Mariusz Kamiński "Imię, które mnie uratowało"
Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.
A ludzie z innych wiosek do Danczepola uciekali do tej wioski, bo tam był Liginszacht, to chyba po niemiecku, znaczy dwór. zarządzany przez Niemców, no oni mieli swoich robotników, ale te ludzie powiedzieli tak, że oni nie wysiedli u Niemców tej wioski z tego tytułu, że potrzebne im ludzie jest do roboty. No i z wiosek innych uciekali do naszej tej wioski, do Dącepola. To po parę rodzin mieszkali w jednym domu. Mówili ludzie, że to bardzo źle wyglądało, że to wyganiali tych ludzi, nie patrzyli, nie na nic. Także już matka nam przyszykowała, smalczem pozalewała kiełbasę, bo to ze świąt było, święta były w grudniu.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozkazywanie Niemcom do czyszczenia butów i śpiewania, opowieść o pracy w Lagerze.
Praca w fabryce i ucieczka przedроссийскimi wojskami, opowieść o przejazdzie na rowerze.
Opowieść o powrocie do domu i spotkaniu z Ukraińcami, którzy niszczyli gospodarstwa.
Opowieść o edukacji i uczestnictwie w wywiadzie na temat obozu w Zamościu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.