząc, że administracja Donalda Trumpa na punkcie jego jego jest bardzo wrażliwa, należało się spodziewać, i to zresztą nawet przecież był ambasador Brzesiński z drugiego obozu, on w porę ambasadora Rose'a wskazując na to, że również zachowałby się w bardzo podobny sposób i pewnie uderzyłby w marszałka Czorzastego, Marszałek Czaszasty nie tylko wyszedł i powiedział, że nie udzieli poparcia Donaldowi Trumpowi, A przypominam, że tak naprawdę po pierwsze od Marszałka Sejmu to, czy on dostanie Nagrodę Nobla nic nie zależy. W kwestii Nagrody Nobla nawet gdyby Marszałek Czarzasty napisał najpiękniejszą laurkę dla Donalda Trumpa, jakim jest on wspaniałym człowiekiem, który zapełnił pokój na świecie,
To realnie na szanse, na nagrodę Nobla nie wpływa. Wpływa na to, jak postrzegałaby nas administracja. Ale nie trzeba było wcale pisać żadnej laurki. Można było po prostu nie mówić nic. I również nie wywołałoby to prawdopodobnie żadnego efektu. A jeżeli już musimy odmówić, to można było to zrobić w sposób bardziej dyplomatyczny. Mówiąc na przykład o tym, że liczymy, że Donald Trump dokona wielkich, wspaniałych rzeczy, doprowadzi do wielkiego, wspaniałego pokoju, który zapewni mu tę nagrodę w przyszłości. Natomiast Marszałek Czasasty wybrał drogę bardzo konfrontacyjną, to znaczy nie tylko powiedział to, i zaczął całą litanię w swoim wystąpieniu zarzutów do Donalda Trumpa. I tu nawet nie chodzi o to, czy te zarzuty są prawdziwe, zarzucając mu łamanie prawa międzynarodowego, zarzucając mu to, że jego polityka jest polityką transakcyjną, co swoją drogą myślę, że akurat Donald Trump w tym wywodzie, jeżeli w ogóle wie o tym wywodzie,
Odebrałby je jako transakcyjne. Natomiast generalnie można powiedzieć, że Marszałek Czasasty wyszedł i w skrócie powiedział, że Donald Trump jest beznadziejnym prezydentem. A nie jest to coś, co Donald Trump chciałby usłyszeć i co ludzie Donalda Trumpa chcieliby usłyszeć. Było to oczywiście spór. Reakcja ambasadora Roosa była przesadzona. Zapewne była. Lewica ustawiła się tutaj w pozycjach patriotycznych. Nam nie będziecie mówić, nam nie będziecie nakazywać jaką postawę mamy mieć. I że twierdzenie, że jest to wtrącanie się w naszą politykę wewnętrzną. I o ile jakieś ewentualne głosy, że na podstawie tego należy Marszałka Czarzastego odwołać, a uważam, że należy odwołać, ale nie należało go nigdy wybierać, ale z zupełnie innych powodów, można tam popatrzeć jakąś próbę ingerencji.
Ciekawy w ogóle twór dyplomacji. Rozumiem, że jak będą jakieś spotkania, uznamy, że przyleci Trump, no to marszałek nie będzie zaproszony, nie będzie miał prawa wejść na teren Sejmu, gdzie na przykład będzie Trump, gdzie przecież marszałek jest gospodarzem. Ciekawe kazusy mogą z tego wyniknąć, gdyby do czegoś takiego doszło. No, po prostu przesadzona sytuacja i to jest niestety problem, w którym jesteśmy jako Polska, jako kraj w jednej strony 20. gospodarka świata, silnie rozwijający się kraj, umacniający swoje znaczenie w teorii, ale jednocześnie Przedstawka w pewnych rozgrywkach politycznych żonglowana, gdzie każda strona polityczna ma interes w byciu usłusznym wobec kogoś innego.
Też ciekawy wydaje mi się wątek, który jest wątkiem, co sam autor zaznacza bez żadnych podstaw, tylko taką spekulacją, że być może tak jest. To znaczy usłyszałem wersję Michałkuś, taką hipotezę postawił. Podkreślam, nie mówiąc, że on ma jakąś wiedzę w tym temacie, tylko że być może tak jest, że warto byłoby to rozważyć jako hipotezę, że być może to jest tak, że Amerykanie po tym, jak Czeszasty uderzył w Trumpa, zaczęli wypośledzić jakieś materiały, bo najpierw Republika, a później Rzeczpospolita zaczęła publikować o jego przeszłości. Natomiast jakkolwiek te sprawy same w sobie, mam wrażenie, Marszałkowi Czeszastemu nie szkodzą. Bo w sprawie dysporu z ambasadorem, mam wrażenie, że wręcz urósł on, zwłaszcza urósł w elektoracie Platformy Obywatelskiej i tym elektoracie najbardziej anty-PiS-owskim i anty-Trumpowskim, ponieważ część tego elektoratu PiS i Trumpa utożsamia ze sobą, traktując Trumpa jako część międzynarodowego PiS-izmu.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Plotki oraz informacje prasowe informują, że Rafał Brzoska może zaangażować się w Polską politykę. Jednak czy takie plany są realne w kontekście warunków przejęcia InPostu oraz czy potencjalnie partia Brzoski lub pod jego patronatem byłaby zagrożeniem dla duopolu w Polsce.