Mariusz Kamiński "Imię, które mnie uratowało"
Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.
I jeszcze pamiętam, jak już przyszli żołnierze ruski, przyszedł jakiś ruski lejtnant i mówił, żeby się stąd usunąć pięć kilometrów do tyłu. To wskazał taki miejscowy, to Pańków nazywał się. Pańków, bo to będzie straszny bój. I kazał nam iść na wschód. I my się zaczęli posuwać te pięć kilometrów, to jest my się już usuwali do samego domu. Była jeszcze rodzina Buczkowskich z Grabowca i mój ojciec i ten Buczkowski. To oni łapali koni, ranny te konie byli, ale na nogach szli, to zakładali te konie do jakiegoś wozu i jechaliśmy na tym wozie.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozkazywanie Niemcom do czyszczenia butów i śpiewania, opowieść o pracy w Lagerze.
Praca w fabryce i ucieczka przedроссийскimi wojskami, opowieść o przejazdzie na rowerze.
Opowieść o powrocie do domu i spotkaniu z Ukraińcami, którzy niszczyli gospodarstwa.
Opowieść o edukacji i uczestnictwie w wywiadzie na temat obozu w Zamościu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.