Trump pokazuje siłę w Wenezueli. "Prawo międzynarodowe schodzi na dalszy plan"
„Zatrzymanie Maduro trudno uznać za legalne w świetle prawa międzynarodowego, ale niewielu będzie dziś gotowych go bronić” - mówił w Radiu RMF24 Mateusz Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W rozmowie z Marcinem Jędrychem ekspert analizował motywy administracji Donalda Trumpa, znaczenie wenezuelskiej ropy oraz konsekwencje operacji USA dla relacji z Rosją, Chinami i Europą. Jak podkreślał, wydarzenia w Wenezueli mogą być zapowiedzią nowej polityki mocarstw i zmiany globalnych zasad.
Mówię też niestety o Stanach Zjednoczonych i pewnych takich ambicjach ekspansjonistycznych za tej prezydentury. No ale tak, to, że decyzję podjął Trump, to jest sprawa jasna, bo przecież te komunikaty i te wszystkie dane o tym świadczą. Pytanie tylko, jaki był ten kluczowy powód, że on powiedział, okej, przygotowujcie operację, dam wam znać, albo dacie mi znać, kiedy my jesteście gotowi i wystartujemy z tym. Moim zdaniem tutaj oczywiście chęć pozbycia się Maduro to jest jedno, to znaczy on był solą wokół jeszcze za pierwszej prezydentury Trumpa i poprzez usunięcie Maduro jako stojącego na czele reżimu wenezuelskiego, no bo reżim jeszcze dalej się trzyma, ale upatrywano w tym, takiej ścieżki otwarcia szerszych zmian w Ameryce Południowej, czyli jak, czy w obu Amerykach, ale chodzi o reżimie komunistyczne, a więc zmian na Kubie, uważnie się też ta administracja przygląda Nikaragui i ogólnie szerszym takim trendom, prawda, Amerykanie, znaczy ta administracja nazywa to komunistycznymi, ale czasem też chodzi po prostu o pewne zapędy bardziej skrajne, lewicowe, no na które ta administracja po prostu przychylnie nie patrzy.
W Wenezueli oczywiście bardzo istotna też kwestia, i to było widać i słychać na wczorajszej konferencji prezydenta Trumpa, chodziło i chodzi oczywiście o ropę. No tak, bo ta ropa tam pachnie, wiemy, że akurat Wenezuela ma problem taki, że no, tej ropy ma tak dużo, że nawet nie jest w stanie tego przerobić i nawet sprzedać, co oczywiście staje się pewnie łatwym kąskiem dla Amerykanów, no tylko znów kwestia, no przecież tego tak nie wolno zrobić. No nie, nie. I wydaje się, że też administracja Trumpa nie ma jednego oczywistego rozwiązania tej sytuacji. Znaczy nie chodzi o to, żeby teraz wejść, kolokwialnie mówiąc, z butami i przejąć wszystko, ale żeby zapewnić taki... Znaczy moim zdaniem to są lekcje wyciągane na przykład z Iraku. I tutaj jednak mimo wszystko w takim pewnym chaosie upatruje jakiejś takiej konsekwencji z ostatnich dwóch dekad polityki amerykańskiej.
ale jednak nastawić się na współpracę z tym reżimem, który pozostał w Caracas, próbować w okresie przejściowym ukryć współpracę z nimi tak, żeby zacząć już gwarantować dostęp dla amerykańskich firm, zacząć wpływać jednak na politykę Wenezueli i docelowo doprowadzić do zmian, które można by nazwać demokratycznymi, tak, a więc żeby reżim zorganizował wybory, które jednak będą uznane międzynarodowo. Więc tutaj upatruję jednak w tym jakiejś takiej nadziei, że administracja wie, co robi, I próbuje nie narzucać w każdym aspekcie swojej woli, ale jednak zlegitymizować ten proces, jeżeli chodzi o udział Wenezuelczyków. Czyli taka trochę polityka mniejszych kroków, nie takich drastycznych i takich znanych z historii, jeżeli chodzi o działania amerykańskie. Ale też patrząc na kontekst polityczny tego wydarzenia, no to co teraz zrobi Trump, jak po raz kolejny będzie rozmawiał z Putinem?
Bardzo dobre pytanie, bo z jednej strony to jest wymierzenie jednak ciosu Rosji jako ich partnera, pokazanie też, że partnerstwo z Rosją ogólnie rzecz biorąc niezbyt się opłaca, bo ani tutaj zdolności obronne, które Rosja zapewniała, jeżeli chodzi o sprzęt, w tym dostarczanych w ostatnich tygodniach do Wenezueli, które miały wzmocnić zdolności, Wenezueli do obrony, no nie zadziałał właściwie, tak? To znaczy i Amerykanie w sferze cybernetycznej powyłączali po prostu poszczególne systemy. Nie wiemy też na ile pewnej reakcji wojskowej takiej na lądzie nie było w wyniku pewnego porozumienia z reżimem wcześniejszym. To znaczy otoczyły się rozmowy administracji Trumpa z otoczeniem Maduro, to już wiemy.
I mogło być też takie porozumienie. Natomiast to jest arcyciekawe, bo mimo wszystko i wczoraj na konferencji prasowej też mieliśmy wzmiankę Donalda Trumpa dotyczącą kwestii wojny w Ukrainie i tego, że on postrzega jednak Putina negatywnie, że nie chce doprowadzić do wojny. Ale z kolei Rubio życzy Ławrowowi Merry Christmas podczas konferencji prasowej też, mówiąc o tym samym, prawda? Więc to też jest trochę taki znowu ukłon, łagodzenie jakby być może tamtych nerwów, bo przecież też słyszeliśmy, że na Kremlu jest dość spore poruszenie w tej sprawie. Tak, tak. I mimo wszystko nie spodziewałbym się tutaj jakiegoś arcywrogiego nastawienia nagle do Rosji. To znaczy doktryna Monroe, do której się ta administracja odwołuje, a sam prezydent mówi o niej jako o doktrynie Donrow, doktryna Dona, czyli Donalda.
w przypadku takich działań nakładałyby sankcje czy nie i to są mimo wszystko, uważam, rozbieżne sprawy. Natomiast też jest to sygnał dla Chin możliwości wpływania. Chiny jednak mimo wszystko mają inny status niż Rosja i te, powiedzmy, partnerstwa z Chinami, które Chiny chcą zawierać na swoich zasadach, mają trochę inne znaczenie. Natomiast samo uderzenie w Wenezuelę też jest istotne. Przecież Chiny to największy energetyczny partner Wenezueli, jeżeli chodzi o skupowanie ropy. No tutaj wyobrażam sobie, że jeżeli Amerykanie mieliby w jakiś sposób kontrolować to, co się dzieje z rapą wenezuelską, czy to poszczególne firmy, czy jakiś zarząd z udziałem Amerykanów, taki polityczny, no to to też będzie uderzenie w możliwości chińskie. Słyszał Pan pewnie też ten komunikat Trumpa, taki trochę tajemniczy o tym, że to nie koniec, że zaczną porządkować jeszcze więcej.
Tutaj oczywiście pojawiły się komentarze, że być może chodzi o kolejny kraj sąsiada Wenezueli, czyli Kolumbię. Czy myśli pan, że to jest też jakiś, chociaż ciężko mówić, czy jakikolwiek scenariusz jest realny, bo czasami życie pisze takie scenariusze, które byśmy nie wymyślili, ale czy Kolumbia to może być kolejny cel też takiego porządkowania Ameryki Południowej? Nie w aż takim wydaniu oczywiście, to znaczy nie wyobrażam sobie takiego zaangażowania Stanów Zjednoczonych, jeżeli chodzi o Kolumbię, czy inwazji, mówiąc wprost, ale jeżeli chodzi o walkę z operacją tą narkotykową, przemietniczą i jednocześnie walkę ideologiczną, polityczną z prezydentem Kolumbii, bo to już widać, zresztą administracja Trumpa obłożyła prezydenta Kolumbii sankcjami. teoretycznie za to, że wspiera właśnie procesy przemietnicze, też te dotyczące Wenezueli, no to tak, w kolejnych miesiącach spodziewałbym się, mówiąc wprost, takiej politycznej eskalacji, ale być może też operacyjnej, to znaczy właśnie rozciągnięcia tych działań na Morzu Karaibskim i na Pacyfiku, jeżeli chodzi o tę walkę z tymi przemietniczymi łodziami.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.