Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Rok strategii | Z dystansu

09.01.2026 ·48 min 2 s

W dzisiejszym odcinku gościmy gen. rez. Rajmunda Andrzejczaka, b. Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który opowiada o zmianach w globalnym układzie sił, wyzwaniach z tegoż wynikających i potrzebie polskiej myśli strategicznej.Rozmowę prowadzi Marek Świerczyński.Zapraszamy!

Dzień dobry. Słuchacie Państwo podcastu Polityki Insight Z dystansu. W tej audycji rozmawiamy o najważniejszych wydarzeniach międzynarodowych, obserwujemy potyczki mocarstw i analizujemy politykę europejską. Poświęcamy uwagę sprawom bezpieczeństwa, obronności i przyglądamy się przemysłowi zbrojeniowemu. Nazywam się Marek Świerczyński i prowadzę Dział Bezpieczeństwa i Spraw Międzynarodowych Polityki Insight. Zapraszam na dzisiejszy odcinek. Jest piątek 9 stycznia, nowego 2026 roku. Jeśli ktoś zapadł w świąteczno-noworoczny letarg, co z powodów kalendarzowych nie było ostatnio trudne, to 3 stycznia w sobotę usłyszał głośną pobudkę. Stany Zjednoczone dokonały spektakularnej, bezprecedensowej i pod względem wojskowym niezwykle udanej akcji porwania i wywiezienia z kraju prezydenta Wenezueli.

To mówimy o instrumentarium, to na koniec jeszcze musi być ta myśl, czyli dokąd my zmierzamy, jaką rolę chcemy przyjąć. A może to było tak, panie generale, że myśmy niejako cedowali to myślenie na instytucje właśnie takie jak NATO i Unia Europejska, Podpisywaliśmy się w zasadzie w ciemno. No czasem były oczywiście jakieś drobne kontrowersje, ale akurat po tej stronie wojskowej, po tej stronie natowskiej to raczej nie. I nagle znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy najważniejszy filar tych instytucji zaczyna nieco się od nich odsuwać, tak? Mam tutaj na myśli oczywiście to, co się dzieje teraz za tej drugiej prezydentury Donalda Trumpa. W czasie pierwszej prezentury też pierwsze takie wibracje były jakby odczuwane. Natomiast ja z natury mam podejście też analityczne, no bo wiadomo, to jest takie nasze żołnierskie DNA.

Jak nam zaczyna imponować przemoc, siła i transakcyjność, to oznacza, że te podstawowe fundamenty naszej cywilizacji, na którą się umówiliśmy, mówię tutaj o greckiej filozofii, rzymskim prawie i tym judeo-chrześcijańskim rdzeniu religii, które są podstawą naszego porządku spraw, Europejskiego. Tak, pruskiego, zachodniego, tak. Więc tu mielibyśmy no trochę kłopot, bo musielibyśmy zakwestionować to, co się wydarzyło tam tysiąc dwa, trzy tysiące lat temu. I jakby jestem trochę powściągliwy, żeby jakieś tutaj podziwy wyrażać, ale z drugiej strony, co również tutaj wzbudza często wielkie emocje, ja mówię słuchajcie, no mogę również wylistować wiele rzeczy, wiele decyzji, których forma komunikacji jest kontrowersyjna, mówię o Amerykanach, ale co do istoty rzeczy, no mówię no słuchajcie, jeżeli przyjeżdża Trump i mówi, nie chcecie płacić dwa, będziecie płacić pięć. I jest cisza, tam Sanchez chyba rękę chciał podnieść, ale się w sumie nie zdecydował i nagle się okazuje, że można płacić pięć.

To znaczy, bo znowu, Z tego co pan mówi, ja nie odczytuję, że jesteśmy na skraju jakiegoś kryzysu. Oni inaczej rozmawiają, na pewno brutalniej, nie wszystkim się to musi podobać, ale co do zasady, wciąż są po naszej stronie. To znaczy myślę, że tutaj też system polityczny amerykański jest mocno odmienny od wielu europejskich krajów i tam rola prezydenta jest taka porównywana z królem, więc jakby ten cykl decyzyjny jest znacznie, znacznie skrócony. Nie wymaga żadnych tam specjalnych negocjacji. Tutaj pan prezydent Trump też idzie mocno po linii, bo nawet interwencja w Wenezueli tam jest ogromnym kłopotem. Mam czasami takie wrażenie, że on wszystko chce do tych midterm elections tak zrobić, bo potem już będzie trudniej. Może się ta sytuacja, sceny polityczne amerykańskie troszeczkę zmienić. Więc trochę porównujemy nieporównywalne rzeczy. Po pierwsze to, że jeżeli prezydent Stanów Zjednoczonych rano wstaje i chce ogłosić jakieś nowe cła, to to robi i następnym dniu podpisuje tym swoim grubym piórem i następnego dnia to jest in effect.

No a w Europie to po pierwsze mamy, tak jak w Polsce, co ma plusy i minusy, bo też są tacy, którzy mówią, że ten system polityczny ma swoje zalety. I oprócz tego jest jeszcze Unia Europejska i jest też kilku aktorów takich równorzędnych, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, my tam do tego klubu dołączamy. Więc to się tak nie wydarzy. A druga sprawa jest taka, i tu pewnie słuchacze, zwłaszcza ci, którzy byli na przykład w Azji w ostatnim czasie, widzą tą skalę zmiany. Czasami trzeba po prostu tam pojechać, żeby zrozumieć amerykańską perspektywę. Ja początek roku miałem taki dość sympatyczny, pojechałem na rowerze, byłem w Wietnamie i w Kambodży. Tak też przy okazji strategicznie, bardzo sympatyczne impresje, jak się jedzie rowerem przez Wietnam, przez wioski właśnie, żeby zobaczyć to, czego nie widać z autobusu. Ten 100 milionów Wietnamczyków, którzy robią niesamowitą pracę i za chwilę naprawdę, jak jeszcze tam jakaś szczypta nowoczesnych technologii skapnie, to to może być kolejny tygrys dalekiego wschodu.

która wykonuje spektakularną operację uderzenia na element triady nuklearnej rosyjskiej. Oczywiście ogromnym kosztem, tak, tutaj. Więc jak troszeczkę obrócimy, zrobimy taki rewers, mówimy, no trochę ci Amerykanie, nie wiem, czy można użyć takiego sformułowania, że są uprawnieni, no bo znowu się odezwą głosy, jak to możliwe, że porwali prezydenta jednego, innemu odpuścili, no w tym samym czasie nie przeszkadza nam korupcja w Unii Europejskiej, nie przeszkadza nam, że ta flota cieni pływa w te i we w te. Ale to jest trochę to, o czym pan mówił wcześniej, że chwilowe paniki moralne się sprzedają dobrze, prawda? W tych mediach krótkiego cyklu. Niestety, natomiast jak komentowałem to zresztą też ze Sławkiem w naszym programie, że przeczytałem strategię amerykańską tą nową i w pewnym sensie jakoś tam specjalnie nie zaskakuje. Ona jest zbitkiem takich troszeczkę i mądrych amerykańskich myśli i takiego lizusostwa i takich rzeczy nieskoordynowanych lub banalnych, ale na końcu zawsze mówię tak.

Żeby mieć moralne prawo skrytykować Amerykanów za tą postawę, to po prostu trzeba mieć swoją, tak? I dzisiaj tutaj sama debata się przytoczyła. Ja mówię, słuchajcie, czy w 40-milionowym państwie nie ma takiego mechanizmu, który by spowodował, żeby zakomunikować po pierwsze obywatelom, podatnikom, po drugie sąsiadom na flance, Po trzecie dużym gospodarkom europejskim, po czwarte Amerykanom i na końcu Rosjanom, że słuchajcie, taki jest nasz pomysł na siebie w regionie. Tak postrzegamy bezpieczeństwo, to są nasze dylematy strategiczne, które chcemy zbudować, to są ryzyka, to są środki, które mamy do mitygowania. 40 milionowe państwo nie jest w stanie wyprodukować dokumentu, który ma tam kilkadziesiąt stron.

Mamy Trójmiasto oczywiście, które ma tam i gazoport i port kontenerowy. Więc nagle się okazuje, że my nie mamy takiego naturalnego DNA, żeby patrzeć na tą północ. No bo ani w I Rzeczpospolitej Bałtyk nie odgrywał takiej roli. To właśnie wtedy Hanza, wtedy tutaj Niemcy, Holendrzy. Pierwsze banki, pierwsze wymiany to się odbywały. To było tak troszeczkę poza tym, co możemy tam przeczytać u Kochanowskiego czy tam u jakichś innych naszych wieszczy. I potem mamy tą chwilę takiej emocji związanej z międzywojniem, gdzie budujemy Gdynię. Tylko ja ciągle mówię, że Gdynia była takim luftem. To nie było okno nawet na Bałtyk, tylko taki lufcik z wielu tam powodów. Oczywiście naszym słuchaczom to doskonale znane. I potem weszliśmy w te 36-letnie wakacje strategiczne, czyli globalizacja, czyli integracja z Unią i NATO.

Więc sam się wytworzył taki obraz Rzeczpospolitej z dobrą, ciekawą rolą. Kraje bałtyckie, Finlandia, Szwecja. To jakby się samo już narysowało. Tu więcej nie trzeba, nie wiem, jakiejś sztucznej inteligencji używać, żeby zrozumieć ten schemat. Oczywiście ona może mieć różne plug-iny, może być tam w tym Rumunia, mogą być Brytyjczycy. No dobrze by było, żeby byli Niemcy jako ten trzon europejski, taka kotwica przemysłowo-ekonomiczna. Nic się tutaj nie da zrobić, ta geografia wygląda tak, jak wygląda. I wtedy może by się dało to zrobić. I nagle się okazuje, że Amerykanie przychodzą i mówią, to może my wykupimy ten Nord Stream 2? Na naszych oczach my tu ciągle debatujemy, chcemy do więzienia wkładać jakiegoś boguducha winnego, nurka, który, że tak powiem, dla dobra swojej ojczyzny chciał wykonać zadanie i zasłaniamy się tu wielkimi regulacjami prawnymi Europy, a na końcu Amerykanie mówią to, jak już nie możecie się dogadać, to może my to wykupimy i my będziemy tutaj regulować kurkiem tego gazociągu.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.