Mariusz Kamiński "Imię, które mnie uratowało"
Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.
Jakśmy wrócili z Niemiec, to już zaczynali od zera, od nowa. I pomału, pomału doszli do wszystkiego. Ja poszedłem do szkoły, bo ja tylko skończyłem trzy klas. W czwartym i piątym w jednym roku, a w szóstym i siódmym w drugim roku. Przez dwa lata to cztery klas musiałem przyrobić, żeby nadrobić ten czas rówieśników. A koledzy jak się dowiedzieli, że ma pan na imię Adolf, to jakoś sobie z pana żartowali? Bo to czas powojenny był. Nie, każdy wiedział co ja przeszedł. Nie miałem takich przykrości. Te emocje widzę, że cały czas są i myśmy się w tym wychowali razem z bratem, bo tato nam to wszystko opowiadał.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozkazywanie Niemcom do czyszczenia butów i śpiewania, opowieść o pracy w Lagerze.
Praca w fabryce i ucieczka przedроссийскimi wojskami, opowieść o przejazdzie na rowerze.
Opowieść o powrocie do domu i spotkaniu z Ukraińcami, którzy niszczyli gospodarstwa.
Opowieść o edukacji i uczestnictwie w wywiadzie na temat obozu w Zamościu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.