Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Monika Malec "Autoportret z tajemnicą"

07.01.2026 ·38 min 41 s

Na wystawie w Muzeum Narodowym w Lublinie można oglądać wystawę "Monachijczycy". Prezentowany jest tu między innymi obraz Olgi Boznańskiej przedstawiający jej pracownię. Artystka w Monachium zdobyła wykształcenie i uznanie. Jaką artystką była i co po niej pozostało? O tym w reportażu Moniki Malec „Autoportret z tajemnicą”.Fot. Autoportret Olgi Boznańskiej z kolekcji Krzysztofa Musiała (prezentowany przez Muzeum Narodowe w Lublinie na wystawie "Co babie do pędzla?!").

Trafia do niego już jako znana i nagradzana malarka. Ta sława szła tak dwutorowo, bo Olga Boznańska bardzo często przyjeżdżała do Krakowa, wracała w swoje rodzinne strony. Natalia Szczerba, kuratorka wystawy dotyczącej Olgi Boznańskiej i jej uczennicy Zofii Kulaszyńskiej-Kurę w Muzeum Zamojskim. Miała też w Krakowie swoją pracownię, więc tutaj też jak najbardziej malowała. Ta jej kariera szła tak dwutorowo, tylko wiadomo Paryż był światową stolicą sztuki, więc tam były większe możliwości. Było więcej kolekcjonerów, marszandów, więcej artystów światowej sławy, więc ta sława paryska była powiedzmy taka bardziej spektakularna, prawda?

Znajdujemy się w pierwszej sali, która prezentuje nam pracownię paryską Olgi Boznańskiej. W roku 1930 Zofia Kulaszyńska zdecydowała się na to, żeby przenieść się właśnie do Paryża i dalej się kształcić w kierunku artystycznym. Sytuacja kobiet jeszcze w tym czasie, w tych latach 20., 30. nie była aż taka oczywista, że nie wspomnę o wcześniejszych czasach, kiedy kształciła się np. Olga Boznańska. Kobiety artystki miały ciężko. Bardzo często kobiety artystki nie mogły np. malować z żywego modela. Malowanie z żywego modela, studia postaci są bardzo ważnym elementem tego artystycznego wykształcenia. Więc było to dosyć problematyczne, zwłaszcza tutaj u nas w Polsce w czasach, kiedy Polska była pod zaborami. Sytuacja troszeczkę lepiej się miała na zachodzie Europy, bo już na przykład Monachium czy Paryż był mniej konserwatywny pod tym względem.

Dlatego też artystki bardzo często decydowały się na te wyjazdy. Dlatego też Olga Boznańska wyjechała początkowo do Monachium, tam rozpoczęła swoją karierę, później przeniosła się właśnie do Paryża, na Montparnasse. Te 30 lat później, w roku 1930, podobnie uczyniła Zofia Kulaszyńska-Kuret. Właściwie wtedy jeszcze Zofia Kulaszyńska. Więc Zofia Kulaszyńska swoje pierwsze kroki skierowała do Akademii de la Grande Chaumie. Ona przyjmowała wszystkich adeptów sztuki. Też bardzo chętnie przyjmowano kobiety. Była to uczelnia o charakterze prywatnym, więc też panowały troszeczkę inne zasady niż na uczelniach państwowych. No i właśnie w Akademii de la Grande Chaumie między innymi wykładowczynią była Olga Boznańska. Zofia Kulaszyńska trafiła do pracowni Olgi Boznańskiej, ale to było za mało dla artystki, więc pobierała również takie prywatne lekcje w prywatnym już atelier Olgi Boznańskiej.

Paryż, 12 lutego 1932 roku. List siostry Olgi, Izy Boznańskiej do przyjaciółki Julii Gradomskiej. Tutaj, podczas pobytu Olunii w Krakowie, zniknął z jej pracowni jeden z najpiękniejszych jej portretów. Naturalnie wymówki i podejrzenia na mnie spadają. Panna Kulaszyńska, która w lecie malowała w pracowni Oluni, zostawiała drzwi wschodowe szeroko otwarte, aby było chłodniej, więc może bardzo być, że się ktoś wślizgnął i zabrał portret. Przy tym przyjmowała w pracowni, bez mojej wiedzy, różnych Polaków, których poznała w kawiarni.

Bardzo być może, że któryś z nich ukradł portret, który nie był przecież zbyt duży. Mamy tutaj dwa obrazy, które przedstawiają nam paryską pracownię Olgi Boznańskiej, namalowane przez Zofię Kulaszyńską. Pracownię, w której wspólnie spędzały bardzo dużo czasu, w której wspólnie tworzyły. Olga Boznańska siedzi, maluje na tym obrazie w swojej pracowni, ale w buzi ma papierosa. To jest papieros? Bardzo często spotykamy się z taką opinią. Bardzo dużo osób właśnie zarzuca, że miała papierosa w ustach. Przyznam szczerze, że nie wiem. Trudno mi to powiedzieć, powiem szczerze.

Był stodrealist, to raz. A poza tym ona działała poza Polską. Poza tym ona malowała dużo osób z arystokracji, osoby ze świata literatury. Ona nie malowała robotników, ojniczki, loli, chłopa, tylko portrety. To nie była dobrze widziana. To nie mogło być z pochodzenia szlacheckiego, to w ogóle. To jej mama była francuską. Także nie była na fali w tym czasie. Po wojnie w 1946 roku rodzice dostali list od pani Kulaszyńskiej. Pisała, że zakłada towarzystwo przyjaciół Olgi Boznańskiej. Ale wrócę do tych lat 40. Adwokat... Napisał pismo do moich rodziców i do rodziny moich rodziców, żeby się zrzec spadku po Olgę Boznańską. Chodziło o zapisanie przez Olgę Boznańską swojej kamienicy w Krakowie na rzecz Akademii Szuk Piękny w Krakowie.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.