Snobizm językowy
Czy „witam" to naprawdę grzech śmiertelny? Czy poprawność językowa ma granice – a może w ogóle nie istnieje? I co z tymi feminatywami? Z Maciejem Makselonem, redaktorem, językoznawcą, popularyzatorem wiedzy o polszczyźnie, rozmawiamy o języku jako narzędziu, ale też jako polu do budowania władzy, wykluczeń i… niepotrzebnych kompleksów.
To nie jest narzucaniem. Jaka agresja po prostu. Tak, to nie jest narzucanie, prawda? To jest obrona przed narzucaniem. Czyli ja w tym momencie, jeżeli bym powiedział o tobie pani redaktor, też ci narzucam jakąś formę. Ale nie, bo w tym momencie to faktycznie ja określam ciebie. Jakbym ja osobie powiedział, że jestem redaktorem, to narzucam wszystkim tę formę. Równie dobrze mogę powiedzieć, że ja w tym momencie sięgam po szklankę i wezmę łyk wody, narzucam ludziom picie wody. No... Cholipka nie. Holipka, skąd się wzięło słowo holipka? Czy to regionalizm? Nie, ale dzisiaj już chyba archaizm. Tak sobie myślę, bo też używane w literaturze jest to. Ale to tak, wiecie, fajne wyrażenie, delikatne na frustrację.
Jak ładnie brzmi jeszcze, jak zrobimy to odrobinę bardziej emocjonalnie, to to H potrafi nam się zrobić takie bardziej gardłowe. Jest holipka, prawda? Albo może być zdecydowanie milsze i miękkie holipka. Nie, też poszło mi gardło. Holipka, o, holipka. Puchata jest cały czas dla mnie... Puchata to jest ch, prawda? Bo to jest ch, też od razu tak... Cholistka. Ale puchatość nam robi, myślę, że częściowo robi nam to ch. To jest takie zrobienie. I to pyky. Właśnie, pyky. Pyky. Mamy zwartowe, głuchowe p tutaj. Tak, zwartowe, głuchowe. Mamy ten pierz na początek, pierz robiony przez H i on nam potem tak... To jest taka poduszka, na którą ktoś siada i ona wybucha pierze, prawda? Mamy cholipka, to jest to.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy „witam" to naprawdę grzech śmiertelny? Czy poprawność językowa ma granice – a może w ogóle nie istnieje? I co z tymi feminatywami? Z Maciejem Makselonem, redaktorem, językoznawcą, popularyzatorem wiedzy o polszczyźnie, rozmawiamy o języku jako narzędziu, ale też jako polu do budowania władzy, wykluczeń i… niepotrzebnych kompleksów.